Riles napisał wczoraj późnym wieczorem w mediach społecznościowych: „Rodri na 100% nie trafi do Realu Madryt. Rodri chce przejść do Barcelony i prowadzi rozmowy z przedstawicielami katalońskiego klubu. Jedyna kwestia, której na ten moment nie jestem w stanie rozstrzygnąć, dotyczy tego, jak Barcelona poradzi sobie między innymi z rejestracją zawodnika”. Dzisiaj Francuz szczegółowo opowiedział o tym, jak według jego źródeł wyglądała cała sytuacja.
– Kilka tygodni temu publicznie słyszeliśmy, że Rodri za wszelką cenę chce Realu Madryt, że istnieją jakieś porozumienia i właściwie każdego dnia mówiono: „Jutro wszystko zostanie sfinalizowane”. W tym samym czasie docierały do mnie jednak inne wiadomości. Nie mówiłem wam wszystkiego, ponieważ sam miałem wątpliwości. Nie jestem osobą, która zawsze kategorycznie coś ogłasza. Wątpię jak każdy. Nawet jeśli informacje przekazują mi osoby, których wiedza jest bardzo solidna, i wiem, skąd one pochodzą, nadal mam wątpliwości. Kiedy jesteś w mniejszości i masz wrażenie, że niemal jako jedyny słyszysz coś innego, zaczynasz się zastanawiać. Mówiono mi: „Uważaj”. Nagrałem film o powodach do niepokoju i pisałem, że cała sprawa wydaje się trochę podejrzana. Wewnętrznie przekazywano mi w sprawie Rodriego: „Mamy wrażenie, że zrobi nam to samo, co wydarzyło się z Kylianem”. Ostrzegano mnie raz, a potem kolejny. Tymczasem w mediach społecznościowych cały czas widziałem inne wiadomości. Nawet najwięksi dziennikarze informowali, że Real działa w tej sprawie. Ja również następnego dnia budziłem się z nadzieją, że Rodri podpisze kontrakt z Realem Madryt.
– Początkowo Real nie zabiegał o Rodriego. Przed mundialem Real Madryt nie był zainteresowany tym transferem, o czym już wam mówiłem. W klubie zwracano uwagę na jego wiek, ryzyko kontuzji oraz występy z poprzedniego sezonu, które nie robiły takiego wrażenia jak jego gra na mundialu. Mundial wszystko zmienił. Rodri został najlepszym zawodnikiem turnieju, był Hiszpanem i mistrzem świata. Wobec całej presji, również z naszej strony – a ja byłem jednym z tych, którzy naciskali – Real został niemal zmuszony do wykonania ruchu. To, że Rodri ostatecznie nie trafi do Realu, nie oznacza, że teraz nagle powiem: „Właściwie to go nie chcieliśmy”, jak robią niektórzy. Nie. Moim zdaniem jego transfer całkowicie zmieniał ocenę okna transferowego. Dodatkowo może teraz wzmocnić Barcelonę.
– Mimo wszystkiego, co słyszeliśmy, Rodri nie widział siebie w Realu Madryt. Nie wyobrażał sobie gry w Realu. Wszystko ciągnęło się przez wiele tygodni. Czekano i czekano. Nie chodziło wyłącznie o Manchester City. Gdyby Rodri naprawdę za wszelką cenę chciał Realu, tak jak przedstawiano to publicznie, uwierzcie mi, ten transfer zostałby przeprowadzony. Rodri w pewien sposób – i nie chcę być przy tym złośliwy – wykorzystał Real Madryt. Takie rzeczy czasami zdarzają się przy transferach. To zawodnik, który zawsze miał pewien dystans do Madrytu. Nie powiem, że jest antimadridistą, ponieważ tego nie wiem, ale grał w Atlético i zawsze istniał wokół niego pewien kontekst związany z Realem. Ostatecznie pomyśleliśmy, że być może jednak przyjdzie, podobnie jak Cucurella. Nie. On woli Barcelonę i trzeba uszanować ten wybór.
– Nie jest to jednak wina Realu Madryt. Od wielu tygodni stopniowo przekazywano mi: „Rodri nie odpowiada. To dziwne”. Mówiłem wam, że cała sytuacja jest podejrzana. Pojawiły się rozczarowanie i wiele pytań. Można to częściowo porównać z sytuacją Enzo Fernándeza. Nie twierdzę, że to dokładnie taki sam przypadek, ale jego przedstawiciele wypuszczali informacje, że coś jest blisko, że zaraz dojdzie do transferu, a ostatecznie nic się nie wydarzyło. Te informacje nie musiały być kłamstwem, ale z perspektywy Madrytu nie przedstawiały całej prawdy. Takie wątpliwości miałem również w sprawie Rodriego. Zastanawiałem się, dlaczego nagle tak publicznie ogłasza swoje pragnienie gry w Realu. Nawet Mbappé, który od dziecka chciał trafić do Madrytu, nie zachowywał się w taki sposób. Nagle słyszeliśmy, że Rodri za wszelką cenę chce Realu. Mówił o tym osobom znanym i mniej znanym. Sprawił, że ta wiadomość rozeszła się wszędzie, ale gdy Real rzeczywiście się po niego zgłosił, zawodnik nie odpowiadał.
– W pewnym momencie trzeba powiedzieć sobie prawdę. Początkowo Real Madryt go nie chciał. Później Real Madryt się po niego zgłosił, ale on nie chciał Realu Madrytu. Wykorzystał zainteresowanie Realu. Trzeba uszanować jego wybór Barcelony. Powiem wam, co mi przekazano. To zawodnik, który nie czuł się komfortowo z myślą o grze w Realu Madryt. Nie można go do tego zmusić. Barcelona długo zwlekała, ale tego nie mogę wam potwierdzić. Być może chciała najpierw upewnić się, że będzie mogła go zarejestrować, jednak w tej kwestii nie jestem w stanie niczego zapewnić. Real chciał go pozyskać, ale Rodri ani przez chwilę nie poczuł potrzeby, aby zbliżyć się do Realu Madryt. Potrafił wykorzystać Real, aby zwrócić uwagę Barcelony i zapukać do jej drzwi. Nie był zawodnikiem, który za wszelką cenę chciał Realu. Real Madryt czekał i on również czekał. Kiedy pojawiła się Barcelona, sytuacja natychmiast się dla niego otworzyła. Zobaczcie, jak szybko wszystko zaczęło się rozwijać, gdy wkroczyła Barcelona.
– W Madrycie mówi się teraz o tym, że Mourinho może znaleźć innego zawodnika. Pozostaje wspomnienie tego, jak sprowadził Lukę Modricia, gdy wszyscy się z niego śmiali. W gazetach pojawiały się prześmiewcze tytuły, a zapłacono za niego, o ile dobrze pamiętam, około 40 milionów euro. Po stronie Realu istnieje zaufanie do Mourinho również ze względu na tamtą historię. Teraz przedstawię już swoją opinię. Profil Rodriego miał właściwie wszystko, poza wątpliwościami związanymi z kontuzjami. Jak już mówiłem, nawet będąc w połowie swojej najlepszej formy, byłby filarem naszego środka pola. Muszę jednocześnie przyznać, że jego wybór Barcelony jest dla mnie zdecydowanie bardziej logiczny. W Barcelonie ma większą pewność powodzenia ze względu na piłkarzy, których zna z reprezentacji Hiszpanii. Gra z Pedrim, Danim Olmo i pozostałymi zawodnikami. Wie, że to może funkcjonować.
– Dziwiło mnie, że miałby tak bardzo chcieć Realu Madryt. Nie rozumiem tego, że rozgrywał tę sytuację kosztem Realu, ale taki jest świat transferów. Rozumiem natomiast, że zapotrzebowanie na jego profil oraz spójność projektu są po stronie Barcelony wyraźniejsze. Barcelonie brakuje dwóch czy trzech elementów, aby zbudować zespół na dłuższy czas. Real rozpoczyna natomiast bardzo głęboką przebudowę i nie wiemy jeszcze, czy zdoła się z niej wydostać. Pozyskani zawodnicy są bardzo ważni, ale od kilku sezonów brakowało jednego kluczowego elementu i nadal go nie znaleziono. Jestem bardzo rozczarowany tym, że Rodri nie przyjdzie. To boli i zadaję sobie wiele pytań o to, co Real zrobi w następnym sezonie. Czasami jednak Królewscy osiągali najlepsze wyniki właśnie wtedy, gdy najmniej się po nich spodziewano.
– Realowi brakuje pomocnika, który połączy obronę z pozostałą częścią zespołu. Chodzi o profil Rodriego czy Toniego Kroosa. Jeżeli nie masz takiego zawodnika, nie będziesz rywalizował z Paris Saint-Germain ani Bayernem. Trzeba też zobaczyć, co będzie z Arsenalem i Liverpoolem. Jeżeli Barcelona pozyska Rodriego, może być bardzo mocna. Nie jest jednak tak, że brak jego transferu jest winą Realu. Rodri potrafił wykorzystać Real i chciał Barcelony. Możemy być źli, ale nie należy podchodzić do tego wyłącznie emocjonalnie. Ja również jestem sfrustrowany.
– Rodri nie chciał iść do Realu Madryt. Bardzo trudno to przyjąć po wszystkim, co mówiono, ale nie oznacza to, że wszystkie wcześniejsze informacje były kłamstwem. Po prostu wypuszcza się na zewnątrz te wiadomości, które chce się wypuścić. To nie pierwszy raz, gdy istniały jakieś ustne porozumienia. Jednocześnie zawodnik wie, co zamierza później zrobić, i zna swoje prawdziwe intencje. Kiedy za wszelką cenę chcesz przejść do Realu Madryt, nie pozwalasz, aby sprawa przeciągała się tak długo. Mówiono również, że sam Rodri miał ostatecznie powiedzieć, iż nie widzi siebie w Realu Madryt. Wydaje mi się, że miało to miejsce podczas ostatnich rozmów, być może wczoraj, ale nie wiem dokładnie kiedy.
– Nie oznacza to, że dziennikarze przekazujący wcześniejsze informacje się mylili. Im również przekazywano konkretne wiadomości, podobnie jak przekazuje się je mnie. Ja także czasami przedstawiam to, co mówi na przykład Real Madryt. Jest to wtedy wersja Realu Madryt. Trzeba jednak zachować krytyczne podejście. Dziwiło mnie, że zawodnik tak łatwo pozwalał, aby na każdym poziomie wypływało, że za wszelką cenę chce Realu i że jest to jego marzenie. Po tym wszystkim trudno uwierzyć, że naprawdę tak było.
– Powtórzę chronologię ostatni raz. Początkowo Real nie chciał Rodriego. Po mundialu, pod wpływem tego, co zobaczyliśmy, oraz presji wszystkich dookoła, niemal musiał się po niego zgłosić. Real wykonał ruch, ale Rodri przeciągał sprawę. Gdy tylko pojawiła się Barcelona, Rodri otworzył jej drzwi. Mnie bardzo szybko przekazano wewnętrznie: „Być może nam to zrobi”. Nie mówi się czegoś takiego, jeżeli klub nie chce zawodnika albo w ogóle się nim nie przejmuje. Nie było tak, że Real był całkowicie spokojny, wszystko kontrolował i nagle Rodri zrobił mu coś za plecami. Niepokój istniał już wcześniej i dzieliłem się nim z wami. Rodri w pewien sposób czekał, aż pojawi się Barcelona.
– Kiedy odłożę na bok to, że kibicuję Realowi, wybór Barcelony wydaje mi się tysiąc razy bardziej logiczny dla Rodriego. Nie ma żadnego szczególnego związku z Realem, a w reprezentacji gra z Pedrim, Danim Olmo i innymi zawodnikami Barcelony. Ma pewność, że będzie to funkcjonować. Real może natomiast cierpieć. Pozostaje nadzieja związana z Mourinho i tym, kogo potrafił sprowadzać w przeszłości. W Madrycie liczą, że może znaleźć w pewnym sensie nowego, młodego Modricia. Zobaczymy, czy tak się stanie.
Komentarze (128)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.