Minęło już ponad sto dni od wyborów, które wstrząsnęły fundamentami madridismo. To wystarczająco dużo czasu, by spojrzeć na nie na chłodno. Jakie są plusy i minusy kandydowania na prezesa? Czy wyciągnął pan z tej decyzji jakieś wnioski?
Po raz pierwszy udzielam wywiadu po wyborach w Realu Madryt i mogę powiedzieć, że te wybory już się zakończyły. Oczekiwano, że później będę tam dzień po dniu toczył walkę, ale tak nie jest. Akceptuję wynik i wspieram drużynę jak każdy inny madridista.
Czy wystartuje pan ponownie?
Powtarzam: szanuję wyniki wyborów i proszę jedynie o jedność wśród madridismo, choć są rzeczy, które mi się nie podobają. Czas pokaże, czy ponownie wystartuję.
Kilka kwestii stanowiło główne punkty pańskiej kampanii, między innymi potencjalna sprzedaż części klubu, by wprowadzić do niego partnera inwestycyjnego. Czy w tej sprawie się pan poddaje?
To nadal jest dla mnie nieprzekraczalna granica. Będę bardzo uważnie śledził ewentualną zmianę statutu, by zapobiec możliwości sprzedaży. Podejmę działania, jeśli zobaczę, że do tego dochodzi, choć muszę powiedzieć, że na razie tego nie dostrzegam.
Czy osobiście jest pan zadowolony z udziału w wyborach, mimo że pan nie wygrał?
Myślę, że było to ekscytujące doświadczenie. Trzeba je jednak osadzić w bardzo konkretnym momencie. Wystartowałem, ponieważ widziałem, co się dzieje i nie podobało mi się to ze względu na obawy o klub jako instytucję. Dlatego zdecydowałem się działać. Zobaczymy, jaka będzie sytuacja za kilka lat. Na dziś mogę jedynie powiedzieć, że z pewnością będę bardzo uważnie śledził zmiany statutu. Teraz w 100% zajmują mnie grupa Cox i praca ramię w ramię ze wszystkimi jej specjalistami.
Komentarze (5)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.