„Przegraliśmy pod względem technicznym, taktycznym i w pojedynkach. Z ławki było to widać”, przyznał po spotkaniu Rayan Cherki. Kylian Mbappé przedstawił podobną diagnozę. Kapitan Francuzów stwierdził, że jego zespół nie rozegrał takiego meczu, jaki planował, i nie zaprezentował poziomu godnego półfinału mundialu.
Jak analizuje Joel del Río z dziennika MARCA, Francja nie odpadła po pojedynczym błędzie czy jednej niefortunnej sytuacji. Hiszpanie od początku narzucili warunki, przejęli kontrolę nad środkiem pola i sprawili, że wszystkie najgroźniejsze atuty rywali zostały zepchnięte na dalszy plan. Mbappé nie miał miejsca, żeby się rozpędzić, Ousmane Dembélé nie potrafił znaleźć przestrzeni między liniami, a Michael Olise rozegrał zdecydowanie najsłabszy mecz podczas tego turnieju. L’Équipe określił ofensywny kwartet Francuzów jako całkowicie odłączony od reszty zespołu.
Francuzi wypracowali zaledwie 0,30 gola oczekiwanego. Odkąd Opta dysponuje szczegółowymi danymi z mundiali, czyli od turnieju w 1966 roku, Trójkolorowi nigdy nie zanotowali słabszego wyniku. Hiszpania osiągnęła 1,63 xG. Obie drużyny oddały zbliżoną liczbę strzałów, ale różnica polegała na ich jakości. Trójkolorowi próbowali głównie z trudnych pozycji, a Hiszpanie regularnie doprowadzali akcje do stref, z których mogli stworzyć realne zagrożenie.
Mbappé zwrócił uwagę przede wszystkim na problemy Francuzów w pressingu. Jak wyjaśnił, jego drużyna regularnie znajdowała się w sytuacji dwóch na trzech w środku pola. Rodri i Fabián Ruiz otrzymywali zbyt dużo czasu, a francuscy zawodnicy nie potrafili ustalić, kto i w którym momencie powinien do nich doskakiwać. Hiszpanie bez większych problemów wychodzili spod nacisku, a każda kolejna nieudana próba odebrania im piłki otwierała przed nimi wolną przestrzeń.
To właśnie druga linia stała się symbolem różnicy między drużynami. Francja budowała swoją grę podczas mundialu na szybkości napastników i odbiorach pozwalających natychmiast ruszyć w kierunku bramki rywala. Tym razem odzyskiwała piłkę zbyt daleko od Unai Simóna, a po przejęciu nie potrafiła wymienić kilku dokładnych podań. Hiszpanie kontrolowali ustawienie przeciwników, wygrywali pojedynki i nie pozwalali, by mecz zamienił się w otwartą wymianę ciosów. L’Équipe podkreśla, że Francuzi zostali pokonani nie tylko indywidualnie, lecz także pod względem struktury gry, a Didier Deschamps nie znalazł sposobu, by zmienić przebieg spotkania.
„Kiedy wszedłem na boisko, nie czułem, że Hiszpania jest od nas lepsza. Z ławki było jednak widać, że bardzo dobrze podają piłkę. Grali w piłkę, którą lubią”, tłumaczył Cherki. Pomocnik przyznał jednocześnie, że Francuzi zostali pokonani technicznie, taktycznie oraz w bezpośrednich starciach.
Francuskie media nie próbowały łagodzić obrazu porażki. L’Équipe pisał o drużynie stłamszonej we wszystkich sektorach boiska i ofensywie, która po raz pierwszy na tym mundialu wyglądała na całkowicie pozbawioną pomysłów. Były reprezentant Francji Eliaquim Mangala stwierdził na łamach Le Parisien, że najbardziej niepokojące było to, iż Hiszpania ani przez moment nie czuła się poważnie zagrożona.
W RMC również przyznano, że przed półfinałem zbyt łatwo uwierzono w niezwyciężoność francuskiego zespołu. Trójkolorowi zdobyli wcześniej 16 bramek i dysponowali najbardziej efektowną ofensywą turnieju, ale Hiszpania odcięła napastników od podań, odebrała im możliwość rozpędzania kontrataków i zmusiła do gry w warunkach, w których czuli się najmniej komfortowo.
Deschamps uznał wyższość rywali, przyznając, że jego zawodnicy popełniali zbyt wiele błędów technicznych i fizycznych oraz nie potrafili zakłócić rytmu Hiszpanii. Selekcjoner nie ograniczył się jednak wyłącznie do samokrytyki. Zakwestionował również poziom sędziego Ivána Bartona i zapytał, czy Salwadorczyk był odpowiednią osobą do prowadzenia półfinału mistrzostw świata. Nie zmieniło to jednak ogólnej oceny spotkania: Francja została pokonana przez drużynę, która lepiej wykonywała swój plan od pierwszej do ostatniej minuty.
Komentarze (18)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się