REKLAMA
REKLAMA

MARCA: Vinícius zaczyna tracić dystans

Brazylijczyk zaczyna przegrywać z Francuzem walkę o bycie liderem Królewskich. Vini był zmieniany w trzech ostatnich spotkaniach, przy czym w ostatnim z nich już w 68. minucie. A to może być problem dla Mourinho.

REKLAMA
REKLAMA
MARCA: Vinícius zaczyna tracić dystans
Vinícius podczas meczu z Elche. (fot. Getty Images)

To nie jest najlepszy początek sezonu w wykonaniu Viníciusa. „Bramki wrócą, nie mogę tyle pudłować…”, przyznał zawodnik po meczu z Elche, dając upust emocjom w mediach społecznościowych. W rzeczywistości problem jest jednak podwójny. Nie tylko forma Brazylijczyka pozostawia wiele do życzenia, ale jego dyspozycja dodatkowo komplikuje zadanie José Mourinho, który musi umiejętnie zarządzać hierarchią między Viníciusem a Kylianem Mbappé. To właśnie ta kwestia pogrążyła dwóch poprzednich trenerów Realu Madryt, Xabiego Alonso i Arbeloę. Pierwszy z nich przeciągał linię z Viníciusem, a drugi z Mbappé. W obu przypadkach napięcie ostatecznie doprowadziło do zerwania relacji. Mourinho obejmował zespół ze świadomością, że jego najtrudniejszym zadaniem będzie utrzymanie obu gwiazd w odpowiednim nastroju. A to, w pierwszej kolejności, wymaga niemal zegarmistrzowskiej precyzji w zarządzaniu ich minutami na boisku, stwierdza José Luis Calderón z dziennika MARCA.

REKLAMA
REKLAMA

Na samym początku sezonu Mou bardzo umiejętnie rozkładał minuty i dbał o równowagę w kwestii znaczenia obu zawodników. Po pierwszych czterech spotkaniach różnica w liczbie rozegranych przez nich minut wynosiła zaledwie 6. Vinícius i Mbappé wychodzili w podstawowym składzie przeciwko Espanyolowi, Realowi Sociedad, Máladze i Betisowi. Tylko przeciwko Baskom Vini nie rozegrał pełnego spotkania, schodząc z boiska w 86. minucie gry. Była to jednak zmiana w najbardziej „przyjaznym” możliwym momencie: mecz był już rozstrzygnięty, a Vinícius miał na koncie gola i asystę. Mourinho chciał przy okazji odbudować więź zawodnika z publicznością na Santiago Bernabéu. Vini nie zachwycał formą, ale trener konsekwentnie trzymał się swojego planu równego traktowania obu gwiazd.

Zmiany w trzech kolejnych meczach

Calderón zauważa że w ostatnich spotkaniach Vinícius zaczął jednak tracić dystans. Równowaga nie jest już tak wyraźna, a Brazylijczyk był zmieniany w trzech kolejnych meczach. W starciach z Interem (87. minuta) i Rayo (89.) były to zmiany czysto symboliczne. Przeciwko Elche Mourinho zdecydował się natomiast zdjąć go z boiska już 20 minut przed końcem (dokładnie w 68. minucie). Na tę chwilę Mbappé ma na koncie 6 pełnych spotkań, Vinícius zaledwie 3. Francuz rozegrał 630 minut, Brazylijczyk 598. Wszystko to dzieje się w momencie, gdy Mbappé jest w znakomitej formie (8 goli w 7 meczach), podczas gdy Vinícius jest w dołku (1 gol i 3 asysty plus wywalczony karny w spotkaniu z Betisem). Mimo że od początku sezonu pozostaje bezdyskusyjnym podstawowym zawodnikiem i niemal nietykalną postacią, Vinícius jest dopiero piątym najlepszym strzelcem zespołu. Lepiej od niego radzą sobie Mbappé, Bellingham, Güler i Espí. Ten ostatni potrzebował zaledwie 26 minut, aby zdobyć więcej bramek niż Brazylijczyk.

REKLAMA
REKLAMA

Problem polega więc nie tylko na tym, że Vinícius wciąż jest daleki od swojej najlepszej wersji. Mocno naciskają również Brahim, Espí, a teraz także Diomandé. Ich postawa sprawia, że Mourinho ma coraz mniej swobody, jeśli chce konsekwentnie realizować „pakt” z Viníciusem i Mbappé i unikać niepotrzebnych napięć z którymkolwiek z nich. Oczywiście, wciąż jest jeszcze daleko do sytuacji, która doprowadziła do pamiętnego wybuchu frustracji Viníciusa w relacji z Xabim Alonso. Na tym samym etapie poprzedniego sezonu, po siedmiu kolejkach, Brazylijczyk dwukrotnie zaczynał mecze na ławce, tylko raz rozegrał pełne spotkanie i miał na koncie o 159 minut mniej. W tym momencie rzeczywiście stracił nieco terenu względem Mbappé, ale nie jest to jeszcze coś, co mogłoby wstrząsnąć stabilnością jego relacji z Mourinho, zaznacza Calderón.

Skazani na niezrozumienie?

Vinícius i Mbappé wydają się być skazani na to, by się ze sobą „nie rozumieć”. Kiedy jeden nabiera rozpędu, drugi wyraźnie zwalnia. Ich indywidualna forma sprawia wrażenie niemal niemożliwej do zsynchronizowania. Teraz to Francuz pędzi pełną prędkością (ma już 8 goli), podczas gdy Brazylijczyk wciąż nie może wydostać się z dołka i ma na swoim koncie tylko jedno trafienie.

REKLAMA
REKLAMA

W poprzednim sezonie było podobnie. Pierwsza jego część była dla Viníciusa trudna: Brazylijczyk wyraźnie odbiegał od swojego najlepszego poziomu, do końca roku zdobył zaledwie 6 bramek, a dodatkowo wszedł w konflikt z Xabim Alonso. Wszystko to działo się w tym samym czasie, gdy Mbappé był nie do zatrzymania i do końca roku strzelił aż 29 goli. Po zmianie trenera sytuacja się odwróciła. Vinícius eksplodował formą, zdobywając 16 bramek, podczas gdy Mbappé wyhamował. Na jego dyspozycję wpływ miała również kontuzja kolana, która ograniczyła jego dostępność i wykluczyła go z kilku spotkań.

Calderón przypomina, że podobny scenariusz można było obserwować już w pierwszym sezonie Mbappé w Realu Madryt, gdy trenerem był Carlo Ancelotti. Francuz potrzebował czasu, aby wejść na odpowiednie obroty. Początek jego debiutanckiego sezonu w Madrycie naznaczył między innymi słynny epizod dwóch kolejnych niewykorzystanych rzutów karnych: przeciwko Liverpoolowi na Anfield i Athleticowi na San Mamés. W tym samym czasie ciężar odpowiedzialności za zespół brał na siebie Vinícius. Brazylijczyk ciągnął Real, a jego forma była tak imponująca, że wydawało się, iż zmierza prosto po Złotą Piłkę. Później role ponownie się odwróciły. Mbappé zareagował, rozpędził się i zakończył sezon z imponującymi 44 golami, podczas gdy forma Viníciusa zaczęła wyraźnie spadać.

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Ostatnie aktualności

Dzisiejsze okładki

„Nie lubię mówić o sobie, 73 gole mówią same za siebie”

16
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (5)

REKLAMA