Jude Bellingham jest już na miejscu. Anglik był ostatnim zawodnikiem, który dołączył do drużyny po urlopie i teraz musi odzyskać swoje miejsce. Nie będzie to łatwe, choć José Mourinho doskonale wie, o co będzie walczyć Jude. Dla Mou to klasyczna „dziesiątka”, a plan zakłada, że będzie grał za plecami Mbappé z pełną swobodą ruchów, zarówno po to, by wykorzystać przestrzeń, którą Kylian zostawia, gdy schodzi do skrzydła, jak i po to, by rozpocząć atak z piłką na pełnej prędkości i wejść w pole karne, stwierdza Pablo Polo z dziennika MARCA.
Nadchodzący sezon będzie dla Bellinghama wyjątkowy. Pomocnik zdaje sobie sprawę, że tylko w pierwszym roku, gdy grał blisko pola karnego u Ancelottiego, który widział w nim fałszywą „dziewiątkę” po odejściu Benzemy, Bernabéu całkowicie uległo jego futbolowi. Teraz Jude musi wywalczyć sobie to miejsce, bo naturalnym kandydatem do rozpoczęcia sezonu jako „dziesiątka” będzie Güler, który ma za sobą znacznie dłuższą pretemporadę.
Dla Bellinghama pomysł Mourinho powinien być dobrą wiadomością. Sam wielokrotnie podkreślał, że przede wszystkim chce grać, ale najlepiej czuje się blisko pola karnego, podobnie jak w reprezentacji Anglii na mundialu. Choć jego forma w ostatnich latach w Realu nie wynikała z kwestii taktycznych, faktem jest, że u Xabiego miał bardziej wymagającą rolę na skrzydle, a u Arbeloi niewiele się zmieniło, mimo że cieszył się nieco większą swobodą, zauważa MARCA.
Po jednym z meczów Synów Albionu na mundialu Jude wskazywał na różnice między Realem a reprezentacją jako główny powód swojej świetnej dyspozycji na turnieju, na którym grał zdecydowanie lepiej niż w ostatnich tygodniach w barwach Królewskich i podczas którego strzelił siedem goli oraz zanotował jedną asystę, „Nie sądzę, że to kwestia pewności siebie. W Realu grałem inaczej, trochę niżej. W Anglii jestem dziesiątką albo nawet bardziej wysuniętą ósemką. Nie ma dla mnie znaczenia, gdzie gram. Zawsze chcę grać dobrze dla mojego zespołu”, mówił.
Mou wiedział to od dawna
Mourinho od zawsze był wielkim zwolennikiem gry Bellinghama, już w czasach, gdy jako 17-latek zaczynał błyszczeć w Dortmundzie. Anglik przypomina Portugalczykowi Franka Lamparda, który grał pierwsze skrzypce w Chelsea właśnie pod wodzą Mou. „Choć porównania są niebezpieczne, myślę, że Bellingham ma coś z Franka Lamparda. Dobrze broni jako pomocnik, ale ma też ogromny potencjał ofensywny. Bardzo go lubię. To piłkarz kompletny, klasyczny. Uwielbiam wszystko w Bellinghamie. Nie mogę uwierzyć, że ma tylko 17 lat. Jego sposób gry, zaangażowanie, pokazuje niesamowitą dojrzałość”, mówił trener Królewskich.
Dziś, u progu sezonu, Bellingham ma konkurencję większą niż kiedykolwiek odkąd trafił do Realu Madryt. Bernardo Silva i wspomniany wcześniej Güler to zawodnicy, którzy mogą walczyć o to samo miejsce, więc Jude będzie musiał pokazać pełnię swoich umiejętności. Dla Mou zarządzanie tymi zawodnikami nie będzie łatwe, ponieważ, jak widzimy w pretemporadzie, powierzył odpowiedzialność Turkowi, a ten spisuje się bardzo dobrze. Jeśli obaj mieliby znaleźć się w jedenastce, Portugalczyk musiałby przesunąć jednego z nich bardziej na prawą stronę, gdzie Real postawił przecież na Yana Diomandé, zauważa MARCA.
Komentarze (20)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się