REKLAMA
REKLAMA

Roberto Martínez: To był mój ostatni mecz w roli selekcjonera reprezentacji Portugalii

Roberto Martínez po porażce z Hiszpanią rozmawiał z mediami. Przedstawiamy najważniejsze wypowiedzi selekcjonera reprezentacji Portugalii.

REKLAMA
REKLAMA
Roberto Martínez: To był mój ostatni mecz w roli selekcjonera reprezentacji Portugalii
Roberto Martínez. (fot. Getty Images)

Pomeczowy wywiad dla DAZN

– To było spotkanie na bardzo wysokim poziomie pod względem technicznym i taktycznym. Oba zespoły miały bardzo podobny pomysł: chciały utrzymywać się przy piłce i wykorzystywać indywidualny talent, by przedostawać się pod bramkę rywala. Po obu stronach nie brakowało fantastycznych zawodników. Wielka szkoda. Myślę, że najbardziej sprawiedliwy byłby remis i dogrywka. Hiszpania wykorzystała swoją pierwszą naprawdę klarowną okazję. Gratuluję Hiszpanom i życzę im wszystkiego najlepszego. Chcę również pogratulować swoim zawodnikom. Możemy być bardzo dumni ze sposobu, w jaki zagraliśmy.

REKLAMA
REKLAMA

– Lamine nie sprawiał nam problemów. Kiedy na boisku pojawił się Semedo, również dobrze go powstrzymywaliśmy. Chodziło bardziej o schematy ofensywne Hiszpanii. Gol padł po szybko rozegranym rzucie wolnym. Oba zespoły stawiają sobie bardzo wysokie wymagania. Prawdopodobnie w drugiej połowie nie przedostawaliśmy się do ostatniej tercji boiska tak często, jak chcieliśmy. Mieliśmy pecha, że nie doprowadziliśmy do dogrywki. Uważam, że przez kolejne 30 minut gry bylibyśmy lepsi od Hiszpanii. O wyniku zdecydowały detale, ale mimo porażki możemy być dumni.

– Teraz najważniejsze jest wspólnie przeżyć ten smutek w szatni i podziękować zawodnikom za wysiłek włożony w ten mundial. Na rozmowy o selekcjonerze przyjdzie jeszcze czas.

Pomeczowa konferencja prasowa

– Kończymy turniej w smutku. Nie takiego rezultatu chcieliśmy. Rywal był jednym z faworytów, ale nie powstrzymało nas to przed walką o nasz cel. Graliśmy odważnie i agresywnie w obronie. Broniliśmy bardzo dobrze. W 1/8 finału mistrzostw świata decydują jednak detale. Piłka może odbić się od poprzeczki i wpaść do bramki albo nie, w 90. minucie może pojawić się okazja po stałym fragmencie gry… Takie szczegóły robią różnicę. Mimo wszystko czuję ogromną dumę. Zespół był bardzo dobrze zorganizowany, a przy piłce mieliśmy dobre momenty. W drugiej połowie mogliśmy stworzyć sobie więcej okazji. Jestem jednak niesamowicie dumny, ponieważ ten występ pokazuje całą pracę wykonaną przez zawodników. Zabrakło nam trochę szczęścia. Tym razem nie było ono po naszej stronie.

REKLAMA
REKLAMA

– To prawda, że był to mój ostatni mecz w roli selekcjonera reprezentacji Portugalii. Chcę jednak powiedzieć dwie rzeczy. Po pierwsze, pragnę podziękować Portugalczykom, ponieważ była to niesamowita droga i czuję dumę, której nie da się opisać. Siła i energia kibiców oraz całego kraju były niezwykłe. Dziękuję za to. Zachowam te wspomnienia na zawsze. Po drugie, chcę podziękować zawodnikom za ich pracę, która była niesamowita. Mają ogromny talent, ale najważniejsze było ich zaangażowanie i gotowość, by tworzyć prawdziwy zespół. Rozegraliśmy 45 meczów, najwięcej w historii reprezentacji Portugalii. To zasługa poświęcenia zawodników. Zachowam wspomnienia o wygraniu Ligi Narodów, biciu rekordów… Chcę również podziękować federacji za zapewnienie nam wszystkich warunków oraz członkom sztabu szkoleniowego. Bardzo ciężko pracowali, by pomagać naszym zawodnikom. Odchodzę z niezwykłymi wspomnieniami i ogromną wdzięcznością wobec Portugalczyków.

– Przede wszystkim nie ponieśliśmy porażki w sensie klęski. Przegraliśmy z jednym z faworytów turnieju. Graliśmy z Hiszpanią jak równy z równym, pozostaliśmy sobą i pokazaliśmy niezwykły indywidualny talent. Zwycięstwo czy porażka… Wygraliśmy Ligę Narodów, ale rzuty karne również rozstrzygają detale. Zapamiętam przede wszystkim naszą regularność, liczbę zdobytych bramek i punktów. Osiągnięcie takiego poziomu w futbolu reprezentacyjnym jest bardzo trudne. Zapamiętam koncepcje taktyczne i liczbę zawodników, którzy otrzymali szansę reprezentowania kraju. Porażką byłoby nie spróbować wygrać. My próbowaliśmy do ostatniej minuty i daliśmy z siebie wszystko. Zawodnicy byli wzorowi, byli niesamowici. Właśnie to czyni człowieka zwycięzcą zarówno w futbolu, jak i w życiu. Pozostawiam po sobie niezwykłe dziedzictwo i mam nadzieję, że portugalscy kibice zapamiętają, iż ja oraz mój sztab przez te lata daliśmy z siebie wszystko.

REKLAMA
REKLAMA

– To koniec pewnego cyklu. Pedro Proença ma pełne prawo wybrać własnego selekcjonera. Chcę podziękować prezesowi i federacji za całe wsparcie oraz za wszystko, co zrobili, by zapewnić nam odpowiednie warunki. To koniec cyklu. Jestem wdzięczny za otrzymane wsparcie. Zabieram ze sobą wspomnienia i mam nadzieję, że Portugalczycy również zachowają dobre wspomnienia z tych trzech i pół roku.

– Nie, nie sądzę. Przyjechałem do Portugalii, by wygrać mistrzostwa świata, i uważam, że skoro tego nie osiągnęliśmy, dalsza praca nie miałaby sensu. Zarząd oraz prezes mogą teraz wybrać nowego selekcjonera. Prezes zawsze wspierał moją pracę, ale mój kontrakt wygasa dzisiaj. Nie mam wiele więcej do powiedzenia.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (9)

REKLAMA