Byliśmy dziś rywalami, ale poruszyły nas twoje łzy, kiedy schodziłeś na ławkę. Thibaut Courtois, jak się czujesz?
Dobrze, dobrze. Trochę kiepsko, ale trudno, nic się nie stało.
Najpierw zapytam, w którym momencie doznałeś urazu? Jak do tego doszło?
Przy długim zagraniu do De Ketelaere. Piłka leciała naprawdę daleko i coś poczułem, nic więcej. Pomyślałem więc, że mięsień może być po prostu trochę przeciążony, bo wcześniej wykonałem już chyba ze 30 długich wybić. W końcu mógł tego nie wytrzymać. Podczas przerwy na uzupełnienie płynów chciałem grać dalej, ale prawdą jest, że nie byłem w stanie posłać piłki na 80 metrów, rozumiesz? Później trener powiedział jednak, że skoro nie jestem w stu procentach zdrowy, to mnie zmieni. I nic się nie stało.
Czyli to była decyzja selekcjonera? Sam nie poprosiłeś o zmianę?
Nie. Powiedziałem, że nadal coś czuję i nie mogę daleko wybijać piłki, ale chciałem kontynuować grę. Chciałem zostać na boisku przynajmniej przez pięć minut, żeby zobaczyć, jak będzie wyglądał mecz. Gdybym nie musiał często grać długich piłek, mógłbym sobie poradzić. Ostatecznie to selekcjoner podejmuje decyzję i nie mam z tym żadnego problemu. Dla mnie drużyna również zawsze jest najważniejsza. Jeżeli on chciał mieć na boisku kogoś w stu procentach zdrowego, to wszystko jest w porządku.
– Senne Lammens to fantastyczny bramkarz, przed którym rysuje się wspaniała przyszłość. Ten moment sprawi, że stanie się jeszcze silniejszy.
Komentarze (3)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się