REKLAMA
REKLAMA

Mourinho: Boli mnie serce, że ludzie, prawdopodobnie również pod wpływem mediów, nie wspierają Viniego

José Mourinho pojawił się dzisiaj na konferencji prasowej przed meczem La Ligi z Villarrealem. Przedstawiamy zapis tego spotkania trenera Realu Madryt z dziennikarzami w Valdebebas.

REKLAMA
REKLAMA
Mourinho: Boli mnie serce, że ludzie, prawdopodobnie również pod wpływem mediów, nie wspierają Viniego
José Mourinho na tej konferencji prasowej. (fot. Getty Images)

[Real Madrid Televisión] Po bezprecedensowej 3-tygodniowej przerwie reprezentacyjnej i z zaledwie jednym dniem treningu ze wszystkimi dostępnymi zawodnikami…
Dwoma!
Dwoma dniami do dyspozycji, jak przygotowuje pan mecz z zawsze wymagającym rywalem, jakim jest Villarreal?
Trudny rywal, rywal z Ligi Mistrzów, oponent z Ligi Mistrzów. Drużyna na wysokim poziomie, która gra bardzo dobrze i nie ma jeszcze tylu punktów, ile będzie miała, bo oczywiście będzie znacznie wyżej w tabeli. A przede wszystkim po przegraniu ostatniego spotkania jest to mecz, w którym oczywiście musimy zdobyć punkty. Przygotowania nie są łatwe. Zostaliśmy tutaj z 5 zawodnikami, a później pozostali przyjeżdżali w zależności od terminu ostatniego meczu swoich reprezentacji oraz uzgodnionych dniu czy dniach wolnych, które mogliśmy im dać. Ty mówisz o jednym wspólnym dniu. Nie, to nie jeden, tylko dwa, ale to też niewiele zmienia. Villarreal nie jest dokładnie w takiej sytuacji jak my, ale żeby być sprawiedliwym, oni również mieli 4-5 zawodników, którzy grali w swoich reprezentacjach. Dla nich też nie był to idealny tydzień. Nie tak problematyczny jak nasz, ale również nie idealny.

REKLAMA
REKLAMA

[La Sexta] Podczas tej przerwy reprezentacyjnej głównym tematem był Kylian Mbappé. Spadło na niego mnóstwo krytyki [uśmiech Mourinho], naprawdę ogromnej. Znalazł się w oku cyklonu do tego stopnia, że wydaje się, iż jutro zamiast rozegrać mecz piłkarski, stanie przed sądem na Bernabéu [śmiech Mourinho]. Co pan sądzi o tym, co się wokół niego wydarzyło?
Jeśli tak się stanie, będzie to dla was wielkie zwycięstwo. Kiedy mówię „dla was”, mówię ogólnie, nie odnoszę się konkretnie do nikogo. W ostatnich tygodniach myślałem, że macie wystarczająco dużo realnych spraw w świecie futbolu, ale wygląda na to, że to nie wystarczyło. Wygląda na to, że bez spraw dotyczących Realu Madryt nie wystarczają nawet tak gigantyczne sprawy, jak ta City, ta stara historia, o której niezbyt lubicie mówić czy trudna sytuacja w moim kraju z Cristiano Ronaldo i jego trenerem… Tyle spraw, które mogły dostarczyć wam materiału do pracy, ale to nie wystarczyło. Real Madryt to Real Madryt i zawsze trzeba coś wyciągnąć. Spodziewałem się, że pierwsze pytanie będzie jedynym dotyczącym rzeczywistych faktów: trudnego meczu i spotkania, które trzeba wygrać. Już się spodziewam, że twoje jest po prostu pierwszym z kolejnych na ten temat. Ale jesteśmy tutaj.

REKLAMA
REKLAMA

[AS] To ja zadam drugie. Czy uważa pan, że to wszystko, co rozpętano podczas tej przerwy reprezentacyjnej wokół Kyliana Mbappé, jest przesadą?
Przesadą? To absurd.

[RTVE] Zadam jeszcze jedno pytanie w tym temacie. Poza tym, że uważa pan to za absurd, co sądzi pan o tym, że wszystko rozpętano przede wszystkim wokół prywatnego życia zawodnika? Że po zakończeniu zgrupowania Francji z dolegliwościami kolana gdzieś wyszedł na miasto, jeździł na rowerze, wyjechał na wakacje, wrócił z nich… Wszystko to dotyczyło prywatnego życia piłkarza. Pana zdaniem ocenianie jego życia prywatnego jest w porządku czy powinno się oceniać wyłącznie kwestie sportowe?
Dla mnie piłkarz jest piłkarzem przez 24 godziny na dobę. Już to mówiłem i nadal to powtarzam. Jeśli piłkarz zrobi w życiu prywatnym coś poważnego lub negatywnego, zawsze ma to jakiś wydźwięk. Zawsze też bronię tego, że piłkarz pozostaje człowiekiem. Zawsze będzie człowiekiem, któremu może zdarzyć się błąd tu czy tam, ale musi zawsze mieć poczucie odpowiedzialności. Szczerze, nie było mnie tutaj w Hiszpanii od mniej więcej 13 lat, ale uważam, że trochę mnie znacie. Ja nie kłamię. Mogę próbować uciec, mogę próbować inteligentnie uniknąć odpowiedzi na jakieś trudniejsze pytanie, które mi zadacie, ale ja nie kłamię. W żadnej kwestii. Na przykład jeśli kiedyś zapytacie mnie: czy Joaquín zagra w pierwszym składzie? Szczerze odpowiem: „Nie powiem, kto zagra”. Ale nie powiem wam: „Joaquín zagra”, a potem jutro Joaquín nie zagra. Ja nie kłamię! Prawda jest taka, że w tym okresie piłkarze Realu Madryt byli wzorowi pod względem zawodowym. Dużo tutaj pracowaliśmy, żeby nie mieli żadnych wątpliwości dotyczących swoich reprezentacji: kiedy mają wrócić i kiedy mogą dostać trochę wolnego, jeśli będzie to możliwe. Wszystko było dokładnie ustalone. Spośród wszystkich zawodników, którzy wyjechali na reprezentacje, każdy zastosował się do ustaleń. Ci, którzy doznawali kontuzji, natychmiast przyjeżdżali do Valdebebas. Otrzymywali diagnozy, otrzymywali plany rehabilitacji. W przypadku na przykład Ardy, który był zawieszony na czwarty mecz swojej reprezentacji, to ja osobiście, nikt inny, to ja dałem mu dwa dni wolnego, których wcześniej nie planowaliśmy. Zawodnicy z poważnymi urazami, którzy mieli codziennie przebywać w Valdebebas, byli tutaj każdego dnia. Valverde czy Konaté byli tu codziennie. Wasz przykład Mbappé: był tutaj, otrzymał diagnozę, udał się do zewnętrznego specjalisty, ponieważ jego kolano ma swoją historię, o której nie można zapominać. Diagnoza Realu Madryt i diagnoza tego zewnętrznego specjalisty były całkowicie zgodne. Dostał plan rehabilitacji, którego szczegółów nie musicie znać. Szczerze, nie musicie znać go w szczegółach. A później wchodzimy na teren szukania problemów. Prawdziwe problemy, które mieliśmy w tych ostatnich dwóch tygodniach – nie my, a ogólnie futbol – wam nie wystarczyły i zaczęło się szukanie problemów. Najpierw była dyskoteka, która nie była dyskoteką. To była dyskoteka, którą na czas paryskiego tygodnia mody przekształcono w miejsce prywatnego eventu. Później był rower w Szwajcarii, a to był po prostu hotel składający się z małych domków i przy każdym znajdowała się para rowerów służących do dojazdu do centralnej części z restauracjami oraz spa, do tej wspólnej strefy tego hotelu, w którym panował absolutny spokój. Tymczasem wyszło, że on wręcz jechał kolarski wyścig dookoła Szwajcarii. Później doszliśmy też do pomniejszych przypadków, jak biedny Dean Huijsen, który stał przed domem Thiago Pitarcha zanim Pitarch poszedł do domu. Samochód stał, on wysyłał SMS-a, a stał się niemal przestępcą, który jechał autostradą 200 km/h i pisał SMS-a. Dlatego mówię: to absurd. Absurd! Chcecie historię? Odpukuję w niemalowane, bo futbol to futbol, ale chcecie historię? To wam ją dam. Po raz pierwszy w ostatnich 10 latach Real Madryt dociera do połowy października bez ani jednego kontuzjowanego. Zawodnicy, którzy są kontuzjowani, to piłkarze z urazami z poprzedniego sezonu. Militão, który już z nami trenuje, ale jego uraz pochodzi z poprzedniego sezonu. Rodrygo z poprzedniego sezonu. Asencio z poprzedniego sezonu. Mendy z poprzedniego sezonu. Po raz pierwszy od 10 lat nie mamy ani jednego zawodnika kontuzjowanego w Realu Madryt. To dobra historia, prawda? Ale wam się nie podoba. To historia, która wam się nie podoba.

REKLAMA
REKLAMA

[El País] Zaczyna się teraz druga część, drugi etap tego początku sezonu. Biorąc pod uwagę to, co zobaczył pan w pierwszym etapie, oraz miejsce zespołu w ligowej tabeli, czy możemy spodziewać się innych decyzji z pana strony, zmian, innych ról zawodników…?
Co to znaczy?
O innym znaczeniu zawodników w zespole, zmianach ich ról względem pierwszego etapu sezonu. Czy możemy spodziewać się jakiejś zmiany pod tym względem, również pana decyzji dotyczących założeń na mecze?
Słuchaj, my – kiedy mówię „my”, mam na myśli siebie i ludzi, którzy ze mną pracują – byliśmy tutaj. A kiedy masz niewiele konkretnej pracy do wykonania na boisku, masz znacznie więcej czasu na analizę każdego szczegółu. Oczywiście w tym, jak to określiłeś, pierwszym okresie znaleźliśmy bardzo wiele dobrych rzeczy. Znaleźliśmy też rzeczy, które oczywiście musimy poprawić. A kiedy mowa o poprawie, niekoniecznie oznacza to, że trzeba coś drastycznie zmienić. Bo żeby wprowadzać drastyczne zmiany, potrzebujesz pracy, potrzebujesz czasu na pracę. Nie mogę przyjść tutaj dzisiaj, mając do dyspozycji jeden czy dwa dni pracy, jak mówiłem przy pierwszym pytaniu i powiedzieć zawodnikom: „Chłopaki, jutro zaczynamy grać piątką z tyłu i czwórką w środku pola, a tego, który jest prawym obrońcą, zaczniemy teraz wystawiać na lewej obronie”. Nie możesz tak zrobić, nie da się. Na przykład, przeczytałem coś ciekawego, co oczywiście w Realu Madryt nie może się wydarzyć, ale było to coś ciekawego dotyczącego Mikela Artety i Arsenalu. Mikel przedłużył kontrakt. Jest w Arsenalu, chyba, od 4-5 lat. Wczoraj czy przedwczoraj, kiedy przedłużył umowę, powiedział coś w rodzaju: „Dopiero zaczynamy, jest jeszcze wiele do zrobienia, dopiero zaczynamy”. Real Madryt ma za sobą oczywiście dość trudny okres w ostatnich dwóch sezonach. To, co dla innych byłoby po prostu normalną sytuacją, dla Realu Madryt nią nie jest. I oczywiście Real Madryt sam jest temu winny [uśmiech]. Jego wina polega na tym, że tyle wygrywa. Jego wina polega na tym, że wygrał tak wiele, tak wiele, tak wiele w ostatnich – nie dwóch – ale powiedzmy 10 latach, a także wcześniej. Dlatego wszystko ma inny wymiar i podchodzi się do tego inaczej. Potrzebujemy czasu, żeby poprawiać pewne rzeczy. Są takie, które można poprawić od pstryknięcia i już to zrobiliśmy, robimy to. Wczoraj, a nawet przedwczoraj, nie mając jeszcze wszystkich zawodników, pracowaliśmy nad tymi aspektami. I oczywiście mamy rzeczy do poprawienia. Jako trener nie ograniczam się do stwierdzenia: „Przegraliśmy z Atlético Madryt, bo powinniśmy grać 11 na 9, a graliśmy 11 na 11”. Ok, to prawda, ale jako trener nie mogę się na tym zamknąć. Muszę szukać możliwości poprawy w rzeczach, na które mamy wpływ. Muszę to robić i właśnie to robimy. Nie będę wam dokładnie wyjaśniał, nad czym pracujemy. Być może niewprawione oko i wiele osób nie będzie w stanie zrozumieć tego, co próbowaliśmy zrobić. Ale jutro spróbujemy wprowadzić te korekty, żeby poprawić pewne aspekty.

REKLAMA
REKLAMA

[SER] Chciałbym zapytać, czy Diomandé zagra od początku i czy pana Real Madryt może grać z tą trójką z przodu: z nim, Viníciusem i Mbappé?
Nie odpowiem ci obiektywnie, czy zagra, czy nie. Jak mówiłem wcześniej, nie kłamię. Nie chcę mówić, jaki skład wystawię ani nie chcę was okłamywać, dlatego nic nie mówię. A Real Madryt może grać każdym z zawodników, którzy są w kadrze. W tym przypadku, jak powiedziałeś, z przodu mamy wielu jakościowych piłkarzy. Wszyscy nie mogą grać razem. Trzech, może trzech plus jeden ofensywny zawodnik, więc jeśli chcesz, to czterech graczy ofensywnych może. Nie możemy natomiast… Ok, na przykład przeciwko Elche w ostatnich 5 minutach wystawiliśmy sześciu. Ale w sytuacji, w której chcemy zachować równowagę i podejmować kontrolowane ryzyko, nie możemy grać sześcioma czy siedmioma naraz. Wymieniłeś Viníciusa, Diomandé i kogo jeszcze?
Mbappé.
Mbappé. Ja dodałbym jeszcze kogoś, jeszcze jakieś nazwisko. Oczywiście, że możemy. Nie możemy tylko grać nimi wszystkimi jednocześnie.

[MARCA] Czy zrozumiałby pan, gdyby część madridismo była zirytowana Mbappé nie tylko z powodu tego, co mogła przeczytać podczas przerwy reprezentacyjnej, ale również z powodu wydarzeń z derbów? I czy zrozumiałby pan, gdyby jutro frustracja Bernabéu skupiła się na nim, a być może również na kimś innym?
To jeden z waszych celów. Oczywiście, że to jeden z waszych celów. Nie trzeba być Einsteinem, żeby zrozumieć, że przy tej dynamice działań taki jest cel i do tego to prowadzi. Czyj – wolę o tym nie mówić. Mogę się też mylić, ale wyraźnie jest to jeden z celów. A Bernabéu nie komentuję. Ja Bernabéu szanuję. Mam przy tym nadzieję, że Bernabéu będzie potrafiło być sprawiedliwe. A dla mnie bycie sprawiedliwym oznacza również bycie inteligentnym. Oznacza umiejętność czytania między wierszami, rozumienia mechanizmów i rozumienia celów. Bernabéu obiecuję jedno: kiedy zawodnik Realu Madryt nie zachowuje się jak zawodnik Realu Madryt, kiedy zawodzi jako piłkarz Realu Madryt w ciągu tych 24 godzin na dobę, kiedy nie wypełnia swoich obowiązków, czy to jako piłkarz, czy jako obywatel, to wtedy nie zobaczycie go na ławce. Nie będziecie mieli okazji na niego gwizdać dlatego, że gra albo siedzi na ławce, bo on będzie w domu. Będzie wtedy w domu. Nie dam mu nawet możliwości, żeby usiadł na ławce. Co to oznacza? Oznacza to, że jutro Mbappé zagra. Nie będzie nawet na ławce, a zagra. A jeśli zagra, to dlatego, że uważam… Nie, nie uważam – ja jestem pewien, że nie zawiódł Realu Madryt i że nie naruszył swoich obowiązków.

REKLAMA
REKLAMA

[Chiringuito] A jak pan przeżył tę przerwę? Spędzał pan całe dnie w Valdebebas, praktycznie nie opuścił ośrodka treningowego. Jak wyglądały te trzy tygodnie przygotowań do tego, co przed wami?
Posłuchaj... Po ostatnim meczu spędziłem tutaj 2-3 dni z rzędu, starając się przeanalizować wszystkie możliwe szczegóły, żeby nie ograniczać się do tego, co oczywiste. A to, co oczywiste, nie podlega mojej kontroli: ten mecz powinien być rozgrywany 11 na 9. To oczywiste. Ale jako trener nie chciałem skupiać się tylko na tym i przez 2-3 dni tutaj analizowałem. Potem byłem chyba przez 3 dni poza Madrytem, odwiedziłem rodzinę zarówno w Londynie, jak i w Portugalii. Wróciłem i jak mówisz, byłem tutaj codziennie, bardzo dużo pracując. Bardzo mało na boisku, a bardzo dużo tutaj [w biurach], żeby szczegółowo przygotować powrót zawodników, nazwijmy to w ten sposób. Był to ten stopniowy powrót, kiedy jedni przyjeżdżają w poniedziałek, inni we wtorek, a jeszcze inni w środę. Jeden grał, drugi nie grał. Jeden wraca z podróży międzykontynentalnej i ma jet lag, drugi wraca z bliska, a kolejny nie spał, bo podróżował nie wiem ile godzin. To skomplikowane, złożone, ale bardzo dobrze pracujemy pod względem organizacyjnym. Oczywiście w futbolu trzeba odpukiwać w niemalowane, bo już za 10 minut możemy mieć tutaj kontuzjowanego zawodnika [na treningu po konferencji]. Ale ta sytuacja, w której nie mamy kontuzjowanych, nie jest czymś, o czym my tutaj zapominamy. To coś, co pozwala nam zrozumieć, że wiele się zmieniło, że wiele rzeczy robimy dobrze i przygotowujemy przyszłość najlepiej, jak potrafimy.

REKLAMA
REKLAMA

[COPE] Potwierdziłeś już, że Mbappé jutro zagra. Dzięki tej rehabilitacji uraz, którego doznał w reprezentacji Francji, ostatecznie nie okazał się poważny. Rozumiem, że Konaté również jest gotowy do gry. Mam dwie wątpliwości: Militão, który od dwóch tygodni pracuje z zespołem i radzi sobie dobrze, ale wraca po długiej przerwie, więc być może trzeba jeszcze trochę poczekać, oraz Fede Valverde, przy którym jest największy znak zapytania, czy zdąży na jutro.
Tak, Fede jest znakiem zapytania. Militão niestety nie jest wątpliwością: nie będzie go. Ale kiedy patrzę, jak trenuje… [śmiech] Bo też nigdy nie trenowaliśmy w piątkę. Zawsze trenowaliśmy w dwudziestu, bo zawsze ćwiczyli z nami chłopcy z akademii. W zależności od ich meczów czasami przychodzili zawodnicy Castilli, innym razem zespołu C, a jeszcze innym juniorzy wymieszani z tymi, którzy nie grali w Castilli lub w zespole C. Zawsze więc trenowaliśmy grupą dwudziestu zawodników. I jeśli ktoś nie zna historii medycznej i problemów Militão, wystawiłby go do gry już jutro. Codziennie żartuję z nim i fizjoterapeutami, mówiąc: „Zagrasz!”. Bo wiedziałem, że jest dobry, ale jest jeszcze lepszy niż myślałem. Jednak go nie będzie. Nie będzie go jutro, nie będzie go w Rzymie, nie będzie go w kolejnym meczu ligowym z Sevillą. Potrzebuje jeszcze paru tygodni, bo jego historia medyczna jest bardzo poważna i musimy zachować trochę ostrożności. Ale przy tym Mendy dzisiaj po raz pierwszy wyjdzie z nami na boisko. Rodry jest jeszcze nieco dalej od powrotu. A Valverde tak, Valverde jest tym problemem, który dotarł aż do dzisiaj. Dzisiaj będziemy musieli zdecydować, jak będzie to wyglądać jutro.

REKLAMA
REKLAMA

[ABC] Podczas swojej pierwszej pracy w Realu Madryt, a właściwie przez całą karierę, często posługiwał się pan terminem „merytokracja”, kiedy mówił o zawodnikach, których wystawiał pan do gry, niezależnie od tego, czy mieli bardziej, czy mniej medialne nazwiska. Chciałbym zapytać, czy dzieje się tak również w tych pierwszych miesiącach pana pracy w Realu Madryt? Grają piłkarze, których ocenia pan najwyżej czy może też czasami duże znaczenie ma to, o jakiego zawodnika chodzi? Czyli takiego, który być może nie jest w najlepszej formie, ale uważa pan, że potrzebuje minut, żeby do niej wrócić? Że może w tej merytokracji trzeba czasami dać trochę więcej czasu i cierpliwości?
Spróbuję dobrze to wyjaśnić. Merytokracja tak, ale także pewna otwartość nie ze względu na status, nie ze względu na nazwisko, ale ze względu na moment, w którym znajduje się zawodnik. Trzeba również wiedzieć, jaki może być najlepszy sposób, żeby pomóc konkretnemu piłkarzowi. Kiedy zawodnicy nie są w tak dobrej formie, to istnieją różne strategie, żeby spróbować im pomóc ją poprawić. Jedną z nich jest oczywiście czysta merytokracja: jeśli nie jesteś w dobrej formie, to wypadasz. Ale czysta merytokracja też niesie ze sobą ryzyko, że zamiast pomóc zawodnikowi, możesz przyczynić się do tego, że będzie potrzebował jeszcze więcej czasu, żeby wrócić do swojej normalnej dyspozycji. Zapewne odnosisz się do przypadku Viniego. Widzisz, że się z tym nie chowam. To, co mnie boli i to, co najbardziej mnie zasmuca, to świadomość, że on bardzo chce być w dobrej formie. Że bardzo chce być tym Viníciusem, który wygrywa mecze, zdobywa trofea, wygrywa Ligi Mistrzów, robi różnicę. Najbardziej boli mnie odczuwanie tego bólu, który on odczuwa. Bo to chłopak, który ku mojemu zaskoczeniu jest niezwykłym człowiekiem i pracuje bardzo dużo, żeby wrócić. Bezpośrednie pytanie brzmi: czy będzie grał cały czas, dopóki nasz Vinícius nie wróci? Czy może nadejdzie taki moment, w którym uznam, że najlepszym sposobem, żeby mu pomóc, będzie konkretny, specjalny plan zakładający, że nie zagra albo usiądzie na ławce i spróbujemy znaleźć inny sposób, żeby mu pomóc? Jak już zrozumieliście, ja prawdziwego, czystego madridismo nie ruszam. Ja je tylko szanuję, nie ruszam go. Ale boli mnie serce, kiedy taki chłopak, który nie jest teraz – oczywiście, że nie jest – tym Viníciusem będącym piłkarzem z innego świata… Boli mnie serce, że ludzie, prawdopodobnie również pod wpływem wielu z was, go nie wspierają. A to chłopak, który zasługuje na wsparcie, ponieważ bardzo chce znów być tym Viníciusem, który podarował madridismo tyle wielkich chwil radości.

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Ostatnie aktualności

Wyjazd na Ibizę

Castilla powalczy o pierwsze zwycięstwo na obcym stadionie

• 0
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (18)

REKLAMA