[oficer prasowy Federacji] Zaczynamy więc konferencję z Endrickiem, 19-letnim zawodnikiem. 20 meczów w reprezentacji Brazylii, cztery gole. U Ancelottiego to sześć meczów i jeden gol. Jesteś na swoim pierwszym mundialu, ale jesteś kimś, kto bił rekordy wczesnego wejścia do reprezentacji i jak powiedziałem, to już 20 meczów w kadrze. Mimo 19 lat czujesz, że jesteś już trochę weteranem reprezentacji Brazylii? Masz trochę takie odczucie?
Przede wszystkim, dzień dobry. Jestem bardzo wdzięczny Bogu za wszystko, co robi w moim życiu i za to, że tak młodo trafiłem do reprezentacji. To już trzy lata, odkąd przyjeżdżam na zgrupowania kadry. Jestem za to bardzo wdzięczny, bardzo wdzięczny Bogu, bo wiem, że to odpowiedzialność, którą mam i muszę dalej wykonywać swoją pracę, żeby, jeśli Bóg pozwoli, dalej wracać do reprezentacji. To miejsce, w którym zawsze chcę być, żeby reprezentować mój kraj i pomagać kadrze. Myślę, że to najważniejsze, to właśnie muszę robić.
[SBT News Esports] 26 minut z Haiti, 8 minut ze Szkocją, teraz 46 z Japonią. Jak wygląda twoja niecierpliwość, twoje rozmowy z kolegami, z rodziną o tych szansach? Czy zbliża się moment, w którym zaczniesz mecz w podstawowym składzie? I po tym, co widziałeś dzisiaj na treningu, czy tym meczem od początku może być niedzielne spotkanie?
Dzień dobry, Mauro. Nie, jestem bardzo wdzięczny, że tu jestem. Dla mnie już zwycięstwem jest bycie z tą grupą, bycie w reprezentacji Brazylii i granie na mundialu. Myślę, że jest tutaj 26 zawodników, którzy szaleńczo chcą grać, szaleńczo chcą pomagać reprezentacji i wszyscy są gotowi. Ja też jestem bardzo gotowy na ten moment, bo gdyby tych 26, którzy tutaj są, nie było gotowych, to by ich tu nie było. Wszyscy tutaj czekają na swoją szansę. Będę czekał z Bogiem, będę czekał na Mistera [tak Brazylijczycy nazywają trenera]. Mister zrobi to, co najlepsze dla drużyny i jeśli Bóg pozwoli, rozegramy dobry mecz i będziemy mogli przejść dalej.
[ESPN] Dzisiaj widziałam, jak wchodzisz na trening i dużo rozmawiasz z Neymarem. Nawet w pierwszym meczu, kiedy byłeś na ławce, on rozmawiał z tobą, a ty wyraźnie mówiłeś: „Gdybym mógł, wszedłbym na boisko”. Jak wygląda twoja relacja z nim? On jest już weteranem mundiali. Daje ci jakieś rady, jak grać na swoim pierwszym mundialu? On ma cztery mundiale, a ty jesteś na swoim pierwszym. Masz z nim dobrą relację? Czujesz może nawet, że przekazuje pałeczkę tobie, przedstawicielowi nowego pokolenia?
Mam bardzo dobrą relację z... Nie, najpierw dzień dobry, przepraszam. Mam bardzo dobrą relację z Neyem. Możemy żartować po treningach, grać tam w karty, rozmawiać. W jeden wolny dzień też mogłem poprzebywać z nim prywatnie. Mogliśmy porozmawiać, on mógł ze mną porozmawiać i bardzo ważne jest rozmawianie z ludźmi, którzy są kapitanami reprezentacji. Nie tylko z Neymarem, ale też z Marquinhosem, Casemiro, Alissonem. Bycie blisko takich zawodników, czerpanie od nich doświadczenia, to dla mnie coś wspaniałego. To coś, co robię, odkąd jestem trochę dłużej w piłce. W Palmeiras zawsze robiłem tak z Gustavo Gómezem, zawsze pytałem go, co myśli, co mógłbym zrobić, bo kiedy jesteś przy inteligentnych ludziach i ludziach, którzy rozumieją futbol, to chcesz dowiedzieć się od nich więcej. To jest bardzo dobre. Nie inaczej jest z Neyem. Rozmawiam z nim podczas meczów, siedzimy też obok siebie na ławce. Próbuję wyciągnąć od Neya maksimum, żeby wprowadzić to do mojej kariery, bo mam jeszcze przed sobą dużo czasu.
[Globo] Jak się masz? Wszystko dobrze? Ty i Rayan niejako dorastacie razem, prawda? Razem od kategorii młodzieżowych, a teraz w pierwszej reprezentacji. Chciałem zapytać, jak określiłbyś waszą przyjaźń. Jesteście też dwoma najmłodszymi zawodnikami reprezentacji. Kiedy młodzi zawodnicy tacy jak wy wchodzą do drużyny, co dzieje się z reprezentacją? Jak zmienia się sposób gry reprezentacji z młodymi takimi jak wy?
Dzień dobry, Kiko. Ja i Rayan oglądaliśmy nawet zdjęcia z czasów, kiedy graliśmy w Gold Cup w 2017 roku. Graliśmy też przeciwko sobie w Copa do Brasil do lat 17 i pojechaliśmy razem do reprezentacji. Jesteśmy więc już w takim cyklu przyjaźni i dużo ze sobą rozmawiamy. Tutaj jesteśmy ja, on i Thiago, trzymamy się razem, rozmawiamy. Myślę, że ja i on, żeby coś dać drużynie, zawsze będziemy robić to, co robiliśmy dotychczas przez całe życie. Nie wyobrażaliśmy sobie, że będziemy tutaj już teraz w wieku 19 lat. Zrobimy więc wszystko, żeby kiedy wejdziemy, spróbować pomóc drużynie i zrobić to, o co poprosi Mister, bo jak mówiłem, bycie tutaj to zwycięstwo, więc musimy na to zasłużyć. To bardzo ważne mecze, w których nie ma marginesu błędu, więc musimy wchodzić, żeby pomagać reprezentacji. Dzięki Bogu mogłem to zrobić w ostatnim meczu, a Rayan już to robi, grając z podstawową jedenastką. Zrobimy więc wszystko, żeby pomóc reprezentacji, bo myślę, że to w tym momencie najważniejsze.
[Rádio Itatiaia] Miło z tobą porozmawiać. Chciałem zapytać cię o Carlo Ancelottiego. Wielu Brazylijczyków znało jego osiągnięcia, ale dopiero teraz go odkrywam, chodzi mi o życie z nim na co dzień. Co możesz opowiedzieć Brazylijczykom? Jaki jest Carlo Ancelotti?
Dzień dobry, Wellington. To wspaniałe życie z nim na co dzień. Myślę, że Mister był moim pierwszym trenerem, kiedy przyjechałem do Europy i dla mnie jednym z najlepszych doświadczeń było mieć go jako pierwszego trenera po przyjeździe do Europy. To było dla mnie niesamowite, mogłem się od niego wiele nauczyć, ale także od jego sztabu, który jest bardzo dobrym sztabem. Jestem więc bardzo wdzięczny i tutaj w reprezentacji nie jest inaczej. Bardzo się z tego cieszę. Myślę, że nie mogło być lepszego dopasowania niż Ancelotti jako trener Brazylii, żeby przyjąć grupę, sprawić, by grupa dobrze się ze sobą czuła i coraz bardziej się rozwijała. To właśnie dzieje się na mundialu i mamy nadzieję, że dalej będzie się rozwijać, bo to dla nas w tym cyklu najważniejsze.
[Vamos] Od początku mundialu nie zaczynasz w podstawowym składzie, nie wchodzisz w ogóle w pierwszym meczu. To stało się tematem, myślę, że zarówno w mediach, jak i wśród ludzi. „Endrick powinien wejść”, powstała wokół tego duża debata. Ancelotti odpowiedział: „W odpowiednim momencie Endrick wejdzie, jest przygotowany, przygotowujemy go i ten moment nadejdzie”. Chciałem zapytać, jak ty sobie z tym radziłeś? Czy podszedłeś do tego naturalnie, czy byłeś bardziej niecierpliwy, że nie wszedłeś, a potem już wszedłeś? I jak wygląda to teraz, kiedy masz minuty na boisku?
Dzień dobry, Rodrigo. Jak mówiłem, mój pierwszy sezon z Misterem w Realu był sezonem, w którym dużo grałem. Oczywiście to było mało minut, ale wchodziłem praktycznie prawie w każdym meczu. On zawsze mówił mi: „Spokojnie, twoja godzina nadejdzie, twój moment nadejdzie”. W Pucharze Króla dał mi trochę więcej gry, pozwolił mi zaczynać prawie wszystkie mecze Pucharu Króla i tam mogłem pomóc drużynie, mogłem strzelać gole, myślę, że praktycznie w każdym meczu. Zawsze byłem spokojny, bo Mister, jak wiecie, jest jednym z najbardziej utytułowanych trenerów w futbolu, jednym z najlepszych trenerów na świecie, więc on bardzo dobrze wie, co robić. To było jasne. Myślę, że w ostatnim meczu widzicie, jak dobrze przeprowadza zmiany, jak gola strzela zawodnik, który wszedł z ławki, czyli Martinelli. Myślę więc, że możecie być bardzo spokojni, bo Mister zawsze zrobi to, co najlepsze dla drużyny. Ja jestem przy nim bardzo spokojny i zawsze stosuję się do jego rad, a także do rad sztabu, który jest bardzo ważny dla naszej drużyny i u którego również szukamy dużego wsparcia.
[TNT Sports] Jeszcze w tym temacie. Po pierwszym meczu, kiedy ostatecznie nie wszedłeś, Ancelotti był bardzo często pytany na kolejnych konferencjach o twój udział. Przed meczem z Haiti udzielił odpowiedzi, która wszystkich bardzo zaciekawiła. Powiedział tak: „Endrick nie jest Matheusem Cunhą i nie jest Igorem Thiago. Jest inny”. Tylko że ponieważ nie było możliwości dopytania, wszyscy chcieli wiedzieć, co oznacza to „inny”, czym jest Endrick, który nie jest Cunhą i nie jest Igorem Thiago? Chciałam, żebyś trochę wyjaśnił, o czym on z tobą rozmawia i jak zamierza cię wykorzystać w charakterystyce, która różni się od twoich dwóch kolegów?
Dzień dobry, Monique. W Lyonie mogłem bardzo pomóc drużynie, grając jako dziewiątka, ale mogłem grać szeroko po prawej stronie, mogłem też grać jako fałszywa dziewiątka. Mister bardzo dobrze zna moje zalety, zna moje cechy, bo spędziliśmy rok w Realu. To był rok, w którym zawsze trenowałem, on zawsze mnie poprawiał i widział mnie, wiedział, w czym mogę pomóc drużynie. Tutaj nie jest inaczej. On wie, w czym mogę pomóc, ale nie tylko ja – Igor Thiago, Matheus Cunha – myślę, że wszystkich zawodników zna bardzo dobrze. I tak jak zawsze mówiłem i zawsze będę tutaj mówił: on nie zrobi tego, co najlepsze dla mnie, nie zrobi tego, co najlepsze dla Endricka, nie zrobi tego, co najlepsze dla Matheusa. On zrobi to, co najlepsze dla drużyny. Zrobi to, co będzie najlepsze dla ogółu. I myślę, że właśnie to jest w nim najlepsze. On się nie boi, robi to, co myśli i wtedy rzeczy się dzieją. Wydaje się, że Bóg też na niego patrzy. Mówi się, że jest oświecony, bo wszystko, co robi Carlo, się udaje, rozumiecie? Myślę więc, że wszyscy zawodnicy tutaj podążają za planem Mistera. Trzeba iść dalej w ten sposób, a kiedy Mister powie mi, żebym coś zrobił, zrobię to. Nie będę oglądał się za siebie, tylko posłucham jego głosu i zrobię to, o co mnie poprosi.
[Telemundo] Zadam pytanie po hiszpańsku. Raphinha z Barcelony jest ważny dla was. Niestety doznał kontuzji, a to otworzyło drzwi innym, jak mówiłeś przed chwilą, Rayanowi. Jakie jest odczucie w kadrze i wśród kolegów? Co drużyna traci bez niego? Wyobrażam sobie też, że dużo z nim rozmawiałeś, on ma ogromne doświadczenie. Co ci powiedział i jak widzisz go mentalnie? Myślicie, że będzie mógł zagrać z Norwegią?
Dzień dobry. Odpowiem po portugalsku. Raphinha to wielki zawodnik. To zawodnik, który jest dla nas bardzo ważny. Taktycznie jest potworem, ofensywnie też jest potworem. Oczywiście bardzo, bardzo odczuwamy jego stratę, ale wierzę, że Bóg bardzo mu pobłogosławi, żeby mógł do nas wrócić, żeby mógł być z nami i pomagać reprezentacji. Oczywiście otworzyły się inne drzwi, tak jak stało się z Rayanem. Teraz on może grać i pomaga reprezentacji. Myślę, że gdyby było inaczej, gdyby Mister wystawił Luiza Henrique albo jeszcze innego zawodnika, też pomógłby reprezentacji Brazylii, bo jesteśmy tutaj, żeby pomagać. A jeśli chodzi o Raphinhę, jak mówiłem, mam nadzieję, że wróci. To był pech, że doznał tej kontuzji, ale jak mówiłem, to bardzo ważny dla nas zawodnik. Mamy nadzieję, że wkrótce będziemy go mieć, żeby mógł pomóc reprezentacji, bo myślę, że on musi szaleńczo chcieć być na boisku, gdy widzi, jak trenujemy, gdy widzi, jak gramy i nie może nam pomóc. Myślę, że to dla niego bardzo trudne, ale pracuje rano, po południu, wieczorem, robi to, co mu mówią, żeby móc wrócić jak najszybciej i być z nami.
[UOL] Mówiłeś, że w Lyonie grałeś też szeroko po prawej stronie, grałeś też jako fałszywa dziewiątka. Wygląda na to, że Ancelotti widzi cię jako kogoś, kogo nazywa punta albo meia-punta, czyli napastnika albo drugiego napastnika. Czy twoja funkcja, kiedy grasz szeroko, jest taka sama jak Rayana? Cy na czym polega różnica?
Dzień dobry, Paulo Viniciusie. Szczerze mówiąc, kiedy grałem w Luonie, robiłem to, co mówił mi Paulo [Fonseca]. Byłem w Lyonie i gdy musiałem dużo bronić, robiłem to, ale musiałem też dużo atakować i pomagać drużynie. Myślę, że właśnie to robiłem w Lyonie i to bardzo mi pomogło, żebym mógł być tutaj. Każdy trener jest inny. Myślę, że żaden trener nie będzie taki sam, ale możesz być pewien, że jeśli przez przypadek będę mógł wejść... Przeciwko Szkocji wszedłem jako prawy skrzydłowy i zrobiłem to, o co poprosił mnie Mister, czyli pomóc drużynie i pomagać jej też ofensywnie. W jakikolwiek sposób Mister mnie wystawi, myślę, że zrobię wszystko, żeby dostosować się do jego stylu i do stylu reprezentacji.
Chcę wiedzieć, jak będziesz spał w sobotę? Z myślą „Jutro wejdę i rozwalę ich”? Czy jednak „Nie, zostanę na ławce, poczekam, będzie tak jak w ostatnich meczach”?
Dzień dobry. Myślę, że będę spał jak dziecko. Będę bardzo spokojny, bo przed snem najważniejsze jest to, co robię: modlę się, rozmawiam z Bogiem, jestem spokojny, bo wszystko wydarzy się w odpowiednim momencie. Bóg już mi to powiedział. Tak jak mówiłem, nie przyjechałem tutaj, żeby żyć czymś nadzwyczajnym, nie po to tu przyjechałem. Przyjechałem tutaj, żeby pokazać, kim jest Endrick i kto stoi obok niego: moja rodzina i Bóg. I zawsze, kiedy będę mógł to wyrazić, będę to wyrażał. Mam więc nadzieję, że jeśli Bóg pozwoli, będę mógł wejść i zrobić coś dla mojej reprezentacji, strzelić gola. Mam nadzieję, że spojrzycie na mnie i powiecie, że to nie byłem tylko ja, ale ja razem z Bogiem i z tym, co On umieścił we mnie.
[F Clear] Wszystko w porządku? Wszedłeś w momencie, w którym Japonia zrezygnowała z gry, cofnęła wszystkie formacje, zeszła bardzo blisko własnego pola karnego, a ty jesteś zawodnikiem przestrzeni, biegania za plecy, oprócz gry jako dziewiątka. Byłeś mocno scentralizowany przeciwko bardzo spłaszczonej Japonii, z bardzo krótkimi odstępami między liniami. Czy Ancelotti poprosił cię, żebyś cały czas wypełniał pole karne? Czy dał ci swobodę, żebyś raz na jakiś czas zamieniał się z Rayanem i wychodził po piłkę? Czy prosił cię, żebyś bardziej spychał Japonię w stronę jej bramki?
Dzień dobry, Edu. Mecz z Japonią był wspaniałym meczem. Jak mówiłem, nie spodziewałem się, że wejdę w tamtym momencie. W przerwie mnie zawołali. Potrafiłem tylko rozmawiać z Bogiem i prosić Go o spokój, bo to był dla mnie taki błysk w głowie: siedziałem na ławce, nie myśląc o wejściu, bo kibicowałem, krzyczałem, cały czas żyłem meczem, a kiedy idziemy do szatni, to nagle mówią mi, że wejdę. Próbowałem więc zachować jak największy spokój i grać swoją piłkę. W meczu z Japonią to bardzo pomogło Brazylii. Mogłem grać jako numer dziewięć, wykonywać ruchy za plecy obrońców i tam, gdzie zostawiali przestrzeń, dzięki czemu Casemiro mógł strzelić pierwszego gola. Przy drugim golu mogłem pomóc w pressingu, gdzie Rayan mógł odebrać piłkę. Wejść, żeby pomagać Brazylii, to moja największa satysfakcja tutaj. Właśnie to będę próbował robić i robić to, o co poprosi Mister. Tak było w ostatnim meczu, w którym mogłem pomóc reprezentacji, a to było najważniejsze.
[dziennikarka z Norwegii] Norwegia nigdy nie przegrała z Brazylią. Jak oceniasz norweską drużynę i ten wielki mecz?
Dzień dobry. To będzie wielki mecz z wielkimi zawodnikami. Nie mam wątpliwości, że będzie to wspaniały mecz, w którym oba zespoły będą cały czas chciały szukać zwycięstwa, z wielkimi zawodnikami. Mam nadzieję, że rozegramy wspaniałe spotkanie. Zawsze staramy się poprawiać, zawsze robić to, o co prosi Mister i dobrze wchodzić w każdy mecz, bo wiemy, że teraz nie ma marginesu na błędy. W ostatnim meczu straciliśmy pierwszego gola i dużo kosztowało nas dojście do drugiej bramki. Wiemy więc, że najmniejszy błąd będzie bardzo trudny do naprawienia. Musimy dalej być dobrzy, dalej pracować tak, jak pracowaliśmy we wszystkich meczach. Nawet jeśli zdarzy się, że będziemy przegrywać, musimy zrobić to, co zrobiliśmy w ostatnim meczu: zachować spokój, zachować opanowanie i zawsze szukać zwycięstwa, bo wiemy, że teraz to faza pucharowa. Trzeba zabijać albo zostać zabitym. Tyle.
[TV Band] Masz dość ciekawą relację z Wevertonem. Jeszcze w Palmeiras, na początku twojej profesjonalnej kariery, miał z tobą zakład czy obietnicę, że będzie płacił ci parą butów za każdego strzelonego gola. Teraz jesteście razem tutaj, w reprezentacji Brazylii. Macie jakiś zakład? Będzie droższa para butów kupiona tutaj w Stanach?
Dzień dobry. To był wspaniały moment, który przeżyłem. To było chyba prawie przy moim debiucie. Rozmawialiśmy o tym z Wevertonem i on mógł zrobić ze mną taki zakład, po którym później mogłem wygrać dwie pary butów. Ale tutaj nie, tutaj jestem już spokojniejszy. Też codziennie żartujemy i rozmawiamy. Weverton jest dla mnie wielkim przyjacielem. Bardzo dziękuję mu za tę przyjaźń, ale nie będę go tym teraz obciążał. Jeśli Bóg pozwoli i będę mógł pomóc reprezentacji, to będzie mój prezent.
[Correio Braziliense] Endrick, tutaj. Niedługo zostaniesz ojcem. Moje pytanie brzmi: czy prowadzisz dziennik tego mundialu i jaką historyjkę zamierzasz opowiedzieć swojemu synowi, kiedy to nie ty będziesz dzieckiem, tylko on będzie potrzebował zasnąć? Jakie wielkie historie opowiesz mu ze swojego pierwszego mundialu?
Dzień dobry. Dla mnie to zaszczyt. Jestem bardzo wdzięczny Bogu, że Bóg zesłał mi wspaniałą rodzinę, którą jest moja żona, a teraz mój syn. Bardzo się z tego cieszę. Oczywiście odliczam godziny, aż będzie mógł przyjść na świat, żebym mógł go wspaniale przytulić. Jeśli Bóg pozwoli i on się urodzi, będę mógł opowiedzieć mu wspaniałe historie, żeby już mógł trochę poznać swojego ojca. Ale nie historie o futbolu, tylko historie z mojego życia, żeby poznał Endricka jako człowieka, a nie Endricka piłkarza. Żeby mógł mnie dobrze poznać. Oczywiście później, kiedy będzie dorastał, zobaczy rzeczy, które robił jego ojciec. Mam nadzieję, że będzie z tego zadowolony.
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się