Czy liczne wywiady kandydatów do Złotej Piłki mogą wpływać na głosujących?
Każdy próbuje zajmować przestrzeń medialną, robiąc to mniej lub bardziej zręcznie, mniej lub bardziej topornie. Zawsze miałem w zwyczaju mówić, że Złotej Piłki nie wygrywa się na polu medialnym, ale można ją na nim przegrać. Jeśli w tym roku jest tyle zamieszania, to dlatego, że czeka nas głosowanie, które zapowiada się na wyrównane i którego wynik pozostaje niepewny. Niektórzy być może uznali, że walka rozstrzygnie się również w mediach. Może tak być, ale istnieją pewne zasady, których należy przestrzegać, i nie jestem pewien, czy ilość przekłada się na skuteczność.
Czy medialna ofensywa Kyliana Mbappé może przynieść skutek odwrotny do zamierzonego?
Głosujący nie urodzili się wczoraj. Mają zarówno doświadczenie, jak i świadomość pozwalające im ocenić zawodnika, oszacować jego klasę, bez konieczności słuchania dziesięć czy piętnaście razy, że jest najlepszy. Kiedy mówię, że Złotą Piłkę można przegrać na polu komunikacji, mam na myśli sytuację, w której ktoś niezręcznie zajmuje przestrzeń medialną i daje głosującemu poczucie, że próbuje się na nim trochę wymusić decyzję. Ten zgiełk, który niektórzy organizują, może w końcu zirytować głosujących. Bo tutaj próba wywierania wpływu jest aż nazbyt oczywista.
Kiedy był pan szefem France Football, przypominał pan głosującym, żeby nie ulegali wpływowi wypowiedzi piłkarzy?
Takie przypomnienia się pojawiały, ale mają wystarczająco dużo doświadczenia, by wiedzieć, co powinni robić, bez podpowiadania im do ucha. Głosujący musi zachować trzeźwość osądu, niezależność i rzetelność.
W swojej książce napisał pan, że nie ma żadnych wątpliwości co do ich uczciwości. Jak można mieć pewność, że nigdy nie ulegają naciskom?
Próby wywierania presji zdarzają się dość regularnie. To przecież osoby mające kontakt ze wszystkimi środowiskami piłkarskimi: zawodnikami, ich otoczeniem, agentami, działaczami… Tak więc owszem, dochodzi do rozmów. Za granicą największa jest presja ze strony kibiców. W Afryce głosujący poddawani są bardzo, bardzo silnej presji, ponieważ ludzie uważają, że powinni głosować według przynależności do swojej społeczności. Jeśli wśród nominowanych jest Afrykanin, należałoby go uprzywilejować. Bycie głosującym oznacza czasami odpowiedzialność związaną z ogromnymi naciskami, którym trzeba się przeciwstawić.
Czy pamięta pan przypadki głosujących, którym proponowano pieniądze?
Szczerze mówiąc, nie. To pytanie wywołuje u mnie uśmiech, ponieważ trochę podsyca tę gigantyczną fabrykę fantazji, jaką jest Złota Piłka. Za kulisami dzieje się wiele rzeczy, ale nigdy nie słyszałem o tego rodzaju nieuczciwych układach.
Ale w swojej książce opowiada pan, że pewnego dnia agent podsunął panu kopertę, prosząc o przedstawienie jego zawodnika w korzystnym świetle innym głosującym…
Dokładnie. Nie wiem jednak, co było w kopercie, ponieważ poszedłem oddać ją w recepcji hotelu, w którym się spotkaliśmy. Ta historia rzeczywiście należy do tej nieco mrocznej strony kulis Złotej Piłki. Później nigdy już nie usłyszałem o tej kopercie, chociaż jeszcze kilkakrotnie spotkałem tego agenta.
Skoro przydarzyło się to panu, musiało przydarzyć się również innym…
Jeszcze raz: głosujący nie urodzili się wczoraj. To doświadczeni dziennikarze, którymi nie da się manipulować.
W jaki sposób głosujący układają swoje rankingi?
Po otrzymaniu list nominowanych mają zazwyczaj kilka tygodni na przesłanie swoich wyborów. Nie istnieje żaden podręcznik wyjaśniający, jaki powinien być dobry głosujący i jak powinien postępować. Głosowałem w siedmiu edycjach i prowadziłem notes, w którym przez cały sezon zapisywałem uwagi dotyczące poszczególnych zawodników. Z kolei głosujący z Anglii powiedział mi, że zamyka się na cały weekend, trochę niczym benedyktyn, żeby jeszcze raz przeanalizować cały sezon. A potem wychodzi z tego odosobnienia z gotowym rankingiem. Myślę, że sposobów głosowania jest tyle, ilu głosujących.
Czy opinie najwybitniejszych piłkarzy mogą mieć wpływ?
Nie wiem… Nie bądźmy jednak naiwni, nie żyjemy w idealnym świecie. Można usłyszeć, jak niektórzy prowadzą kampanię, choć wiadomo, że łączą ich powiązania biznesowe [Le Parisien wskazuje tu, że Thierry Henry poparł Kyliana Mbappé, zanim ogłosił, że zaczynają współpracę z marką On]. Nie należy dawać się na to nabierać. Ale kiedy wypowiada się wielki piłkarz, warto wysłuchać jego argumentów.
Kto jest pana tegorocznym faworytem jako eksperta od Złotej Piłki?
[zastanawia się] Nie podam nazwiska, ale przedstawię swój tok rozumowania. Dla mnie zdobywca Złotej Piłki to najlepszy piłkarz świata. I nie sądzę, żeby najlepszy piłkarz świata mógł nie zdobyć w danym sezonie żadnego z dwóch najważniejszych trofeów, jakimi są mistrzostwo świata i Liga Mistrzów. Uznałbym to za dziwne. Najważniejsze rozgrywki pozwalają wyłonić największych graczy. A taki gracz musi być w stanie doprowadzić swoją drużynę do samego końca. Złota Piłka powinna również honorować takie zwieńczenie wysiłku zespołowego, a nie nagradzać solistę, który się wyróżnił, ale ostatecznie nie doprowadził drużynowego projektu do sukcesu.
Komentarze (7)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.