Tomás Roncero z dziennika AS ogłasza, że w Realu Madryt nikt nie zamierza dać się ponieść toksycznej fali krytyki, która w części Bernabéu narosła wokół Viníciusa. Alarm rozległ się w miniony wtorek podczas meczu z Interem. Właśnie tego dnia, gdy Brazylijczyk wykazał się największym zaangażowaniem w pracę dla zespołu, notując aż 9 odbiorów, część trybun uparcie kwitowała gwizdami każdy kontakt Viniego z piłką, nie czekając nawet na zakończenie akcji, w której uczestniczył.
Posiadacz karnetu na europejskie puchary z siódmego rzędu pierwszego amfiteatru opowiedział dziennikarzowi o swoim zdumieniu tym, co się wydarzyło: „Mimo że był to wielki wieczór Ligi Mistrzów z tak znakomitym rywalem jak Inter, co najmniej 4 osoby z naszego sektora przez cały mecz go obrażały, nawet jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. To nie jest normalne…”.
Klub dostrzegł tę anomalię w atmosferze na stadionie i nie zamierza siedzieć z założonymi rękami, jak gdyby nic się nie działo. Pierwszą osobą, która doskonale wie, że nie da się ponieść tej niepohamowanej krytyce wymierzonej w Brazylijczyka, jest Mourinho. Portugalczyk jest zadowolony z postawy zawodnika od początku sezonu, w którym rzeczywiście brakuje mu błysku w ataku. Pracuje jednak dla drużyny w defensywie i wykonuje mniej kreatywne zadania, czego nie robił w dwóch ostatnich sezonach. Mimo presji, jaką niektórzy ponownie będą wywierać na Brazylijczyka w sobotnim meczu z Rayo o 21:00, Mou nie ma wątpliwości, że przeciwko zespołowi z Vallecas od początku zagrają Vinícius i dziesięciu pozostałych.
Trener nie będzie kalkulował. Nie da pożywki krytykom. Droga do odzyskania przychylności Bernabéu wiedzie dla Viniego przez grę i pokazywanie się do podań, czyli to, co robi od przybycia w 2018 roku. Vinícius nigdy nie uchyla się od brania odpowiedzialności i ponownego proszenia o piłkę. Nie zmieni się to mimo niezaprzeczalnie napiętej atmosfery wokół niego. Jednak również szatnia nie pozostaje obojętna na to, co dzieje się wokół jej kolegi.
Jak podaje Roncero, tuż po zakończeniu meczu z Interem, w którym Vinícius został przeraźliwie wygwizdany przy zmianie pod koniec spotkania, do Mourinho podszedł jeden z liderów szatni: „Trenerze, martwię się o Viniego. Po tym wszystkim, co przez te lata zrobił dla Realu Madryt, to, jak potraktowała go część kibiców, nie jest normalne. Musimy sprawić, żeby znów był szczęśliwy”.
Mou przytaknął i omówił już sprawę ze swoim sztabem, uznając, że to kluczowy zawodnik, jeśli jego projekt sportowy ma doczekać się w tym sezonie szczęśliwego zakończenia. Pierwszym krokiem do odbudowania go pod względem emocjonalnym i piłkarskim jest uświadomienie Viniemu, że jego pozycja w hierarchii zespołu nie podlega dyskusji. Wciąż jest zawodnikiem, który potrafi zrobić największą różnicę w pojedynkach jeden na jednego. Panuje przekonanie, że dzięki kolejnym meczom i minutom odzyska optymalną formę, której obecnie mu brakuje, by znów stać się koszmarem obrońców rywali.
Dziennikarz Asa informuje, że Mourinho zdecydował już, że przeciwko Rayo ponownie wystawi w ataku Mbappé i Viniego. Do środka pola wracają natomiast po zawieszeniach Güler i Bernardo Silva, a do dyspozycji są już także Tchouaméni oraz Thiago Pitarch.
Dla Viniego wsparcie Mourinho okazuje się mieć terapeutyczne działanie. Także klub, począwszy od prezesa, nadal okazuje mu poparcie. Przedłużenie z nim umowy kilka tygodni temu do 2032 roku nie było pustym gestem, lecz zdecydowanym postawieniem na zawodnika, który w wieku 26 lat ma przed sobą jeszcze wiele lat kariery.
Sobota będzie ważnym dniem, by ocenić nastroje madridismo wobec brazylijskiej gwiazdy. Mou i koledzy z drużyny z pewnością otoczą go na boisku wsparciem. Brakuje tylko tego, by Vini odzyskał polot i znów stał się zabójczo skuteczny w ataku. Mou chce ugasić pożar już teraz, podsumowuje Roncero.
Komentarze (97)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.