– Konflikt między UEFA a Giannim Infantino nigdy nie był tak głęboki. Można wręcz odnieść wrażenie, że zjednoczył europejskie federacje piłkarskie, które obecnie sprzeciwiają się wizji prezesa FIFA i zgodziły się na bojkot wszystkich rozgrywek organizowanych przez FIFA, w tym rozpoczynających się za kilka tygodni eliminacji do Mistrzostw Świata kobiet do lat 20. UEFA wydaje się działać jak jeden organizm i ma duże poparcie Ameryki Północnej, Ameryki Środkowej i Karaibów, a ostatnio także Azjatyckiej Konfederacji Piłkarskiej. Oczywiście w każdej konfederacji są przeciwnicy tego stanowiska. W CONCACAF mamy Meksyk, Saint Kitts i Nevis czy Grenadę, a w Azji Sri Lankę i Bhutan. Odnosimy więc wrażenie, że są to małe federacje, i słyszymy ciągle tę samą śpiewkę: „Tak, małe federacje stoją po stronie Infantino”, zwłaszcza ze względów finansowych, ale także z powodu ukrywanych spraw. Weźmy Saint Kitts i Nevis. Kilka lat temu ujawniliśmy tę aferę. Ich dyrektor techniczny został oskarżony we wspólnym liście przez 27 zawodniczek – nie jedną, lecz 27 – o molestowanie, nękanie i inne podobne zachowania. FIFA miała przeprowadzić dochodzenie, ale sprawę zamieciono pod dywan. Kto dzisiaj popiera Infantino? Saint Kitts i Nevis.
– Wydawało się zatem, że chodzi jedynie o małe federacje. W rzeczywistości istnieje jednak jedna bardzo duża federacja, która za kulisami działa na rzecz Gianniego Infantino i właśnie zdradza UEFA. Tą federacją jest Francuska Federacja Piłkarska. Dla zachowania kontekstu: to dochodzenie opiera się na wielu źródłach, które potwierdzają wszystko, co wam powiem. Przyznaję, że na początku sam się zdziwiłem. Pomyślałem: „Zaraz, jak to w ogóle jest możliwe?”. Jak zaraz zobaczycie, w grę wchodzą ogromne interesy geopolityczne i biznesowe, ale również wielkie ego.
– Trzeba przypomnieć jedną bardzo ważną rzecz: od kilku lat stosunki Francji z Giannim Infantino były fatalne. FIFA otworzyła w Paryżu swoje biuro, skuszona między innymi obietnicami raju podatkowego. Francja przejęła ten projekt, bo sądziła, że dzięki programom Francuskiej Agencji Rozwoju pomoże jej to poprawić politykę i wizerunek w Afryce. Całość okazała się ogromną porażką. Zdaniem Gianniego Infantino nie dotrzymano złożonych obietnic, zwłaszcza w kwestiach podatkowych, więc dalsze funkcjonowanie na dotychczasowych zasadach nie wchodziło w grę. Niemal wszystko przeniesiono w inne miejsce. Dzisiaj paryska placówka jest raczej biurem przedstawicielskim niż czymkolwiek innym. Po obu stronach pojawiła się więc frustracja i od pewnego czasu stosunki były złe. Do tego przyjacielem Gianniego Infantino jest były prezes związku Noël Le Graët, którego francuskie państwo za wszelką cenę chciało odsunąć na bok. Le Graët ma ogromny żal do swojego następcy, Philippe’a Diallo. W rezultacie Diallo nie był najlepiej postrzegany w FIFA, a relacje z Emmanuelem Macronem także pozostawały dosyć chłodne. To tyle w ramach przypomnienia kontekstu.
– Trzeba jednak dodać jeszcze jeden ważny element dotyczący Philippe’a Diallo. Po odejściu i rezygnacji Le Graëta Diallo został tymczasowym prezesem federacji. Amélie Oudéa-Castéra, ówczesna minister sportu, oraz prezes ligi Vincent Labrune zrobili wszystko, aby rzeczywiście wynieść go na to stanowisko. Diallo dawał wtedy gwarancje stabilności i tak dalej, a Vincent Labrune postanowił jeszcze bardziej umocnić jego pozycję. Labrune porozmawiał o nim ze swoim dobrym przyjacielem Nasserem Al-Khelaïfim, który z kolei poruszył ten temat z ludźmi UEFA. Jak wiecie, gdyby Nasser Al-Khelaïfi miał europejski paszport, przy katarskich wpływach w tej organizacji mógłby zostać nawet prezesem UEFA. Dwa miesiące później Philippe Diallo został wybrany do Komitetu Wykonawczego UEFA. Wyobrażam sobie, że był to czysty przypadek… W ten sposób umocniono pozycję Diallo we władzach. Tyle że we Francuskiej Federacji Piłkarskiej wywołało to zdziwienie, szczególnie u Jeana-Michela Aulasa, który zasadniczo powiedział: „Zaraz, Philippe, nic nam o tym nie powiedziałeś. Nie wiedzieliśmy o tym”. Widzieli człowieka, który przyszedł jako tymczasowy prezes, a chwilę później dostał już stanowisko we władzach europejskiej piłki.
– Kilka tygodni później Aleksander Čeferin, prezes UEFA, zadzwonił do ludzi z francuskiej federacji i powiedział mniej więcej: „Zaraz, potrzebowalibyśmy teraz czegoś od waszego człowieka”. Diallo jednak w ogóle tego nie zrobił. Krótko mówiąc, mniej lub bardziej ich zdradził. Niemal natychmiast doszło więc do konfliktu między UEFA a Diallo. W europejskiej federacji zaczęto mówić: „Hej, ten człowiek nie jest wiarygodny. Nie możemy mu ufać”. Taki wizerunek Diallo zyskał zaledwie kilka tygodni po swoim cudownym wejściu do Komitetu Wykonawczego UEFA. Relacje między Diallo a UEFA nie były więc dobre, ale pozostawał członkiem Komitetu Wykonawczego, a potem mijały kolejne miesiące. W międzyczasie podczas tegorocznego kongresu FIFA w Vancouver wszyscy prezesi europejskich federacji podpisali list poparcia dla Gianniego Infantino. Warto pamiętać również o hipokryzji UEFA.
– Obecnie, jak widzicie, wszystko eksplodowało, ponieważ ta wojna od dawna toczyła się w ukryciu, a teraz stała się otwarta. Po tym, co zrobiła UEFA, nie może się już wycofać. To niemożliwe, bo w przeciwnym razie przez następne 20 lat nikt nie będzie traktował jej poważnie. UEFA wydała więc komunikat, w którym zapowiedziała bojkot rozgrywek FIFA. Wtedy wypowiedziało się wielu prezesów i wiele prezesek, zwłaszcza z Wielkiej Brytanii, ale nie tylko stamtąd. Niektórzy, którzy wcześniej popierali Gianniego, nagle zaczęli przedstawiać się jako wybawcy walczący z komercjalizacją futbolu. Diallo tymczasem nie mówił zbyt wiele. W zasadzie milczał. UEFA szybko zaczęła liczyć głosy. Mówiła: „Dobrze, mamy poparcie Azji. Niekoniecznie mamy po swojej stronie całą Afrykę, ale również mogą znaleźć się ludzie, którzy nas poprą”. Zaczęto więc liczyć, czy uda się zebrać słynne 106 głosów, czyli 50% plus jeden, ponieważ FIFA ma 211 zrzeszonych federacji. W tym wszystkim UEFA liczyła także na Oceanię, czyli OFC. Należy do niej 11 federacji, a w UEFA od pewnego czasu wiedzieli, że są one zmęczone Giannim Infantino. Mieli już zapewnienie Nowej Zelandii: „Nie popieramy dłużej Gianniego Infantino”. Australia należy do konfederacji azjatyckiej, ale zachowuje polityczne wpływy w Oceanii, więc uznano, że również można to wykorzystać.
– UEFA prowadziła wspólne rozmowy z Nową Zelandią i Australią, mówiąc mniej więcej: „Mamy kilka federacji, z którymi współpracujemy w sprawach technicznych, możemy więc na tym zadziałać”. Kiedy FIFA się o tym dowiedziała, zaczęła intensywnie lobbować wśród małych państw Oceanii: „Dostajecie pieniądze, utrzymujecie się dzięki wielu rzeczom, więc będziemy wam pomagać”. UEFA stwierdziła jednocześnie: „Chwileczkę, Tahiti i Nowa Kaledonia są członkami stowarzyszonymi Francuskiej Federacji Piłkarskiej. W pewnym sensie powinny więc przyjąć stanowisko FFF, które jest zgodne z naszym stanowiskiem w UEFA”. Taki był ogólny zamysł. Na tej podstawie UEFA uznała, że ma większość w Oceanii. Co jednak zobaczyliśmy w tym tygodniu? Komunikat federacji Nowej Kaledonii wyrażający pełne poparcie dla Gianniego Infantino. W UEFA zareagowano: „Aha, dobrze…”. Od pewnego czasu krążyły już sygnały, że Francuzi mogą zdradzić UEFA, ale komunikat Nowej Kaledonii był ostatnim gwoździem do trumny tych wątpliwości.
– Gdy go zobaczono, powiedziano: „Zaraz, kiedy liczymy głosy, możecie przynajmniej powiedzieć nam, że nie macie nad tym kontroli albo coś w tym rodzaju”. Relacje między Nową Kaledonią a Francuską Federacją Piłkarską są ogólnie dosyć napięte. Tamtejsza liga chyba nie głosowała nawet w ostatnich wyborach. Wiemy też, że w lokalnej federacji doszło do zmiany władzy. Nowy prezes skrytykował poprzednie biuro wykonawcze, mówiąc, że występowało wiele problemów finansowych i należałoby przeprowadzić audyt. Postawił wiele osób przed odpowiedzialnością. Miał do tego prawo i wydał swój komunikat. Z punktu widzenia UEFA wyglądało to jednak następująco: „Zaraz, Francja nas zdradziła, ponieważ Nowa Kaledonia nie działa na naszą rzecz. Nie stosuje się do stanowiska francuskiej federacji i UEFA”.
– Ogólnie ludzie w UEFA zdają sobie sprawę, że FFF w ogóle nie trzyma się uzgodnionego stanowiska. Zaraz wszystko szczegółowo wyjaśnię. Philippe Diallo nie chce bojkotu i wyraźnie to zasugerował. Mówi mniej więcej: „Niedługo rozpoczną się eliminacje do Mistrzostw Świata kobiet do lat 20. Nie, my nie chcemy ich bojkotować”. Problem polega na tym, że jeżeli tak duży kraj jak Francja wycofa się z bojkotu, wywoła to straszliwe pęknięcie w planie UEFA. Od kilku tygodni Philippe Diallo jest jednak nowym wielkim przyjacielem Gianniego Infantino i zaczyna już prywatnie opowiadać o wizji Gianniego, wizji Infantino i tak dalej. Trzeba zadać sobie pytanie: dlaczego? Dlaczego nagle Gianni jest wspaniały? Być może Diallo stawia na właściwego konia, zakładając, że Infantino zwycięży. Jeszcze bardziej niezwykłe jest jednak to, że Philippe Diallo robi to bez informowania swojego Komitetu Wykonawczego, który wcześniej także nie został poinformowany w sprawie wyboru Zidane’a na selekcjonera.
– Czy Komitet Wykonawczy Francuskiej Federacji Piłkarskiej jest jeszcze do czegokolwiek potrzebny? Mam wrażenie, że jego członkowie są jak rośliny doniczkowe. Pojawiają się wyłącznie do zdjęć. Nie służycie do niczego. W normalnym świecie powinniście zażądać wyjaśnień od swojego prezesa. Jeżeli działa za waszymi plecami i zdradza UEFA, w której macie swoich przyjaciół – Aulasa, Kellera i innych – jaka jest wasza reakcja? W normalnym świecie są dwie możliwości: albo podajecie się do dymisji, albo domagacie się odwołania prezesa Francuskiej Federacji Piłkarskiej.
– Philippe Diallo działa dyskretnie za kulisami, a przynajmniej tak mu się wydaje. Publicznie niczego nie mówi i pozwala wszystkim wierzyć, że stoję po stronie UEFA. W rzeczywistości popieram jednak Gianniego Infantino, nie akceptuje metod polegających na bojkocie i nie zamierza się do niego przyłączyć. Co więcej, będzie szerzył przekaz prezesa FIFA. Niezależnie od działań prezesa FFF, o których ponownie nie został poinformowany jego Komitet Wykonawczy, mamy również działania prezydenta Emmanuela Macrona. I tutaj dochodzimy do najbardziej nieprawdopodobnej części całej historii.
– Widzieliśmy, że Emmanuel Macron przekazywał pewne komunikaty: trzeba stworzyć wspólny front i zasadniczo nie bronił tego, czego chciał Gianni Infantino. Rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Mamy tu do czynienia z podwójną grą, a wręcz z bilardowym zagraniem na cztery bandy. Przypominam, że stosunki Macrona z Infantino były bardzo chłodne. Teraz jednak nastąpiła zmiana paradygmatu. Macron wykonał kilka telefonów. Chciał również, aby o tym wiedziano, przekazując, że trzeba znaleźć rozwiązanie. W rzeczywistości próbował postawić się w samym centrum rozgrywki, zwłaszcza na poziomie europejskim. Oficjalnie apelował o rozsądek. Mogę wam jednak powiedzieć, że rozmowa, którą odbył z [miliarderem z RPA, prezesem Afrykańskiej Konfederacji Piłkarskiej i wiceprezesem FIFA] Patrice’em Motsepe, nie wyglądała dokładnie tak, jak przedstawiano ją w prasie. Z informacji, które do mnie dotarły, wynika coś odwrotnego. Mówił: „Trzeba wrócić do rozsądku” i tak dalej. Nie powiedział wprost: „W stu procentach stoimy za Giannim”, ale taki był ogólny przekaz. Trzeba odzyskać rozsądek i nie wolno się dzielić. A „nie dzielić się” oznacza zasadniczo zachowanie jedności wokół Gianniego.
– To rodzi pytania. Dlaczego Emmanuel Macron nagle angażuje się w tę sprawę i próbuje odzyskać wpływy? Dla Infantino to same korzyści. Nie tylko ma ochronę Donalda Trumpa, lecz teraz także Francji. To dla niego znakomita wiadomość. Francja uruchomi również swoje pozostałe kontakty. Mogę wam powiedzieć, że Macron wykonał wiele telefonów. W środowisku piłkarskim wywołuje to zdziwienie. Wszyscy mówią: „Zaraz, wcześniej niemal prowadzili ze sobą wojnę z powodu tego, jak zakończyła się historia paryskiego biura FIFA, a teraz znowu są najlepszymi przyjaciółmi”. Niektórzy przypisują Macronowi określone zamiary dotyczące okresu po zakończeniu jego drugiej kadencji prezydenckiej. Dlaczego nie miałby celować w MKOl? Dlaczego nie miałby celować w FIFA?
– Oczywiście jest jeszcze za wcześnie, aby to stwierdzić. Być może chodzi jedynie o odzyskanie wpływów na tym poziomie. Inni zwracają uwagę na Katar, który po raz kolejny wykonał zwrot i teraz znowu będzie popierał Gianniego. Najwyraźniej ma to również związek z kontraktami dotyczącymi praw telewizyjnych, których Katarczycy nie otrzymali na obszarze UEFA. Niektórzy pytają więc: „Czy ponownie mamy do czynienia ze wspólnym stanowiskiem Francji i Kataru?”. Jedno jest dzisiaj pewne: za kulisami Francja zajmuje ponownie bardzo wyraźne stanowisko. Staje za Giannim Infantino.
– Oczywiście wszyscy będą temu zaprzeczać. Czekam już na dementi, a nawet na atak ze strony FFF. Nie ma problemu, ponieważ to dochodzenie powstało na podstawie wielu źródeł, które potwierdzają wszystkie przedstawione przeze mnie elementy.
– Powiedzmy to bardzo wyraźnie: jeżeli UEFA zachowa jedność w sprawie bojkotu, sponsorzy zapukają do drzwi FIFA. Dla Infantino będzie to koniec, ponieważ w pewnym momencie uderzy to w portfel, czyli bezpośrednio w rezerwy finansowe FIFA. Dlaczego FIFA ma tak wielką władzę nad wszystkimi tymi federacjami? Ze względu na pieniądze. Jeżeli jednak najlepsze reprezentacje świata nie będą uczestniczyć w jej rozgrywkach, to wszystko się kończy. Najbliższe tygodnie mogą więc być bardzo napięte.
– Jestem niezwykle ciekawy reakcji UEFA oraz oczywiście Francuskiej Federacji Piłkarskiej, chociaż mam pewne pojęcie, co zrobią i w jaki sposób odpowiedzą. Zachęcam jednak wszystkich członków Komitetu Wykonawczego FFF, którzy mają znacznie więcej kontaktów ode mnie, także w UEFA, aby zweryfikowali moje słowa. Sprawdzą je i zobaczą, że są prawdziwe. Co więcej, i tak byłem łagodny w swojej relacji.
– Pytam teraz tych samych członków Komitetu Wykonawczego Francuskiej Federacji Piłkarskiej: jaka będzie wasza reakcja? Jak zwykle się schowacie, nie wykażecie się odwagą ani godnością i niczego nie powiecie? Czy może tym razem skonfrontujecie się z prezesem Francuskiej Federacji Piłkarskiej? Powtarzam: istnieją dwie możliwości. Jeżeli nie zgadzacie się z prezesem, który w pewnym sensie reprezentuje również waszą federację i działa za waszymi plecami, to albo podajecie się do dymisji, albo domagacie się jego odwołania. W normalnym świecie nie ma innego wyjścia.
– Zakończę jedną myślą. Wielu z nich sądzi, że może działać za kulisami świata futbolu i wszystko ujdzie im na sucho. Mam wrażenie, że powtarzają sobie: „Spokojnie, i tak jesteśmy chronieni”. Problem ze środowiskiem piłkarskim polega jednak na tym, że wszystko wychodzi na jaw i to szybko, szczególnie w obecnej sytuacji. Mówimy właśnie o upolitycznieniu futbolu i o tym, że wielka polityka całkowicie wkracza do piłkarskiego świata – przekazał Molina.
Komentarze (5)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się