– Mourinho powiedział na konferencji, że Mbappé w meczu z Interem bronił jak zwierzę? Oczywiście, że nie, to hiperbola. Prawdą jest jednak, że się cofał, naciskał na rywali i zamykał wolne przestrzenie. Było widać, że rozumie, iż nie jest już tak jak w poprzednim sezonie, kiedy cały zespół harował, chwilami nawet Vinícius, a on zostawał na środku boiska i się temu przyglądał. Tak było. W tym roku jednak, moim zdaniem, przy Mourinho nie ma gdzie się schować. Mbappé o tym wie, bo jest bardzo inteligentny. Pokazał to, zresztą wystarczy posłuchać go na konferencji prasowej: widać, że w swoich wypowiedziach rzadko popełnia błędy. On wie, że przy Mourinho nie może sobie na to pozwolić. Być może nie jest to więc taki duszący pressing, jaki sobie wyobrażamy, przy którym mówisz: „Kurczę, zjada rywala, nie daje mu nawet pomyśleć”. Nie, bo Mbappé po prostu nie jest takim zawodnikiem. To prawda, że na końcu będziemy go oceniać po liczbie goli i po tym, jakie tytuły te gole dadzą Realowi Madryt. To wciąż zadanie do wykonania, bo nadal strzela czterdzieści kilka goli rocznie i taki był plan. W planie nie było jednak tego, że nie będzie to wystarczało do zdobywania trofeów.
– Zobaczymy, ale jestem przekonany, że Mourinho dogada się z największymi gwiazdami, bo ich potrzebuje. Kiedy słyszę „Nie, do cholery, ani Arbeloa, ani Xabiemu to się nie udało”, to przecież na końcu masz trzech z pięciu najlepszych piłkarzy świata: Mbappé, Viníciusa i Bellinghama, więc musisz na nich polegać. Żaden trener nie jest aż takim idiotą. Oczywiście ktoś powie: „Ja posadziłbym go na ławce”. Ok, to zostań trenerem i jeśli masz odwagę, posadź go, żeby wystawić kogoś dziesięć razy gorszego, choćby ten ktoś był bardzo ofiarny, sumienny czy jaki tam chcesz. Ok, Vini rzeczywiście nie zagrał dobrze na boisku Betisu, ale gdyby tamten gol został uznany, to właśnie on miałby asystę. To on wywalczył rzut karny. To znaczy, że są to piłkarze, którzy robią różnicę. Mourinho szuka więc sposobów, żeby odpowiednio ich ukierunkować. Ich talent nie budzi wątpliwości; chodzi o to, żeby zaangażowali się w pracę całego zespołu. Myślę, że Mourinho stopniowo to osiąga.
– Mourinho to moim zdaniem odpowiedni strażak do tego pożaru. Kiedy Florentino szukał trenera, to postawił na Mourinho nie dlatego, by znaleźć jakiś nigdy niewidziany styl gry, a z powodu tego, kim jest i jakim cieszy się szacunkiem. Myślę, że wzbudza podobne odczucia jak Zidane, gdy piłkarze byli gotowi prosić go na treningu o autograf. Przy całym szacunku, Mbappé, Vinícius czy Bellingham nie będą się tak słuchać Arbeloi. Na dzisiaj widać, że Mourinho może liczyć na ich zaangażowanie i wszyscy pracują, by go nie zawieść. Wcześniej każdy szedł swoją drogą. Taki jest moim zdaniem główny cel Mourinho, by wszyscy pracowali razem.
– Status Viníciusa? Opublikowane w Asie informację, którą przekazano mi wczoraj po południu wewnątrz klubu. Zatytułowałem ten tekst „Vinícius i dziesięciu pozostałych”. I takie było jego przesłanie, ponieważ niektórzy mieli wątpliwości i mówili: „Słuchaj, może ostatecznie Mourinho, przy tym wszystkim, co dzieje się wokół Viniego, zacznie nawet rozważać posadzenie go czasem na ławce, tak jak zrobił to Xabi Alonso”. Jest dokładnie odwrotnie. Mourinho doskonale wie, że go potrzebuje, i nie chce go stracić, ponieważ uważa, że ostatecznie będzie on fundamentalną postacią. To prawda, że nie jest w najwyższej formie, przede wszystkim pod względem błysku w ofensywie, czyli tego, co sprawia, że tak często rozmawiamy o Vinim. Rzeczywiście jeszcze nie osiągnął tego poziomu, ale go osiągnie.
– Ja, jak wszyscy, miałem pewne wątpliwości po tamtym spięciu przy okazji dwumeczu z Benficą i epizodzie z Prestiannim. Tymczasem powiedziano mi, że Mourinho poświęca mu mnóstwo uwagi, cały czas jest przy nim i go wspiera. Ale naprawdę go wspiera, a nie tylko poklepuje po plecach. Szuka dla niego rozwiązań, żeby mógł złapać oddech. Ma całkowitą jasność, a sformułowanie, które usłyszałem wczoraj, brzmiało właśnie: „Vinícius i dziesięciu pozostałych”. Później pokazał to na konferencji prasowej, na której stanął w jego obronie z prawdziwie spartańską zaciekłością, posługując się tym przysłowiem o drzewie i owocach. Myślę, że za wielki cel uważa doprowadzenie do tego, by Vinícius wreszcie zaczął współgrać z Mbappé.
– Bo co do Bellinghama nie ma wątpliwości. Bellingham gra teraz na swojej idealnej pozycji, jako numer 10 wbiegający z głębi pola. Będzie strzelał dużo goli i znów będzie trochę tym Bellinghamem z pierwszego sezonu albo z mundialu. Natomiast prawda jest taka, że nikt jeszcze nie zdołał sprawić, by Vinícius i Mbappé stali się duetem będącym koszmarem dla rywali. Jednego dnia błyszczy jeden, innego drugi, strzelają gole, ale nigdy nie stali się obaj jednocześnie zabójczą, dobrze uzupełniającą się parą. Myślę więc, że to jest wielki cel Mou. Ale przy tym niech wszyscy mają pełną jasność: miejsce Viníciusa w podstawowym składzie nie jest w żaden sposób zagrożone, ponieważ Mourinho w pełni mu ufa.
– Gwizdy Bernabéu? Mam tu świetne informacje, bo znam mnóstwo karnetowiczów rozsianych na całym stadionie. Mówili mi, że w ich sektorach są ludzie, którzy od 1. minuty gwiżdżą i obrażają piłkarzy. Od 1. minuty! Nie czekają nawet na złe zagranie. Idą z premedytacją, by wręcz obrażać, nie tyle gwizdać, niektórych zawodników. To nie jest normalne. Ja nie pojmuję futbolu w taki sposób, ale co mamy zrobić z tymi ludźmi?
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.