Manu de Juan z dziennika AS przypomina, że wczoraj zobaczyliśmy po raz pierwszy w barwach Realu Madryt Yana Diomandé, który tego lata stał się najdroższym transferem w historii Królewskich. Jego oficjalny debiut nastąpi prawdopodobnie w sobotę 22 sierpnia, przeciwko Espanyolowi, a do tego czasu 19-letni Iworyjczyk powinien być w znacznie lepszej formie fizycznej. Dopiero niedawno dołączył do drużyny Mourinho, po chorobie, która uniemożliwiła mu normalne treningi z Lipskiem.
Wydawało się nawet, że z Schalke jeszcze nie zagra. W przerwie Cucurella, Dumfries, Bellingham i canteranos się rozgrzewali, ale młodego skrzydłowego nie było widać. Dopiero po rozpoczęciu drugiej części gry rozpoczął pracę przy linii bocznej. W 60. minucie Mourinho wpuścił go na boisko, ustawiając na prawym skrzydle, aby zastąpił tam Brahima.
AS przypomina, że opinie na temat najlepszej dla Diomandé pozycji są bardzo zróżnicowane. Niektórzy uważają, że jest najskuteczniejszy na lewej stronie, podczas gdy inni twierdzą, że jest równie, jeśli nie bardziej, niebezpieczny na prawej flance. Tak czy inaczej, Mourinho widzi go na prawym skrzydle w formacji 4-2-3-1.
W trakcie trzydziestu minut na boisku pokazał przede wszystkim, że chce wracać do defensywy. Cofał się, gdy rywale przejmowali piłkę, a nawet kilka razy odzyskał ją na własnej połowie. W ciągu zaledwie pół godziny zaliczył pięć odbiorów (duża liczba jak na atakującego) i wygrał cztery z sześciu pojedynków.
Ale Diomandé nie został sprowadzony po to, by odzyskiwać piłkę, ale by zostawić przeciwników w tyle. Pod tym względem był nieco mniej skuteczny: brakowało mu szczęścia i „tego czegoś” w dryblingu, ale przynajmniej dobrze radził sobie z futbolówką (wykonał dziewięć podań i wszystkie były celne) oraz pokazywał przebłyski swojej klasy: w pewnym momencie po odzyskaniu piłki, wypuścił Viniciusa sam na sam z Kariusem. W tamtej sytuacji powinien dla Królewskich zostać podyktowany rzut karny.
Komentarze (21)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się