Zwycięzcy obu spotkań zmierzą się w środę 15 lipca w Atlancie. Najpierw dojdzie do pojedynku dwóch dawnych kolegów z Borussii Dortmund, którzy wyrośli na największe gwiazdy swoich reprezentacji. Później Szwajcarzy spróbują przerwać ostatni mundial Messiego i sprawić, że w półfinałach pozostaną już wyłącznie drużyny z Europy.
Norwegia – Anglia
Norwegowie przyjechali na swój pierwszy mundial od 1998 roku i już osiągnęli największy sukces w historii swoich występów w tym turnieju. Po raz pierwszy znaleźli się w ćwierćfinale, eliminując Brazylię. Ørjan Nyland obronił rzut karny Bruno Guimarãesa, a Erling Haaland zdobył dwie bramki w ostatnich kilkunastu minutach. Honorowe trafienie Neymara w doliczonym czasie gry nie uratowało pięciokrotnych mistrzów świata.
Anglia również potrzebowała wyjątkowego występu jednego ze swoich liderów. Na wypełnionym po brzegi Estadio Azteca pokonała Meksyk 3:2, chociaż od 54. minuty grała w osłabieniu po czerwonej kartce Jarella Quansaha. Dwa pierwsze gole strzelił Bellingham, który potrzebował na skompletowanie dubletu zaledwie 98 sekund. Później rzut karny wykorzystał Harry Kane, a Anglicy przetrwali napór gospodarzy.
Bellingham i Haaland występowali razem w Borussii Dortmund od 2020 do 2022 roku. Wspólnie rozegrali 63 mecze, a Anglik asystował przy siedmiu bramkach Norwega. Zdobyli również Puchar Niemiec i nawiązali bliską przyjaźń, którą podtrzymują mimo przeprowadzek do Realu Madryt oraz Manchesteru City. Dzisiaj po raz pierwszy spotkają się po przeciwnych stronach w meczu reprezentacyjnym o tak wielką stawkę.
Obaj należą do najważniejszych piłkarzy obecnego mundialu. Haaland zdobył siedem z dwunastu bramek Norwegii. Zagrał w czterech spotkaniach i trafiał w każdym z nich, a odpoczywał jedynie podczas przegranego 1:4 meczu z Francją. Bellingham ma cztery gole, z czego dwa strzelił w chwili, gdy Anglia najbardziej potrzebowała jego odwagi oraz wejść w pole karne.
„Norwegia stanowi inne zagrożenie. Niektórych z jej piłkarzy znamy bardzo dobrze. Są tam zawodnicy klasy światowej, więc musimy być gotowi”, mówił Bellingham po zwycięstwie nad Meksykiem. Haaland z uśmiechem przerzucił natomiast presję na rywali. „Anglia jest jednym z głównych faworytów, więc powinniście wywierać całą możliwą presję na angielskich zawodnikach”, stwierdził napastnik. Dodał, że będzie to dla niego szczególne spotkanie, ponieważ urodził się w Leeds, gra w Premier League i zmierzy się z kilkoma klubowymi kolegami.
Sprowadzenie całej Norwegii do Haalanda byłoby jednak błędem. Martin Ødegaard bardzo dobrze kierował grą przeciwko Brazylii, Antonio Nusa może wykorzystać problemy Anglików na prawej obronie, a Alexander Sørloth daje drużynie kolejną możliwość zakończenia akcji. Norwegowie nie potrzebują wielu okazji, aby zdobywać bramki, a Nyland pokazał, że potrafi utrzymać ich w grze podczas długich okresów przewagi przeciwnika.
Anglicy odpowiadają przede wszystkim duetem Bellingham i Kane. Kapitan zdobył sześć bramek, a w całym turnieju do siatki w ich zespole trafiali jedynie Kane, Bellingham i Marcus Rashford. Bukayo Saka ma trzy asysty i powinien ponownie rozpocząć spotkanie na prawym skrzydle.
Thomas Tuchel ma problemy przede wszystkim w defensywie. Quansah został zawieszony na dwa mecze, a Jordan Henderson nie zagra z powodu złamanej ręki. Sytuacja pozostałych zawodników znacznie się jednak poprawiła. Declan Rice opuścił część zajęć z powodu problemów żołądkowych, ale w piątek wrócił do pełnego treningu i powinien znaleźć się w podstawowym składzie. Z zespołem ćwiczyli również Marc Guéhi i Reece James. Guéhi ma rozpocząć mecz na środku obrony, natomiast James, który opuścił trzy ostatnie spotkania, najprawdopodobniej usiądzie na ławce. Faworytem do gry na prawej stronie jest Djed Spence. Tuchel potwierdził, że poza Quansahem i Hendersonem ma do dyspozycji wszystkich zawodników.
W norweskim obozie także pojawiły się problemy zdrowotne. Jørgen Strand Larsen zmagał się z gorączką, a kilku innych zawodników miało objawy przeziębienia, jednak przed meczem nie zgłoszono żadnych potwierdzonych absencji.
Będzie to pierwsze spotkanie tych reprezentacji na mistrzostwach świata. Norwegia wygrała tylko dwa z dwunastu dotychczasowych meczów z Anglią, ale oba zwycięstwa przeszły do jej piłkarskiej historii. W 1981 roku pokonała rywala 2:1, co doprowadziło do słynnego radiowego okrzyku: „Maggie Thatcher, słyszysz mnie?”. W 1993 roku zwyciężyła 2:0 w eliminacjach do mundialu, na który Anglicy ostatecznie nie pojechali.
Przewidywane składy
Norwegia: Nyland; Ryerson, Ajer, Heggem, Møller Wolfe; Berg, Berge, Ødegaard; Sørloth, Haaland, Nusa.
Anglia: Pickford; Spence, Konsa, Guéhi, O’Reilly; Anderson, Rice; Saka, Bellingham, Gordon; Kane.
Mecz Norwegii z Anglią na Miami Stadium rozpocznie się o 23:00 polskiego czasu. Transmisję przeprowadzą TVP 1, TVP Sport, tvpsport.pl i aplikacja TVP Sport. Spotkanie skomentują Mateusz Borek i Grzegorz Mielcarski, a sędzią będzie Clément Turpin z Francji.
W Miami temperatura ma sięgać 33–34 stopni, a przez wysoką wilgotność odczuwalna może przekraczać 40 stopni. Prognozy wskazują także na niewielkie ryzyko burz w okolicach pierwszego gwizdka. W przypadku wyładowań atmosferycznych spotkanie może zostać opóźnione lub przerwane.
Argentyna – Szwajcaria
Argentyna wygrała wszystkie pięć meczów, ale jej droga do ćwierćfinału przestała być spokojna. W 1/16 finału Republika Zielonego Przylądka dwukrotnie odrabiała straty, a obrońcy tytułu zwyciężyli 3:2 dopiero po dogrywce. Jeszcze bliżej sprawienia sensacji był Egipt, który do 79. minuty prowadził 2:0. Gole Cristiana Romero, Lionela Messiego i Enzo Fernándeza pozwoliły jednak Argentyńczykom odwrócić losy spotkania.
Messi ma 39 lat, ale cały czas decyduje o grze swojego zespołu. Zdobywał bramki we wszystkich pięciu spotkaniach i z ośmioma trafieniami prowadzi w klasyfikacji strzelców wspólnie z Kylianem Mbappé. Łącznie uzbierał już 21 goli na mistrzostwach świata, o jednego więcej od Francuza. Przeciwko Egiptowi nie wykorzystał rzutu karnego, później jednak asystował przy trafieniu Romero i doprowadził do remisu.
Szwajcarskie media zwracają uwagę, że tak duże uzależnienie Argentyny od jej kapitana może być jednocześnie słabością mistrzów świata. Messi oddał najwięcej strzałów w turnieju, ale przebiegł w pięciu meczach niespełna 36 kilometrów i bardzo rzadko pomaga drużynie po stracie piłki. Szwajcarzy spróbują wykorzystać pozostawianą przez niego przestrzeń, choć Granit Xhaka przyznaje, że zatrzymanie Argentyńczyka przez cały mecz może być niemożliwe. „Gra w czasach Messiego jest dla nas przywilejem. To przywilej móc stać się częścią jego historii”, stwierdził kapitan Helwetów.
Po spotkaniu z Egiptem znów pojawiły się zarzuty, że FIFA chce jak najdłużej utrzymać Messiego i Argentynę w turnieju. Egipcjanie skarżyli się przede wszystkim na anulowanie gola Mostafy Ziko oraz brak rzutu karnego po starciu Mohameda Salaha z Juliánem Álvarezem tuż przed zwycięską bramką Enzo Fernándeza.
„Tu chodzi o pieniądze. Chcą, aby Messi pozostał w turnieju. W futbolu wiele rzeczy dzieje się poza boiskiem ze względu na różne interesy”, powiedział Hossam Hassan. Selekcjoner Egiptu uznał, że jego drużyna została skrzywdzona, i zapowiedział, że nie obejrzy już żadnego meczu tego mundialu.
Na oskarżenia odpowiedział Pierluigi Collina. Szef sędziów FIFA przekonywał, że VAR prawidłowo anulował bramkę z powodu nadepnięcia Marwana Attii na stopę Lisandro Martíneza, a kontakt Álvareza z Salahem był normalną walką o piłkę. „Nikt nie może twierdzić, że na sędziów FIFA może ktokolwiek wpływać, nawet prezes FIFA”, oświadczył Collina.
Dowodów na wspieranie mistrzów świata nie ma, ale Argentyna nie budzi już tak powszechnej sympatii jak jej kapitan. Koledzy Messiego często irytują rywali prowokacjami, protestami i grą na granicy przepisów. Nie pomógł im Cristian Romero, który po zwycięskiej bramce ostentacyjnie świętował przed twarzą Salaha. Po odpadnięciu Maroka Argentyńczycy są jedynym zespołem spoza Europy, który pozostał w turnieju.
Szwajcaria ma za sobą znacznie spokojniejszą drogę. Wygrała swoją grupę po remisie z Katarem oraz zwycięstwach nad Bośnią i Hercegowiną i Kanadą. W fazie pucharowej pokonała Algierię 2:0, a następnie wyeliminowała Kolumbię po rzutach karnych. Po 120 minutach nie padła żadna bramka, Gregor Kobel obronił jeden strzał w serii jedenastek, a decydującą próbę wykorzystał Ruben Vargas.
Helweci znaleźli się w ćwierćfinale pierwszy raz od 1954 roku. Wtedy, podczas mundialu rozgrywanego we własnym kraju, przegrali z Austrią 5:7, chociaż po niespełna 20 minutach prowadzili 3:0. Spotkanie przeszło do historii jako „bitwa w upale” i do dzisiaj pozostaje najbardziej bramkostrzelnym meczem w dziejach mistrzostw świata.
Największym problemem Murata Yakina jest stan zdrowia Johana Manzambiego. 20-latek zdobył trzy bramki i zanotował dwie asysty, ale z powodu urazu kolana nie zagrał z Kolumbią. Yakin potwierdził już, że pomocnik nie zdążył się wyleczyć i zabraknie go również przeciwko Argentynie. Do podstawowego składu powinien wrócić Vargas, a o miejsce za napastnikiem rywalizują Fabian Rieder i Djibril Sow.
„Mierzymy się z obrońcami tytułu, co jest dla nas wyjątkową szansą. Jednocześnie przekonaliśmy się, że Argentyna nie jest niepokonana”, stwierdził Yakin. Jego zespół nie stracił jeszcze bramki w fazie pucharowej, a przeciwko Kolumbii pokazał, że potrafi zrezygnować z efektownej gry i cierpliwie bronić dostępu do własnego pola karnego.
Lionel Scaloni nie ma poważniejszych problemów kadrowych. Cristian Romero przeszedł badania z powodu dolegliwości łydki, ale został dopuszczony do gry. Selekcjoner przyznał, że może wystawić niemal taką samą jedenastkę jak przeciwko Egiptowi. Największe wątpliwości dotyczą wyboru między Nahuelem Moliną i Gonzalo Montielem na prawej obronie oraz między Alexisem Mac Allisterem i Nicolásem Gonzálezem w pomocy. Julián Álvarez powinien utrzymać miejsce obok Messiego.
Obie reprezentacje spotkały się na mundialu w 2014 roku. Szwajcarzy długo zatrzymywali Messiego i jego kolegów, ale w 118. minucie kapitan Argentyny przeprowadził akcję zakończoną zwycięskim golem Ángela Di Maríi. Z uczestników tamtego meczu w obecnych kadrach pozostali jedynie Messi, Xhaka i Ricardo Rodríguez. Szwajcaria nigdy nie pokonała Argentyny. Przegrała pięć z siedmiu bezpośrednich spotkań, a dwa pozostałe zakończyły się remisami.
Przewidywane składy
Argentyna: Martínez; Molina, Cristian Romero, Lisandro Martínez, Tagliafico; De Paul, Paredes, Enzo Fernández, Mac Allister; Messi, Julián Álvarez.
Szwajcaria: Kobel; Zakaria, Akanji, Elvedi, Ricardo Rodríguez; Freuler, Xhaka; Ndoye, Rieder, Ruben Vargas; Embolo.
Mecz Argentyny ze Szwajcarią na Kansas City Stadium rozpocznie się w nocy z soboty na niedzielę o 3:00 polskiego czasu. Transmisję przeprowadzą TVP 1, TVP Sport, tvpsport.pl i aplikacja TVP Sport. Spotkanie skomentują Jacek Laskowski i Robert Podoliński, a poprowadzi je João Pinheiro z Portugalii. Zwycięzca zagra w półfinale z Norwegią lub Anglią.
Komentarze (5)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się