[SER; Meana] Panie Mourinho, tutaj, w ostatnim rzędzie, na samym końcu. Dobry wieczór, Antón Meana z Cadena SER. Chciałem zapytać, czy uważa pan, że od pańskiego powrotu w tym roku Real Madryt jest lepszy, kiedy na boisku jest Güler?
Kiedy jest...?
Arda Güler.
Arda! [9 sekund się zastanawia] Zgadzam się z tobą. [krzywi się i łapie za twarz] Możesz mówić mi na ty lub per trenerze, nie musisz zwracać się do mnie „panie Mourinho”, bo później mnie też trudno jest mówić ci na ty. Myślę, że Arda gra dużo i pokazuje swoją wartość, kiedy jest na boisku. Ale nie chcę powiedzieć, że jestem pewny na 99%. Powiem, że jestem pewny na 100%, że gdyby dzisiaj Diomandé nie zagrał od początku, pierwsze pytanie brzmiałoby: „Dlaczego nie gra Diomandé?” albo „Kiedy zagra Diomandé?”. Dzisiaj mieliśmy na ławce wszystkich zawodników z wyjątkiem trzech kontuzjowanych od dłuższego czasu: Rodrygo, Militão i Mendy’ego. I kiedy patrzy się na naszą ławkę, widzi się wyłącznie jakość. Myślę, że te pytania będą pojawiały się z meczu na mecz: dlaczego zagrał ten, dlaczego nie zagrał tamten… Bo Arda jest bardzo dobry, oczywiście, że jest bardzo dobry. Brahim rozegrał bardzo dobry mecz z Interem. Diomandé pracuje nad tym, żeby się poprawiać, to chłopak o wielkim potencjale. Zrozumieliście już, że jeśli chodzi o Viníciusa, będę z nim szedł aż osiągnie najwyższą formę. Kadra jest mocna, ale wracając bezpośrednio do twojego pytania: Arda jest bardzo dobry, ma ogromną jakość, pozytywnie wpływa na grę zespołu, a dzisiaj po wejściu na boisko zrobił różnicę pod względem stabilności gry.
[COPE] Dzisiaj zobaczyliśmy mecz o dwóch bardzo różnych połowach. W pierwszej praktycznie rozstrzygnęliście spotkanie. Jak wyjaśniłbyś to, co wydarzyło się na początku drugiej połowy, przez tych niemal 20 minut? Po meczu z Interem powiedziałeś, że nie lubisz takich szalonych spotkań jak tamto. Jak określiłbyś dzisiejsze?
Określiłbym je jako mecz trwający 45 minut. Czterdzieści pięć minut i mecz skończony. Nie ma tu większej historii. Pozostawało to, czy będzie 3:1, 3:0, 4:0. Wiedziałem, że zespół nie miał ani sił fizycznych, ani psychicznych, żeby w drugiej połowie nadal grać tak, jak grał wcześniej. Wiedziałem, że drużyna nie będzie w stanie tego zrobić. Myślę, że moje słowa dobrze ilustruje sposób, w jaki Jude Bellingham rozegrał ostatnie 10 minut, kiedy praktycznie nie miał już żadnej energii. A kiedy mówimy o energii, chodzi o energię fizyczną, ale także mentalną. Spada nie tylko intensywność gry, ale również poziom koncentracji, pojawia się więcej błędów. Praktycznie wszyscy popełniali błędy w tej pierwszej fazie budowania akcji, w której straciliśmy trzy czy cztery piłki. Mieliśmy trudności z pressingiem, broniliśmy niżej, a Rayo oddawało więcej strzałów na bramkę, pod którą w pierwszej połowie nawet się nie pojawiało. Wiedziałem o tym wcześniej. Przy moim wieloletnim doświadczeniu w Lidze Mistrzów spodziewałem się, że ten mecz będzie trochę tak wyglądał. Naszym zamiarem było mocne rozpoczęcie i szybkie rozstrzygnięcie spotkania. To nam się udało.
[Onda Cero] Trenerze, ostatnio powiedziałeś, że na razie najważniejsze jest dla ciebie wygrywanie, że na trochę lepszą grę jeszcze przyjdzie czas, ale teraz chciałeś wygrywać. Wygrywasz mecze, z wyjątkiem tego w Sewilli, a niektóre nawet różnicą wielu bramek. Czasami jednak widzę cię na ławce w drugiej połowie mocno zdenerwowanego, ostatnio przeciwko Máladze i dzisiaj również. Nie wiem, czy dlatego, że dostrzegałeś jakieś braki w drużynie? Czy z innego powodu? Czy coś niepokoi cię w obecnej grze zespołu, czy jesteś zadowolony?
Jestem zadowolony. Jestem zadowolony, bo jesteśmy razem od trzech miesięcy, ale tak naprawdę to nie są trzy miesiące. Tak naprawdę możemy liczyć dopiero od momentu, kiedy byliśmy wszyscy razem, czyli od powrotu zawodników, którzy grali w półfinałach, finale i meczu o 3. miejsce na mundialu. Nie da się zbudować perfekcji. Perfekcja w futbolu nie istnieje. Ale kiedy mówię o zespole niemal idealnym, nie tworzy się go w trzy dni ani w trzy miesiące, a czasami nawet nie w trzy lata. Myślę, że w tym, co robimy obecnie, jest bardzo, bardzo wiele pozytywnych rzeczy. I tak idziemy naprzód, krok po kroku, cały czas starając się poprawiać.
[Chiringuito] Chciałem zapytać o debiut Diomandé i oczywiście poprosić o jego ocenę. W związku z tym, co pan powiedział, czy czuje pan lub czuł presję, żeby wystawić go już w pierwszym składzie? Co tydzień, na każdej konferencji prasowej padały o to pytania. Prawdopodobnie sam chłopak też potrzebował tego momentu, prawda? Żeby poczuć się zawodnikiem pierwszego składu na Santiago Bernabéu…
[wtrąca się] Jestem trochę za stary, żeby odczuwać presję. [śmiech] Jestem trochę za stary, żeby odczuwać presję. Ale... Jako trener pracujesz z różnymi kadrami. Są takie, przy których musisz się modlić, żeby nikomu nic się nie stało. A są też takie, w których masz mnóstwo rozwiązań. Diomandé stopniowo się poprawia. Ma bardzo niewielkie doświadczenie w europejskim futbolu na wysokim poziomie, bardzo niewielkie. Powiedziałbym, że to ostatni sezon w Lipsku i niewiele więcej. Musi się jeszcze wiele nauczyć pod względem taktycznym, ale wyraźnie widać i my na treningach widzimy to jeszcze lepiej, że ma niesamowity potencjał w pojedynkach jeden na jednego, w dośrodkowaniach, w strzałach. To bardzo, bardzo silny zawodnik, który daje nam mnóstwo możliwości. Może grać na pozycji Viniego, może grać na prawym skrzydle. Arda może grać po prawej stronie, może grać na pozycji Jude’a Bellinghama. Muszę dokonywać wyborów i w tej chwili chcę rozwijać tego chłopaka Diomandé, ponieważ w przypadku pozostałych już wiem, co mogą mi dać.
[DAZN] Chcę zapytać o Viníciusa. Przy zmianie przybił mu pan piątkę i go przytulił. Dzisiaj zaliczył, jeśli się nie mylę, trzecią asystę w lidze, do tego ma jednego gola, czyli bezpośredni udział przy czterech bramkach. Czego pańskim zdaniem bardziej potrzebuje na tej drodze do swojej najlepszej wersji: poprawy pod względem psychicznym czy fizycznym? Jak pan uważa…
[wtrąca się] Nie, nie, nie. Fizycznie jest w lepszej formie niż kiedykolwiek. Brakuje mu tam milimetra [pokazuje palcami] do osiągnięcia maksymalnej szybkości, ale jego zdolność do powtarzania wysiłków jest ogromna. Zrozumiał już, że moje wymagania pod względem defensywnym również są wysokie i on jest w trakcie procesie przyswajania tego wszystkiego. Psychicznie jest bardzo silny. To chłopak, który spędził w Madrycie wiele lat, zna Real Madryt lepiej niż ktokolwiek. Przez całe życie gra z gigantyczną odpowiedzialnością, jaką jest występowanie w Realu Madryt i reprezentacji Brazylii. To chłopak, który jest absolutnie spokojny. Bardzo dobrze zna siebie, bardzo dobrze zna swoje ciało i doskonale wie, że zbliża się do swojej najlepszej formy. W tej chwili jesteśmy na etapie asyst i zmuszania jego umysłu do interpretowania gry z perspektywy defensywnej. A gole przyjdą.
[Radio MARCA] Chciałem zapytać właśnie o to, co chciał pan osiągnąć ostatnią zmianą. Przy linii rozgrzewali się Espí, Brahim i Endrick, a wprowadził pan Cucurellę przed Carrerasa.
To proste: chcę wygrywać i chcę wygrywać, strzelając jak najwięcej goli. Ale kiedy prowadzisz 3:1, zostało 5 minut i masz naprzeciwko prawego obrońcę Rayo – znakomitego zawodnika, bardzo ofensywnego, bardzo szybkiego, bardzo silnego, z niesamowitą zdolnością do powtarzania wysiłków i stwarzania problemów po tej stronie – uznałem, że lepiej zamknąć drzwi. Bo moim zdaniem w tym momencie czas na sztuczki techniczne i strzelanie kolejnych goli już się skończył. 3:1 i do domu. Potem strzeliliśmy czwartego, więc tym lepiej.
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.