REKLAMA
REKLAMA

„Bellinghamowi, Viníciusowi i Mbappé brakuje jeszcze pokory”

Były zawodnik Ferencvárosi, Ottó Vincze, w przeddzień starcia swojego byłego klubu z Realem Madryt udzielił wywiadu dziennikowi AS. 51-letni obecnie Węgier brał udział w obu jedynych jak do tej pory starciach Ferencvárosi z Realem Madryt w fazie grupowej Ligi Mistrzów w sezonie 1995/96.

REKLAMA
REKLAMA
„Bellinghamowi, Viníciusowi i Mbappé brakuje jeszcze pokory”
Kadr z meczu pomiędzy Ferencvárosi a Realem Madryt z 1995 roku. (fot. Getty Images)

Grał pan w jedynym meczu Ferencvárosi z Realem Madryt na Węgrzech. Jakie jest pierwsze wspomnienie z tamtego starcia z 1995 roku?
Pierwsze, co przychodzi mi na myśl, to cała ta ekscytacja związana z tym, że zagramy przeciwko Realowi Madryt. To był pierwszy raz dla nas wszystkich. Każdy piłkarz chce chociaż raz zagrać na Bernabéu.

REKLAMA
REKLAMA

Jak wyglądały tamte mecze z Realem Madryt?
Byliśmy przygotowani na starcie z Realem Madryt, ale różnica między dwoma zespołami szczególnie widoczna była w meczu na Bernabéu. Graliśmy przeciwko fantastycznym zawodnikom. Łatwo przegraliśmy.

Tamten Real Madryt miał legendarnych zawodników jak Raúl. Kto zrobił na panu największe wrażenie i dlaczego?
W tamtym czasie Raúl z wielką siłą wdarł się na międzynarodową scenę piłkarską, ale moimi ulubieńcami byli Laudrup i oczywiście Redondo, ze względu na swój charakter. Chociaż Redondo nie zagrał w Madrycie, ale w Budapeszcie już tak.

Ma pan jakąś anegdotę z tamtych meczów z Realem Madryt, której do tej pory pan nie opowiedział lub szczególnie pan ją wspomina?
Raúl w meczu w Madrycie popisał się jedną z najwspanialszych akcji, jaką kiedykolwiek widziałem na boisku. To było w pierwszej połowie, gdy podniósł piłkę, a Zamorano wykończył głową po tym, jak odbiła się od poprzeczki. To była fantastyczna akcja, o wielkiej klasie technicznej.

Czym dla Ferencvárosi i ogólnie dla węgierskiego futbolu jest powrót Realu Madryt do Budapesztu?
Real Madryt jest najbardziej utytułowanym i jednym z największych klubów na świecie, a dużą rolę odegrał w tym Ferenc Puskás. My, Węgrzy jesteśmy z tego bardzo dumni! Na Węgrzech Ferencvárosi jest największym klubem, który odnosi najwięcej sukcesów, ale Real Madryt ma tutaj, w tym regionie wielu kibiców. To będzie szczególny moment.

REKLAMA
REKLAMA

Jak pan myśli, z jaką atmosferą spotka się Real Madryt? Jak duże są oczekiwania w kraju w związku z tym przyjazdem?
To będzie towarzyski mecz, ale przy wypełnionym stadionie. Ponadto to będzie szczególna szansa dla zawodników Ferencvárosi.

Do jakiej hiszpańskiej drużyny porównałby pan Ferencvárosi?
Myślę, że obecne Ferencvárosi byłoby w środkowej strefie La Ligi. Od wielu lat nabierają doświadczenia na poziomie międzynarodowym. Ale liga hiszpańska jest szczególna, ponieważ drużyny praktykują tam futbol na bardzo wysokim poziomie.

Real Madryt przeprowadził tego lata wiele transferów. Jak pan je widzi?
Wspieram Mourinho, ponieważ to legenda futbolu, ale nie będzie mu łatwo znaleźć równowagę między tymi wielkimi zawodnikami. Nie ma już Ramosa, Modricia i Kroosa, oczywiście również Cristiano Ronaldo, którzy byli największymi mistrzami międzynarodowego futbolu. Bellingham, Vinícius i Mbappé też są wyjątkowi, ale brakuje im jeszcze pokory i poczucia hierarchii. To będzie dla Mourinho najtrudniejsze zadanie.

Czym różni się ten obecny Real Madryt od tego, z którym pan się mierzył?
Real Madryt zawsze aspiruje o najbardziej ambitne cele i to się nie zmieni, niezależnie od tego, o jakiej epoce rozmawiamy. Za naszych czasów wielcy piłkarze nie byli niczym gwiazdy popu, byli po prostu wielkimi mistrzami, ale status i nastawienie piłkarzy w obecnych czasach są zupełnie inne. Gdybym był na tym poziomie, to chciałbym móc zagrać w obu tych zespołach.

REKLAMA
REKLAMA

Gdyby mógł pan wybrać jednego zawodnika z tego obecnego Realu Madryt, aby wziąć go ze sobą do Ferencvárosi, to kto by to był?
Zarówno Bellingham, jak i Valverde są bardzo nowoczesnymi i kompletnymi zawodnikami, bardzo docenianymi przez kibiców Ferencvárosi ze względu na swoją osobowość, ale Mbappé i Vini również mogliby w każdej chwili liderować drużynie.

Widziałem, że grał pan w Barçy B. Jakie było pańskie doświadczenie w hiszpańskim futbolu?
Od dziecka jestem kibicem Ferencvárosi, to nasza rodzinna tradycja. Ale za granicą to Barça zawsze była moim faworytem ze względu na Kubalę, Kocsisa i Czibora oraz oczywiście fantastycznego Cruyffa i wiecznego faworyta, Maradonę. Ostatecznie udało mi się spełnić marzenie z dzieciństwa – byłem częścią obu tych klubów. Hiszpania jest fantastyczna, uwielbiam tam jeździć.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (1)

REKLAMA