Javier Tebas, prezes La Ligi, napisał na portalu X:
Już zaczynają rzecznicy OD CIOSÓW i telewizja reżimu budować tę samą narrację co zawsze: nieustający spisek. Jak nie Negreira, to sędzia; a jak nie to, to nie jest arbitrem międzynarodowym. Wszystkim klubom mogą sędziować zarówno arbitrzy międzynarodowi, jak i ci, którzy nimi nie są. Nikt nie ma prawa do sędziowania na zamówienie.
Ale ten artykuł idzie dalej: twierdzi, że sędziowie szkodzą „biznesowi, który ich karmi”. O co dokładnie prosi? Żeby sędziowano w zależności od przychodów, oglądalności czy herbu? Cóż za sposób pojmowania równości w rozgrywkach.
Real Madryt jest bardzo ważny dla La Ligi. Jednak twierdzenie, że bez niego „La Liga nie jest nic warta”, podkreśla pogardę wobec pozostałych klubów, ich kibiców i ich historii. Rozgrywki nie są niczyją własnością.
Utrzymywanie, że sędziowie są ukierunkowani przeciwko Realowi Madryt, oznacza życie w innej galaktyce. Ta narracja służy jako alibi, by tuszować inne braki, które w tych pierwszych meczach sezonu widać na pierwszy rzut oka. Wygodniej jest wskazywać na spisek niż wyjaśniać to, co dzieje się na murawie.
A moje stanowisko nie zależy od żadnej pełnionej funkcji: błąd sędziowski nie dowodzi istnienia spisku ani powtarzanie tej opowieści przez lata nie sprawia, że staje się ona prawdą.
NIECH ZDEJMĄ OPASKĘ Z OCZU! Jest wrzesień, a oni już uznają ligę za zafałszowaną. W to samo alibi co zawsze nie wierzy Już nikt, kto ma zdrowy rozsądek, nie wierzy w tę zasłonę dymną.
Dołączył do tego link do artykułu Tomása Gonzáleza-Martína, obecnie dziennikarza El Debate, a wcześniej między innymi ABC, który od lat zajmuje się Realem Madryt i często podaje przekaz z najwyższych sfer Królewskich, często właśnie nastawiony ofensywnie wobec hiszpańskich organów i Barcelony.
W podanym przez Tebasa artykule González-Martín stawia ostrą tezę: Kang-in Lee załatwił Valverde, a sędziowie załatwili ligę, już we wrześniu, wypaczając walkę o mistrzostwo przez niepokazanie czerwonych kartek Koreańczykowi i Cutiemu Romero. Hiszpan kolejny raz podkreśla, że Javier Tebas, La Liga, sędziowie, Komitet Arbitrów i Federacja to wrogowie Królewskich, zarzucając im działanie przeciwko klubowi, który jest fundamentem ich biznesu, bo „LaLiga bez Realu Madryt nie jest nic warta”.
Dziennikarz wskazuje, że Barcelona jest regularnie uprzywilejowywana, a Królewscy prześladowani za nagłaśnianie sprawy Negreiry i domaganie się usunięcia sędziów związanych z tamtą epoką. Jego zdaniem środowisko sędziowskie mści się na Realu, ponieważ klub zagraża wynagrodzeniom arbitrów sięgającym 330–550 tysięcy euro rocznie, natomiast federacja chroni ich i ukrywa dowody dotyczące płatności Barcelony na rzecz Negreiry.
Co ważne, González-Martín przyznaje, że drużyna Mourinho rozegrała słaby mecz, ale podkreśla, że przy prawidłowych decyzjach sędziowskich wygrałaby derby, a jej kiepska postawa nie usprawiedliwia błędów arbitrów.
Komentarze (13)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.