„Dobra, panowie, to teraz zapraszam do siebie na seans Gladiatora, a jutro sami wychodzimy na arenę i jesteśmy Maximusami. Zdobędziemy to trofeum, choćbyśmy musieli je wyciągnąć lwu z gardła!”, nie rzekł po ostatnim treningu przed dzisiejszym starciem kapitan Królewskich do swoich kolegów. Gdyby to zrobił, brzmiałoby to bowiem co najmniej groteskowo. Tak czy inaczej, starcie o Trofeo Teresa Herrera zasługuje na kilka słów nie tylko dlatego, że zapowiadamy wszystkie mecze Realu Madryt, nawet te sparingowe, lecz także ze względu na to, iż puchar ten ma wieloletnią tradycję i ciekawą historię w tle.
Nadawanie imion ulicom, budynkom czy wyróżnieniom od dawien dawna stanowi powszechny zwyczaj. Piłkarski świat nie jest tutaj wyjątkiem. Dość wspomnieć o Estadio Santiago Bernabéu, Stadio Diego Armando Maradona, Trofeu Joan Gamper, alei Ikera Casillasa w jego rodzinnym mieście, czy nagrodom Puskása lub Jaszyna. Dla ludzi obeznanych w futbolowych klimatach nazwiska te są ogólnie znane, a fakt, że coś nosi ich imię, nikogo zbytnio nie szokuje.
Jeśli jednak spojrzymy na to zjawisko trochę szerzej, to nie przesadzimy, że bardzo często zdarza nam się iść ulicą, nie wiedząc, kim właściwie była osoba, na którą cześć ją nazwano. Ten brak dociekliwości, choć mimo wszystko dość zrozumiały, czasami pozbawia nas ciekawej wiedzy.
Przyznajcie, tak z ręką na sercu, czy wiecie, kim była Teresa Herrera? Legendarną prezeską Deportivo? Założycielką kobiecej drużyny El Dépor? Prezydentką miasta? Pierwszą kobietą, która stwierdziła obecność UFO w Hiszpanii? Rzecz jasna żadna z tych odpowiedzi nie jest poprawna. Gdybyśmy mieli obstawiać, w większości nie znają jej pewnie także piłkarze Realu Madryt. Mimo to warto wiedzieć, czyje imię nosi jeden z najbardziej zakorzenionych w historii hiszpańskiej piłki letnich turniejów towarzyskich.
Teresa Herrera nie była w żaden sposób związana z futbolem, ponieważ w latach 1712-1791 ludzie nie mieli jeszcze w zwyczaju uganiać się za skórzanym balonem. Działania Herrery w znacznie silniejszy sposób oddziaływały na codzienność innych ludzi. Swoje życie poświęciła ona bowiem pomaganiu innym. Była założycielką pierwszego w mieście szpitala i przez kilkadziesiąt lat pomagała najuboższym, chorym oraz kobietom w potrzebie. Z własnego domu uczyniła schronienie dla osób cierpiących i pozbawionych dachu nad głową. Imię Herrery do dziś nosi szpital dziecięcy oraz jedna z ulic, a także właśnie nazwa meczu o trofeum organizowanego przez Deportivo.
Trofeo Teresa Herrera w konfiguracji kilku lub dwuzespołowej organizowane jest od 1946 roku. W przeciwieństwie do choćby Trofeo Bernabéu rozgrywki te odbywają się w sposób nieprzerwany. Obecna edycja będzie już zatem 81. Od 2013 roku rozgrywane są także spotkania o puchar dla kobiet, choć trzeba przyznać, że mając na względzie osobę patronki, Deportivo wpadło na ten pomysł dość późno. Warto również zaznaczyć, że El Dépor nie zawsze samo brało udział w rozgrywkach. Są oni ich stałym uczestnikiem dopiero od 1990 roku.
Przez te wszystkie lata El Riazor w ramach turnieju gościło całą masę największych sław futbolu, z których ograniczymy się do wymienienia kilku, jak Kaká, Zidane, Cruyff, Beckenbauer, Eusebio czy Di Stéfano. Największą legendą obrosła jednak edycja z 1959 roku, kiedy zmierzyły się ze sobą Santos z Botafogo, a naprzeciwko siebie stanęli Pelé i Garrincha (zwycięstwo 4:1 Santosu z golem Pelé włącznie). Był to jedyny taki przypadek, gdy obaj zagrali przeciwko sobie na europejskiej ziemi.
Swój spory rozdział w historii turnieju napisał jednak sam Real Madryt. Trudno zresztą, żeby było inaczej, skoro Królewscy byli najczęściej zapraszanym przez Deportivo gościem – ta edycja będzie już 20. Po puchar sięgnęli zaś dziewięciokrotnie. Ograniczymy się jednak do przypomnienia jedynie dwóch edycji z tego tysiąclecia, ponieważ towarzyszyło im interesujące tło. W 2013 roku Los Blancos przyjęli bowiem zaproszenie i w pełni sfinansowali wszystkie koszty związane z przyjazdem i udziałem w spotkaniu. Deportivo znajdowało się wówczas w bardzo trudnej sytuacji finansowej, a Real tak naprawdę dopłacił do przedsięwzięcia z własnej kieszeni.
Zupełnie inne okoliczności towarzyszyły potyczce z 2001 roku, gdy Królewscy przegrali 1:2, a ekipa z El Riazor przechodziła przez najlepsze lata w historii. Jak się miało okazać pod koniec sezonu, taki sam wynik padł również w finale Pucharu Króla. Deportivo zajęło też drugie miejsce na koniec ligowych rozgrywek, czyli o lokatę wyżej niż Real. Królewskim dla pocieszenia pozostał triumf w Lidze Mistrzów, w której El Dépor odpadło w ćwierćfinale z Manchesterem United. Miejsce na dłuższą analizę złotej ery Deportivo zostawimy sobie jednak jeszcze na zapowiedź którejś z ligowych konfrontacji.
Dziś Deportivo nie tyle próbuje nawiązać do czasów dawnej świetności, ile na nowo zagościć na dłużej w hiszpańskiej elicie. Klub z Galicji do La Ligi wraca po ośmiu latach, z czego cztery obejmowały tułaczkę po trzecim stopniu rozgrywkowym. Mecz z Realem Madryt ma więc dla gospodarzy nieco szerszy wymiar niż pielęgnowanie pięknej tradycji. Stanowi on także symbol uczczenia powrotu na piłkarską mapę Primera División. Towarzyskie spotkanie z najbardziej utytułowanym klubem Europy jest nie tylko pokazową atrakcją dla kibiców, lecz także przedsmakiem oficjalnych konfrontacji obu zespołów. Pod tym kątem i dla nas jest to chyba najcenniejszy z dotychczasowych sparingów, bo pomimo cieplarnianych warunków zmierzymy się drużyną, która tworzy część tego samego środowiska, z jakim obcujemy na co dzień.
Z szacunku dla patronki Trofeo Teresa Herrera Realowi życzymy zdobycia dziesiątego pucharu imienia galisyjskiej filantropki. Wam zaś, drodzy czytelnicy, byście nie bali się być ciekawi i od czasu do czasu sprawdzili, kim była osoba, której nazwisko akurat przemknęło wam przed oczami na tabliczce z nazwą ulicy.
Mecz z Deportivo rozpocznie się dzisiaj o godzinie 21:00. W Polsce będzie można obejrzeć go w MEGOGO oraz na Real Madrid TV.
Komentarze (9)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się