REKLAMA
REKLAMA

Funes: Jeśli pojedziemy tam po remis, to prawdopodobnie wrócimy z ósemką

Trener Málagi, Juanfran Funes, stawił się na konferencji prasowej przed niedzielnym meczem z Realem Madryt w ramach 3. kolejki La Ligi. Poniżej przedstawiamy zapis wypowiedzi andaluzyjskiego szkoleniowca.

REKLAMA
REKLAMA
Funes: Jeśli pojedziemy tam po remis, to prawdopodobnie wrócimy z ósemką
Juanfran Funes podczas konferencji prasowej. (fot. YouTube)

– Czy remis wziąłbym w ciemno? Gdybyśmy pojechali tam z zamiarem zremisowania, to prawdopodobnie wrócilibyśmy z ósemką. Mam jedną anegdotę związaną z zawodnikiem, którego trenowałem w Salamance. Swego czasu Real Madryt grał z Levante w Copa del Rey i wszyscy bardzo chcieli zagrać w tym meczu, ale akurat on nie grał. Gustavo Munúa miał jakiś problem w trakcie meczu, myślę, że było już wtedy 0:4. I wtedy ten zawodnik, Sergio, który był rezerwowym bramkarzem i też od dawna chciał zagrać w tym meczu, to gdy przegrywali już czterema czy pięcioma bramkami, ściskał kciuki, aby nie wchodzić na boisko. I zobacz, tamtego dnia dostali ostatecznie ósemkę. Real Madryt pokazał już, że jest bardzo bezpośrednią drużyną i gdy odzyskuje już piłkę, to ma bardzo silne przejścia między liniami. Ale pokazał też to, że jeśli schodzisz do niskiego bloku, to również możesz mieć wiele problemów. Widzieliśmy ostatnio tę klepkę Bellinghama z Mbappé. Uważajmy więc ze stwierdzeniem: „Postaramy się zremisować”. Ponieważ wówczas możesz osiągnąć dużo mniej niż przy innym nastawieniu.

– Jak zminimalizować zalety Realu Madryt? Jeśli pójdziemy do przodu, to zaatakują nas od tyłu. Jeśli się cofniemy, to zaatakują nas od przodu. A jeśli zostaniemy po środku, to zaatakują nas i od przodu, i od tyłu. Przede wszystkim najważniejsze jest to, abyśmy mieli własną tożsamość, abyśmy potrafili dobrze funkcjonować pod względem zespołowym i aby mecz pozwolił na wiele rzeczy. To musi być dla nas owocny mecz. Bardziej niż o wyniku powinniśmy myśleć o tym, co zrobimy podczas gry. Najważniejsze jest to, aby właśnie na tym się skupić, a później to już będą konsekwencje tego, co zrobimy wcześniej. Miałem trenera, który gdy mierzyliśmy się z tak zdecydowanie lepszymi rywalami, mówił nam: „Chłopaki, dzisiaj bez rozgrywania od tyłu, bo zabiorą nam piłkę i pokonają nas kontrami. Ale niech też wam nie przechodzi przez myśl oddanie im piłki, ponieważ zaczną ją między sobą podawać i są tak dobrzy, że też strzelą wiele goli”. Zapytaliśmy go więc, to co w takim razie mamy zrobić. Odpowiedział: „Piłka w górę – ani dla nich, ani dla nas”. Nie wiem, czy właśnie taki będzie plan na mecz. Mam nadzieję, że nie.

– Gdy mówi się o Realu Madryt, to dużą wagę przykłada się do zawodników z przodu. Ale ta konsekwencja w momencie atakowania zaczyna być też widoczna w momencie bronienia. Pojawiła się taka informacja, nie wiem, czy w poprzednim roku, że na sto ostatnich meczów na Bernabéu przegrali tylko sześć. To mówi o potencjale, jaki mają na własnym boisku.

REKLAMA
REKLAMA

– Real Madryt jest w stanie pokazać ci różne wersje. Widzieliśmy to ostatnio – przez 50, 60 czy 70 minut mogą być w jednej dynamice, a później na pięć czy dziesięć minut zmienią chip, nacisną cię i rozwiążą mecz. Mają w sobie wielką determinację. Real Sociedad, który jest aktualnym zdobywcą Copa del Rey, przegrał tam tracąc cztery bramki. Jeszcze trochę i bardziej by się im opłacało w ogóle nie przyjechać na mecz, ponieważ to byłyby tylko trzy bramki. Ale żarty na bok – Real Madryt wyciąga cię na bardzo wysokie poziomy wymagań. Nawet z drużynami, które pokazywały już swój potencjał, wystarczy im pięć czy dziesięć minut nie tylko po to, aby wygrać mecz, ale aby zrobić to w przekonujący sposób.

– José Mourinho? Jest coś, co zawsze bardzo w nim doceniałem. Był w stanie robić różnicę w różnych ligach, a niewielu trenerów na świecie było na to stać. Wyróżniam w nim jego umiejętność komunikowania się – nie tylko ze względu na to, co mówi, ale że robi to w różnych językach. A gdy wskazuję na komunikację, to nie odnoszę się tylko do tego, co wychodzi na zewnątrz, ale też co trafia do środka zespołu. W tego typu drużynach, które rywalizują o największe tytuły, jest zazwyczaj wielu zawodników o różnych narodowościach. My na przykład mamy w drużynie praktycznie samych Hiszpanów. W Realu Madryt nawet nie wiem, ile jest narodowości. I Mourinho spotykał się z tym już w innych projektach i w innych krajach. Ta umiejętność komunikowania się w różnych językach jest w zasięgu niewielu trenerów. To coś, co bardzo doceniałem również w Guardioli, gdy wyjechał do Niemiec. Poświęcił przerwę od trenowania po to, aby nauczyć się języka. To godne podziwu, ponieważ wiedzą, jak ważne jest dotarcie do zawodnika i komunikowanie się z nim. To trenerzy, którzy są w stanie robić różnicę.

– Mecz na Bernabéu niczym spełnienie marzeń? Są marzenia, które spełniasz, bo o nich myślisz i inne, które spełniasz nawet o nich nie myśląc. I ten mecz może być jednym z takich przykładów. Szczerze mówiąc, nigdy nie myślałem o tym, że mógłbym poprowadzić drużynę w meczu w takim miejscu. Są marzenia, za którymi podążałem, ale o tym nawet sobie nie pomyślałem. Nie wiem, czy dlatego, że uważałem to za niemożliwe, czy że po prostu nie znalazło się to wśród moich marzeń, które się u mnie tworzyły.

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (2)

REKLAMA