W którym momencie zrozumiałeś, że twój etap w Manchesterze City dobiegł końca?
Dobre pytanie. Zawsze myślałem, że zakończę tam karierę, ponieważ to miejsce, które dało mi wszystko, w którym byłem szczęśliwy i w którym, jak uważam, grałem z jednym z najlepszych pokoleń w historii angielskiego futbolu. Do tego z takim trenerem, jakiego mieliśmy i z taką generacją zawodników. Dlatego nigdy nie myślałem o odejściu, biorąc pod uwagę to, jak się tam czułem, jak mnie traktowano i wszystko inne. Ale rzeczywiście uznałem, że dla klubu oznaczało to początek nowego cyklu. Przychodzi wielu nowych zawodników, nowe pokolenie i uznałem, że mój etap tam może dobiec końca. Po mundialu zastanawiasz się nad tym i dochodzisz do wniosku, że być może lepiej będzie spróbować czegoś nowego. I cóż, wybrałem Barçę.
Wygląda na to, że po wygraniu wszystkiego potrzebowałeś zacząć od nowa?
Potrzebowałem nowych wyzwań, nowych bodźców. Zrozumienia, że w jednym miejscu zrobiłeś już wszystko i chcesz nadal dokonywać wielkich rzeczy gdzie indziej, gdzie istnieją bardzo solidne podstawy, by to osiągnąć. A moje decyzje zawsze – ludzie, którzy mnie znają, o tym wiedzą – były związane z projektem sportowym i ambicją, by dalej wygrywać. Dla mnie Barcelona właśnie to teraz reprezentuje. Ma podstawy, by przez najbliższe lata być jednym z najlepszych klubów na świecie.
Jeszcze przed przyjściem stałeś się idolem barcelonismo, ponieważ odmówiłeś Realowi Madryt. W dodatku wyszło to na jaw. Czy była to łatwa decyzja?
Oczywiście wybór między tak wielkimi klubami nigdy nie jest łatwą decyzją. Ale dla mnie trudną decyzją było uznanie, że mój etap w Manchesterze dobiegł końca. Tak naprawdę przyjęcie propozycji klubu z historią Barçy, ze wszystkim, co sobą reprezentuje, z tym, co przyciągało mnie pod względem piłkarskim, ze wszystkim, co oznacza przyjście do tego klubu, nie było trudną decyzją. Nie miałem wątpliwości i jestem bardzo zadowolony z tego, jak wszystko się rozwinęło.
Dzielisz szatnię z bardzo młodymi ludźmi. Nadal nie korzystasz z mediów społecznościowych?
Tak, rzeczywiście nadal z nich nie korzystam. W wieku 30 lat już się nie zmienię. Poza tym myślę, że coraz bardziej utwierdzam się w tym przekonaniu. To narzędzie, którego nigdy w życiu nie potrzebowałem. Na szczęście zawsze otaczałem się odpowiednimi ludźmi, nie potrzebuję niczego więcej. Rozumiem, że sociale mają wiele dobrych stron, uważam też, że mają strony negatywne, ale to po prostu, moim zdaniem, bardzo dojrzała decyzja, którą podjąłem w bardzo młodym wieku i która bardzo pomogła mi w karierze. Jeśli zapytasz mnie dlaczego, odpowiedź brzmi: nie potrzebuję ich.
Z Lamine'em Yamalem jesteście nominowani do najbliższej Złotej Piłki. Rozumiesz, że klub stawia na Lamine’a?
Tak. Cóż, zawsze to powtarzałem: zawsze grałem i rywalizowałem po to, by zdobywać trofea drużynowe. Uważam, że nagrody indywidualne nie zależą od ciebie, tylko od decyzji, w tym przypadku, stu dziennikarzy. I niewiele więcej można powiedzieć. Klub postawił na Lamine’a, ponieważ uważa, że to zawodnik, który najbardziej na to zasługuje i ma do tego pełne prawo. Natomiast chciałbym, żeby wygrał Hiszpan. Myślę, że trzeba ponownie docenić hiszpański futbol, ponieważ zdobycie mistrzostwa świata to największe możliwe osiągnięcie. I chodzi nie tylko o to, lecz także o sposób, w jaki tego dokonaliśmy, prawda? Myślę, że to również bardzo dobrze o nas świadczy.
Zdobyłeś mistrzostwo świata i jesteś też jedynym zawodnikiem w szatni, który wygrał Ligę Mistrzów. Co wyczuwasz w szatni? Czy czujesz szczególne chęci na te rozgrywki?
Tak, istnieją takie chęci. Oczywiście w wypowiedziach na zewnątrz podkreślamy wagę wszystkich ważnych rozgrywek i Hansi [Flick] bardzo dba o to, by to zaznaczać. Ale nie da się zaprzeczyć, że Liga Mistrzów to trofeum, do którego ten klub aspiruje od bardzo dawna. W ostatnich latach był blisko i uważamy, że brakuje nam tego małego kroku, by móc ją zdobyć. Mamy do tego potencjał, nie mam najmniejszych wątpliwości. Jednocześnie uważam, że musimy podejść do tego rozsądnie i wiedzieć, że nie jesteśmy faworytami do jej wygrania. Ten klub nie wygrał jej od 11 lat i musimy podejść do tego z takim samym nastawieniem, jakie mieliśmy w reprezentacji. Niczego jeszcze nie dokonaliśmy, będziemy stopniowo budować i pokażemy światu, że możemy to zrobić. Takie jest mniej więcej nasze hasło: nie popadać w samozachwyt i ruszyć po swoje.
Komentarze (5)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.