REKLAMA
REKLAMA

Funes: Zostaje takie wrażenie, że kiedy tylko dmuchniesz na zawodnika Realu, to jest faul

Juanfran Funes wziął udział w konferencji prasowej po przegranym 0:4 meczu z Realem Madryt. Przedstawiamy zapis tego spotkania trenera Málagi z dziennikarzami.

REKLAMA
REKLAMA
Funes: Zostaje takie wrażenie, że kiedy tylko dmuchniesz na zawodnika Realu, to jest faul
Juanfran Funes. (fot. Getty Images)

Jak wygląda twoja pierwsza analiza tego meczu? Przez pierwsze 20 minut oglądaliśmy Málagę taką jak zawsze, ale później przyszło 15 minut prawdziwego trzęsienia ziemi, które właściwie przekreśliło wszystko.
Tak. Myślę, że w pewnym momencie oni mocniej nacisnęli. To nie było tak jak w meczu z Realem Sociedad. Tutaj, kiedy przycisnęli w pierwszej połowie, potrafili zrobić różnicę. Bardzo surowo nas wtedy ukarali i później w drugiej połowie sytuacja była już bardzo trudna, bo ten cios był naprawdę mocny. Patrząc z perspektywy tego, co wydarzyło się później, nie jest łatwo ocenić cały kontekst. Kiedy jednak dostajesz taki cios, musisz wejść do szatni, zakasać rękawy i mieć świadomość, że trzeba dać z siebie wszystko, bo takie mecze mogą skończyć się jeszcze znacznie boleśniej. Myślę, że w drugiej połowie zobaczyliśmy już zupełnie inną drużynę. Przede wszystkim potrafiliśmy poprawić pressing, podejść nieco wyżej i sprawić, że oni także musieli czasami po prostu wybijać piłkę. Między pierwszą a drugą połową była pod tym względem duża różnica. W pierwszych 45 minutach praktycznie nie musieli wybijać piłki na oślep, a po przerwie naliczyliśmy osiem, dziesięć czy nawet dwanaście takich sytuacji, bo lepiej ustawialiśmy pressing. Ostatecznie zobaczyliśmy, że w takich warunkach albo pokazujesz swoją najlepszą wersję, albo kara jest bardzo dotkliwa.

REKLAMA
REKLAMA

Jak oceniasz pierwsze trzy mecze? Początek nie był łatwy, bo graliście między innymi z Realem Madryt i na Metropolitano. Jak widzisz drużynę i czego spodziewasz się w kolejnych tygodniach?
To nie był łatwy początek. Już przed rozpoczęciem rozgrywek mówiłem, że czeka nas maraton i właśnie takie sytuacje są tego najlepszym przykładem. Najważniejsze jest, żeby się nie zatrzymywać. Nie chodzi o zrywy ani o skrajne emocje: kiedy wszystko wychodzi, nie możemy być przesadnie szczęśliwi, a kiedy idzie źle, nie możemy się załamywać. Jeśli zachowamy stabilność emocjonalną, będziemy mogli rywalizować na dobrym poziomie. Dla wielu z nas to pierwszy raz na tym poziomie. Wiemy, że same rozgrywki będą wymuszały na nas wiele korekt z meczu na mecz. Trafiły nam się dwa wyjazdy, które prawdopodobnie należą do najtrudniejszych w całych rozgrywkach, ale nikt na nas nie będzie czekał. Piłkarze też zdają sobie z tego sprawę. Pracujemy każdego dnia, żeby potrafić patrzeć na wszystko z odpowiedniej perspektywy. Jak powiedziałem, to maraton. Z każdym przebiegniętym kilometrem, z każdą kolejną kolejką bardzo ważne jest zamknięcie drzwi za tym, co już się wydarzyło. Niezależnie od tego, czy było dobrze, czy źle, po zakończeniu meczu musimy zamknąć za nim drzwi i skupić się na tym, co przed nami. To, co wydarzyło się wcześniej, nie może sprawić ani tego, że się rozluźnimy, ani tego, że się załamiemy. Nie może przeszkodzić nam w dawaniu z siebie wszystkiego. To będzie kluczowe przez cały sezon. Być może w poprzednim meczu z Deportivo zasłużyliśmy na więcej. Dzisiaj nie mieliśmy realnych szans na zwycięstwo, ale bardzo podobała mi się druga połowa. Szczególnie po tym, jak Real Madryt tak mocno nami wstrząsnął. Potrafiliśmy pozostać w meczu i nie rozsypać się. Chłopcy to zrobili i właśnie to musimy zabrać ze sobą. Teraz trzeba zebrać wszystkie rzeczy, które mogą uczynić nas silniejszymi. Musimy już dzisiaj zamknąć te drzwi, bo zaraz przyjeżdża Levante. Takie doświadczenia trzeba wykorzystywać, żeby się poprawiać i pokazywać najlepszą wersję siebie.

REKLAMA
REKLAMA

Jak czuje się Dani Lorenzo? Jak bardzo jego gorączka pokrzyżowała ci plany? I czy spodziewasz się jeszcze czegoś po dwóch ostatnich dniach okna transferowego?
W piątek Dani zaczął mieć objawy. Do samego końca próbowaliśmy zrobić wszystko, żeby mógł wystąpić, ale minionej nocy gorączka nie ustąpiła. Wystawianie go byłoby już zbyt dużym ryzykiem. Zdecydowaliśmy więc, że nie zagra i nie znajdzie się nawet w kadrze. Życzymy mu szybkiego powrotu do zdrowia. Wiemy, że są to dla nas ważni piłkarze, szczególnie w środku pola, gdzie potrafią robić różnicę. Dzisiaj jego nie było, ale zagrali inni koledzy. Jedną z dobrych wiadomości z tego spotkania był debiut Pablo, który moim zdaniem poradził sobie całkiem dobrze. Jeśli chodzi o rynek, prawdopodobnie w końcówce okna pojawią się jeszcze nowi zawodnicy. Musimy poczekać i wykorzystać te ostatnie dni. Wiemy, że czasami w ciągu trzech dni dochodzi do większej liczby transferów niż przez wcześniejsze dziesięć czy piętnaście. Tym zajmuje się jednak Loren. My jutro musimy wstać nie z większą siłą, tylko z ogromną siłą. Jest w tym wszystkim coś bardzo pięknego: dotarcie tutaj nie było łatwe. Jestem pewien, że właśnie to da nam mnóstwo siły, żeby mierzyć się z takimi meczami jak dzisiejszy i potrafić po nich odpowiednio się podnieść.

REKLAMA
REKLAMA

Czy, mówiąc w cudzysłowie, możesz być zadowolony z tego, że Málaga nie została rozbita ani tutaj, ani na Metropolitano? To pierwsze dwa wyjazdy drużyny, w której praktycznie cała jedenastka jeszcze dwa sezony temu grała w Primera Federación. Ostatecznie jednak wracacie z tych meczów bez punktów.
Nie, nie możesz być zadowolony. Przede wszystkim myślisz o naszych kibicach. Przyjechali tutaj z ogromną nadzieją, tak samo jak na mecz z Atlético. Zawsze masz w sobie to pragnienie, żeby dać im powód do radości. To niesamowite, że wspierali nas przez cały mecz niezależnie od wyniku. Trudno znaleźć coś takiego wśród innych kibiców. Dlatego nie wyjeżdżasz stąd zadowolony. Zostaje w tobie to uczucie niedosytu. Oczywiście wiedzieliśmy, jak trudne będą te spotkania. To drużyny naszpikowane reprezentantami, zespoły należące do najlepszych na świecie. Dzisiaj Real wyszedł w składzie z piłkarzami ośmiu różnych narodowości. Grają tam najlepsi zawodnicy na świecie. Jest jednak coś, co moim zdaniem uczyni nas w tym sezonie bardzo silnymi. Nasi wychowankowie przeszli tutaj cały proces rozwoju. Robimy wszystko z takim malagijskim charakterem. Zbudowaliśmy grupę, która od środka jest bardzo mocna. Musimy dobrze zidentyfikować wszystkie rzeczy, które doprowadziły nas aż tutaj, żeby nie stracić własnej tożsamości. Wiedzieliśmy, że w tak wymagających warunkach nic nie będzie łatwe, ale nie możemy być zadowoleni. Nie możemy zaakceptować tego, co się wydarzyło, i szukać wymówki w klasie rywali. Właśnie ten brak zadowolenia może sprawić, że w przyszłości będziemy znacznie lepsi.

REKLAMA
REKLAMA

Mówiłeś o tym, jak Real Madryt wstrząsnął Málagą w pierwszej połowie. Co powiedziałeś zawodnikom w przerwie i jak podnosi się szatnię po pierwszej połowie zakończonej wynikiem 0:3?
Żebyśmy nie uciekali od swojej tożsamości. Po zakończeniu meczu nie możemy mieć do siebie pretensji o to, że zabrakło nam odwagi. Oczywiście były momenty, kiedy traciliśmy gole i wiedzieliśmy, że w defensywie możemy robić pewne rzeczy lepiej. Pressing sprawiał nam problemy, Real wygrywał z nami w środku. Często próbowaliśmy bronić bocznego sektora dwoma zawodnikami, mimo że rywal miał tam tylko jednego, a być może jednego z tych naszych piłkarzy potrzebowaliśmy bardziej w środku. Przegrywaliśmy pojedynki i w takich sytuacjach dość łatwo nas rozrywali. Można analizować to wszystko, ale jest jeszcze jedna rzecz, na której również musimy się skupić. Kiedy mieliśmy piłkę, zabrakło nam odwagi, którą pokazywaliśmy w innych spotkaniach. Nie potrafiliśmy utrzymać się przy niej tak jak wcześniej. Podejmowaliśmy pochopne decyzje i traciliśmy bardzo łatwe piłki. To prawda, że przyjechaliśmy na Bernabéu i oddaliśmy chyba 14 strzałów, choć niewiele z nich było celnych. To mimo wszystko spora liczba. Musimy jednak być znacznie bardziej agresywni. Kiedy piłka trafia w ostatnią tercję, trzeba mieć odwagę, żeby wejść w pojedynek jeden na jednego, spróbować go wygrać i nie bać się takich sytuacji. To bardzo ważne, bo inaczej stajesz się zespołem przewidywalnym. A kiedy później tracisz piłkę i rywal wychodzi z przejściem do ataku, wiadomo, co się dzieje. I nie dotyczy to tylko Realu. Wszystkie drużyny mają zawodników o ogromnej jakości. Dlatego musimy być dużo bardziej zdecydowani w ostatniej tercji.

REKLAMA
REKLAMA

Po trzech bardzo trudnych kolejkach z Atlético, Deportivo, które było jednym z klubów najmocniej wzmacniających się finansowo, oraz Realem Madryt nadchodzi dla Málagi we wrześniu trochę spokojniejszy okres? Oczywiście bez umniejszania trudności Primera División.
Żeby mówić o spokojniejszym okresie, trzeba byłoby spojrzeć na kilka spotkań, a dla nas najważniejsze jest skupienie się na najbliższym. Levante strzeliło ostatnio pięć goli. Musimy więc, jak mówię, zamknąć te drzwi, a z wielką nadzieją otworzyć kolejne, prowadzące do meczu z Levante, i ruszyć po wszystko. Po niekorzystnym wyniku najłatwiej jest odpuścić, załamać się i patrzeć wyłącznie na negatywy. Dotarcie tutaj nie było jednak łatwe. Teraz trzeba z ogromną nadzieją przygotować następne spotkanie. Mamy szansę, żeby nasi kibice cieszyli się oglądaniem nas w meczu Primera División, tym razem przeciwko Levante. Mamy do nich pełen szacunek, ale zamiast zastanawiać się nad tym, co może pójść źle, musimy myśleć o tym, co sami możemy zrobić. Nie możemy ciągle mówić: „bo to”, „bo tamto”. Musimy zacząć mówić: „trzeba zrobić to”, „trzeba zrobić tamto”. Właśnie to może sprawić, że będziemy funkcjonować znacznie lepiej.

REKLAMA
REKLAMA

Wielu zawodników, którzy dzisiaj zagrali na tym stadionie, pracowało z tobą wcześniej w Huétor Tájar, Vélez czy innych miejscach w prowincji Málaga. Jak oceniasz ten ogromny przeskok pod względem otoczenia i stadionu? Zabrakło im trochę większej odwagi i swobody? Jak wyglądali pod względem mentalnym?
Trzeba postawić się w ich sytuacji. Właściwie w naszej sytuacji, bo nie chcę mówić wyłącznie o nich, sam też się do tego zaliczam. Wiele rzeczy wydarzyło się nam bardzo szybko i nie jest łatwo to wszystko przyswoić. Nie jest łatwo. Bernabéu to takie miejsce, w którym albo zachowujesz pewność siebie, albo wszystko cię przytłacza. Były momenty, kiedy pod względem defensywnym nie potrafiliśmy pokazać naszej najlepszej wersji ze względu na poziom wymagań stawianych przez rywala. Z piłką rzeczywiście zabrakło nam jednak trochę więcej odwagi, a przede wszystkim większej pewności i ciągłości w rozegraniu. Było wiele sytuacji, w których znacznie łatwiej mogliśmy utrzymać akcję przy życiu, ale traciliśmy posiadanie. To ułatwiało Realowi zarówno wyprowadzanie szybkich ataków, jak i budowanie ataku pozycyjnego. Taką lekcję musimy z tego wyciągnąć. Nie możemy ograniczyć analizy do stwierdzenia: „Oni są bardzo dobrzy i nas zdominowali”. Było wiele sytuacji, w których sami mogliśmy zachować się znacznie lepiej, szczególnie z piłką.

REKLAMA
REKLAMA

Wynik jest sprawiedliwy, ale jak oceniasz kontrowersyjne sytuacje? Najpierw możliwy faul przed pierwszym golem Realu, później podyktowany rzut karny, z którego sędzia się wycofał. Było też sporo drobnych fauli. I jeszcze sytuacja przy rzucie wolnym, który chciał wykonywać Chupe, ale ostatecznie zrobił to Itá, co rozzłościło Chupe. Jak na to patrzysz?
Naprawdę nie chcę skupiać się na arbitrze, bo Real Madryt wygrał dzisiaj dlatego, że jest od nas dużo lepszy. Co do poszczególnych sytuacji, będziemy musieli jeszcze wszystko dokładnie przeanalizować. Zostaje jednak takie wrażenie, że kiedy tylko dmuchniesz na zawodnika Realu, to jest faul, a kiedy sytuacja jest w drugą stronę, to wygląda tak, jakby dopóki nie poleje się krew, nic się nie wydarzyło. Przy pierwszym golu wydaje mi się, że wcześniej była sytuacja, w której nie odgwizdano faulu. Podobnie było zresztą przeciwko Atlético. Przez 80 minut prawie nie dostajemy żadnych fauli, a w ostatnich dziesięciu minutach statystyka jest trochę poprawiana, bo kiedy wynik jest już bardzo niekorzystny, nagle dostajesz trzy czy cztery rzuty wolne. Na końcu wygląda to tak, jakby przez cały mecz odgwizdano dziesięć fauli dla jednej drużyny i pięć dla drugiej, choć w rzeczywistości było wiele drobnych sytuacji, w których można było odgwizdać nam coś więcej. To mogłoby nam pomóc choćby pod względem rytmu spotkania i w kilku innych aspektach. Ale, jak mówię, musimy przede wszystkim myśleć o tym, co sami możemy zrobić lepiej, bo właśnie tak trzeba do tego podejść. Jeśli chodzi o sytuację przy rzucie wolnym, wszystko jest jasne i nie ma tutaj żadnej dyskusji. Już wcześniej ustalamy kolejność wykonawców. Pracujemy nad tym w tygodniu i jeszcze przed meczem wiadomo, kto ma wykonywać stałe fragmenty. Jeżeli komuś nie odpowiada jego miejsce w tej hierarchii, to podczas treningów musi regularnie posyłać piłkę w samo okienko. Jeśli podczas ćwiczenia rzutów wolnych ktoś inny trafia znacznie częściej od ciebie, to znaczy, że to nie ty jesteś wykonawcą. I na tym temat się kończy. Myślę, że będziemy potrafili zachować wystarczająco dużo pokory, żeby odpowiednio tym zarządzać. Żeby wiedzieć, dokąd zmierzamy, musimy pamiętać, skąd przyszliśmy. Pokora, która towarzyszyła nam przez całą drogę aż tutaj, musi pozwolić nam nie zgubić kierunku, nadal funkcjonować tak jak do tej pory, mieć jasno określone zasady i pamiętać, w jakim miejscu się znajdujemy. Patrzenie w gwiazdy jest bardzo fajne, ale trzeba jednocześnie twardo stąpać po ziemi.

REKLAMA
REKLAMA

José Mourinho powiedział wczoraj, że Złotą Piłkę przyznałby zawodnikowi, który tego lata przeszedł do historii, mając na myśli Kyliana Mbappé. Jako trener i człowiek futbolu komu ty przyznałbyś w tym roku Złotą Piłkę?
Wybacz, jeśli moja odpowiedź cię nie zadowoli. Skoro to nie ja przyznaję Złotą Piłkę, to prawda jest taka, że gdybym miał ją komuś wręczyć, dałbym ją jednemu ze swoich zawodników. Każdy zespół wskazuje kogoś od siebie. Mourinho ma całą kolekcję piłkarzy, którzy moim zdaniem mogą być kandydatami do Złotej Piłki. Niech więc zdecydują ci, którzy mają o tym decydować. Dla mnie to naprawdę drugorzędna kwestia.

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (10)

REKLAMA