José Mourinho powierzono zadanie przywrócenia właściwego kursu po dwóch niezwykle trudnych latach: ostatnim sezonie złotej ery Ancelottiego oraz wyjątkowo burzliwych minionych rozgrywkach, które mocno odbiły się na ławce trenerskiej. Najpierw bardzo szybko stracono zaufanie do Xabiego Alonso, a później Álvaro Arbeloa nie zdołał utrzymać statku na powierzchni. Przy budowaniu kadry podjęto kilka więcej niż dyskusyjnych decyzji, które również przyczyniły się do wyczerpania cierpliwości Santiago Bernabéu. Teraz klub przekazał stery trenerowi, którego także doskonale zna.
Real Madryt sięgnął po starego znajomego, aby zaprowadzić porządek i przywrócić autorytet ławce trenerskiej, który – zdaniem klubowych władz – został w ostatnich latach mocno nadszarpnięty. Po 14 sezonach wrócił The Special One, choć w nieco innej wersji, podkreśla MARCA.
Mourinho, jakiego wszyscy znają, już zaznacza swoją obecność: maksymalne wymagania, kontrolowanie każdego szczegółu i praca niemal bez odpoczynku. Mimo upływu czasu Portugalczyk nie zmienił się przesadnie – przynajmniej pod względem pracy na boisku – jak twierdzą osoby, które od dawna mają z nim kontakt. Jego celem jest wprowadzenie dyscypliny pracy, która mogła zaniknąć w ostatnich latach, oraz ponowne scementowanie grupy. Podczas jego pierwszej kadencji właściwym słowem byłoby „narzucenie” zasad, co kosztowało go również konflikty z niemal wszystkimi świętymi krowami tamtego zespołu. Osoby, które go znają, uważają jednak, że teraz w większym stopniu dąży do porozumienia.
– Chcę stworzyć kulturę pracy, odpowiedzialności, ambicji oraz czegoś, co dobrze znam, czyli poczucia odpowiedzialności i zaszczytu wynikającego z pracy dla Realu Madryt. Bardzo podoba mi się ta koncepcja. Nie chodzi o pracę w Realu Madryt, lecz o pracę dla Realu Madryt. Jestem tutaj właśnie z takim poczuciem misji – powiedział tuż po przybyciu w rozmowie z oficjalnymi klubowymi mediami.
Zawodnicy, którzy są już w Valdebebas, zdążyli przekonać się o wymaganiach Mou. W pierwszym tygodniu odbyło się pięć dni treningowych, z czego podczas trzech przeprowadzono po dwie sesje. Pierwsza rozpoczyna się o 10:00, ale już dwie godziny wcześniej zawodnicy zaczynają przyjeżdżać samochodami do Valdebebas. Jeszcze w poprzednim sezonie niejednego gracza przyłapano na tym, że pojawiał się na ostatnią chwilę i z piskiem opon wjeżdżał na teren ośrodka.
Mou przeplata pracę fizyczną z taktyczną, ale jak zawsze najważniejszy jest trening z piłką. Jego zajęcia nie są przesadnie długie, ale zawsze cechują się bardzo dużą intensywnością. Praca trenera wpływa jednak na wiele struktur klubu również poza boiskiem. Wspólnie z działaczami omawiał różne zmiany jeszcze przed swoim pierwszym pojawieniem się w Valdebebas.
Mourinho czeka, aż będzie mógł pracować ze wszystkimi zawodnikami, ale na razie każdego dnia korzysta z wychowanków, aby uzupełnić grupę treningową. Mou uważnie im się przygląda, ponieważ lubi rozwijać piłkarzy, którzy jego zdaniem mogą pomóc drużynie w trakcie sezonu. Podobnie jak w 2010 roku, kiedy trafił do naszpikowanego gwiazdami Realu Madryt, nowe nabytki oraz najbardziej znaczący zawodnicy będą musieli zapracować na swoje miejsce. Mou nie stracił tej obsesji. Podczas pracy w Benfice bardzo często nocował w ośrodku treningowym, szczególnie gdy jego rodziny nie było w Lizbonie.
Podczas pierwszej kadencji w Realu Madryt Mourinho nie unikał żadnej wojny: z sędziami, Barceloną czy dziennikarzami… Niektóre osoby, które od czasu jego powrotu do Madrytu prowadzą z nim rozmowy, nie postrzegają jednak Portugalczyka jako równie wojowniczo nastawionego do świata zewnętrznego, jak podczas tamtych trzech lat w Realu, podkreśla dziennikarz Pablo Polo. W kwestii sędziów Real Madryt sam zajął już zdecydowane stanowisko i rozpoczął walkę bez udziału aktualnego trenera. Niemal tak samo wygląda sytuacja w przypadku pozostałych instytucji. W ostatnim czasie jedynie Arbeloa powtarzał stanowisko klubu z podobną stanowczością.
Możliwe zatem, że ta cecha starszego o 13 lat Mourinho nie będzie już ujawniała się na wszystkich frontach. Trener rozpoczyna nowy etap i można odnieść wrażenie, że chce zacząć od zera, zjednoczyć wszystkich i sprawić, by każdy podążał w tym samym kierunku. Sam Mou niecały rok temu we wrześniu opowiedział o swojej osobistej przemianie w wywiadzie dla UEFA.
– Wcześniej bardziej myślałem o sobie, byłem bardziej egocentryczny. Zmieniłem się jednak do tego stopnia, że czuję się bardziej altruistyczny. Mam wrażenie, że jestem w futbolu bardziej po to, aby pomagać innym, niż samemu sobie. Jestem tutaj, aby pomagać swoim zawodnikom, a nie zastanawiać się nad tym, co wydarzy się w moim życiu. Bardziej myślę o klubie i radości kibiców niż o sobie – mówił Portugalczyk. Teraz pozostaje mu pokazać to w Realu Madryt, podsumowuje dziennikarz.
Komentarze (5)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się