Piłkarze i sztab reprezentacji Francji nazywają go „Momo” lub „Republiką”. Uwielbiają go i od przez ostatnie dwie dekady uważali go za strażnika swoich sekretów. Oficjalnie był państwowym oficerem odpowiedzialnym za bezpieczeństwo reprezentacji. Przy tym to on reagował przy uprowadzeniu Paula Pogby, zeznawał w sądzie na korzyść Didiera Deschampsa w procesie z dziennikarzem, zorganizował w Clairefontaine przesłuchanie Antoine’a Griezmanna w charakterze świadka w sprawie pedofilii dotyczącej jego dawnego mentora Érica Olhatsa czy czuwał nad śledztwem w sprawie sekstaśmy Mathieu Valbueny w 2014 roku, próbując zrozumieć wszystkie okoliczności tamtej historii.
Mohamed Sanhadji, 57-latek nazywany „Momo”, łagodzi napięcia, chroni prywatność piłkarzy i osłania ich ewentualne wybryki, a także zbiera informacje. Zinédine Zidane, znający go jeszcze z czasów swojej kariery piłkarskiej, za wszelką cenę chciał zatrzymać w swoim sztabie, ale nie było to możliwe. Już w lipcu 2025 roku „Le Canard enchaîné” ujawnił, że darowizna Kyliana Mbappé w wysokości 180.300 euro dla pięciu funkcjonariuszy odpowiedzialnych za bezpieczeństwo reprezentacji Francji, będąca podziękowaniem za ich zaangażowanie podczas mundialu w Katarze, przyciągnęła uwagę organu kontroli finansowej francuskiego Ministerstwa Gospodarki i Finansów, oraz Generalnego Inspektoratu Policji Narodowej (IGPN). Komendant Sanhadji otrzymał największą część tej kwoty: 60.300 euro, których nie zgłosił fiskusowi. Prokuratura w Paryżu wszczęła postępowanie wstępne, a Dyrekcja Generalna Policji Narodowej (DGPN) zaczęła również przyglądać się szczególnym warunkom pracy tego wysoko postawionego funkcjonariusza. Był on oddelegowany do Francuskiej Federacji Piłkarskiej (FFF) na zaledwie średnio 80 dni w roku i otrzymywał z tego tytułu pełne wynagrodzenie z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Taka praktyka obowiązywała od 2011 roku i do poprzedniego roku była „akceptowana”. Po przelewie od gracza Realu Madryt już nie. Pod koniec 2025 roku przełożeni w policji zdecydowali się na zdecydowane kroki i przymusowo odesłali „Momo” na emeryturę. Ta nietypowa kara dyscyplinarna nie przeszkodziła mu jednak znaleźć zatrudnienia w FFF, w sztabie Deschampsa, tym razem już prywatnie i na stanowisku szefa logistyki i bezpieczeństwa kadry. Jednak śledczy z prokuratury i policji na tym nie poprzestali i zaczęli drążyć w historii komendanta, która przyniosła niespodziewane i zatrważające nowości.
Latem 2023 roku Sanhadji został bowiem sfotografowany podczas prywatnego wyjazdu Kyliana Mbappé do Kamerunu. Znajomi kontaktowali się z nim, pytając: co ty tam robisz? Opinia publiczna z kolei zastanawiała się nawet we wpisach na Facebooku: co funkcjonariusz odpowiedzialny za bezpieczeństwo reprezentacji Francji robi u boku gwiazdy francuskiego futbolu podczas podróży, która nie ma nic wspólnego z kadrą? Ta inicjatywa, nieco zbyt rzucająca się w oczy i wykraczająca poza jego oficjalne obowiązki, wywołała niezadowolenie w korytarzach Policji Narodowej i skierowała światło na postać, która dotychczas pozostawała w cieniu. Ten epizod miał być w rzeczywistości jedynie wierzchołkiem góry lodowej. Po kolejnym śledztwie 16 września 2026 roku policjantowi postawiono zarzuty „paserstwa środków pochodzących ze sprzeniewierzenia funduszy publicznych, korupcji czynnej wobec osoby sprawującej władzę publiczną, czynnej płatnej protekcji wobec osoby sprawującej władzę publiczną, biernej płatnej protekcji przez osobę sprawującą władzę publiczną, biernej międzynarodowej płatnej protekcji, korupcji biernej osoby sprawującej władzę publiczną, oszustwa oraz prania pieniędzy pochodzących z oszustw podatkowych”. O włos uniknął tymczasowego aresztowania dzięki kaucji w wysokości 80 tysięcy euro, rozłożonej na raty płatne przez kilka miesięcy. Zastosowany wobec niego dozór sądowy zabrania mu kontaktów ze środowiskiem piłkarskim. Również dlatego nie mógł pozostać w sztabie Zidane'a.
Według informacji L'Équipe, to już bardzo poważne śledztwo doprowadziło do przeszukań w siedzibie Federacji oraz u Fayzy Lamari, matki Kyliana Mbappé. Ustalenia śledczych pokazują, że Policja Narodowa dzisiaj podejrzewa „policjanta reprezentacji”, którego reputacja wcześniej pozostawała nieskazitelna, o stworzenie rozległej sieci kontaktów w świecie futbolu i wykorzystywanie jej często dla osobistych korzyści. Według dobrze poinformowanych źródeł, miał posługiwać się „kulturą kłamstwa”, mnożyć załatwiane poza procedurami przysługi i usługi dla piłkarzy, a także wręczać drobne prezenty, próbując zapewnić sobie przychylność przełożonych w kwestii swojej kariery, co jest odrębną kwestią. Poza tym w latach 2020–2024 miał otrzymać od kilku reprezentantów Francji w sumie ponad 300 tysięcy euro, nie licząc fundowanych wakacji czy świadczeń rzeczowych.
„Jeśli to wyjdzie na jaw, będzie po mnie…”, zwierzył się Mattéo Guendouziemu 25 października 2024 roku w prywatnej rozmowie. W tym okresie policjant reprezentacji zwracał się bowiem do wielu obecnych i byłych zawodników z prośbą o pożyczkę. Skontaktował się z około 15 piłkarzami, wśród których byli Yann M’Vila, Sabri Lamouchi, Hugo Lloris, Raphaël Varane, Patrick Vieira, Willy Sagnol, Nicolas Anelka, Mattéo Guendouzi, Laurent Blanc oraz Kylian Mbappé. Opowiadał, że chce kupić swoją pierwszą nieruchomość i zostać właścicielem domu, w którym będzie mieszkał. Zapewniał, że kiedyś wynajmował ten dom, że urodził się tam jego syn, a jego biedny, zmarły już ojciec był szczególnie przywiązany do tego miejsca i nawet zasadził drzewo w ogrodzie. Każdego piłkarza zapewniał, że jest jedyną osobą, do której zwraca się z taką prośbą, ze względu na wyjątkową bliskość zbudowaną przez lata. Wspominał o trudnościach finansowych i mówił, że nie zna się na nieruchomościach. Czy wszystko to było kłamstwem? Z podsłuchiwanych rozmów telefonicznych „Momo” z żoną wynika bowiem, że w rzeczywistości planował kupić dom sąsiadujący z ich własnym, traktując to jako korzystną inwestycję pod wynajem. Wydaje się dobrze znać rynek nieruchomości, ponieważ wcześniej nabył już dwa mieszkania na wynajem i jest zresztą dodatkowo podejrzewany o niezgłoszenie administracji podatkowej dochodów z najmu. Zanim zwrócił się do piłkarzy, zasięgnął porady znajomego notariusza, by ustalić wysokość opłat związanych z planowaną transakcją. Zamiast poprosić jednego zawodnika o dużą pożyczkę, funkcjonariusz odpowiedzialny za bezpieczeństwo wolał zwrócić się do około 15 z nich o kwoty rzędu 15 lub 20 tysięcy euro. Śledczy teraz zastanawiają się, czy rzeczywiście zamierzał je zwrócić.
Sam Mbappé za pośrednictwem swojej matki Fayzy Lamari udzielił mu znacznej pożyczki w wysokości 120 tysięcy euro zawartej przed notariuszem. Połowa poproszonych zawodników odpowiedziała pozytywnie, w tym Varane – 20 tysięcy euro, Lamouchi – 20 tysięcy, Blanc – 20 tysięcy, M’Vila – 15 tysięcy oraz Guendouzi – 7500 euro. Wszyscy w zamian za pisemne uznanie długu. Łączna kwota pożyczonych środków wyniosła 215 tysięcy euro. W listopadzie 2024 roku „Momo” i jego żona kupili dom za 440 tysięcy euro. Miał planować sprzedaż dwóch posiadanych już mieszkań, by spłacić długi. Wszystkim hojnym piłkarzom mówił, że to ich mały sekret, który nie może wyjść na jaw, „bo inaczej jestem skończony”.
Przez lata Mohamed Sanhadji wykorzystywał swoje znajomości, dając poszczególnym piłkarzom do zrozumienia, że to właśnie oni są jego ulubieńcami. „Jesteś najwspanialszą osobą, jaką poznałem w futbolu”, pisał dosłownie zarówno do Antoine’a Griezmanna, jak i Oliviera Giroud, Willy’ego Sagnola, Thierry’ego Henry’ego czy Zinédine’a Zidane’a. Gdy Alain Griezmann, ojciec legendy reprezentacji Francji i Atlético Madryt, grającej obecnie w Orlando, poinformował „Momo”, że Deschamps wybrał Mbappé na kapitana i prawdopodobnie doprowadzi to do zakończenia reprezentacyjnej kariery „Grizou”, funkcjonariusz odpowiedział: „Aż mnie od tego skręca, wszystko mu zawdzięczamy! To największy piłkarz, jakiego poznałem przez 25 lat”.
Jednak jego prawdziwym ulubieńcem i osobą, z którą tak naprawdę utrzymuje najbliższe relacje, wydaje się być Kylian Mbappé. „Zawsze będę przy was”, obiecuje Fayzie Lamari. „Dla waszej rodziny pójdę na wojnę, jeśli będzie trzeba”; „Całe życie czekałem na Wybrańca, a on jest obok mnie”, mówił kobiecie. Za pośrednictwem wysoko postawionych znajomych próbuje wyświadczać przysługi na zewnątrz, w tym ułatwić uzyskanie wizy osobie bliskiej rodzinie. Ta prośba miała różnymi kanałami, w tym za pośrednictwem rodziny Mbappé, dotrzeć aż do Pałacu Elizejskiego. Mohamed Sanhadji miał również zająć się zabezpieczeniem nowego domu gwiazdora w listopadzie 2021 roku, wybierając firmę ochroniarską, której szefa zna osobiście. W 2020 roku Fayza Lamari potrzebowała pilnej hospitalizacji dla osoby bliskiej jej rodzinie. Sanhadji robił wszystko, co mógł. Zadzwonił do kolegi policjanta: „Po raz pierwszy proszą mnie o pomoc. Nawet ci nie mówię, ile zyskamy w ich oczach, jeśli nam się uda”, zwierzył się. Obaj mieli natychmiast „zainteresować” sprawą.
Po braku powołania dla Mbappé jesienią 2024 roku i aferze w Sztokholmie – nazwisko zawodnika pojawiło się w śledztwie dotyczącym gwałtu, które ostatecznie umorzono – Fayza Lamari znów zwróciła się do „Momo”, by przekazywał od niej wiadomości Didierowi Deschampsowi. „W ostatnich dniach trochę naciskałem w interesie Kyliana i reprezentacji Francji”, pisał. „Dobra robota, Momo!”, odpowiedziała Fayza Lamari. Co ciekawe, matka napastnika miała również kilkakrotnie prosić Sanhadjiego, by szepnął selekcjonerowi słowo na korzyść Rayana Cherkiego, piłkarza, którego interesy wydają się jej bliskie i który chciałby dostawać więcej czasu na boisku. „Niedorzeczność”, skwitował przesłuchiwany przez śledczych Didier Deschamps: „Mohamed Sanhadji nie miał na mnie wpływu”.
Mohamed Sanhadji również prosi o przysługi rodzinę Mbappé, u której zna nawet szeregowych pracowników. Uzyskuje od niej takie rzeczy, jak opłacenie wyjazdu klubu piłkarskiego swoich synów na turniej czy załatwia sobie i rodzinie zaproszenie na mecz PSG z Bayernem Monachium w lutym 2023 roku, z noclegiem w luksusowym hotelu Royal Monceau. „Momo” doprowadza też do pokrywania niektórych swoich wydatków. Fayza Lamari zgadza się na przykład zapłacić za niego 7 tysięcy euro za leczenie stomatologiczne w Szpitalu Amerykańskim w Neuilly-sur-Seine. Nie przeszkodziło to Sanhadjiemu zwracać się z tego samego powodu do innych piłkarzy, choć sam za nic nie płacił. Odwoływał się przy tym do ich muzułmańskiej wiary i prosił o „sadakę”, czyli dobrowolny akt charytatywny w islamie. Bezskutecznie zwracał się do Moussy Sissoko i Bacary’ego Sagny, a następnie do Djibrila Sidibé i Nabila Fekira. „Z tobą łączy mnie coś wyjątkowego”, miał im mówić.
Poproszona o komentarz Fayza Lamari odmówiła. Na tym etapie nie jest ona objęta żadnym postępowaniem karnym.
„Momo”, powołując się na przyjaźń, zwraca się także do znajomych ze świata futbolu o pomoc w wyjazdach na wakacje. Pyta Sidibé, czy może mu zafundować pobyt w Grecji, zwierza się Éricowi Abidalowi, że chciałby wyjechać do Hiszpanii. Za każdym razem przygotowuje osobistą wiadomość, którą następnie kopiuje i wkleja do kilku rozmów. Twierdzi, że nie stać go na rodzinny wyjazd. Niektórzy, w zamian za drobne przysługi, chętnie spełniają tę prośbę. Po tym, jak ułatwił uzyskanie w ambasadzie Algierii dokumentów dla bliskich Francka Ribéry’ego, ten opłacił mu pobyt na Sycylii z pokryciem wszystkich kosztów, o wartości 6 tysięcy euro. Mecenas Brusa, prawnik Francka Ribéry’ego, z którym się skontaktowaliśmy, nie mógł od razu porozumieć się z klientem: „Nie mam w tej sprawie żadnej wiedzy”, powiedział nam.
Komik i aktor Jamel Debbouze, bardzo blisko związany z wieloma postaciami świata futbolu, w tym z otoczeniem Mbappé, uzyskał dzięki niemu w czerwcu 2023 roku miejsce dla swojego syna na cieszącym się dużym zainteresowaniem obozie piłkarskim w ośrodku federacji w Clairefontaine. Sanhadji powtórzył mu tę samą śpiewkę: twierdził, że niemal nigdy nie korzysta z urlopu i bardzo chciałby pojechać do Maroka. Komik wziął go za słowo i zaprosił do swojego okazałego pałacyku, zapewniając prywatnego kierowcę oraz buggy do przejażdżek po pustyni. Jego rzeczniczka prasowa nie odpowiedziała na zapytania w tym temacie. Według dobrze poinformowanego źródła, Jamel Debbouze również miał zostać przesłuchany przez policję, jednak na tym etapie nie postawiono mu zarzutów.
Gdy Guendouzi również rozważał przekazanie policjantom reprezentacji Francji części swoich premii za mundial w 2022 roku, Sanhadji serdecznie mu podziękował: „Jesteś jedynym, który o to pyta i się nami interesuje”. Następnie w maju 2023 roku „dyskretnie” przypomniał mu o sprawie. Mohamed Sanhadji zawsze publicznie utrzymywał, że mechanizm finansowy, dzięki któremu policjanci, w tym on sam, otrzymali część premii piłkarzy, był legalny. Jednak jedna notatka odnaleziona przez śledczych zdaje się świadczyć o czymś przeciwnym. Sanhadji napisał w niej, że ich status nie pozwala im przyjąć tych pieniędzy. Fayzie Lamari i Mattéo Guendouziemu wysłał wówczas tę samą wiadomość: „To musi pozostać bardzo dyskretne i mieć uzasadnienie w twojej księgowości”. Wbrew temu, co twierdził na swoją obronę, policjanci otrzymali też oficjalne premie od Federacji, udokumentowane paskami płacowymi. Według informacji gazety, w przypadku samego Mohameda Sanhadjiego było to około 12 tysięcy euro wypłacone ze strony związku.
Układy między piłkarzami a nim bywają zaskakujące. W 2022 roku Patrice Evra przedstawił mu propozycję: szukał dla firmy z Dubaju 80 biletów na finał Ligi Mistrzów Liverpool – Real Madryt na Stade de France. Jeśli mu je załatwi, to „10 tysięcy trafi do twojej kieszeni”, zapewniał. Mohamed Sanhadji nie odmówił, ale wyjaśnił, że wydaje mu się to trudne. Otoczenie Evry nie odpowiedziało na zapytania w tej sprawie.
Przesłuchiwany przez śledczych w sprawie całej tej historii Philippe Diallo, szef Francuskiej Federacji Piłkarskiej, nie próbował ratować żołnierza Sanhadjiego. Wyjaśnił, że jego zachowanie jest sprzeczne z kartą etyki i zasad zawodowych związku, który pozwala jej pracownikom „obiecywać, oferować, przyjmować, zabiegać o prezenty i inne korzyści (…) lub uzyskiwać obietnicę ich otrzymania” wyłącznie wtedy, gdy „mają wartość symboliczną lub znikomą”. Ze względu na toczące się postępowanie, prezes Diallo odmówił publicznego komentarza.
Rok po wszczęciu śledztwa sądowego, które może ujawnić kolejne tajemnice, uważni obserwatorzy nie wahają się już mówić o „fasadowej” misji w interesie publicznym i wykorzystywaniu państwowej posady do uzyskiwania prywatnych korzyści. Poproszone o komentarz otoczenie Mohameda Sanhadjiego, odpowiedziało: „Prokuratura w Paryżu uznała za konieczne poinformowanie mediów o postawieniu zarzutów panu Sanhadjiemu oraz przekazanie informacji o zarzucanych mu przestępstwach i warunkach zastosowanego wobec niego dozoru sądowego. Na obecnym etapie pan Sanhadji będzie składał wyjaśnienia wyłącznie przed wymiarem sprawiedliwości. Osoby, które chcą komentować, streszczać, a przede wszystkim interpretować fakty wyrwane z kontekstu, czynią to wyłącznie na własną odpowiedzialność. Mohamed Sanhadji nie zamierza komentować ich przed medialnym trybunałem”.
Historia ma jeszcze inne dno, bo choć Dyrekcja Generalna Policji Narodowej nie zawahała się w poprzednim roku przymusowo odesłać komendanta „Momo” na emeryturę, to wielu wysoko postawionych funkcjonariuszy korzystało z jego piłkarskich prezentów i może teraz mieć kłopoty. Kilku jego przełożonych z kierownictwa CRS, a także ich rodziny, korzystało z prywatnych wizyt w ośrodku w Clairefontaine, biletów i koszulek z autografami. „Dzięki temu atrakcyjnemu meczowi sprawię przyjemność córce”, napisał mu jeden z rozmówców w dniu spotkania, dodając, że po bilety przyjedzie jego kierowca.
Policjant jest również podejrzewany o zaproszenie kilku wysokich rangą funkcjonariuszy do strefy VIP na Stade de France podczas meczu Francja – Islandia 25 marca 2019 roku. Ta „hojność” mogła być czymś więcej niż zwykłym koleżeńskim gestem, ponieważ wspomniani policjanci mieli wpływ na rozwój jego kariery. Jeden z nich wspominał w wiadomościach o „przyjacielskich chwilach z zachowaniem pełnej dyskrecji”, natomiast inny dziękował mu za pamięć, a potem informował o jego awansie na wyższy stopień. Dyrekcja Generalna Policji Narodowej odmówiła komentarza ze względu na trwające śledztwo sądowe. „Wszczęto również postępowanie administracyjne”, potwierdziła.
Selekcjoner Zidane wczoraj pytany o ten temat na przedmeczowej konferencji prasowej powiedział:
Mohamed Sanhadji, były oficer ds. bezpieczeństwa reprezentacji Francji, ze względu na kłopoty z prawem i postawione zarzuty nie może obecnie znaleźć się w pana sztabie, tak jak pan tego chciał. Jak pan to odbiera?
Nie jestem zadowolony. Bardzo dobrze go znam. Są odpowiedni ludzie, którzy się tym zajmują. Nie mogę o tym rozmawiać. Mam nadzieję, że będzie mógł się obronić i że wszystko dobrze się skończy. Zrobił wiele dobrego dla reprezentacji Francji. Zapamiętam to, co pozytywne.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.