REKLAMA
REKLAMA

„Wierzę Mourinho, nie pomyli się dwa razy”

Antonio Joaquín Parra sercem od zawsze był związany z Betisem, ale podczas swojej piłkarskiej kariery miał okazję grać zarówno dla Atlético Madryt, jak i dla Realu Madryt. W przeddzień derbów na Metropolitano udzielił wywiadu dziennikowi AS.

REKLAMA
REKLAMA
„Wierzę Mourinho, nie pomyli się dwa razy”
Antonio Joaquín Parra. (fot. as.com)

Jak wygląda pańskie życie? Wciąż jest pan związany z futbolem?
Przeszedłem już na emeryturę, ale jeszcze kilka dni temu byłem prezesem stowarzyszenia zawodników i weteranów Betisu. Wciąż nawet gram z nimi w piłkę, jeżdżę na rowerze…

REKLAMA
REKLAMA

Pańska kariera sportowa jest naznaczona przede wszystkim przez Betis, ale jest pan wśród niewielu uprzywilejowanych, którzy grali w Atlético, a później w Realu Madryt. Jak wyglądały przenosiny z klubu całego życia na Vicente Calderón?
Mój kontrakt z Betisem wygasał i trzeba było go przedłużyć. Dowiedziałem się wtedy, ile zarabiał mój kolega, Gabriel Humberto Calderón i poszedłem spotkać się z prezesem, Gerardo Martínezem Retamero, aby poprosić o mniej niż połowę jego zarobków, aby przedłużyć kontrakt. Odpowiedział mi, że nie i wtedy wszystkie negocjacje zostały zerwane. Do rozpoczęcia ligi pozostawały dni, zadzwonił do mnie Jesús Gil i przeszedłem do Atlético.

Kilka dni temu również w wywiadzie dla tej gazety Elduayen, pański kolega z Atlético w sezonie 1987/88, powiedział, że trzy lata z Gilem były jak dziesięć lat gdziekolwiek indziej. Jak wyglądały pańskie relacje z prezesem?
Wyśmienicie. Zawsze wydawał mi się dobrym człowiekiem i wielkiem prezesem. Ciepło go wspominam.

Po dwóch latach jako rojiblanco w 1989 roku przechodzi pan do Realu Madryt, odwiecznego rywala w stolicy…
Mieszkałem na osiedlu Las Cabañas III w Las Rozas i moim sąsiadem był Míchel. Pewnego dnia, gdy byłem na spacerze z psem, wpadliśmy na siebie, zaczęliśmy rozmawiać i w pewnym momencie powiedziałem mu, że Clemente, który przyszedł w lecie 1989 roku, nie liczy na mnie. Wtedy on odpowiedział, że Toshack jest mną zainteresowany. Ale nie przyłożyłem do tego większej wagi. Gil powiedział mi, że ma oferty z Realu Saragossa i Valencii, ale po kilku dniach ponownie spotkałem się z Míchelem, który znów wrócił do tego, że Real Madryt naprawdę chciałby mnie sprowadzić…

REKLAMA
REKLAMA

I jak skończyła się ta historia?
Cóż, powiedziałem mu, żeby Real Madryt podjął w takim razie jakieś kroki. Na drugi dzień zadzwonił do mnie Gordillo, który był w Realu Madryt, a wcześniej był moim kolegą w Betisie, i powiedział mi: „Wszystko jest gotowe”. Więc poszedłem spotkać się z Jesúsem Gilem i powiedziałem mu, że odchodzę i żeby zwolnił mnie z kontraktu. Zapytał mnie, do jakiej drużyny odchodzę, ale nie powiedziałem mu. Pojechałem na Bernabéu i podpisałem kontrakt z Realem Madryt. W nocy José María García poinformował o tym w radiu i wtedy na antenie pojawił się Gil…

Znając go pewnie mocno się zdenerwował. Zwłaszcza, że dowiedział się o tym na żywo w radiu…
Nie, nic z tych rzeczy! Wypowiedział nawet genialne zdanie, gdy się o tym dowiedział: „To dla nas zaszczyt, że zawodnicy, którymi Atlético nie jest zainteresowane, przechodzą do Realu Madryt”.

Jesús Gil i Ramón Mendoza tak bardzo się od siebie różnili?
Wręcz przeciwnie. Przy swoich specyficznych cechach obaj byli świetnymi gościami. A przynajmniej takie było moje doświadczenie z nimi.

Dzisiaj derby na Metropolitano. Pan grał w obu drużynach, ale ma pan DNA bético. Do której drużyny panu bliżej?
Cóż, niech po prostu zwycięzca będzie zasłużony. Nie jestem ani po jednej, ani po drugiej stronie.

REKLAMA
REKLAMA

Kto według pana podchodzi do meczu w lepszej formie?
Obie drużyny, ale myślę, że zawsze trochę bardziej w roli faworyta występuje Real Madryt. I to mimo faktu, że mecz jest na stadionie Atlético. Simeone ponownie ma wielki skład, ale siła rażenia Realu Madryt jest większa. Ale te mecze są dosyć mocno nieprzewidywalne.

Jak pan postrzega skomplikowany przypadek Juliána Álvareza, mając na uwadze to wszystko, co wydarzyło się tego lata?
Myślę, że po całej tej burzy krok po kroku zacznie sobie zdobywać wybaczenie kibiców. Wyobraź sobie, że zagra w derbach i strzeli dwa gole na Metropolitano w starciu z odwiecznym rywalem w stolicy… Cóż, wtedy zakończy się zła atmosfera.

A co pan sądzi o powrocie Mourinho do Realu Madryt po 13 latach?
To dobry trener, z wielkim doświadczeniem i zna ten klub. To prawda, że to dosyć, jakby to powiedzieć, specyficzna osoba, ale ta wersja, którą obserwujemy teraz mocno się różni od tej z poprzedniego etapu. I ja mu wierzę. Nie pomyli się dwa razy.

Teraz, gdy znamy już 30 kandydatów do Złotej Piłki – kto pana zdaniem powinien wygrać?
Uff, to skomplikowane. Lamine wygrał mundial i ligę z Barçą. Fabián wygrał wszystko z PSG i reprezentacją. Rodri, Dembélé, Messi…Ale ja z racji tego, że postrzegam to bardziej jako nagrodę indywidualną niż zespołową, postawiłbym na Mbappé. To dla mnie najbardziej decydujący piłkarz na świecie.

REKLAMA
REKLAMA

I ostatnie pytanie. Zapytam o pański Betis. Sezon zaczęli całkiem dobrze, co? A do tego w tym roku wrócili do Ligi Mistrzów.
To prawda, ale poza tym wszystkim i faktem, że Betis ma drużynę o wielkiej jakości, to duża w tym zasługa Pellegriniego. To bez wątpienia jeden z najlepszych trenerów w La Lidze.

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

REKLAMA