REKLAMA
REKLAMA

Co naprawdę grozi Barcelonie w sprawie Álvareza?

Atlético rozważa skargę po słowach Juliána Álvareza, który publicznie przyznał, że „najlepszy dla wszystkich będzie transfer”. Przepisy FIFA przewidują poważne sankcje za nakłanianie piłkarza do zerwania kontraktu, ale sprawa nie jest tak prosta, jak mogłoby wynikać z pierwszych doniesień.

REKLAMA
REKLAMA
Co naprawdę grozi Barcelonie w sprawie Álvareza?
Julián Álvarez. (fot. Getty Images)

Julián Álvarez wypowiedział zdanie, które natychmiast uruchomiło kolejną odsłonę zamieszania wokół jego przyszłości. Po zwycięstwie Argentyny z Austrią na mundialu napastnik Atlético w rozmowie z ESPN przyznał: „Cóż, szczerze mówiąc, myślę, że to nie jest moment, by o tym rozmawiać. Nie mogę jednak chować głowy w piasek ani udawać, że sprawa mnie nie dotyczy. Staram się być uczciwym człowiekiem. Rozmawiałem z ludźmi z klubu, z tymi, z którymi musiałem porozmawiać i uważam, że najlepszy dla wszystkich będzie transfer. Chcę spełnić swoje marzenie”.

REKLAMA
REKLAMA

Według agencji prasowej EFE Atlético ma przeanalizować, czy zwrócić się do FIFA ze skargą na Barcelonę za próbę sprowadzenia Argentyńczyka bez zgody klubu z Metropolitano. Álvarez ma kontrakt do 30 czerwca 2030 roku, a Atlético konsekwentnie odsyła zainteresowanych do klauzuli odstępnego wynoszącej 500 milionów euro. Dotyczyło to również Realu Madryt, którego oferta w wysokości 150 milionów euro została odrzucona. Królewscy nie wykonali od tamtego momentu kolejnego ruchu, a najwięcej emocji budzi dziś przede wszystkim rola Barcelony.

Na poziomie przepisów sprawa zaczyna się od bardzo prostego obowiązku. Regulamin FIFA wskazuje, że klub, który chce podpisać kontrakt z profesjonalnym piłkarzem pozostającym pod umową z innym klubem, musi przed rozpoczęciem rozmów pisemnie poinformować jego obecny klub. Zawodnik może swobodnie podpisać kontrakt z inną drużyną dopiero wtedy, gdy jego umowa wygasła albo wygaśnie w ciągu sześciu miesięcy. W przypadku Álvareza ten warunek oczywiście nie zachodzi.

Analogiczny zapis znajduje się w przepisach Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej. Artykuł 143 regulaminu RFEF stanowi, że klub zainteresowany profesjonalnym piłkarzem pod kontraktem musi pisemnie zawiadomić jego obecny klub przed rozpoczęciem negocjacji. To ważne, bo przy dwóch hiszpańskich klubach sam spór o ewentualne rozmowy z zawodnikiem może trafić przede wszystkim na grunt krajowy. Mundo Deportivo przypomina w tym kontekście sprawę Antoine’a Griezmanna, która zakończyła się w RFEF symboliczną karą dla Barcelony, mimo że uznano, iż klub rozpoczął negocjacje bez wcześniejszego zawiadomienia Atlético.

REKLAMA
REKLAMA

Najpoważniejsze sankcje pojawiają się dopiero przy innym scenariuszu, czyli przy zerwaniu kontraktu przez zawodnika bez uzasadnionej przyczyny oraz przy udowodnieniu, że nowy klub nakłonił go do takiego ruchu. Przepisy FIFA przewidują wtedy odpowiedzialność finansową, a w okresie chronionym również sankcje sportowe. W przypadku piłkarza może to oznaczać cztery miesiące zakazu gry w oficjalnych meczach, a przy okolicznościach obciążających nawet sześć miesięcy.

Dla klubu, który nakłaniałby piłkarza do zerwania kontraktu, konsekwencje również mogą być poważne. Regulamin FIFA przewiduje zakaz rejestrowania nowych zawodników przez dwa pełne i kolejne okresy rejestracyjne. To właśnie ten przepis sprawia, że temat jest dla Atlético czymś więcej niż tylko medialną wojną z Barceloną. Samo podejrzenie nie wystarczy jednak do ukarania kogokolwiek. Potrzebne byłyby dowody na niedozwolone kontakty albo na działania mające doprowadzić do zerwania kontraktu.

Álvarez znajduje się w tak zwanym okresie chronionym. FIFA definiuje go jako trzy pełne sezony lub trzy lata od wejścia w życie kontraktu, jeśli umowa została podpisana przed 28. urodzinami piłkarza. Argentyńczyk trafił do Atlético latem 2024 roku, więc ewentualne jednostronne zerwanie umowy bez uzasadnionej przyczyny byłoby dla niego bardzo ryzykowne. Oprócz możliwej kary sportowej musiałby liczyć się również z odszkodowaniem dla klubu.

REKLAMA
REKLAMA

W depeszy EFE pojawia się też wątek 45 dni. Według nowych przepisów FIFA podpisanie przez zawodnika kontraktu z nowym klubem w ciągu 45 dni od zerwania poprzedniej umowy może tworzyć domniemanie, że nowy klub nakłonił go do takiego ruchu. Tu potrzebna jest jednak ostrożność. FIFA 10 czerwca zatwierdziła nowy pakiet regulacji transferowych, ale oficjalnie wskazała, że główne zmiany wejdą w życie 1 stycznia 2027 roku. W obecnym stanie sprawy nie należy więc przedstawiać tego elementu jako automatycznie obowiązującej podstawy do ukarania Barcelony.

Najbezpieczniejszy wniosek jest dziś taki: Atlético ma podstawy, by badać działania Barcelony i ewentualnie złożyć skargę, ale do realnej kary droga jest długa. Sama wypowiedź Álvareza nie wystarczy. Jeżeli jednak klub z Metropolitano zdobyłby dowody na rozmowy prowadzone bez wymaganej zgody albo na nakłanianie zawodnika do zerwania kontraktu, sprawa mogłaby wyjść daleko poza zwykły konflikt transferowy.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (11)

REKLAMA