Jednego dnia w pierwszym składzie, drugiego dnia całkowicie bez gry. To nowa rzeczywistość Brahima Díaza w Realu Madryt, zauważa AS. Nieco ponad tydzień temu marokański atakujący wyszedł w podstawowej jedenastce Królewskich na mecz z Málagą, aby w ostatni piątek nie otrzymać ani jednej minuty w starciu z Betisem. Wraz z przyjściem Yana Diomandé i Carlosa Espíego rywalizacja o miejsce w ataku Los Blancos stała się jeszcze bardziej zacięta. I tym głównym poszkodowanym jest właśnie Brahim, który najpierw z Espanyolem i ostatnio z Betisem w ogóle nie pojawił się na boisku. Dwa wyjazdy, zero minut.
W trakcie okresu przygotowawczego wiele wskazywało na to, że walka o miejsce w jedenastce powinna się rozstrzygnąć pomiędzy Brahimem a Ardą Gülerem. W ostatnich trzech sparingach pretemporady obaj wychodzili w pierwszym składzie – reprezentant Maroka zajmował pozycję na prawym skrzydle, a Turek w środku pola. Już wtedy jednak jasnym było, że po powrocie Jude'a Bellinghama jeden z nich wypadnie ze składu. Na ten moment nie ulega wątpliwości, że rywalizację tę przegrywa właśnie Brahim, który oddał swoje miejsce po prawej stronie boiska Gülerowi.
Były zawodnik Manchesteru City rozegrał w tym sezonie tylko 77 minut w pierwszych czterech kolejkach La Ligi – 12 minut po wejściu na boisko z ławki w meczu z Realem Sociedad i 65 minut w pierwszym składzie z Málagą. W tym ostatnim meczu zanotował stuprocentową skuteczność podań – 27 na 27. Oba mecze, w których zagrał, rozgrywane były na Santiago Bernabéu. Oba mecze bez minut miały miejsce na wyjazdach.
Te 77 minut to mniej niż połowa ze 164 minut, jakie Brahim zgromadził na tym samym etapie poprzedniego sezonu. U Xabiego Alonso w czterech pierwszych kolejkach dwukrotnie wychodził w pierwszym składzie i dwukrotnie wchodził na boisko z ławki. Ogólnie w całym poprzednim sezonie brał udział prawie we wszystkich meczach – decyzją trenera bez ani jednej minuty został tylko w pięciu spotkaniach. Poza tym osiem meczów przegapił z powodu udziału w Pucharze Narodów Afryki. Sezon 2025/26 zakończył z dorobkiem 1665 minut, dwóch bramek i siedmiu asyst.
Już teraz widać, że Brahimowi będzie niezwykle trudno wywalczyć sobie miejsce w jedenastce José Mourinho. Ale z drugiej strony jego wkład i impakt po wejściach z ławki rezerwowych może być dla Realu Madryt wręcz zbawienny. W trzech ostatnich sezonach 27-latek był zawodnikiem, który w roli rezerwowego dawał drużynie najlepsze liczby – w sumie pięć bramek i osiem asyst. Sezon będzie długi, ale już na jego start Brahim notuje dwa mecze bez minut. Minut, o które ponownie będzie musiał walczyć, podsumowuje AS.
Komentarze (8)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.