Dzisiejszego wieczoru Królewscy zmierzą się z Rayo Vallecano. Jak stwierdza MARCA, jest to szczególny rywal dla Fede Valverde. Rayo jest bowiem zespołem, przeciwko któremu Urugwajczyk po raz ostatni wystąpił jako prawy obrońca w Realu Madryt. Było to dokładnie 1 lutego 2026 roku, a tamten wieczór wyznaczył koniec uciążliwego rozdziału w karierze pomocnika, który został cofnięty do defensywy. Wywołało pierwszy poważny kryzys za kadencji Xabiego Alonso.
Początkiem całego problemu była sytuacja zdrowotna w zespole, przypomina MARCA. Kontuzje Daniela Carvajala i Trenta Alexandra-Arnolda zmusiły Xabiego do szukania awaryjnego rozwiązania. Urugwajczyk zgodził się na grę w defensywie wbrew własnym preferencjom. Sytuacja wokół jego niechęci do występowania jako prawy obrońca rozgrzała środowisko Realu Madryt szczególnie przy okazji spotkania z Kajratem Ałmaty. „Ja nie urodziłem się do gry na boku, nie dorastałem też na tej pozycji. To wydarzyło się w momencie alarmowej sytuacji, gdy musiałem tam grać”, stwierdził zawodnik przed tamtym meczem.
Reakcja trenera była natychmiastowa. W Kazachstanie Valverde usiadł na ławce, a na prawej obronie zagrał Raúl Asencio. Obrazek zniechęconego Urugwajczyka, rozgrzewającego się bez większego zaangażowania, był dosyć wymowny. MARCA przypomina, że był to też jedyny mecz w tamtej edycji Ligi Mistrzów, w którym Fede nie pojawił się na murawie. Po przejęciu zespołu przez Álvaro Arbeloę w styczniu, jego minuty na prawej obronie sukcesywnie się zmniejszały, aż do definitywnego zamknięcia tego tematu w lutowej potyczce z Rayo na Santiago Bernabéu.
Dziś, pod wodzą José Mourinho, jego sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Urugwajczyk jest niepodważalną postacią u Portugalczyka, gra na ulubionej pozycji w środku pola i ma już na koncie trafienie w starciu z Interem. Trener chroni go na każdym kroku, a na ostatniej konferencji zrezygnował z roli mediatora, odnosząc się do dawnego spięcia Fede z Aurélienem Tchouaménim: „Posłuchaj, ja niczego nie zrobiłem. Oni zrobili wszystko, ja nic… Jeśli chodzi o Valverde i Tchouaméniego: gdybym nic nie wiedział, zamiast wiedzieć wszystko, to gdybym wszedł do szatni bez żadnej wiedzy, wyglądaliby mi na dwóch wielkich przyjaciół”.
To, co jeszcze kilka miesięcy temu było źródłem kryzysu, dziś stanowi symbol stabilizacji. Valverde ponownie mierzy się z Rayo, ale już w zupełnie innych okolicznościach.
Komentarze (3)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.