Fernando Tavero z dziennika AS stwierdza, że każdy kolejny sezon Brahima Díaza w Realu Madryt to pewna rutyna. Przyjazd po wakacjach, akceptacja swojej roli, walka o minuty i wielka szansa. Nawet duża rywalizacja nie wpływa na reprezentanta Maroka. On zawsze stara się, aby stać się kluczowym graczem zespołu.
Brahim wrócił do Valdebebas w swoje 27. urodziny. Pojawili się też Vinícius i Bernardo Silva, więc to na nich skupiła się uwaga obserwatorów. Z kolei Marokańczyk po prostu pracuje z pewnością siebie. U zarania ery Xabiego Alonso osiągnął porozumienie z klubem w sprawie nowej umowy, która wiąże go z Realem co najmniej do 2030 roku. Tego lata pojawiły się plotki łączące go z Juventusem i innymi drużynami, ale pomocnik nie chciał odchodzić, a Mourinho nie chce go puszczać. Uważa go za bardzo cennego zawodnika dla swojego projektu. Docenia u Brahima wszechstronność i zdolność do poświęceń.
AS zauważa, że rywalizacja będzie zacięta. Bernardo Silva już chce zająć prawą stronę, a wkrótce do drużyny ma dołączyć Diomandé. Mourinho wie jednak o wszechstronność Brahima, którego można też przesunąć do środka. Dostrzega podobieństwa między nim a samym Bernardo, zarówno pod względem pozycji, jak i potencjału rozwoju w drużynie. Pamiętajmy też, że Marokańczyk z dobrym skutkiem grał w zeszłej kampanii jako drugi napastnik. U Arbeloi znów stał się ważną postacią drużyny.
AS wylicza, że przez pierwsze 194 dni kampanii 2025/26 Brahim zagrał w wyjściowym składzie Realu tylko cztery razy, a od marca do kwietnia zaliczył sześć występów w jedenastce w 29 dni. W tamtym okresie, nawet bez Mbappé, Real doświadczył swojego najlepszego momentu w sezonie. Marokańczyk jest przyzwyczajony do pokonywania przeciwności, a teraz stoi przed kolejnym wyzwaniem, po tym, jak zabłysnął z kadrą na mistrzostwach świata, samemu zajmując drugie miejsce w klasyfikacji najlepszych asystentów (cztery ostatnie podania).
Komentarze (9)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się