Obserwowanie Jude’a Bellinghama podczas tego mundialu oznacza śledzenie rzadkiego momentu, w którym bardzo dobry zawodnik zaczyna stawać się wielkim, ocenia Jack Pitt-Brooke z The Athletic. W meczu z Chorwacją pomocnik Realu Madryt ruszył z piłką przez połowę boiska i zdobył trzecią bramkę. Przeciwko Panamie uczestniczył w dwóch pierwszych golach Anglików, a w starciu z Meksykiem zaprezentował niemal wszystko, co czyni go wyjątkowym.
Bellingham najpierw rzucił się do piłki i strzałem głową otworzył wynik, a niespełna dwie minuty później ponownie znalazł się w polu karnym i zdobył drugą bramkę. Do tego dołożył ważną interwencję pod własną bramką, prowadził kontrataki i do ostatnich minut naciskał na rywali, choć po końcowym gwizdku wyglądał na całkowicie wyczerpanego, zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie.
Według dziennikarza ekscytujące jest przede wszystkim przekonanie, że Bellingham chce samodzielnie wpłynąć na losy całego turnieju. Podobnie jak Lionel Messi czy Kylian Mbappé, zachowuje się tak, jakby rozstrzyganie najważniejszych meczów było jego prawem i obowiązkiem. Dyskusje o tym, czy w ogóle powinien znaleźć się w podstawowym składzie Anglii, wydają się dziś bardzo odległe. Przed pierwszym spotkaniem Alan Shearer należał przecież do ekspertów, którzy ustawiali za Harrym Kane’em Morgana Rogersa.
Na mundialu widoczna jest jednak również inna strona 23-latka. Po zwycięstwie nad Meksykiem Bellingham pocieszał w tunelu 17-letniego Gilberto Morę i wymienił się z nim koszulką. Zatrzymał się też przy wenezuelskim dziennikarzu, żeby porozmawiać z nim po hiszpańsku i przekazać kilka słów wsparcia. W jednym z wywiadów opowiedział natomiast o swoim zmarłym dziadku, który zaszczepił w nim przywiązanie do kraju i reprezentacji Anglii.
Wszystko to sprawia, że z zewnątrz Bellingham wygląda podczas tego turnieju na bardziej swobodnego i pewnego swojego miejsca w drużynie niż kiedykolwiek wcześniej. Morgan Rogers i Jordan Henderson zaczęli nazywać go „Unc”, skrótem od angielskiego słowa „uncle”, czyli „wujek”. Jest to żartobliwe nawiązanie do zachowania Bellinghama, który mimo młodego wieku często występuje w roli jednego z najbardziej doświadczonych członków grupy. To on przedstawił też kolegom grę karcianą Skyjo, która pomaga im wypełnić wolny czas w bazie reprezentacji w Kansas City.
Piłkarz Realu wciąż nie bierze udziału we wszystkich aktywnościach medialnych, w których pojawiają się niektórzy koledzy. Kiedy Anglicy przebywali na Florydzie, spóźnił się na jedno z obowiązkowych nagrań dla FIFA, ponieważ wcześniej odbył dodatkowy trening na siłowni. Po przyjściu długo przepraszał jednak operatora, który musiał na niego czekać.
Kiedy Bellingham rozmawia z dziennikarzami, jest bardziej otwarty i mniej defensywny niż podczas EURO 2024. Po przewrotce w doliczonym czasie meczu ze Słowacją wykorzystał konferencję prasową, by odpowiedzieć na krytykę kierowaną pod adresem reprezentacji. W tamtym turnieju zdarzały się chwile, w których nie wyglądał na szczęśliwego ani na boisku, ani poza nim.
Pitt-Brooke przypomina jednak, że w trakcie mistrzostw Europy Bellingham skończył dopiero 21 lat. Wybitni młodzi piłkarze muszą dorastać na oczach całego świata, a każdy ich gest, słowo i błąd są natychmiast oceniane. Możliwe więc, że Anglik stał się po prostu dojrzalszy, spokojniejszy i lepiej przygotowany do życia z zainteresowaniem, które towarzyszy mu każdego dnia.
Rogers nie uważa jednak, by podczas tego mundialu jego przyjaciel przeszedł nagłą przemianę. „Szczerze mówiąc, ja zawsze mam takie wrażenie przy nim. Jako piłkarze i jako ludzie wokół tej grupy widzimy, że daje to na każdym zgrupowaniu, na którym z nim byłem, i oczywiście poza zgrupowaniem też. Taki jest jako człowiek. Widzisz jego głód zwycięstwa, jego ambicję i to, ile znaczy dla niego decydowanie o tych meczach, bycie tym zawodnikiem, który pcha nas do przodu. Każdy gra lepiej, kiedy jest szczęśliwy, a on jest naprawdę szczęśliwy. Cieszy się futbolem”.
Obecna forma Bellinghama jest tym bardziej imponująca, że pojawiła się po jednym z trudniejszych sezonów w jego karierze. W lipcu Anglik przeszedł operację barku, opuścił wrześniowe zgrupowanie reprezentacji, a w październiku nie został powołany. Później doznał urazu mięśniowego i zabrakło go również w marcowych spotkaniach towarzyskich. Przed rozpoczęciem mundialu w całym 2026 roku wystąpił od pierwszej minuty tylko w jednym meczu o punkty, pozbawionym już większego znaczenia starciu z Albanią.
Zdaniem Rogersa długa przerwa mogła ostatecznie pomóc Bellinghamowi. Przez kilka poprzednich lat rozgrywał ogromną liczbę spotkań, dlatego jego organizm potrzebował odpoczynku. Po powrocie pomocnik aż rwał się do gry i przystąpił do mundialu nie tylko dobrze przygotowany fizycznie, ale także znajdując się w bardzo dobrym położeniu pod względem mentalnym.
Miniony sezon nie był dla niego łatwy również w Realu Madryt. Królewscy zakończyli rozgrywki bez żadnego trofeum po raz pierwszy od sezonu 2020/21, a Bellingham, podobnie jak kilka innych gwiazd drużyny, początkowo nie najlepiej odnalazł się w pomysłach Xabiego Alonso. W klubie nadal postrzegano go jednak jako jednego z najciężej pracujących i najbardziej profesjonalnych zawodników.
Po zmianie trenera Álvaro Arbeloa bardzo cenił współpracę z Anglikiem. W Madrycie nie ma większych wątpliwości dotyczących jego dojrzałości. Bellingham już teraz jest uznawany za jednego z liderów zespołu, choć występuje w jednym z najbardziej wymagających klubów na świecie. Ma być również jednym z najważniejszych elementów nowego Realu budowanego przez José Mourinho.
Dojrzałość Bellinghama nie jest zresztą nowym zjawiskiem. Jego historia z reprezentacją Anglii rozpoczęła się dziesięć lat temu, gdy jako 13-latek trafił do kadry do lat 15. Angielska federacja prowadziła wówczas projekt mający przyspieszyć rozwój najbardziej utalentowanych zawodników. Bellingham i Jamal Musiala zostali uznani za piłkarzy, których warto szybciej wprowadzać do kolejnych zespołów młodzieżowych.
Bellingham wkrótce nie tylko wyróżniał się na boisku, ale również przewodził całej grupie. Po meczach zawodnicy mieli wspólnie przeanalizować występ, a następnie przedstawić swoje wnioski kolegom. Trenerów zaskakiwała naturalna pewność siebie młodego pomocnika. Richie Kyle, jeden z jego ówczesnych szkoleniowców, wspominał, że pozostali piłkarze patrzyli na Bellinghama jak na lidera właśnie ze względu na sposób, w jaki potrafił przemawiać i przedstawiać swoje opinie.
Jego dojrzałość przejawiała się także w prostszych gestach. Po wspólnych posiłkach zbierał kubki i talerze innych zawodników, a nowych członków zespołu starał się od razu przyjąć w przyjazny sposób. Podczas obecnego mundialu podobne zachowania są widoczne coraz częściej. Reprezentowanie kraju to środowisko, do którego Bellingham przygotowywał się właściwie od dziecka.
Efektem jest nie tylko piłkarz znajdujący się w znakomitej formie, ale też zawodnik podnoszący poziom całego zespołu. Najlepiej widać to po jego współpracy z Harrym Kane’em. Kapitan Anglików najlepiej czuje się w ataku, gdy ma obok siebie partnera wbiegającego w przestrzenie, które sam tworzy swoim ruchem.
Przez lata takim zawodnikiem był Raheem Sterling. Jego współpraca z Kane’em odegrała ważną rolę w awansie Anglii do półfinału mundialu w 2018 roku i finału EURO 2020. Sterling stracił jednak miejsce w składzie podczas mistrzostw świata w 2022 roku i później nie wrócił już do reprezentacji. Bez niego Kane często wyglądał na osamotnionego.
Podczas EURO 2024 Gareth Southgate nie znalazł właściwego ustawienia. Bellingham i Phil Foden poruszali się w podobnych strefach za plecami Kane’a, przez co ograniczali sobie nawzajem przestrzeń. Thomas Tuchel uznał, że nie zdoła umieścić całej trójki w jednej jedenastce. Nie powołał więc Fodena i zbudował ofensywę przede wszystkim na współpracy Bellinghama z Kane’em.
Rezultaty widać podczas mundialu. Bellingham dośrodkował do Kane’a przy jego bramce z Panamą. Przeciwko Meksykowi ruch napastnika stworzył pomocnikowi przestrzeń do zdobycia pierwszego gola, a jego podanie pozwoliło Jude’owi strzelić po raz drugi. Przedturniejowe dyskusje o problemach w ich współpracy są już tylko odległym wspomnieniem.
Anglia może dziś korzystać z dwóch piłkarzy światowej klasy, którzy dobrze czują się zarówno ze sobą, jak i z rolami powierzonymi im przez selekcjonera. Bellingham nie musi rywalizować z Kane’em o miejsce ani wchodzić mu w drogę. Stał się jego najważniejszym partnerem i jednocześnie zawodnikiem zdolnym samodzielnie rozstrzygać największe mecze.
Podczas tego mundialu nie tylko potwierdza więc, że należy do najlepszych piłkarzy świata. Pokazuje również, że różnica między zawodnikiem bardzo dobrym a wielkim polega na wpływie wywieranym na wszystkich znajdujących się obok. Bellingham nie ogranicza się już do własnych bramek, rajdów i odbiorów. Sprawia, że lepiej gra cała Anglia.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się