– Chcę podziękować Johnny'emu (tak prezesa FIFA nazywa Donald Trump – dop.), ten gość… Przyszedł do mnie z tym szalonym pomysłem. Powiedziałem: „Czy ty zwariowałeś? Przecież nie jesteśmy krajem piłkarskim”. Okazało się, że jednak jesteśmy krajem piłkarskim. I myślę, że na długo pozostanie to zasługą tego, co zrobił i co wymyślił wspólnie z wieloma waszymi przyjaciółmi, których dziś poznałem. Oni również byli bardzo zaangażowani w podjęcie tej decyzji. Chcę podziękować naszemu wspaniałemu prezesowi FIFA, Johnny'emu Infantino. Nie ma drugiego takiego człowieka. Naprawdę. Bardzo niewielu może się z nim równać. Dziękuję również całemu zespołowi FIFA za niesamowitą pracę. Poznałem wielu z tych ludzi i rozumiem, dlaczego odnieśliście taki sukces. To dzięki zaangażowaniu i oddaniu osób znajdujących się w tej sali. Pięknej sali, w której mamy bardzo dobrą akustykę, ponieważ za kilka minut usłyszycie wielkiego śpiewaka operowego.
– Wspominam o tym, ponieważ był tutaj kiedyś Pavarotti. Wiele lat temu. Śpiewał dokładnie w tamtym rogu. Powiedział mi coś, czego nigdy nie zapomniałem, bo dźwięk to szczęście. Z dźwiękiem trzeba mieć trochę szczęścia. Podobnie jak z talentem – człowiek się z nim rodzi. Powiedział: „To najlepsze miejsce”. Później przyszedł tu i nagrał album albo piosenkę. Jedno z tych dwóch. Za kilka minut również kogoś usłyszycie. I to kogoś naprawdę dobrego. Zapytałem go jednak: „Christopher, jesteś równie dobry jak…”. On też jest Włochem. Nie wiem, ale wydaje mi się, że bycie Włochem bardzo pomaga w tym biznesie, prawda? Gdyby nazywał się Christopher Smith, prawdopodobnie nie poszłoby mu aż tak dobrze. Zapytałem więc: „Christopher, jesteś równie dobry jak Pavarotti?”. Odpowiedział: „Nie, nie, nie. To był maestro. Największy w historii. Nie było nikogo takiego”. Kiedy go usłyszycie, zrozumiecie. Jest równie dobry. Ja na jego miejscu powiedziałbym: „Nie, nie, jestem lepszy od Pavarottiego”. Może właśnie dlatego ja zajmuję się tym, czym się zajmuję, a on robi coś innego. Za chwilę usłyszycie jednak kogoś fantastycznego, prawdziwego, powszechnie uznawanego geniusza.
– To mogło być najbardziej udane wydarzenie sportowe w historii świata. Było niesamowicie. Chcę więc pogratulować wszystkim osobom w tej sali, ponieważ bardzo interesujecie się futbolem. Będę używał słowa „futbol”. W Stanach bywa to trochę mylące, bo mamy tutaj wielkiego Roberta Krafta. Zdobył sześć Super Bowl. Sześć Super Bowl. To nie jest… Bob, wstań, proszę [oklaski]. Ma również drużynę piłkarską. Dobrą drużynę, chociaż nie odnosiła aż takich sukcesów jak jego zespół futbolu amerykańskiego. Zgadzasz się? Nie aż takich. Ale nie masz z tym problemu. W tym kraju rzeczywiście nie ma z tym problemu. Gratulacje, Bob. Miło cię tutaj widzieć. Przyjaźnimy się od dawna. Osiem lat temu, jeszcze w 2018 roku, miałem zaszczyt pomóc w przyznaniu mundialu Ameryce Północnej. Nigdy nie przypuszczałem, że ten turniej okaże się czymś aż tak wielkim. Johnny mówił, że tak się stanie.
– Los chciał, że jestem teraz prezydentem. Wiecie, właściwie nie powinno mnie tutaj dzisiaj być. Powinienem być prezydentem przez osiem kolejnych lat. Tak wynikało z sondaży. Wszystko na to wskazywało. Sfałszowali wybory. A co ostatecznie dostałem? Dostałem mundial. Dostałem igrzyska olimpijskie. I sprowadziłem go tutaj. Próbowałem również przypisać sobie zasługę za 250 lat istnienia naszego kraju, ale z tym poszło mi trochę gorzej. Próbowałem powiedzieć, że to ja stworzyłem te 250 lat. Nie udało się. Dostałem jednak igrzyska i dostaliśmy mundial. Powiedziałem: „Nie wiem, może to jest nawet większe od igrzysk”. Powiedz mi, jest większe?
– Dużo większe – odpowiedział Infantino.
– Dobrze, uwierzę mu na słowo.
– Dużo większe – dodał Infantino.
– Uwierzę mu na słowo. Miałem przeczucie, że właśnie tak odpowie. Johnny, chcę podziękować sekretarzowi generalnemu FIFA Mattiasowi Grafströmowi, wiceprezesom FIFA, wszystkim wiceprezesom i członkom Rady FIFA, a także prezesom oraz sekretarzom generalnym federacji członkowskich. Są tutaj również prezydenci niektórych państw. Oczywiście w obecnych czasach bycie prezydentem własnego kraju nie jest nawet tak dobre jak bycie prezesem jednej z waszych federacji, ale wykonaliście niesamowitą pracę. Prezydenci państw siedzą zresztą w ostatnim rzędzie. Możecie w to uwierzyć? Będą na was bardzo źli.
– Mamy tutaj także wiele słynnych legend FIFA oraz wielkich piłkarzy. Niektórych rozpoznaję, bo trochę znam się na sporcie. Moje dzieci uwielbiają piłkę. Jeden z moich synów, ten bardzo wysoki, Barron, kocha futbol. Jest dobrym piłkarzem. Może… nie wiem, jak wygląda u niego szybkość, bo wiecie, jest bardzo wysoki.
– Powiedziałem mu: „Barron, co się stanie, kiedy minie cię jakiś zawodnik z Hiszpanii, Argentyny, Francji albo Anglii? Co wtedy zrobisz?”.
– Odpowiedział: „Tato, bardzo dobrze operuję piłką”.
– Powiedziałem: „Ale Barron, co zrobisz, jeżeli on będzie szybszy?”.
– „Tato, on nigdy mnie nie minie”.
– Odpowiedziałem: „Ale co zrobisz, kiedy jednak cię minie?”. Na to pytanie nie chciał odpowiedzieć.
– Myślę więc, że szybkość jest w tym sporcie dość ważna. Zgadzacie się?
– Oczywiście – odpowiedział Infantino.
– Barron rzeczywiście ma jednak dobre umiejętności.
– Johnny pomógł rozwinąć tę dyscyplinę. Wszyscy pomogliście ją rozwinąć i wznieść na poziom, jakiego chyba nigdy wcześniej nie widziałem.
– Jest tutaj także ojciec Melanii, Viktor. Jest wspaniałym teściem. Świetny facet. Powiedział mi, że w młodości grał w piłkę. Nie dostał się wprawdzie do najwyższej ligi, ale był dobrym sportowcem. Viktor, wstań. Wstań. Były piłkarz. Dziękuję, Viktor. Będzie na meczu razem z Melanią i wszystkimi innymi. To znaczy, kogo nie będzie na tym meczu? Gdybyśmy mieli jeszcze jakieś dziesięć milionów biletów, sprzedalibyśmy każdy z nich. Wszystko jest wyprzedane. Nigdy czegoś takiego nie widziałem. Nikt czegoś takiego nie widział.
– Spotykamy się dziś wieczorem w Nowym Jorku, oczekując na niedzielne starcie dwóch niesamowitych drużyn – Hiszpanii i Argentyny.
– Oglądałem to podanie Messiego. Nie znam się na piłce tak dobrze jak ludzie znajdujący się w tej sali, ale znam się na sporcie i trochę wiem również o futbolu. Patrzyłem na Messiego i był bardzo dobrze pilnowany, prawda? Bardzo dobrze. Nagle znalazł się po prawej stronie. Wiecie, o której sytuacji mówię? Nie wiem, czy ktoś… Ja po prostu to zauważyłem. Nikt o tym nie mówił. Sam to dostrzegłem. Pomyślałem: „Pilnuje go świetny zawodnik”. Wtedy Messi przesunął się w prawo, a ten drugi piłkarz po prostu tam stał. Messi miał mnóstwo czasu. Kopnął piłkę. To podanie było, powiedziałbym, niecały centymetr od perfekcji. I to właściwie zakończyło mecz. To było genialne.
– Najlepsi zawodnicy robią takie rzeczy raz za razem. Po prostu rodzą się z czymś wyjątkowym. Wiem, że Ronaldo jest jednym z nich. Poznałem go przez te wszystkie lata. To świetny facet.
– W Anglii macie również wielkiego piłkarza, z którym grałem w golfa. Wiecie o tym, prawda? Harry’ego. Spisuje się fantastycznie. Myślę, że być może popełniono błąd, robiąc z niego defensywnego zawodnika. Ale co ja wiem o piłce? Wzięli swojego najlepszego zawodnika i ustawili go w defensywie. Trzeba przecież czasami trochę zaatakować, prawda? Nie zamierzam jednak tego oceniać. Co ja wiem o pracy trenera? Wydało mi się to po prostu trochę nietypowe. Harry jest jednak świetnym facetem.
– Spotykamy się więc w Nowym Jorku i czekamy na niedzielny finał tych dwóch niezwykłych drużyn. Myślę, że to będzie coś naprawdę wyjątkowego. To był turniej niepodobny do żadnego innego. Pełen zaciętej rywalizacji i niezapomnianych momentów. Było wiele niezapomnianych momentów, ale prawdopodobnie najbardziej niezapomnianym było to, kiedy tamten człowiek otrzymał… To była czerwona kartka? Zostałem wtedy zmuszony do zadzwonienia do Johnny'ego i przedstawienia mu pewnej rekomendacji. Powiedziałem: „Johnny, chciałbym coś zasugerować. Pozwól temu facetowi zagrać”. Nie, nie powiedziałem tego. Powiedziałem: „Chciałbym złożyć skargę”. Tak naprawdę również tego nie zrobiłem.
– Nie miałem pojęcia, jak to wszystko się zakończy, ale wyszło znacznie lepiej, ponieważ nie ma żadnych kontrowersji. Wygrali mecz, a nasza drużyna miała do dyspozycji wszystkich zawodników. Kiedy się nad tym zastanowicie, Johnny podjął kolejną świetną decyzję. Wiem, że nigdy nie zostanie za to doceniony. Nigdy nie otrzyma za to uznania. Pomyślcie jednak, co by się stało, gdyby nie pozwolił temu zawodnikowi wystąpić. Powiedzieliby później: „Wygralibyśmy, gdybyśmy mieli swoich najlepszych graczy”. Johnny podjął więc kolejną ze swoich wielu dobrych decyzji.
– Duch, patriotyzm i jedność związane z tym turniejem zjednoczyły, jak sądzę, cały świat. Mundial w 2026 roku pobił prawie każdy możliwy rekord. To zdecydowanie największy mundial w historii. Wielokrotnie większy od poprzednich, ponieważ dołączyło do niego 16 dodatkowych drużyn. Rozumiem, że następnym razem możecie powiększyć turniej jeszcze bardziej. Zasugerowałem, że skoro ten mundial odniósł taki sukces… Naprawdę mocno naciskam na tych ludzi, bo to oni podejmują decyzje. To oni dokładnie mówią Johnny'emu, co ma robić.
– Powiedziałem im: „Powinniście ponownie wybrać Stany Zjednoczone. Tym razem pominiemy Meksyk i Kanadę”. To ja bardzo uprzejmie pomogłem im znaleźć się w obecnym turnieju. Następnym razem wybieracie jednak nas, a kolejny mundial przyznajecie komuś innemu. W ten sposób pozbędziemy się części złości, nienawiści i całego tego napięcia. Johnny miał również inny pomysł. Powiedział, że następnym razem moglibyśmy zorganizować mundial w Chinach i Stanach Zjednoczonych. Chiny i Stany Zjednoczone. Dzięki temu między meczami mielibyście przyjemny, krótki lot. Piłkarze z pewnością byliby zachwyceni.
– To największe wydarzenie na świecie. Kiedy pierwszy raz o tym usłyszałem, powiedziano mi, że przypomina organizowanie wielu Super Bowl jednocześnie. Wielu Super Bowl. Prawda, Bob? Każdy stadion był wypełniony po brzegi. Kibice z 200 krajów uczestniczyli w 104 spotkaniach rozgrywanych w 16 miastach Ameryki Północnej. Widziałem niesamowite rzeczy. Moja matka pochodziła ze Szkocji, a ojciec z Niemiec. Kiedy zobaczyłem szkockie dudy i tych wszystkich Szkotów… Oni oszaleli. Naprawdę szaleli. Pomyślałem: „To jest zupełnie coś innego”. Wiele narodów przyjeżdżało tutaj, nie wiedząc, czego się spodziewać. I pokochali Stany Zjednoczone. Ludzie, którzy tutaj przyjechali, będą wracać. Może nawet na stałe. Nie wiem. Kochają Stany Zjednoczone.
– Świetnie sobie radzimy. Naprawdę świetnie. To złoty wiek Ameryki. Radzimy sobie lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. W naszym kraju inwestuje się 19,2 biliona dolarów. To znacznie więcej, niż kiedykolwiek zainwestowano w jakimkolwiek państwie. W całym kraju powstają fabryki. Z dumą mogę poinformować, że przy ponad 6,5 miliona widzów był to zdecydowanie najliczniej oglądany z trybun turniej w historii. I nie chodzi tylko o historię futbolu, lecz całego sportu. Ta liczba może już tylko… Cóż, może jeszcze wzrosnąć. Nie wiem, gdzie zorganizujecie następny turniej. Dokąd jedziecie następnym razem? Możesz mi powiedzieć? Wtedy powiem ci, czy uda wam się osiągnąć lepszy wynik. To będzie trudna liczba do pobicia, prawda? Wiecie, co Johnny zamierza zrobić? Jest bardzo ambitny. Właśnie dlatego chce dodać kolejne drużyny. Uważa, że jeśli doda więcej zespołów, być może uda mu się przebić ten rekord.
– Łączna liczba widzów na stadionach była większa niż frekwencja podczas dwóch poprzednich mundiali razem wziętych. Wspólnie przeprowadziliśmy ten turniej właściwie bezbłędnie. Nie chcę tego jeszcze mówić, ponieważ pozostały dwa mecze. Nie rozmawiajmy więc na razie o tym, jak wspaniale wszystko przebiegało. Atmosfera była absolutnie… Muszę powiedzieć, że służby porządkowe były fantastyczne, ale nie musiały zbyt ciężko pracować, ponieważ atmosfera była tak dobra. Nie było bójek. Nie było niczego takiego. Chciałbym powiedzieć, że wszystko było świetnie, ale zachowajmy to do niedzielnego wieczoru. Poczekajmy do niedzielnego wieczoru. Wszystko pójdzie dobrze.
– Zanim w niedzielę zabrzmi ostatni gwizdek, ten mundial obejrzy prawie sześć miliardów widzów. To rekord pobity wielokrotnie. Nie mam wątpliwości, że mundial zdobył miliony nowych kibiców. Wielu również w tym kraju, który tradycyjnie nie był krajem piłkarskim. Ale powoli się nim staje. Popularność futbolu rosła już wcześniej, a ten turniej z pewnością będzie miał ogromny wpływ. Od pierwszego dnia urzędowania mojej administracji w 2025 roku blisko współpracowaliśmy z FIFA, żeby to wydarzenie odniosło spektakularny sukces. Mamy wspaniałych ludzi. Andrew, bardzo ci dziękuję. Wykonałeś świetną pracę. Naprawdę ciężko pracowałeś. Dziękuję. Świetna robota.
– Żeby pokazać skalę przygotowań – organizacja tego rekordowego turnieju była pod względem logistycznym odpowiednikiem przeprowadzenia 78 Super Bowl NFL w ciągu niespełna dwóch miesięcy. Siedemdziesięciu ośmiu. Uruchomiliśmy zasoby ponad 50 federalnych departamentów i agencji. Zaangażowaliśmy wszystkie formacje federalnych służb porządkowych, aby spotkania były bezpieczne i przebiegały bez zakłóceń. Wszystko okazało się niesamowite. Departament Stanu przyspieszył wydawanie tysięcy, tysięcy wiz posiadaczom biletów na mundial. Robiliśmy to bardzo szybko. Nazywamy to szybkim wpuszczaniem. Wpuszczaliśmy ich szybko. Marco był fantastyczny. Marco Rubio wykonał fantastyczną pracę jako sekretarz stanu.
– Zapewniliśmy także ponad 1,2 miliarda dolarów na transport oraz bezpieczeństwo podczas turnieju. 1,2 miliarda. A on chciał jeszcze więcej. Powiedziałem: „John, możemy na chwilę trochę odpuścić?”. Miliard dwieście milionów na przewożenie ludzi. Czy to nie wspaniałe? Chcę podziękować grupie zadaniowej Białego Domu do spraw FIFA. Wykonali fantastyczną pracę. Andrew Giuliani również poradził sobie znakomicie. Bardzo dziękuję. Przyjęcie gości z całego świata podczas mundialu w 2026 roku było także wyjątkowym sposobem na rozpoczęcie obchodów 250 lat amerykańskiej wolności. Dziesiątki tysięcy ludzi z całego świata mogły świętować razem z nami. Mieliśmy fantastyczny weekend 4 lipca. Chyba nigdy wcześniej nie przeżyliśmy czegoś takiego. Wasza obecność uczyniła go jeszcze lepszym. Nie wiem, czy specjalnie tak to zaplanowaliście. Raczej nie, ale wyszło fantastycznie. Pojawił się niesamowity tłum. Na świętowanie naszego kraju w bardzo deszczowy wieczór przyszło 450 tysięcy ludzi. Z powodu wyładowań atmosferycznych wszyscy musieli jednak opuścić teren.
– Powiedziałem wtedy: „I tak to zrobimy, nawet jeżeli będę musiał przemawiać o drugiej w nocy”. Wezwaliśmy wszystkich z powrotem i wróciło 150 tysięcy ludzi. Byli już w drodze do Teksasu i Oklahomy, a mimo to wrócili. Mieliśmy 150 tysięcy osób stojących późnym wieczorem na deszczu. Ktoś zasugerował: „Zróbmy to innego dnia. Może za tydzień albo dwa”. Odpowiedziałem: „Nie, za tydzień czy dwa to już nie zadziała”. Musiało się odbyć w 250. rocznicę.
– Od szkockich kibiców, którzy w ubiegłym miesiącu opanowali ulice Bostonu, po argentyńskich fanów dopingujących Messiego… Jak dobry jest Messi? Ten hat-trick w Kansas City. Zdobył hat-tricka. To chyba coś bardzo rzadkiego w waszym sporcie. To dość rzadkie, prawda? Francja, nasz pierwszy sojusznik, wygrała 4 lipca w Filadelfii. Co to był za mecz. Wydawało się, że są… Takie jest życie, taki jest sport. Wydawali się nie do pokonania, a później nie zdołali pokonać Hiszpanii. Byli faworytami. Byli zespołem, który prawdopodobnie wygrywał swoje mecze najłatwiej. A później coś się wydarzyło. Tak bywa w życiu. Tak wygląda sport. W życiu również może się to zdarzyć. Jesteś rozgrzany do czerwoności, a później już nie jesteś. Oczywiście ja nic o tym nie wiem. Nie znam takich sytuacji. Ale tak bywa. Najpierw jesteś na szczycie, a później już nie. Trzeba jednak zawsze wracać. Nigdy nie można się poddawać.
– Możliwość podzielenia się z całym światem naszym wspaniałym krajem była dla Amerykanów prawdziwym zaszczytem. Dzisiaj Ameryka jest silniejsza, bogatsza i bardziej popularna niż kiedykolwiek. A wy stanowicie ważną część tego sukcesu. Jeszcze raz chcę podziękować Johnny'emu oraz niezwykłym ludziom z FIFA. To naprawdę niesamowici ludzie. Niektórych poznałem w ostatnim czasie. Kolejnych poznam w niedzielę. Chcę pogratulować każdej drużynie, która uczyniła mundial w 2026 roku jednym z największych wydarzeń sportowych w historii. Myślę jednak, że to było coś więcej niż wydarzenie sportowe. To nie było tylko wydarzenie sportowe. To było coś znacznie, znacznie większego. Coś bardzo, bardzo wyjątkowego. Powodzenia dla Hiszpanii i Argentyny w niedzielę. Niech wygra najlepsza drużyna.
– Teraz mam przyjemność – naprawdę wielką przyjemność – przedstawić niezwykle utalentowanego człowieka. Luciano Pavarotti był moim wielkim przyjacielem. Był wspaniałym śpiewakiem. Ja nie potrafię usłyszeć między nimi różnicy. Jedynym człowiekiem, który twierdzi, że Christopher nie jest równie dobry, jest sam Christopher. Mówi: „Nie jestem tak dobry jak on. On był największy w historii”. Ale Christopher Macchio to wielki, wielki talent i bardzo szanowany człowiek w świecie opery. Za chwilę usłyszycie potężny głos. Jeszcze raz bardzo dziękuję. Johnny, gratuluję organizacji prawdopodobnie najbardziej udanego wydarzenia, jakie kiedykolwiek zorganizowano. Dziękuję.
Komentarze (16)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się