REKLAMA
REKLAMA

Mourinho widzi w Bernardo Silvie lekarstwo na problemy Realu z kontrolą gry

Bernardo Silva trafia do Realu Madryt jako wolny zawodnik po dziewięciu sezonach w Manchesterze City. Jak opisuje The Athletic, transfer Portugalczyka nie był długo planowany przez klub, lecz wynikał przede wszystkim z nacisków José Mourinho, który widzi w swoim rodaku doświadczenie, charakter i piłkarza zdolnego uporządkować grę Królewskich w trudnych momentach.

REKLAMA
REKLAMA
Mourinho widzi w Bernardo Silvie lekarstwo na problemy Realu z kontrolą gry
Bernardo Silva i Pep Guardiola. (fot. Getty Images)

Bernardo Silva ma 32 lata skończyć w sierpniu i przychodzi do Realu Madryt po dziewięciu sezonach w Manchesterze City. Sam ruch jest o tyle ciekawy, że José Mourinho sprowadza go z wielu tych samych powodów, dla których przez lata tak bardzo cenił go Pep Guardiola. Według The Athletic w otoczeniu portugalskiego trenera mówi się wręcz, że Mourinho „kocha” ten profil piłkarza i bardzo mocno naciskał na jego transfer.

REKLAMA
REKLAMA

Nie był to zawodnik, którego Real Madryt miał na liście od dłuższego czasu. Pomysł wyszedł od Mourinho, a klub zdecydował się go poprzeć. Portugalczyk widzi w Bernardo nie tylko kolejnego pomocnika do rotacji, lecz przede wszystkim piłkarza, który może pomóc szatni po dwóch sezonach bez trofeów. W Valdebebas cenią jego doświadczenie, zwycięską mentalność i codzienne podejście do pracy, które przez lata wyróżniało go w Manchesterze.

The Athletic podkreśla, że Real dostaje bardzo ważnego zawodnika także poza boiskiem. Źródła z Manchesteru City chwaliły jego nastawienie na treningach, regularność i intensywność. Bernardo miał utrzymywać wysoki poziom każdego dnia, a w pewnym momencie pracował nawet dodatkowo z drużyną do lat 23, choć nikt od niego tego nie wymagał. To właśnie takie szczegóły mają dla Mourinho duże znaczenie.

Guardiola od dawna cenił u Bernardo coś, co w Anglii opisywano krótko: charakter. Nie chodziło wyłącznie o technikę, pracę bez piłki czy zrozumienie gry, ale o gotowość do brania odpowiedzialności wtedy, gdy mecz stawał się najbardziej niewygodny. Katalończyk w poprzednim sezonie publicznie bronił Portugalczyka, przypominając, że nawet w najtrudniejszym okresie Manchesteru City Bernardo zawsze był dostępny, biegał, zmieniał pozycje i nie chował się przed odpowiedzialnością.

REKLAMA
REKLAMA

Nie znaczy to jednak, że ostatnie lata Bernardo w City były idealne. W jednym z poprzednich sezonów jego poziom spadł, a zespół Guardioli coraz częściej miał problemy z intensywnością i bronieniem dużych przestrzeni. Bernardo nigdy nie był zawodnikiem stworzonym do chaotycznych meczów, w których trzeba bez przerwy gonić rywala od jednego pola karnego do drugiego. Gdy City traciło kontrolę, jego ograniczenia stawały się bardziej widoczne.

Mourinho ma jednak inny plan. Według The Athletic chce używać Bernardo na kilku pozycjach: jako „ósemki”, „dziesiątki” albo zawodnika schodzącego z prawej strony. Na pozycji numer 10 Portugalczyk byłby zmiennikiem Jude’a Bellinghama, ale nie chodzi wyłącznie o awaryjny wariant. W klubie traktują to jako realną opcję na część spotkań. Jednocześnie naturalne wydaje się, że z czasem Bernardo może znaleźć miejsce niżej, tam gdzie Realowi od dawna brakuje piłkarza umiejącego narzucić rytm w stylu Luki Modricia czy Toniego Kroosa.

W Manchesterze City w ostatnim sezonie jego największa wartość nie polegała już na błyskach pod polem karnym, efektownych golach z dystansu czy grze blisko skrzydła. Najważniejsze było to, że potrafił zejść głęboko, odebrać piłkę od bramkarza lub obrońców, wytrzymać pressing i dać drużynie kilka sekund oddechu. To właśnie w takich momentach Guardiola najczęściej polegał na nim i Rodrim.

REKLAMA
REKLAMA

Angielska liga bardzo mocno zmieniła się przez lata pracy Guardioli. Coraz więcej zespołów nauczyło się grać odważnie, agresywnie atakować pressingiem, bronić jeden na jednego i wykorzystywać fizyczność. City musiało reagować na ten trend, ale Guardiola nie chciał rezygnować z podstawowej zasady: wyprowadzania piłki od tyłu i kontroli przez posiadanie. Gdy zespół miał problemy, Bernardo często był piłkarzem, który ratował akcje już na samym początku.

The Athletic przywołuje przykład meczu z Leeds United, w którym Bernardo i Rodri ustawiali się przy rzutach od bramki na rogach pola bramkowego, tam gdzie zwykle można spodziewać się środkowych obrońców. Ich zadaniem było przyjęcie presji, wykonanie tylu kontaktów z piłką, ile było trzeba, i wyjście spod pressingu przy głośnej publiczności na Elland Road. To dobrze pokazuje, jaką rolę Portugalczyk odgrywał u Guardioli.

Z czasem w City Bernardo zaczął funkcjonować jako piłkarz od rozwiązywania problemów. Gdy ktoś z linii obrony miał kłopot, Portugalczyk schodził niżej i oferował proste podanie. Gdy debiutujący Abdukodir Chusanow miał bardzo trudny początek meczu, Bernardo pojawił się blisko niego, by ułatwić mu grę. Często opuszczał swoją nominalną pozycję, ale robił to po to, by drużyna mogła utrzymać piłkę i odzyskać spokój.

REKLAMA
REKLAMA

To może być dla Realu bardzo ważne. Królewscy od odejścia Kroosa i schyłku etapu Modricia często szukali piłkarza, który nie tylko poda do przodu, ale też uspokoi mecz, przyciągnie rywala, poczeka na właściwy moment i wybierze dobre rozwiązanie. Bernardo nie jest kopią żadnego z nich, lecz daje Mourinho narzędzie, którego brakowało w środku pola: zawodnika bardzo technicznego, odważnego pod pressingiem i przyzwyczajonego do gry w meczach o najwyższą stawkę.

Ryzyko też istnieje. Jeśli Real Mourinho będzie grał zbyt otwarte mecze, z dużymi odległościami między formacjami i ciągłą wymianą ciosów, Bernardo nie będzie idealnym wyborem. To piłkarz stworzony do kontroli, krótkich podań, mądrego ustawienia i reakcji po stracie. Jeżeli drużyna będzie dobrze zorganizowana i gotowa do szybkiego doskoku po utracie piłki, Portugalczyk może dać jej bardzo dużo. Jeśli spotkania zmienią się w bieganie od pola karnego do pola karnego, jego wpływ będzie mniejszy.

W Anglii część kibiców City bywała zmęczona jego występami na prawym skrzydle, bo od zawodnika ustawionego szeroko często oczekuje się bezpośrednich pojedynków z bocznym obrońcą. Bernardo gra jednak inaczej. Woli zejść do środka, połączyć się z pomocnikami, pomóc w utrzymaniu piłki i zamknąć rywala przy linii bocznej po stracie. To nie jest skrzydłowy od prostego pojedynku jeden na jednego, lecz piłkarz, który ma dawać zespołowi płynność.

REKLAMA
REKLAMA

Pytanie brzmi, ile zostało jeszcze z Bernardo znanego z wcześniejszych lat w City, gdy częściej zachwycał pod polem karnym, potrafił strzelić efektownego gola i tworzył przewagę bliżej bramki rywala. Mourinho ma rozważać używanie go wyżej, także jako „dziesiątki”, więc odpowiedź może przyjść szybko. Portugalczyk wciąż ma technikę, inteligencję i doświadczenie, ale z wiekiem coraz bardziej przesuwał swoją grę w stronę kontroli, a nie efektownych akcji ofensywnych.

Real dostaje jednak piłkarza bardzo rzadko niedostępnego. Bernardo wystąpił w 460 z 537 oficjalnych meczów Manchesteru City w trakcie swoich dziewięciu sezonów w klubie. Przy przebudowie drużyny i kalendarzu pełnym spotkań to argument, którego nie można lekceważyć. Mourinho zyskuje zawodnika gotowego do gry na kilku pozycjach, oswojonego z presją i przyzwyczajonego do szatni, w której liczy się tylko wygrywanie.

Filozofie Guardioli i Mourinho zwykle trudno ze sobą pogodzić. Tak samo rzadko łączy się sposób gry Manchesteru City z wymaganiami Realu Madryt. Bernardo Silva jest jednak jednym z tych piłkarzy, którzy mogą pasować do różnych trenerów, bo rozumieją grę lepiej niż większość. W Manchesterze był człowiekiem od trudnych momentów. Mourinho liczy, że na Santiago Bernabéu będzie dokładnie kimś takim.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (2)

REKLAMA