W meczu Valencia – Real Madryt pokazano czerwoną kartkę dla Viníciusa za uderzenie Hugo Duro. Był Pan wtedy na VAR-ze i nie pokazał pan wcześniejszej agresji ze strony Hugo wobec Viníciusa. Mówiono o wybiórczym przekazie informacji. Co wydarzyło się w tamtym pokoju VAR?
Sytuacja wyglądała dokładnie tak, jak mówisz. Najpierw było przytrzymanie [Viníciusa], a potem uderzenie [Duro przez Viníciusa] w tej sytuacji. Ostrzegliśmy sędziego i pokazaliśmy mu powtórkę samego uderzenia. To była trochę dziwna sytuacja, bo wziąłem winę za tę akcję na siebie, ale prawdą jest, że kiedy sędzia podchodzi do monitora, może zobaczyć całą sytuację. Gdy dochodzi do przepychanki, można poprosić o ujęcia wcześniejszych wydarzeń. Wziąłem tamtą sytuację na siebie, ale w rzeczywistości odpowiedzialność była bardziej podzielona między cały zespół sędziowski. Nie mówię niczego, co nie byłoby wiadome, a przede wszystkim czego nie wiedzieliby ludzie ze środowiska sędziowskiego. Wszyscy wiemy, jak to działa w takich okolicznościach, jak tamtego dnia. Sytuacja tak się skończyła i tamtego dnia po raz ostatni pracowałem w sali VAR.
Żałuje pan czegoś z tamtego dnia?
Nie, pod tym względem nie. To był koniec mojej kariery, ale tak naprawdę nie z powodu tego meczu. Mieliśmy inną sytuację w dawnej Federacji, która sprawiła, że nie tylko ja, ale i sześciu innych kolegów przestaliśmy pracować na VAR-ze. Razem z Komitetem Arbitrów przedstawiliśmy propozycję utworzenia dedykowanej grupy sędziów VAR, ponieważ uważaliśmy, dalej uważamy i wszyscy rozumieją, że specjalizacja jest w pewnym sensie kluczem do rozwoju i większego profesjonalizmu. Federacja w swoim czasie powiedziała, że nie chce tego robić, a co było dla nas zaskakujące, Komitet, który wcześniej twierdził, że to dobry pomysł, wycofał się. Staraliśmy się dalej rozmawiać z Federacją, aby to pchnąć do przodu, ale spotkaliśmy się z odmową. Paradoksalnie, wraz z przyjściem nowego prezesa Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej, Rafaela Louzána, pierwszą decyzją podjętą w kwestii sędziowania było stworzenie dedykowanego zespołu VAR. Dlatego, wracając do polityki, widzę, jak ważni są ludzie i zarządzanie sprawami. I to jest bardzo dobry przykład: ktoś, kto nie chce niczego poprawiać i uważa, że wszystko jest w porządku tak, jak jest, oraz inna osoba, która przychodzi i jej pierwsza decyzja jest klucza dla lepszego funkcjonowania dedykowanego zespołu VAR.
Jeśli cokolwiek skorumpowało system sędziowski, to sprawa Negreiry. Co pan myśli o takiej korupcji w piłce nożnej i polityce?
W obu przypadkach to ogromna szkoda. To przykre. To nazwisko, które wspomniałeś, już zawsze będzie kojarzyć się z sędziowaniem w zły sposób. A najgorsze ze wszystkiego jest to, że kiedy coś poplamisz, tę plamę bardzo trudno zmazać. Tłumaczenie, że on nie miał wpływu na inne rzeczy, jest bardzo trudne i rozumiem, że ludzie w to nie wierzą, skoro piastował on ważne stanowisko w Komitecie Arbitrów. To nie jest etyczne, nie jest moralne i coś takiego po prostu nie powinno się wydarzyć. Przez to szkody wyrządzone sędziowaniu są nieodwracalne. Będzie musiało minąć dużo czasu, a mimo to zawsze będzie się o tym pamiętać. Nawet jeśli udowodni się, że do niczego nie doszło i nic się nie stało, to tak po prostu jest.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.