Czas na kolejny dzień rywalizacji, podczas którego poznamy kolejnych trzech uczestników 1/8 finału mundialu. We wszystkich spotkaniach drużyny z Europy zagrają z rywalami z innych kontynentów, w tym z gospodarzami. Teoretycznie, z perspektywy Starego Kontynentu, można powiedzieć, że zadania uszeregowano od najłatwiejszego do najtrudniejszego.
Anglia – Demokratyczna Republika Konga
Teoretycznie najłatwiejsze zadanie czeka podopiecznych Thomasa Tuchela, którzy zmierzą się z dużo niżej notowaną Demokratyczną Republiką Konga. Reprezentacja Anglii rzadko zachwyca od początku spotkań na tym turnieju, ale po zmianie stron regularnie wrzuca wyższy bieg, co pokazała na przykład w wygranym 2:0 meczu z Panamą. W dzisiejszym starciu Synowie Albionu będą musieli poradzić sobie z problemami kadrowymi, ponieważ pod znakiem zapytania stoi występ Jarella Quansaha, a uraz mięśnia uda wyklucza z gry Reece'a Jamesa. Oczy kibiców ponownie powinny być zwrócone na Jude'a Bellinghama, który ostatnio udowadniał, że może być liderem z prawdziwego zdarzenia i potrafi niemal w pojedynkę decydować o losach meczów.
DR Konga awansowała do tej fazy turnieju z bilansem pozwalającym na zajęcie miejsca w gronie najlepszych drużyn z trzecich pozycji, co przypieczętowali zwycięstwem 3:1 nad Uzbekistanem. Stawka tego pojedynku jest ogromna, ale jeśli Anglia odpadnie z mundialu, będzie można mówić o równie dużej sensacji co w przypadku odpadnięcia Niemiec z Paragwajem.
Przewidywane składy
Anglia: Pickford; Konsa, Stones, Guehi, O'Reilly; Rice, Anderson, Bellingham; Saka, Kane, Rashford
DR Konga: Mpasi; Wan-Bissaka, Mbemba, Tuanzebe, Masuaku; Mbuku, Moutoussamy, Sadiki, Cipenga; Bakambu, Wissa
Mecz Anglii z DR Konga rozpocznie się o 18:00 polskiego czasu na Mercedes-Benz Stadium w Atlancie. To starcie można obejrzeć w TVP 2, TVP Sport, tvpsport.pl i w aplikacji, a skomentują je Hubert Bugaj i Michał Zachodny. Sędzią tego spotkania będzie Adham Makhadmeh z Jordanii. Zwycięzca tej pary w kolejnej rundzie zagra z Meksykiem.
Belgia – Senegal
To starcie wygląda na papierze na najbardziej zacięte. Jednych i drugich nie dzieli aż tak wiele, choć delikatnym faworytem pozostają Belgowie, którzy mimo wszystko dotychczas rozczarowywali. Oliwy do ognia dolewa postawa Thibauta Courtois, który jak na razie gra wyraźnie poniżej swoich wielkich możliwości i zalicza zaskakująco przeciętny turniej. Czerwone Diabły zaczęły od remisów z Iranem i Egiptem, ale w ostatnim meczu grupowym zdołały podnieść głowę i rozbić Nową Zelandię aż 5:1. Czy to realna eksplozja formy czy tylko wykorzystanie słabej postawy rywala z Oceanii?
Senegalczycy również nie mieli łatwej przeprawy na początku turnieju, ulegając po twardej walce silnym reprezentacjom Francji oraz Norwegii. Przełamanie Lwów Terangi nadeszło w trzecim starciu, kiedy bezwzględnie wykorzystali czerwoną kartkę rywali z 13. minuty i rozgromili Irak aż 5:0. Obie ekipy podchodzą więc do tego meczu podbudowane wysokimi zwycięstwami. Oby to oznaczało pokaz ofensywnego futbolu.
Przewidywane składy
Belgia: Courtois; Castagne, Mechele, Theate, De Cuyper; Tielemans, Vanaken; Doku, De Bruyne, Trossard; De Ketelaere
Senegal: Diaw; Diatta, Seck, Niakhaté, Jakobs; H. Diarra, I. Gueye, Camara; Mbaye, Sarr, Mané
Mecz Belgii z Senegalem rozpocznie się o 22:00 polskiego czasu na Lumen Field w Seattle. To starcie można obejrzeć w TVP 1, TVP Sport, tvpsport.pl i w aplikacji, a skomentują je Mateusz Borek i Grzegorz Mielcarski. Sędzią tego spotkania będzie Héctor Said Martínez z Hondurasu. Zwycięzca tej pary w kolejnej rundzie zagra ze Stanami Zjednoczonymi lub Bośnią i Hercegowiną.
Stany Zjednoczone – Bośnia i Hercegowina
Reprezentacja gospodarzy zapewniła sobie awans i wygranie grupy już po dwóch pierwszych kolejkach, w których bez większych problemów odprawiła z kwitkiem Paragwaj oraz Australię. Porażka w ostatnim meczu fazy grupowej z Turcją miała dla Amerykanów praktycznie zerowe znaczenie, będąc raczej okazją do rotacji składem i oszczędzania sił przed decydującą fazą turnieju. Jankesi przystępują do fazy pucharowej z pozycji faworyta, którego nikt nie powinien lekceważyć.
Dla Bośniaków droga do tego etapu była prawdziwym rollercoasterem. Po inauguracyjnym remisie z Kanadą przyszła bolesna lekcja futbolu i porażka 1:4 ze Szwajcarią. O ich losach decydowało więc starcie ostatniej szansy z Katarem, w którym Bośnia i Hercegowina wytrzymała ciśnienie, wygrała 3:1 i rzutem na taśmę zapewniła sobie wyjście z grupy z trzeciego miejsca. Faworytem nie bez powodu są Amerykanie, ale Edin Džeko i spółka również nie mogą być traktowani jako outsiderzy.
Przewidywane składy
USA: Freese; Dest, Richards, McKenzie, Robinson; Adams, McKennie; Tillman; Pulisic, Balogun, Weah
Bośnia: Vasilj; Dedić, Katić, Hadžikadunić, Kolašinac; Bajraktarević, Tahirović, Šunjić, Alajbegović; Demirović, Džeko
Mecz USA z Bośnią rozpocznie się o 2:00 polskiego czasu (w nocy ze środy na czwartek) na Levi's Stadium w San Francisco. To starcie można obejrzeć w TVP 2, TVP Sport, tvpsport.pl i w aplikacji, a skomentują je Marcin Feddek i Tomasz Łapiński. Sędzią tego spotkania będzie Raphael Claus z Brazylii. Zwycięzca tej pary w kolejnej rundzie zagra z Belgią lub Senegalem.
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się