REKLAMA
REKLAMA

Mourinho: Naszym punktem wyjścia są problemy i musimy pracować, żeby zbudować stabilność jak Inter

José Mourinho pojawił się na konferencji prasowej przed meczem Ligi Mistrzów z Interem Mediolan. Przedstawiamy zapis tego spotkania trenera Realu Madryt z dziennikarzami w Valdebebas.

REKLAMA
REKLAMA
Mourinho: Naszym punktem wyjścia są problemy i musimy pracować, żeby zbudować stabilność jak Inter
José Mourinho na tej konferencji prasowej. (fot. Getty Images)

[Real Madrid TV] Jutro Real Madryt rozpoczyna Ligę Mistrzów z bardzo poważnymi osłabieniami i przeciwko niezwykle wymagającemu rywalowi, którego zna pan doskonale, czyli Interowi Mediolan. Jaki mecz chce pan jutro zobaczyć przed własnymi kibicami?
Chcę wygrać. Mógłbym powiedzieć, że chcę dobrze zagrać, ale nie chcę grać dobrze, tak jak z Betisem i przegrać. Chcę wygrać. Oczywiście jesteśmy w fazie, w której rozgrywamy 8 meczów, a celem w tych 8 spotkaniach jest awans. Myślę, że go wywalczymy. Ale chcę myśleć o tym meczu w oderwaniu od tego kontekstu. Chcę traktować go jako osobne spotkanie. Nie chcę myśleć o tym, że będziemy mieli jeszcze 7 kolejnych meczów. I chcę wygrać.

REKLAMA
REKLAMA

[Onda Cero] Jak widzi pan chłopaków po pierwszej porażce? Nie wiedzieliśmy, w którym momencie może przyjść, ale powiedział pan, że Real musi zagrać dobrze, bo inaczej nie wygra. Jak ocenia pan ich reakcję na porażkę, która przyszła, że tak powiem, wcześnie?
Widziałem ich takich, jakich lubię ich widzieć. Po meczu w Sewilli byli w szatni martwi. Na niedzielnym treningu widziałem, że już w dużym stopniu się zregenerowali. A dzisiaj byli zupełnie normalni. Po przeanalizowaniu rozegranego przez nas spotkania coraz bardziej utwierdzaliśmy się w przekonaniu, że zagraliśmy dobry mecz, że graliśmy jak zespół, że zmarnowanie tylu okazji bramkowych jest anomalią i że jesteśmy w dobrej dyspozycji. Oczywiście przed jutrzejszym meczem mamy problemy, o których wszyscy wiedzą, ale to tyle. Zagramy, będziemy rywalizować i będziemy chcieli wygrać.

[El País] Wraca Liga Mistrzów, a na Bernabéu przeżywał pan w tych rozgrywkach bardzo szczęśliwe chwile. Właśnie tutaj wygrał pan Ligę Mistrzów z Interem. Z Realem Madryt doświadczył pan też pewnych rozczarowań. Do których wspomnień wraca pan częściej? Co bardziej pomaga: dobre wspomnienia czy frustracja związana ze złymi wspomnieniami i chęć ich przezwyciężenia?
Oczywiście na Bernabéu wygrałem Ligę Mistrzów. Oczywiście na Bernabéu przegrałem też półfinał Ligi Mistrzów po rzutach karnych. Na tym stadionie doświadczyłem tego, co najlepsze i tego, co najgorsze. Ale naprawdę o tym nie myślę. Ani o pozytywach, ani o negatywach. Myślę o tym, że jestem trenerem Realu Madryt i jutro gramy mecz Ligi Mistrzów, który, jak mówiłem, nie jest spotkaniem ultraważnym, bo o niczym nie rozstrzyga. To nie jest dwumecz ani dawna faza grupowa z czterema zespołami. Jest jeszcze 7 meczów. Myślę, że zarówno my, jak i Inter awansujemy. Uważam, że istnieje duża szansa na mecz Real Madryt – Inter w dalszej części rozgrywek, kiedy zacznie się naprawdę poważna gra. Ale jutro gramy mecz i każdy punkt jest ważny. Z pewnością tak topowy zespół jak Inter również przyjedzie po swoje punkty. I my też spróbujemy je zdobyć.

REKLAMA
REKLAMA

[Radio Nacional] Po meczu w Sewilli mówił pan, że nie ma pan żadnych pretensji do zawodników, bo rozegrali dobre spotkanie, ale zaznaczył pan, że byli trochę naiwni, że zabrakło im odrobiny sprytu. Czy zastał pan kadrę bardzo dobrą piłkarsko i pod względem ludzi, ale niektórym zawodnikom ze względu na młodość brakuje trochę złej woli? Oczywiście w sportowym znaczeniu cwaniactwa.
To także kwestia kulturowa. To również kwestia kulturowa. Być może moje słowa zostały odebrane negatywnie, nie wiem. Ale mówię to nie tyle jako krytykę, ile raczej jako stwierdzenie faktu. Jutro zrozumiesz, o czym mówię. Jutro zrozumiesz to bardzo łatwo.

[EFE] Wobec trzech nieobecności w środku pola spowodowanych zawieszeniami [Ardy, Bernardo i Camavingi], chciałem zapytać, czy rozważa pan wystawienie w pomocy Trenta?
Nie, nie będę tego komentował. Wybacz, jestem z tobą szczery. Mógłbym teraz przez pięć minut mówić i mówić o tym, kręcić się w kółko. [śmiech] Jestem z tobą szczery. Oczywiście tych trzech nie zagra, są zawieszeni... Nie wiem, czy algorytm układający terminarz mówi po włosku [śmiech], ale wybrał akurat ten mecz, żebyśmy zagrali w takiej sytuacji. Twoje pytanie jest oczywiste. Oczywiście się go spodziewałem. Ale tak to wygląda: mamy 3, 4 czy 5 opcji, ale... Moglibyśmy tutaj omawiać każdą z nich, ale na końcu nie powiem ci niczego.

REKLAMA
REKLAMA

[La Gazzetta; pytanie po włosku] Przejdźmy na chwilę na włoski. Na tych pierwszych konferencjach prasowych dość mocno podkreślałeś, że nie jesteś typem sentymentalnym. Pytano cię wielokrotnie o powrót tutaj, do Madrytu, ale odpowiadałeś, że prowadziłeś już tyle zespołów, rozegrałeś tyle meczów. Mimo to wrócę do tego tematu: jakie miejsce w twoim sercu zajmuje Inter? Czy jutrzejszy mecz, choć mówisz, że będzie jeszcze 7 innych i że nie jest aż tak ważny, pozostaje wyjątkowym spotkaniem? Grałeś już przeciwko Interowi we Włoszech. Czy w Lidze Mistrzów coś się zmienia?
W trakcie meczu? Nie. I to zdecydowane „nie”. W trakcie meczu to po prostu kolejny mecz.

[ABC] Chciałbym wrócić do pytania kolegi Davida [El País]. Podczas pana pierwszego pobytu w Realu wśród madridistas istniały dwa nurty. Jedni uważali, że po tylu latach trudności w Lidze Mistrzów dotarcie do trzech półfinałów, przy tak wysokim poziomie ówczesnych zespołów, było dobrym bilansem. Inni twierdzili, że Real nie powinien świętować półfinałów, tylko finały, a przede wszystkim tytuły. Minęło wiele czasu, około 15 lat. Czy jedną z rzeczy, które najbardziej pana ekscytują, albo są pewnym niespełnionym celem w pana wspaniałej karierze, jest wygranie Ligi Mistrzów z Realem i postawienie tej kropki nad i, którą mógł pan postawić 15 lat temu? Czy dla kogoś, kto wygrał już te rozgrywki dwukrotnie z dwoma różnymi klubami, byłaby to inna, szczególna Liga Mistrzów?
Moja praca w Realu Madryt to dwa różne okresy. Zakończyłem swój pierwszy etap pracy w Realu Madryt w 2013 roku. Wygraliśmy to, co wygraliśmy i przegraliśmy to, co przegraliśmy. Daliśmy z siebie wszystko, ale to się skończyło. To zamknięty rozdział. Obecny etap nie ma nic wspólnego z przeszłością. Absolutnie nic wspólnego. To dwa różne momenty w historii Realu Madryt, to prawda. W 2010 roku od lat nie docierano do ćwierćfinałów, od bardzo wielu lat nie grano w półfinale. Teraz to Real Madryt, który w ostatnich dziesięciu latach wygrał, nie wiem, 6, 7 czy 8 razy. To dwa różne momenty, ale nie zmienia to mojego sposobu myślenia. Jeśli pytasz mnie, czy marzę o wygraniu Ligi Mistrzów z Realem Madryt, to oczywiście, że tak. Oczywiście, że tak, ale to jest całkowicie oderwane od kontekstu, w którym nie wygrałem jej wcześniej.

REKLAMA
REKLAMA

[Rai; pytanie po włosku] Cześć, José, dzień dobry. Szesnaście lat temu z Interem napisałeś nie historię, lecz legendę. Coś, co zapisało się na zawsze w historii włoskiego futbolu. W Mediolanie wszyscy cię pamiętają i z pewnością nie jako przeciwnika czy wroga. To pozostanie na zawsze. Chciałbym zapytać, jakie uczucia towarzyszą ci przed pierwszym spotkaniem z Interem w Lidze Mistrzów w roli rywala? Jesteś ostatnim trenerem, który zaprowadził Inter na szczyt Europy. Spotkasz też chłopaka [byłego piłkarza Cristiana Chivu i obecnie trenera Interu], który grał w tamtych rozgrywkach w kasku na głowie, być może symbol drużyny, która przekroczyła wszelkie granice: psychologiczne, mentalne, fizyczne, wydolnościowe… Wszystkie.
Właśnie to próbowałem wcześniej wyrazić: teraz, w tym momencie, nie jest to dla mnie zwyczajny mecz. Po spotkaniu również nie będzie. Ale w jego trakcie będzie zwyczajnym meczem. Kiedy mówisz, że w Interze postrzegają mnie jako przyjaciela: z pewnością będzie tak przed meczem i po nim. Nie sądzę jednak, żeby w trakcie spotkania patrzyli na mnie i myśleli: „O, tam na ławce Realu Madryt siedzi nasz przyjaciel”. Nie sądzę. Taka jest natura futbolu. To będzie przyjemność. Nie zostało tam wielu ludzi z moich czasów, ale zawsze miło będzie zobaczyć ludzi, nawet takich, których nie znam, którzy reprezentują Inter. Przed meczem i po nim. W trakcie spotkania ja chcę wygrać, oni chcą wygrać i nie będzie czasu na myślenie o tej przepięknej przeszłości.
A Chivu?
Cris? Cris jest jednym z moich i zawsze nim będzie. Darzę go ogromną sympatią. Zawsze się cieszę, kiedy dobrze mu się wiedzie. Z przyjemnością uściskam go przed meczem i po nim. W trakcie spotkania nie będę jendak pamiętał o tym, że łączy nas tak ważna wspólna przeszłość.

REKLAMA
REKLAMA

[CBS; pytanie po angielsku] Kiedy był pan tutaj po raz pierwszy, myślę, że można uczciwie powiedzieć, iż wziął pan klub na swoje barki, wyniósł go na zupełnie inny poziom pod względem zdolności do rywalizacji i wprowadził zmiany wewnątrz klubu. Jaki klub zastał pan za drugim razem i jaka pana zdaniem jest teraz pana rola?
Zastałem klub, który zawsze jest Realem Madryt. Myślę, że wystarczy to powiedzieć: Real Madryt jest Realem Madryt. To Real Madryt, który ma za sobą bardzo trudny sezon. A kiedy przeżywasz trudne sezony, oczywiście jest wiele rzeczy, które musisz poprawić. Czym innym jest praca na fundamencie stabilności, a czym innym praca, gdy punktem wyjścia są problemy. I tak jest w tym przypadku. Tak właśnie to wygląda. Chcemy wygrywać zawsze. Chcemy wygrać jutro, chcemy wygrać każdy mecz, chcemy wygrać każde rozgrywki. Ale powtarzam: kiedy punktem wyjścia są problemy, musisz pracować, żeby zbudować fundament stabilności. Kiedy porównujesz nas na przykład z Interem, mówimy o stabilności. Mówimy o zespole, który nawet przy zmianach trenerów, jak w ostatnich sześciu czy siedmiu latach, zachowuje stabilność. Stabilność. Conte, Inzaghi, Chivu, 5-3-2, dynamiki, stabilizacja, struktura rynek transferowy – tam jest stabilność. Real musi osiągnąć ten poziom stabilności, ale niezależnie od tego Real jest Realem. A w Realu trzeba wygrywać.

REKLAMA
REKLAMA

[El Desmarque] Powiedział pan, że jutro zrozumiemy, co miał pan na myśli, używając słowa „naiwni”. Chciałbym, żeby dał nam pan jakąś wskazówkę dotyczącą tego, co jutro zobaczymy? Czy chodzi o pana zawodników i o to, czy powiedział im pan coś w ten weekend? O rywala? A może o różnicę w kryteriach sędziowania między Hiszpanią a Europą?
Nie, nie chcę mówić o kryteriach sędziowskich. Jedyna rzecz… Być może nie będzie to odpowiedź na twoje pytanie... Wybacz, bo ucieknę od niego i odpowiem w inny sposób. Ale ponieważ nie dostałem takiego pytania, wykorzystam twoje, żeby pójść w tym kierunku. [śmiech sali; uśmiech Mourinho] Przegraliśmy z Betisem. Przegraliśmy, ponieważ nie zamieniliśmy na gole produkcji ofensywnej, którą miała drużyna. Ok? Kropka. Ale rzut karny – z jakiego powodu nie został powtórzony? Nie został powtórzony, bo VAR nie zna przepisów czy nie został powtórzony, bo VAR nie chciał? To kwestia, którą chciałbym, żeby odpowiedzialne za to osoby wyjaśniły mi jako trenerowi Realu Madryt. Dlaczego? Bo jeśli VAR nie zarządził powtórzenia rzutu karnego z powodu nieznajomości przepisów, to powinien iść do domu i nie pracować jako sędzia VAR. Jeśli nie nakazał powtórki, bo nie chciał, to jest jeszcze gorzej. I pojawia się trzecie pytanie: dlaczego przynajmniej nie wezwał sędziego? Jeśli nie znał przepisów, dlaczego nie wezwał sędziego, żeby obejrzał sytuację na monitorze? To trochę dziwne [krzywi się]. Ta sprawa jest trochę dziwna. Chcę iść w kierunku uczciwości i myśleć, że nie znał przepisów. Wolę zakładać uczciwość. Ale jeśli tak było, to on nie może być sędzią, nie może być arbitrem VAR. Bo w przyszłym tygodniu, za miesiąc albo za dwa miesiące wydarzy się ta sama sytuacja i rzut karny zostanie powtórzony. Chcę bardzo jasno podkreślić, że nie przegraliśmy przez to. Bo być może nie wykorzystalibyśmy również powtórzonego rzutu karnego. Ale jako trener Realu Madryt i jako trener piłkarski pracujący w wielkich zawodowych rozgrywkach chciałbym dowiedzieć, dlaczego ten rzut karny nie został powtórzony. I chciałbym, żeby odpowiedziały mi osoby, które za to odpowiadają. Druga sprawa z tego meczu, która, co powtarzam, nie ma nic wspólnego z wynikiem: dlaczego kapitan Realu Madryt dostał żółtą kartkę? Jeśli kapitan Vinícius zrobił tak [gest pokazania na opaskę], ruszył w kierunku sędziego i dostał żółtą kartkę, zanim do niego dotarł, to też chciałbym wiedzieć z jakiego powodu? Bo zawsze mówi się nam, że kapitan ma prawo podejść do sędziego w sposób uprzejmy i nieagresywny, żeby poprosić o jakieś wyjaśnienie. Przepraszam, wykorzystałem twoje pytanie [śmiech], żeby wrócić do poprzedniego meczu. Wybacz mi.

REKLAMA
REKLAMA

[SBT Brasil] Widzieliśmy tutaj Endricka trenującego na murawie. Chciałbym potwierdzić, czy jest gotowy do debiutu w tym sezonie? A także chcę zapytać, jak zamierza pan go wykorzystywać? Słyszałem już, że Mourinho mówi, iż bardzo lubi tego zawodnika. Ale czy będzie grał na skrzydłach, szeroko, bardziej w środku, bliżej bramki? Jaki pomysł ma trener?
[śmiech] Jutro może być gotowy na rozegranie 5 minut. Maksymalnie 10, tyle. Wczoraj po raz pierwszy trenował z drużyną. Nie grał od Budapesztu albo Austrii, od rozegranego tam przez nas sparingu. Nie jest w stanie zagrać dłużej niż 5 czy 10 minut. Ale ponieważ mamy tyle wolnych miejsc na ławce, bo nie mamy dwunastu zawodników, to znajdzie się na ławce. I być może będzie musiał wejść na 5 czy 10 minut. To zawodnik ataku i będzie grał w ataku. Spokojnie, nie będzie lewym obrońcą ani stoperem. Będzie grać z przodu. Z prawej, z lewej, jako dziewiątka, jako dziesiątka, ale będzie grać z przodu.

[Mediaset; pytanie po włosku] Witaj, José. Chciałem wrócić na chwilę do twoich relacji z Chivu. Wiem, że wysłałeś mu wiadomość, kiedy…
Dlaczego, dlaczego, dlaczego wracasz do naszych relacji? Po co?
Nie, chodzi o relacje z Chivu…
Relacja jest oczywista. Był moim zawodnikiem, pracowaliśmy razem, kocham go, przeżyliśmy razem różne rzeczy, te dobre i te trudne momenty w jego życiu, również jako człowiek.
Chodzi o to, że kilka miesięcy temu poczuł się trochę zaatakowany przez ciebie. Mówił o „szumie ze strony przyjaciół”, odnosząc się do twoich słów, że niektórzy byli zawodnicy bez doświadczenia obejmują czołowe zespoły…
No i niektórym idzie dobrze, a niektórym źle. [krzywi się] Jemu idzie dobrze.
Ale czy później się kontaktowaliście? Ponieważ poczuł się zaatakowany. Czy wysłaliście sobie wiadomość…
A z kim ty rozmawiałeś wczoraj przez telefon? Z kim rozmawiałeś?
Z nikim.
Co? Z mamą, tatą, dziewczyną, przyjacielem? Z kim rozmawiałeś? Z kim rozmawiałeś? [śmiech] Bo chcesz wiedzieć, z kim ja wczoraj rozmawiałem.
Nie, pytam, czy się kontaktowaliście, żeby wyjaśnić złą relację.
A z kim rozmawiałeś, że wiesz, że mamy złą relację?
Więc wyjaśniliście to sobie?
Ale co wyjaśnić? Nie mamy niczego do wyjaśnienia. Co mielibyśmy wyjaśniać? Nie ma niczego do wyjaśnienia. Jutro uścisk przed meczem, uścisk po meczu, a w trakcie spotkania zobaczymy, co się wydarzy. Tyle.

REKLAMA
REKLAMA

Po zakończeniu konferencji włoski dziennikarz zapytał, czy może wręczyć coś Mourinho. Ten zapytał tylko, czy musi za to zapłacić i gdy dziennikarz przekazał, że nie, to odebrał od niego... zraszacz. Sytuację można obejrzeć na poniższym filmiku.

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (8)

REKLAMA