REKLAMA
REKLAMA

AS: Wściekłość w PSG po ruchu Realu

AS informuje, że Yan Diomande wybrał Real Madryt. W wyścigu po jego usługi startowały dwa zespoły, a jako zwycięzca kończy Real Madryt.

REKLAMA
REKLAMA
AS: Wściekłość w PSG po ruchu Realu
Yan Diomande. (fot. Getty Images)

Szacunek do innych klubów nie oznacza, że nie można grać swoimi kartami, zwłaszcza w przypadku innych piłkarzy, rozpoczyna swój artykuł José Félix Díaz, dyrektor Asa. Według nigo najlepszym przykładem potwierdzającym tę tezę jest sytuacja z transferem Yana Diomande, Cucurellą czy Bernardo Silvą. Błyskawiczne, konkretne ruchy przeprowadzone w pełnej dyskrecji, w których kluczowa okazała się wola samych zawodników.

PSG bardzo nie spodobało się to, że reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej zdecydował się na Real. Luis Enrique już myślał o tym, co oznacza posiadanie w swoich szeregach byłego gracza Leganés zamiast Barcoli, który najprawdopodobniej opuści klub. W tym przypadku mieliśmy do czynienia z wyścigiem po piłkarza, w którym oba kluby startowały z równej pozycji, a wygrał go Real Madryt. Nic dodać, nic ująć, twierdzi Díaz.

Teraz PSG mówi o wygórowanych kwotach, które rzekomo uniemożliwiają zachowanie zdrowego rozsądku oraz stabilności finansowej, usprawiedliwiając w ten sposób swoje wycofanie się z wyścigu. Według dyrektora Asa prawda jest jednak taka, że do rezygnacji zmusiła ich decyzja samego gracza. Tym razem pieniądze z pewnością nie były głównym powodem, dla którego Diomande powiedział „tak” Realowi Madryt – niezależnie od tego, jak bardzo próbuje się zamaskować to, co stało się podczas błyskawicznych negocjacji. Choć w sezonie 2024/25 zawodnik grał w Leganés, jego ostateczny wybuch formy nastąpił w ubiegłym sezonie w Bundeslidze w barwach RB Lipsk, podobnie jak miało to miejsce w przypadku wielu innych piłkarzy, takich jak Gvardiol, Šeško czy Szoboszlai.

REKLAMA
REKLAMA

Kwota 120 milionów euro, na której ma zamknąć się cała transakcja (wszystko jest już ustalone słownie według Díaza), jest bardzo bliska tego, co oferował klub z Paryża. PSG wskazuje palcem na agentów zawodnika, jednak w rzeczywistości było tak, że madrycki klub wyznaczył sobie cel, jego dyrektorzy udali się w podróż, doszło do rozmowy telefonicznej ze sztabem szkoleniowym i podczas bezpośredniego spotkania uzyskali deklarację piłkarza, kładąc fundamenty pod transfer.

Między PSG a piłkarzem trwały negocjacje, stanowiska były bliskie porozumienia, ale nigdy nie złożono podpisu pod zobowiązaniem. Przy okazji takich ruchów uderza się w agencję reprezentacyjną (Roc Nation), lecz w rzeczywistości to elastyczność i siła przekonywania Realu Madryt przeważyły szalę na stronę Królewskich. Nie można też oczywiście zapominać o atrakcyjnych i znaczących warunkach finansowych. Jeszcze tydzień temu ten transfer wydawał się niemożliwy, a teraz, zaledwie siedem dni później, może zostać oficjalnie ogłoszony.

W tym samym czasie, jak co roku w okienku transferowym, PSG zmierza w swoim kierunku, próbując zrealizować swoje wyznaczone cele, wśród których może być Rodri. Pomocnik City od miesięcy był łączony z Realem Madryt, czemu jednak według Asa zaprzeczają źródła z Valdebebas. Teraz przychodzi czas, by poznać prawdziwe intencje Królewskich wobec mistrza świata, a także stanowisko obecnego klubu, który zapowiedział już, że liczy na Rodriego na początku sezonu.

Ostatnie aktualności

Droga Roxane

Wzruszający list Yana Diomande do zmarłej siostry

22
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (16)

REKLAMA