REKLAMA
REKLAMA

Fran García: Mourinho to idealny wybór, jeśli ktoś może uporządkować Real, to właśnie on

Fran García udzielił wywiadu dziennikowi AS, w którym opowiedział o swoich pierwszych tygodniach w Betisie, decyzji o odejściu z Realu Madryt, rywalizacji na lewej obronie oraz powrocie José Mourinho na Santiago Bernabéu. Hiszpan mówił także o Jude Bellinghamie, Viníciusie, Isco i Danim Ceballosie.

REKLAMA
REKLAMA
Fran García: Mourinho to idealny wybór, jeśli ktoś może uporządkować Real, to właśnie on
Fran García. (fot. Getty Images)

Jak wyglądają twoje pierwsze tygodnie w Betisie?
Bardzo dobrze. To prawda, że większość czasu spędziliśmy poza Sewillą ze względu na przygotowania do sezonu, a La Liga dopiero się rozpoczęła, ale jestem bardzo zadowolony. Zespół przyjął mnie świetnie od pierwszego dnia.

REKLAMA
REKLAMA

Spodziewałeś się, że tak szybko wejdziesz na taki poziom?
Chciałem odejść z Realu Madryt, żeby odgrywać ważniejszą rolę. Chociaż liczba meczów, które tam rozgrywałem, wcale nie była mała, chciałem czegoś innego. W Betisie wszystko jest bardzo łatwe: koledzy, sztab, ludzie w klubie... Od pierwszej chwili pomagali mi przyzwyczaić się do nowego miasta. Trzeba pamiętać, że przez 13 lat bez przerwy mieszkałem w Madrycie i nigdzie stamtąd nie wyjeżdżałem.

Odejście z Realu Madryt chyba nie było łatwą decyzją.
To najlepszy klub na świecie, ale sama decyzja była już podjęta w poprzednim sezonie. Byłem tam szczęśliwy, grałem, zdobyłem trofea, o których marzysz jako dziecko... Ale potrzebowałem czegoś innego. Nie jestem człowiekiem, który łatwo się zadowala. Wręcz przeciwnie, wymagam od siebie za dużo. Chcę pokazać swoją najlepszą wersję, dalej się rozwijać i walczyć o to, żeby być jedną z najważniejszych postaci zespołu. Miałem kontrakt i mogłem zostać w Realu Madryt, ale Betis był idealnym miejscem, żeby kontynuować karierę. Znałem tutaj Manu Fajardo, Isco czy Álvaro Fidalgo. Wszyscy opowiadali mi o Betisie w samych superlatywach, a to daje ci dodatkową pewność przy podejmowaniu takiej decyzji.

REKLAMA
REKLAMA

Real Madryt sprowadził ostatnio wielu lewych obrońców.
Tak. Miałem bardzo dobre okresy, w których regularnie rywalizowałem, prezentowałem wysoki poziom i dobrze się czułem. Klub sprowadził Álvaro Carrerasa, a ja mimo wszystko kończyłem sezon, grając w ważnych meczach. Ale chodziło bardziej o moje odczucia... A kiedy w tym roku pojawił się temat Cucurelli, pomyślałem: jest nas czterech lewych obrońców, nie wiem, czy będę w stanie z nimi rywalizować. Ferland Mendy jest kontuzjowany, ale wróci pod koniec roku. Poza tym klub wydał 50 milionów na jednego i 60 milionów na drugiego. Rozumiem, że to właśnie oni będą mieli pierwszeństwo.

Na Bernabéu zawsze cię ceniono. Podobnie było w szatni.
Przynajmniej ja tak to odczuwałem. Real chciał zresztą zachować prawo pierwszeństwa w przypadku mojego kolejnego transferu i nadal posiada 50% moich praw. Byłem tam wychowankiem, a później przez trzy lata rozegrałem ponad 100 oficjalnych meczów. To naprawdę dużo. A jeśli chodzi o sympatię ludzi... Najtrudniejsze jest pozostanie możliwie najbardziej normalnym człowiekiem. Zawsze lubiłem być obok, kiedy kolega czegoś potrzebował, podać mu rękę w trudnym momencie, porozmawiać z nim albo po prostu go wysłuchać. To ma ogromną wartość, a w futbolu na najwyższym poziomie trochę się zatraciło. Skupiasz się na graniu i na tym, co dzieje się na boisku. Ja jednak uważam się za bardzo otwartą i bliską ludziom osobę. Dlatego kiedy ludzie okazują ci taką sympatię, jest to coś wyjątkowego.

REKLAMA
REKLAMA

Isco napisał do ciebie przed transferem?
Tak. Znałem go jeszcze z czasów, kiedy zaczynałem trenować z pierwszym zespołem. Byliśmy też razem w sezonie, w którym zadebiutowałem w Realu Madryt. Napisał do mnie i powiedział, że jeśli tylko będę czegoś potrzebował, mogę na niego liczyć.

Marcelo mówił kiedyś, że Isco był zawodnikiem, który zrobił na nim największe wrażenie.
Zgadzam się z nim. Isco i Rodrygo, którego mogłem oglądać zarówno w pierwszym zespole, jak i w Castilli, to dwaj piłkarze, którzy wywarli na mnie największe wrażenie.

Nie zdążyłeś pracować z José Mourinho, ale jako madridista co sądzisz o jego powrocie?
Myślę, że nie było lepszego następcy. To idealny wybór. Poprzedni sezon był nietypowy, wokół zespołu było zdecydowanie za dużo zamieszania. Jeśli ktoś może uporządkować Real Madryt, szatnię i relacje z kibicami, a przede wszystkim zrobić to poprzez wyniki, to właśnie Mourinho.

Z Ancelottim już pracowałeś. Carlo jest podobny do Pellegriniego?
Tak. To trenerzy, którzy pozwalają ci grać i bardzo dobrze zarządzają szatnią, a moim zdaniem właśnie to jest najważniejsze w takim klubie jak Real Madryt, gdzie masz tylu światowej klasy zawodników. Na tym polega największa trudność w prowadzeniu takiej drużyny. Uważam, że Ancelotti robił to bardzo dobrze. Pellegrini również świetnie sobie z tym radzi. To jego siódmy rok w Betisie, a wcześniej prowadził kluby z najwyższego poziomu, więc ma wystarczająco dużo doświadczenia, żeby wiedzieć, jak zarządzać różnymi osobowościami i ego w szatni.

REKLAMA
REKLAMA

Twój przyjaciel Jude Bellingham wygląda teraz jak zupełnie inny zawodnik.
Poprzedni sezon w Realu Madryt był po prostu dziwny. Myślę, że Jude uwolnił się podczas mundialu i zrozumiał, że może ponownie odnaleźć swoją najlepszą wersję. Moim zdaniem to właśnie teraz przeżywa najlepszy okres w Realu Madryt, nawet lepszy niż w pierwszym sezonie. Nie chodzi już tylko o liczby, które w pierwszym roku były niesamowite, ale o jego wpływ na grę. W tym sezonie jest znacznie bardziej obecny w każdej fazie. Bardzo się z tego cieszę. Dla mnie na tym poziomie jest najlepszym piłkarzem świata na swojej pozycji.

Viníciusa trudniej bronić, kiedy jest rywalem?
Zdecydowanie wtedy, kiedy jest rywalem. Vini to zawodnik, który potrafi robić ogromną różnicę. Nigdy się nie chowa, wykonuje chyba 20 milionów zrywów na mecz i próbuje bez końca, nawet jeśli coś mu nie wychodzi. Ale kiedy już zaczyna mu wychodzić... Był taki od pierwszego roku w Castilli. Ciągle próbował, aż w końcu mu się udawało. Teraz jest dokładnie tak samo. Może mieć lepszy albo gorszy dzień, ale nigdy nie znika z meczu. Do tego nadal jest młody i ma przed sobą bardzo dużo. Przedłużenie kontraktu również pomoże mu pod względem mentalnym, bo wie, że Real Madryt na niego stawia.

REKLAMA
REKLAMA

Jak ważny dla Betisu jest Isco?
To kolejny zawodnik, który potrafi robić różnicę. Kiedy jest w pełni zdrowy, bez żadnych wątpliwości znajduje się w gronie najlepszych pomocników w Hiszpanii. Wszyscy liczymy, że odzyska pełną sprawność fizyczną, której ostatnio nie pozwalały mu osiągnąć problemy zdrowotne. Codziennie pytam go, jak się czuje, i mam dobre odczucia. Z każdym dniem jest coraz lepiej. Ma problem z chrząstką i musi podchodzić do tego właściwie z dnia na dzień, bardzo dobrze kontrolując obciążenia, ale na szczęście ostatnio organizm daje mu trochę spokoju.

Masz już asystę w meczu z Valencią. Wyznaczyłeś sobie jakiś konkretny cel?
Zawsze uważam, że kiedy jesteś spokojny, cieszysz się grą i dobrze się czujesz, cała reszta przychodzi sama. Jeśli próbujesz coś wymuszać albo obsesyjnie skupiasz się na jakimś celu, często może się to obrócić przeciwko tobie i wywoływać niepokój czy frustrację. Nie wyznaczam sobie konkretnej liczby asyst. Jestem spokojny. Przyjdą z czasem.

Kiedy klub sprowadza na twoją pozycję mistrza świata takiego jak Cucurella...
Grałem z Cucu w młodzieżowych reprezentacjach Hiszpanii, które prowadził Luis de la Fuente. Ja występowałem wtedy z rocznikiem starszym od mojego i grałem jako skrzydłowy, więc dzieliliśmy lewą stronę boiska. Mam nadzieję, że spotkamy się jeszcze także w seniorskiej reprezentacji... To, że Cucu trafił do Realu Madryt i zajął moje miejsce, jest po prostu naturalną koleją rzeczy. Spójrz: kiedy byłem w Rayo, grał ze mną Pep Chavarría, a teraz odszedł do Chelsea.

REKLAMA
REKLAMA

A na sam koniec okienka ponownie zostałeś kolegą z drużyny Ceballosa.
To ogromna radość, bo Dani podniesie jakość naszego zespołu. Cieszę się, że znowu spotykam kolegę, który przyszedł tutaj, żeby dokonać naprawdę pięknych i wielkich rzeczy. Dani wraca do klubu swojego życia i to da mu dodatkową siłę, żeby zapewnić nam coś więcej, czego potrzebujemy w Lidze Mistrzów.

Na koniec ciekawostka. Wybrałeś numer 11, który nie jest zbyt typowy dla bocznego obrońcy. Dlaczego?
Prawda jest taka, że nie było zbyt wielu wolnych numerów. Później dowiedziałem się też, że z numerem 11 grał Rafael Gordillo, więc trudno o lepszy wzór w tym klubie. Będzie jeszcze czas, żeby wziąć również numer 3, tak jak Rafa.

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Ostatnie aktualności

96

Zapowiedź meczu z Betisem

9
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (1)

REKLAMA