W grach RPG dobra zabawa rozpoczyna się czasami jeszcze przed startem właściwej rozgrywki i wcale nie mówimy tu o samouczku pozwalającym poznać jej podstawowe mechaniki. Wcześniej twórcy w wielu przypadkach dają nam bowiem możliwość stworzenia własnej postaci. Kreatory pozwalają nam określić zarówno klasę postaci/wstępny zestaw umiejętności skrojony pod konkretny plan na grę, jak i wygląd fizyczny. W Cyberpunku kreator pozwalał nawet wybrać rozmiar prącia, co jednak w praktyce nie miało akurat żadnego przełożenia na jakość rozgrywki. Mogliśmy sobie tę ciekawostkę darować, ale chyba nie jest ona aż tak gorsząca.
Na najbardziej spektakularne wypowiedzi José Mourinho najpewniej przyjdzie nam jeszcze nieco poczekać, co nie zmienia faktu, że po starciu z Fiorentiną zdobył się on na pierwszą mocno plastyczną refleksję. „Kiedy wszedłem do szatni, zobaczyłem na telefonie hasło, że to był Real Madryt o dwóch twarzach. A to był nawet Real o trzech twarzach: świeży, zmęczony i superzmęczony. Świeży grał bardzo dobrze. W drugiej połowie mecz stał się bardziej fizyczny przeciwko typowo włoskiej drużynie. Zaczęło się wtedy pojawiać to drugie oblicze. A potem Moise Kean grał w naszym polu karnym przeciwko dwóm dzieciom, 18-letnim chłopakom, którzy rozegrali kapitalny mecz. A potem trzecia twarz, która też bardzo mi się podobała. To była twarz superzmęczenia, ale z nią drużyna potrafiła być drużyną”, brzmiały słowa Portugalczyka.
Poprzedni mecz towarzyski można potraktować właśnie jako początek zabawy w kreatorze postaci, ale w jego okrojonej wersji. Mourinho na razie po prostu miał okazję pobawić się jedynymi dostępnymi opcjami, ale im dalej w las, tym będzie ich więcej. Tymi, które dochodzą przed Ferencvárosem są Vinícius ze swoją nieszablonowością i przerobionym podbródkiem, Bernardo oraz jego bystre spojrzenie i boiskowa inteligencja, Brahim z szybką nogą i zręcznością oraz Rüdiger z budzącą strach posturą i punktami za siłę.
Na to ostateczne oblicze trzeba jednak jeszcze poczekać, ponieważ cały czas brakuje kilku elementów, które niewątpliwie złożą się na ostateczne rysy oblicza Królewskich, jak nos Courtois, czupryna Cucurelli, odrysowana od linijki linia czoła Bellinghama, charakterystyczny uśmiech i eksplozywność Mbappé czy muskulatura Tchouaméniego. Dopiero przy kompletnym zestawie będzie można jasno przejść do rozdawania punktów umiejętności, które określą, czy Real Madryt w wydaniu 2026/27 będzie grającym z kontry skrytobójcą, barbarzyńskim siłaczem, magiem bitewnym, dumnym paladynem, a może po prostu dobrze wyważoną hybrydą kilku z wymienionych klas postaci.
Jakkolwiek niecierpliwi jesteśmy odpowiedzi na pytanie, jak ma wyglądać kolejny już z nowych Realów Madryt, musimy zaakceptować fakt, że wiedza na ten temat będzie nam dostarczana małymi łyżeczkami. Z perspektywy trenera brak wszystkich zawodników od pierwszego dnia pracy może też jednak mieć swoje zalety. Mourinho ma bowiem szansę dokładniej przyjrzeć się temu, co tkwi w głębi szafy. W gruncie rzeczy z zespołem nie ma jeszcze tylko tych, którzy i tak najpewniej będą mieli pierwszy plac z urzędu oraz graczy leczących poważne kontuzje.
Z nieco innej i zarazem bardziej miarodajnej perspektywy na dzisiejszy mecz patrzeć mogą z różnych powodów kibice Ferencvárosu, a także… Górnika Zabrze. Trzeba przyznać, że jak na spotkanie towarzyskie dobór terminu był dla Węgrów dość osobliwy, ponieważ z Królewskimi zmierzą się między starciami eliminacji Ligi Europy właśnie z Górnikiem. W pierwszym meczu Węgrzy wygrali u siebie 1:0, co raczej nie pozwoli im skupić się jedynie na rozkoszowaniu sparingiem z najbardziej utytułowaną drużyną Europy. Zabrzanie natomiast pomimo towarzyskiego charakteru starcia będą pewnie mimo wszystko próbowali dojrzeć coś, co pozwoli im odwrócić losy dwumeczu.
Nasi rywale w meczowym rytmie są już zresztą od pierwszej połowy lipca, bo właśnie wtedy rozpoczęli zmagania w eliminacjach (wyeliminowali Vojvodinę i Twente). Zdążyli również zainaugurować ligowy sezon, jednak nie zdołali wygrać żadnego z dwóch dotychczasowych meczów. W normalnych okolicznościach chciałoby się pewnie powiedzieć, że na tym etapie sparing jest Orłom potrzebny niczym dziura w głowie. Kiedy jednak jest okazja zmierzyć się z Realem Madryt, skala trudności testu asertywności, delikatnie mówiąc, wzrasta.
Dziś zobaczymy więc starcie dwóch drużyn, które na krajowym podwórku zdobyły tyle samo – 36 – mistrzostw, ale które też, nie ma co się oszukiwać, należą do zupełnie różnych piłkarsko światów. Obejrzymy też konfrontację zespołów na zupełnie innym poziomie rytmu meczowego. Jedni toczą oficjalne boje już od niemal miesiąca, drudzy – wciąż jeszcze czekają, aż ich największe gwiazdy w ogóle wrócą z urlopów. Węgrzy mają zatem majstrowanie w kreatorze postaci już za sobą, my natomiast jeszcze nawet nie odkryliśmy jego pełnych możliwości. Tak czy inaczej, nie ma to większego znaczenia, ponieważ obie ekipy grają w rzeczywistości w różne gry, które dziś możemy po prostu przez chwilę i w okrojonym zakresie porównać.
Mecz z Ferencvárosem rozpocznie się w sobotę o godzinie 19:00. W Polsce będzie można obejrzeć go w Kanale Sportowym oraz na Real Madrid TV.
Komentarze (4)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się