To będzie jeden z najbardziej symbolicznych momentów początku sezonu Realu Madryt. José Mourinho znów usiądzie na ławce trenerskiej Santiago Bernabéu jako szkoleniowiec Królewskich. Ostatni raz zrobił to 1 czerwca 2013 roku przy okazji wygranego 4:2 spotkania z Osasuną. Od tamtej soboty minęły dokładnie 4834 dni, podkreśla AS.
Przez ten czas Real Madryt prowadziło siedmiu trenerów, klub zdobył sześć Pucharów Europy, a samo Bernabéu przeszło całkowitą metamorfozę. Mourinho wraca natomiast do miejsca, w którym w trakcie swojej pierwszej kadencji wywalczył mistrzostwo Hiszpanii, Puchar Króla i Superpuchar Hiszpanii.
Co ciekawe, Portugalczyk przez ponad 13 lat ani razu nie usiadł ponownie na ławce Bernabéu. W poprzednim sezonie przyjechał do Madrytu jako trener Benfiki na spotkanie Ligi Mistrzów, ale był zawieszony i postanowił oglądać mecz z parkingu. Nie spotkał się nawet z Florentino Pérezem. Wcześniej dwukrotnie pojawiał się na tym stadionie jako szkoleniowiec Porto, a z Realem Madryt mierzył się też jako trener Manchesteru United w Superpucharze Europy, jednak tamto spotkanie rozegrano w Skopje.
AS wraca również do ostatniego wieczoru Mourinho na Bernabéu w 2013 roku. Jego pożegnaniu towarzyszyła bardzo napięta atmosfera. Już w pierwszej minucie mecz trzeba było przerwać z powodu tłumu fotografów, na trybunach wyraźnie dało się odczuć podział wśród kibiców, a Portugalczyka żegnały zarówno gwizdy, jak i oklaski. Cristiano Ronaldo oglądał wtedy spotkanie z loży i nie pojawił się na murawie przy okazji wręczania jednego z wyróżnień, co pozwoliło uniknąć spotkania obu panów.
Relacja Mourinho z Bernabéu zawsze była szczególna. Kibice szybko stworzyli dla niego przyśpiewkę opartą na melodii „La donna è mobile” z opery „Rigoletto” Giuseppe Verdiego, ale trener sam wielokrotnie krytykował atmosferę na stadionie.
– Nie proszę, żeby było tutaj jak na San Siro, bo to inne kultury, ale chciałbym zobaczyć trochę bardziej rozgrzane Bernabéu – mówił w czasie swojej pierwszej kadencji.
Przy innej okazji był jeszcze bardziej dosadny.
– Chcę podziękować tej niewielkiej grupie, która dopinguje za bramką. Gdyby nie oni, pomyślałbym, że stadion jest pusty.
Jednym z najbardziej pamiętnych epizodów był początek sezonu 2012/13. Przed derbami Madrytu Mourinho zapowiedział, że wyjdzie na murawę kilka minut wcześniej, aby kibice mogli wygwizdać właśnie jego, jeśli czują taką potrzebę.
– Jeśli chcą na mnie gwizdać, będę tam o 21:20. Jestem w futbolu wystarczająco długo, żeby takie rzeczy na mnie nie wpływały – mówił.
Później przyjmował krytykę z jeszcze większym dystansem.
– Zidane był tutaj wygwizdywany, Ronaldo też, Cristiano Ronaldo, zdobywca Złotego Buta, również. Dlaczego więc ja nie mogę być wygwizdywany?
Teraz Mourinho wraca jako nieco inny człowiek i trener. AS opisuje go jako bardziej przystępnego, spokojniejszego i bardziej refleksyjnego, przynajmniej na początku drugiej kadencji. Sam Portugalczyk przedstawiał swój powrót do Realu Madryt jako „misję” – zadanie polegające na ponownym wyniesieniu klubu na szczyt po okresie bez najważniejszych trofeów.
Jego ponowne zatrudnienie wzbudzało sprzeciw części kibiców, ale według madryckiego dziennika z czasem coraz więcej osób uznało, że Mourinho zasługuje przynajmniej na możliwość wykonania swojej pracy. I właśnie dziś rozpocznie się kolejny ważny rozdział tej historii. Po 4834 dniach José Mourinho ponownie wyjdzie z tunelu Santiago Bernabéu, skręci w stronę ławki gospodarzy i usiądzie na miejscu trenera Realu Madryt.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.