A mundial był porażką?
Pff, nieee! Gdybyście zapytali mnie na gorąco, powiedziałbym, że tak. Teraz, kiedy to już minęło, nie jest to porażka. Szkoda. Hiszpania lepiej rozegrała to spotkanie. Gratulacje dla nich.
Czy macie kompleks niższości wobec Hiszpanów?
Nie. Popełniliśmy błąd w podejściu do początku meczu. Rzut karny był punktem zwrotnym, bo wcześniej niewiele się działo. Kiedy przegrywasz 0:1 z drużyną, która lubi utrzymywać się przy piłce, robi się trudniej. Nie potrafiliśmy odpowiednio zareagować. Mimo wszystko ten turniej oceniam pozytywnie. Potrafiliśmy sprawić, że Francuzi marzyli, daliśmy im powody do dumy. Darzą tę drużynę sympatią i podchodzą do niej z entuzjazmem. To też jest przecież zwycięstwo.
Po meczu z Paragwajem w 1/8 finału (1:0) jedna z paragwajskich senatorek wygłosiła skandaliczne, rasistowskie wypowiedzi. Kiedy widzisz, że takie osoby wyrażają takie poglądy…
Otrzymałem wsparcie paragwajskiego rządu. Otrzymałem wsparcie prezydenta [Emmanuela Macrona], z którym byłem w kontakcie, oraz wszystkich odpowiednich instytucji. Rozmawialiśmy o słowach Michela Platiniego, że powinniśmy wszystko akceptować. Otóż takich rzeczy nie akceptuję. I nie mam żadnego problemu z nagłaśnianiem tego, że w 2026 roku mamy na ważnych stanowiskach ludzi, którzy wykazują się przy tym wyjątkową niekompetencją. Zawsze znajdziemy energię potrzebną do walki z czymś takim.
Łatwo być kapitanem reprezentacji Francji?
Już samo bycie kapitanem jest trudne, więc bycie kapitanem reprezentacji Francji jest bardzo trudne. [śmiech] Ale to piękne doświadczenie. Pozwoliło mi rozwinąć się jako jednostce funkcjonującej w grupie. W reprezentacji zawsze byłem tym, na którego inni patrzą. Jako kapitan to ty musisz patrzeć na innych. Wymaga to dużo energii, ale daje też dużo przyjemności. Staram się robić to jak najlepiej.
Bycie kapitanem reprezentacji Francji oznacza bycie przedstawicielem drużyny, niańką, psychologiem, liderem na boisku?
Podczas mundialu jest się po trochu tym wszystkim. Kierownikiem drużyny, niańką, psychologiem, kapitanem… Nie masz zbyt wiele czasu dla siebie, ale wiesz, po co tam jesteś, więc robisz to, co konieczne.
Przychodzi ci to naturalnie?
Nie. Zawsze byłem bardzo uporządkowany, metodyczny. Dlatego wychodzę z założenia, że każdy wie, co powinien robić. Jesteśmy dorosłymi ludźmi. Ale w życiu nie zawsze wszystko jest poukładane. Kiedy masz ponad dwadzieścia osób w grupie, nie może być idealnie. I właśnie w tym tkwi piękno.
W ciągu tych dziesięciu lat większy ślad pozostawiłeś w reprezentacji niż w klubach. Zgadzasz się?
To zależy, co rozumiemy przez pozostawienie śladu. We wszystkich klubach, w których grałem, mnie pamiętają! [śmiech] Z reprezentacją wiąże się więcej uczuć. To naród. Klub bardziej dzieli. Reprezentacja to cały kraj. Jest w tym też coś bardziej romantycznego, bardziej jednoczącego. Wygrałem mundial, odegrałem ważną rolę, pozostawiłem po sobie ikoniczne obrazy.
Wraz z Zinédine’em Zidane’em [nowym selekcjonerem Francji] rozpoczyna się nowy rozdział. Dotychczas znałeś tylko Didiera Deschampsa. Dominuje lekka obawa czy ekscytacja?
Ekscytacja czymś nowym. Żaden z zawodników obecnej reprezentacji Francji nie znał niczego innego. Nie możemy się doczekać, żeby zobaczyć, co z tego wyniknie i jak zwykle będziemy starali się dobrze grać i wygrywać.
Co oznacza dla ciebie Zidane?
Zidane to Zidane. Dla Francuzów znaczy bardzo wiele. To legenda, nasz narodowy Zizou. To elegancja, wielkość. Zapisał się w historii reprezentacji jako zawodnik. Ma na koncie naprawdę ikoniczne momenty. To być może piłkarz, który najbardziej uosabia reprezentację Francji. Należy do zawodników, którzy łączą pokolenia. Zapisał się w historii francuskiego futbolu w sposób niezatarty.
Rozmawiałeś już z nim?
Nie.
Nie wierzę. Od momentu nominacji nie sięgnął po telefon…
Nie, nie sięgnął. A mieszka tu obok. [śmiech]
W takim razie spotkaliście się gdzieś?
Nie, nie spotkaliśmy się. Z szacunku dla trenera Didiera Deschampsa, a myślę, że on też miał swoje sprawy do załatwienia. Ale będziemy mieli na to mnóstwo czasu.
Nie możesz się doczekać tego momentu?
Oczywiście, to mój nowy selekcjoner! Ja chcę dostawać powołania! [śmiech]
Mógłbyś zadać mu pytanie: czy dłużyło mu się oczekiwanie na jedyny triumf w Lidze Mistrzów w roli zawodnika? Odniósł go tuż przed trzydziestką, z Realem w 2002 roku. Ty masz 27 lat, więc masz jeszcze zapas…
Aha, wygrał ją, mając prawie 30 lat… Ok. Zapytam go.
Paris Saint-Germain wygrało ją dwukrotnie po twoim odejściu. A Real Madryt nie wygrał jej od twojego przyjścia. Jak przyjmujesz to proste zestawienie faktów?
Tak samo jak to, że dwa plus dwa równa się cztery. Wygrali, nie można im tego odebrać, gratulacje dla nich. Zapracowali na swoje zwycięstwa. Udało im się dołożyć drugie z rzędu, a to coś niezwykłego. Są drużyną, którą trzeba pokonać. My, Real Madryt, oraz wszystkie pozostałe zespoły przystępujemy do rozgrywek z zamiarem zdetronizowania drużyny, która wygrała dwukrotnie.
Myślisz raczej „Nie jestem we właściwym miejscu we właściwym czasie” czy „Jestem częściowo odpowiedzialny za to, że nie wygrałem jej z PSG ani od momentu przejścia do Realu”?
Tak... Albo po prostu chodzi o cykle. Kończę swój w PSG, które rozpoczyna kolejny, kupując pięciu zawodników do podstawowego składu [Pacho, Nevesa, D. Doué, a następnie Kwaracchelię w styczniu - dopisuje gazeta]. Ten cykl zaczął się już w moim ostatnim sezonie. Z [Luisem] Enrique doszliśmy do półfinału [Ligi Mistrzów, przeciwko Borussii Dortmund - 0:1, 0:1], o włos od finału, więc zabrakło im o włos do trzech finałów z rzędu. To był po prostu nowy cykl, który u nich trwał dalej, jego drugi rok. Nie wyobrażałem sobie, że spędzę całe życie, grając w Ligue 1. Chciałem spełnić marzenie o grze w Realu. A przejście do największego klubu na świecie nigdy nie jest błędem.
W 2023 roku powiedziałeś: „Gdybym uzależniał swoją przyszłość od Ligi Mistrzów, odszedłbym bardzo daleko [od PSG]”. Żałujesz tych słów?
Nie, w chwili, kiedy je wypowiedziałem, były prawdziwe. Nie przewiduję przyszłości. Kiedy byłem w PSG, mogłem przejść do każdego klubu w Europie. A jednak zawsze zostawałem. Zapytajcie, ile ofert otrzymali przez 7 lat mojego pobytu. Zostawałem, bo byłem szczęśliwy w Paryżu. To był mój dom. Kiedy uznałem, że mój czas tam dobiegł końca, chciałem odejść.
A ogólnie zdarzało ci się mówić rzeczy, których później żałowałeś?
Tak, z pewnością, wiele. Teraz żadna nie przychodzi mi do głowy. Mam tylko jedną karierę, trzeba przeżyć ją w pełni. To część historii i dobrze, będzie co opowiadać. Czasami oglądam dokumenty o byłych piłkarzach, trwają półtorej godziny i zdążyli omówić całą karierę. Piętnaście lat… Niewiele zrobił! W moim przypadku będzie potrzebna cała platforma streamingowa. [śmiech]
W twoim dorobku brakuje Ligi Mistrzów, a także Złotej Piłki. Nabrałeś dystansu do tej nagrody?
Nie. Uważam, że mogę ją zdobyć w tym roku. To jeden z moich celów, w dodatku krótkoterminowych, bo gala już niedługo [26 października].
Masz argumenty, żeby wygrać ją w tym roku?
Oczywiście. Ludzie mówią, że nie zdobyłem żadnego trofeum [drużynowego]. Ale to nagroda indywidualna. Nigdy nie widziałem, żeby laureata Złotej Piłki wybrano jednogłośnie. Czy ktoś wygrał, zdobywając 100%głosów? To znaczy, że zawsze był ktoś, kto uważał, że zwycięzca na nią nie zasłużył. Zostać najlepszym strzelcem w historii mistrzostw świata [22 gole], wyprzedzić wszystkie największe legendy w historii, w najważniejszym turnieju, jaki stworzył sport – to aż wypala siatkówkę. To wydarzenie o światowym zasięgu. Zostać królem strzelców wszystkich najważniejszych rozgrywek [do mundialu dokłada Ligę Mistrzów, 15 goli; nie licząc La Ligi, 25 goli], w których występują wszyscy najlepsi piłkarze świata, to coś ważnego. Nie wiem, czy ktoś już wcześniej tego dokonał. Wychodzę z założenia, że historyczne osiągnięcia zawsze powinny być nagradzane. To głosowanie, w którym każdy kieruje się własnymi upodobaniami.
I kryteriami, z których na pierwszym miejscu są występy indywidualne…
Zawsze uważałem, że Złota Piłka powinna nagradzać wyjątkowego zawodnika. Oczywiście jest też kontekst drużynowy, to ważne. Piłka nożna jest sportem zespołowym. Ale to nagroda indywidualna. A moje wyobrażenie o Złotej Piłce pochodzi z epoki Messiego i Ronaldo. Nigdy nie daje się jej zwyczajnym zawodnikom, tylko tym wyjątkowym. I uważam, że w tym roku dokonałem wyjątkowych rzeczy. Dlatego sądzę, że mogę ją zdobyć.
Uważasz, że w swoim wieku powinieneś mieć już przynajmniej jedną?
Były lata, kiedy uważałem się za najlepszego piłkarza na świecie. Nie widziałem nikogo lepszego ode mnie. Ale kiedy Messi przychodził na galę i wygrywał, mówiłem: najlepszy piłkarz jest na scenie. Żaden problem. Kiedy wygrywał Cristiano, mówiłem to samo… Przy innych patrzyłem i myślałem, że nawet ze Złotą Piłką nigdy nie zamieniłbym się z nimi miejscami. Ale to fajne, bo wzbogaca moją drogę, historię, którą można opowiedzieć.
Uważasz, że w minionym sezonie byłeś najlepszym piłkarzem świata?
Nie było lepszego zawodnika ode mnie. Rozmawialiśmy o osiągnięciach. O strzeleniu tylu goli w ważnych rozgrywkach, w których występują wszyscy wielcy piłkarze i oczywiście na mundialu, najważniejszym wydarzeniu. O zostaniu najlepszym strzelcem w historii tych rozgrywek. Przez całe wakacje rozmawiano ze mną tylko o tym. Trudno sprawić, żeby mundial należał do ciebie. To turniej wielkich piłkarzy, gwiazd, najlepszych zawodników w historii tej gry. I pomyśleć, że w wieku 27 lat już jestem tym, który strzelił w nim najwięcej goli… W dodatku to świetne, bo odbierasz rekord Leo Messiemu, który dla wielu jest najlepszym piłkarzem w historii wraz z Cristiano. To fantastyczne. Takie osiągnięcie ma wyjątkowy wymiar.
Na kogo byś zagłosował?
Na siebie. [śmiech] Obiektywnie. Potrafię zrozumieć tych, którzy zagłosują inaczej. Nie ma dyktatury myślenia. Ale kiedy spojrzymy na argumenty i konkurencję, nie byłoby to kradzieżą.
Fajnie jest zdobyć Złotą Piłkę. Pytałeś Ousmane’a [Dembélé]?
Tak, fajnie. Więcej się uśmiecha!
Dziesięć lat temu niewiele osób wyobrażało sobie, że zdobędzie ją przed tobą.
Ale zawsze postrzegano go jako utalentowanego zawodnika. Mnie zawsze postrzegano jako wybrańca. Od razu znalazłem się na szczycie, bardzo wcześnie. On miał inną drogę, kontuzje, ale nieźle nadrobił!
Dziesięć lat temu można było zakładać, że teraz będziesz już miał Złotą Piłkę…
Tak, ale 10 lat temu nikt nie mówił, że Messi może grać do 39. roku życia i że zgarnie jeszcze 3. Razem z Cristiano niewiele zostawili innym. A później były też momenty, kiedy głosy trafiały do najlepszego zawodnika najlepszej drużyny, a niekoniecznie do najlepszego piłkarza świata.
Kylian Mbappé potrafi sobie wyobrazić zakończenie kariery bez Ligi Mistrzów i Złotej Piłki?
Tak. Wygrywa się je na boisku. No dobrze, przy Złotej Piłce są też głosy. Ale zanim spojrzymy 10 lat naprzód, trzeba spojrzeć na to, co jest teraz. W tym roku mam wielką szansę na Złotą Piłkę.
koniec tego wywiadu
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.