Dziennik MARCA podkreśla, że tego lata Real Madryt wygrał już kilka podobnych rywalizacji transferowych. Marc Cucurella, Bernardo Silva i Denzel Dumfries mogli trafić do Barcelony, ale wybrali Królewskich. Tym razem role się odwróciły i to Rodri zdecydował się na przenosiny do największego rywala Realu.
Madrytczycy nigdy nie przedstawili jednak Manchesterowi City formalnej oferty. Do pierwszych rozmów między klubami doszło w kwietniu. Anglicy poinformowali wówczas, że zaoferowali pomocnikowi przedłużenie kontraktu, którego przyjęcia Rodri nie był pewny, i pozwolili Realowi rozpocząć negocjacje z zawodnikiem. Na Santiago Bernabéu oceniano, że rozsądną ceną za transfer byłoby około 60 milionów euro, a nie 100 milionów, o których spekulowano w niektórych doniesieniach.
Brakowało jednak najważniejszego elementu. Rodri nigdy nie dał Realowi zielonego światła na transfer. Bez jednoznacznej zgody zawodnika klub nie zamierzał robić kolejnego kroku i składać Manchesterowi City oficjalnej propozycji.
Mimo takiego zakończenia rozmowy pozostawiły w Realu dobre wrażenie. Według Marki w klubie są zadowoleni ze sposobu, w jaki zachowywali się zarówno piłkarz, jak i jego otoczenie. Rodri wybrał Barcelonę ze względu na większą bliskość jej stylu gry oraz szatni i trudno uznać, by o jego decyzji przesądziły kwestie finansowe. Real tym razem przegrał transferową rywalizację, ale przyjął to ze spokojem i świadomością, że nie każdą walkę na rynku można wygrać.
Co istotne, cały plan budowy kadry nie był uzależniony od pozyskania Hiszpana. W pierwotnych założeniach rolę, którą mógłby odgrywać Rodri, przewidziano dla Bernardo Silvy. Były zdobywca Złotej Piłki miał być dodatkowym luksusowym wzmocnieniem. Jego przyjście prawdopodobnie wymusiłoby też odejście któregoś z pomocników. Zainteresowanie klubów Premier League wzbudzali Tchouaméni i Camavinga, podczas gdy Fede Valverde od razu zamknął drzwi przed możliwością transferu.
Po niepowodzeniu operacji z Rodrim Real uważa swoją kadrę za zamkniętą w około 95%. Sytuację mogłaby zmienić dopiero astronomiczna oferta za któregoś z obecnych zawodników.
MARCA zwraca jednocześnie uwagę na jedną z najważniejszych zmian po przyjściu José Mourinho. Atmosfera w szatni miała ulec całkowitej przemianie. W poprzednim sezonie pojawiała się w niej pewna toksyczność, natomiast Portugalczykowi udało się wprowadzić harmonię i zdrową rywalizację, którą widać podczas każdego treningu.
To właśnie na tym Real ma budować w sezonie, w którym ponownie będzie musiał radzić sobie bez klasycznego organizatora gry, poszukiwanego przez klub już od dwóch lat. Rodri wybrał Barcelonę i teraz Królewscy będą musieli pokazać, czy potrafią kolejny raz poradzić sobie bez takiego profilu pomocnika.
Komentarze (74)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się