REKLAMA
REKLAMA

„Rodri nie chciał iść do Realu i wykorzystał klub, by otworzyć sobie drogę do Barcelony”

Riles to francuski twórca internetowy prowadzący kanał Les Vidéos de Riles, który na YouTubie zgromadził ponad 1,2 miliona subskrybentów. Nie jest dziennikarzem pracującym dla tradycyjnego medium, ale od dłuższego czasu przekazuje informacje dotyczące Realu Madryt, które otrzymuje od zaufanych osób mających wiedzę o sytuacji wewnątrz klubu. Francuz nie ujawnia ich tożsamości, zaznaczając jedynie, że wie, skąd pochodzą przekazywane mu wiadomości, i odróżnia je od własnych analiz oraz opinii. To właśnie Riles jako pierwszy poinformował w środę, że Rodri zdecydował się na Barcelonę i nie zostanie zawodnikiem Realu Madryt. Później doniesienia te potwierdzili między innymi Fabrice Hawkins, Fabrizio Romano oraz hiszpańskie media. Teraz Francuz przedstawił szczegółową chronologię wydarzeń i opowiedział, jak całą sprawę postrzegano wewnątrz madryckiego klubu.

REKLAMA
REKLAMA
„Rodri nie chciał iść do Realu i wykorzystał klub, by otworzyć sobie drogę do Barcelony”
Rodri. (fot. Getty Images)

Riles napisał wczoraj późnym wieczorem w mediach społecznościowych: „Rodri na 100% nie trafi do Realu Madryt. Rodri chce przejść do Barcelony i prowadzi rozmowy z przedstawicielami katalońskiego klubu. Jedyna kwestia, której na ten moment nie jestem w stanie rozstrzygnąć, dotyczy tego, jak Barcelona poradzi sobie między innymi z rejestracją zawodnika”. Dzisiaj Francuz szczegółowo opowiedział o tym, jak według jego źródeł wyglądała cała sytuacja.

REKLAMA
REKLAMA

– Przez kilka tygodni publicznie słyszeliśmy, że Rodri za wszelką cenę chce trafić do Realu Madryt, że istnieją porozumienia i że właściwie każdego dnia wszystko może zostać sfinalizowane. W tym samym czasie otrzymywałem jednak sygnały, że sytuacja wygląda podejrzanie. Wewnątrz klubu pojawiały się obawy, że Rodri może zrobić Realowi coś podobnego do tego, co wcześniej wydarzyło się z Kylianem Mbappé. Przed mundialem Real Madryt nie zabiegał o Rodriego. W klubie zwracano uwagę na jego wiek, ryzyko związane z kontuzjami oraz poprzedni sezon, który nie był wyjątkowy. Sytuację zmienił mundial. Rodri został najlepszym zawodnikiem turnieju, był Hiszpanem i mistrzem świata, więc pojawiła się ogromna presja, aby Real ruszył po niego.

– Pomimo wszystkiego, co można było usłyszeć, Rodri nie widział siebie w Realu Madryt. Klub tygodniami czekał na jego odpowiedź. Nie chodziło wyłącznie o Manchester City. Gdyby Rodri rzeczywiście tak bardzo chciał przejść do Realu, jak przedstawiano to publicznie, ta operacja zostałaby przeprowadzona. Rodri w pewnym sensie wykorzystał Real Madryt. Nie mówię tego złośliwie, ponieważ takie rzeczy zdarzają się podczas negocjacji. W przeszłości był zawodnikiem Atlético i nigdy nie sprawiał wrażenia człowieka szczególnie związanego z Realem. Ostatecznie wolał Barcelonę i ten wybór należy uszanować.

REKLAMA
REKLAMA

– Nie można powiedzieć, że Real niczego nie zrobił. Początkowo klub nie chciał tego transferu, ale później zgłosił się do zawodnika. To Rodri nie odpowiedział w sposób, który pozwoliłby szybko zamknąć operację. Od tygodni powtarzałem, że jego milczenie jest dziwne i że cała sytuacja budzi niepokój. Wyciekające informacje dotyczące jego zainteresowania Realem nie musiały być kłamstwem. Problem polega na tym, że można przekazywać mediom wybrane elementy negocjacji i budować określony obraz sytuacji. Rodri oraz jego otoczenie sprawili, że wszędzie zaczęto mówić o jego pragnieniu gry w Realu, ale gdy klub rzeczywiście się po niego zgłosił, nie otrzymał oczekiwanej odpowiedzi.

– Real Madryt nie chciał go na początku. Po mundialu ruszył po niego, ale wtedy Rodri nie chciał Realu. Wykorzystał zainteresowanie madryckiego klubu, aby przyciągnąć Barcelonę i otworzyć sobie drogę do tego transferu. Rodri nie czuł się komfortowo z myślą o występach w Realu Madryt. Nie można zmusić zawodnika do podpisania kontraktu. Real chciał go pozyskać, ale on ani przez chwilę nie poczuł potrzeby, aby zbliżyć się do klubu. Kiedy pojawiła się Barcelona, rozmowy natychmiast ruszyły. Widać to po szybkości, z jaką rozwija się teraz ta operacja.

REKLAMA
REKLAMA

– Ostatnie informacje, jakie otrzymałem, wskazują, że sam Rodri podczas końcowych rozmów powiedział, iż nie widzi siebie w Realu Madryt. Mogło istnieć porozumienie ustne, ale to nie oznacza, że zawodnik rzeczywiście zamierzał je wypełnić. Jeżeli ktoś za wszelką cenę chce trafić do Realu, nie przeciąga sprawy przez tyle tygodni. Nie uważam, że dziennikarze przekazujący wcześniejsze informacje kłamali. Oni także otrzymywali wiadomości od konkretnych osób, podobnie jak ja. Czasami przedstawiana była po prostu wersja Realu Madryt. Trzeba jednak zachować krytyczne podejście i zastanowić się, dlaczego zawodnik, który rzekomo tak bardzo marzył o Realu, pozwalał, aby temat ciągnął się tak długo.

– Z czysto sportowego punktu widzenia Barcelona jest dla Rodriego bardziej logicznym wyborem. Gra w reprezentacji Hiszpanii z Pedrim, Danim Olmo i innymi zawodnikami Barcelony. Wie, że ten sposób gry mu odpowiada. W Realu rozpoczynałby się natomiast kolejny etap przebudowy i nie miałby podobnej gwarancji, że wszystko od razu będzie funkcjonować. W Madrycie pozostaje nadzieja, że José Mourinho znajdzie innego pomocnika. W klubie pamiętają, że to właśnie on sprowadził kiedyś Lukę Modricia, choć wiele osób wyśmiewało wtedy ten transfer. Teraz liczą na to, że ponownie znajdzie zawodnika, którego będzie można rozwinąć w kluczową postać zespołu.

REKLAMA
REKLAMA

– Realowi nadal brakuje pomocnika łączącego obronę z atakiem, zawodnika o profilu Rodriego lub Toniego Kroosa. Bez takiego piłkarza bardzo trudno będzie rywalizować z Paris Saint-Germain, Bayernem czy Barceloną, szczególnie jeżeli Rodri rzeczywiście trafi do katalońskiego klubu. Jestem bardzo rozczarowany, ponieważ uważałem Rodriego za zawodnika, który mógł odmienić całe okno transferowe Realu. Nie oznacza to jednak, że jego brak jest winą klubu. Rodri czekał na pojawienie się Barcelony, a kiedy ta się zgłosiła, od razu otworzył jej drzwi.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (80)

REKLAMA