Kylian, wychodzisz z sezonu bez trofeów w klubie, w Realu Madryt. Zarzucano ci między innymi, że za mało bronisz. Czy to może być dla ciebie lekcja na przyszłość, także w kontekście tego, co teraz przeżywasz w reprezentacji Francji? Czy sposób gry PSG inspiruje cię osobiście?
Myślę, że drużyny, które wygrywają, zawsze inspirują współczesny futbol. Świat piłki jest zbudowany wokół chwili, dlatego zawsze rację ma ten, kto wygrywa. Odkąd zacząłem grać w piłkę, mówiono nam, żeby kopiować grę Barcelony w posiadaniu, tercet ofensywny Realu, intensywność Bayernu, a teraz kontrpressing PSG. Drużyna, która wygrywa, zawsze będzie przykładem dla całej piłki. Teraz jesteśmy jednak w futbolu reprezentacyjnym, a to jeszcze coś innego. Mimo wszystko zwycięzcy zawsze inspirowali innych.
Czy uważasz, że ta grupa bardziej przypomina zespół z 2018 czy z 2022 roku? Co możecie wynieść z dwóch poprzednich mundiali i co ty, jako kapitan, możesz zrobić, żeby tym razem znowu dojść do końca?
Myślę, że jesteśmy w ciągłości. Jeśli mówimy o boisku, jesteśmy drużyną bardziej ofensywną niż w 2018 i 2022 roku. To zespół dużo bardziej nastawiony na grę do przodu. Jeśli chodzi o grupę, moim zdaniem to kontynuacja. Kontynuacja tego, co było budowane przez cały okres pracy trenera, przez te 14 lat. To ewolucja jego stylu, jego metody, oczywiście też z pojawieniem się wielu młodych talentów. Wiemy, że droga będzie bardzo długa. Wygraliśmy dopiero jeden mecz. Jutro czeka nas spotkanie, które będzie skomplikowane, ale jesteśmy w drodze do tego, co chcemy zrobić. Staramy się nie patrzeć za daleko, bo mundial jest bardzo nieprzewidywalny. Chcemy po prostu rozgrywać mecz po meczu i za każdym razem pisać swoją historię.
Od kilku miesięcy dużo mówi się o twojej pozycji, która wywołuje sporo dyskusji. Od pewnego czasu grasz jako numer dziewięć i trzeba powiedzieć, że robisz to z dużym powodzeniem. Czy można już powiedzieć, że to twoja preferowana pozycja?
Nie wiem. Na pewno czuję się teraz dobrze, ale nie sądzę, żeby wynikało to z pozycji. Po prostu czuję się dobrze fizycznie i mentalnie. Zagrałem trzy mundiale: na jednym grałem z prawej strony, na jednym z lewej, teraz zaczynam na środku. To pokazuje, że pozycja, na której gram, nie jest najważniejsza. Wszystko zależy od organizacji gry. Od profili zawodników, z którymi jesteś zestawiony, od tego, jak zorganizowana jest gra ofensywna i defensywna, od typu rywala, z którym grasz, bo strategia może być zupełnie inna. Nawet jeśli uważam, że jesteśmy drużyną, która powinna narzucać swój styl, bo to coś, co chcemy robić. To dość złożone pytanie, bo można odpowiedzieć na nie na wiele sposobów. Ja czuję się dobrze na trzech pozycjach w ataku. Od momentu, gdy gram i jestem na boisku, reszta może przyjść naturalnie.
Jesteśmy w kraju superbohaterów, więc nie będę cię pytał, którego wybierasz. Ostatnio byłeś po finale, wprawdzie przegranym, w którym strzeliłeś hat-tricka. Teraz wracasz na mundial i od razu strzelasz dwa gole. Czy masz wrażenie, że na mundialu jesteś trochę jak człowiek z misją bicia rekordów?
Nie, mam po prostu wrażenie, że jestem zawodnikiem w pełni świadomym tego, o co gra. To znaczy mundialu, reprezentowania ponad 67 milionów Francuzów, próby pokazania jak najlepszego wizerunku mojego kraju i zapisania się w jego historii. Mam pełną świadomość, czym jest mundial dla mojego kraju i dla wszystkich krajów. Zawsze staram się grać go na maksa i czerpać z tego dużo przyjemności. Myślę, że czasami wielu zawodników, i to przychodzi z doświadczeniem, przy presji emocjonalnej i wynikowej, jaką niesie mundial, nie korzysta z tego tak bardzo. Ja zawsze staram się cieszyć każdym dniem, tym, że mam szczęście grać w takim turnieju i być na pierwszym planie. Wiem, że mam jakość, ale teraz trzeba ją pokazywać na największej scenie, czyli na mundialu. Nie sądzę, żeby dublet w pierwszym meczu fazy grupowej wystarczył do pokazania pełni mojego talentu na wielkiej scenie.
W pierwszym meczu widzieliśmy twoją dość naturalną więź z Michaelem Olise. Co możesz powiedzieć o waszym porozumieniu? Czy łatwo gra się z nim i jak dużą przyjemność daje ci gra u jego boku?
To wyjątkowy zawodnik, z profilem, który podoba się chyba wszystkim. Mieliśmy tę więź z Michaelem, bo udało nam się też być idealnie skoordynowanymi we czwórkę w ataku pod względem ruchu, rotacji i organizacji gry. To sprawiło, że w tym meczu bardziej było widać Michaela i mnie, ale myślę, że przy takim sposobie gry, z dużą liczbą ruchów i rotacji, może jutro bardziej zabłyśnie dwóch innych zawodników z ataku. To przewaga tej drużyny, że mamy tyle talentu i wiemy, że jednego dnia może być dzień jednego, innego dnia kogoś innego. Jesteśmy bardzo świadomi jakości, którą mamy z przodu. Michael to świetny zawodnik i oczywiście w każdym meczu ma możliwości oraz jakość, żeby coś stworzyć, zrobić coś innego. Bardzo się cieszymy, że jest z nami.
Mówisz o swojej więzi z Michaelem. W pierwszym meczu Ousmane był trochę mniej widoczny. Czy jutro odpowie na boisku? I czy czuje się swobodnie, kiedy w reprezentacji Francji gra na boku?
Nie wiem, czy był mniej widoczny. Obejrzałem ten mecz dwa razy. Raz sam i raz z osobami ze sztabu. W pierwszej połowie był najlepszym z naszej czwórki ofensywnej. To on najbardziej upłynniał grę. Był najbardziej widoczny z całej czwórki. Oczywiście w drugiej połowie Michael i ja byliśmy decydujący, ale Ousmane też miał swój udział. Kiedy oglądamy pierwszego gola, podanie Michaela istnieje dlatego, że Ousmane przyciąga Niakhaté i uwalnia przestrzeń, w którą mogę wejść. To rzeczy, których nie widać w statystykach, ale są równie ważne. Bez tego nie ma ruchu, nie ma podania, nie ma gola i dalej jest 0:0. Ousmane jest bardzo spokojny. To zdobywca Złotej Piłki. Wie, że ma zaufanie całej grupy i całego sztabu. To dla nas bardzo ważny zawodnik. Jest tu od lat. Doskonale wie, jak funkcjonuje reprezentacja Francji i całe otoczenie medialne wokół niej. Nie mamy z tym żadnego problemu. Jestem pewien, że już jutro będzie dalej szedł do przodu. Nie można też zapominać, że pod koniec sezonu był kontuzjowany. Zagrał jeden mecz z Irlandią, a to było dopiero jego drugie spotkanie. Będzie się rozkręcał i na pewno będzie dla nas kluczowym zawodnikiem.
Co czujesz, osiągając tę granicę stu meczów w trakcie mundialu i w momencie, który przeżywasz indywidualnie oraz zespołowo z reprezentacją?
Myślę, że to ważny moment dla mnie. Oczywiście najważniejszy jest sam mecz. To spotkanie mundialowe, a nie ma nic ważniejszego od tego. Będę jednak w bardzo wąskim gronie zawodników w historii mojego kraju. Jestem z tego bardzo dumny, bo to dla mnie przywilej, że mogę być tutaj każdego dnia, grać dla mojego kraju i reprezentować go w największych rozgrywkach na świecie. Mój cel zawsze jest taki sam: pomóc drużynie i zapisać wielką kartę w historii reprezentacji Francji.
Mam dwa pytania wokół statystyk, wiem, że je lubisz. Poza oczywistym celem, jakim jest wspólne zdobycie mundialu, jutro, jeśli wyjdziesz w podstawowym składzie, będzie to twój setny występ w reprezentacji. Chciałbym wiedzieć, co mały Kylian Mbappé powiedziałby o tym, kim jesteś dzisiaj, mając potencjalnie już 100 występów w koszulce Francji. Do tego brakuje ci dwóch goli do rekordu, który teraz wspólnie należy do Messiego i Klose w turniejach finałowych mundialu. Czy to też jest dla ciebie ważne? Jakie znaczenie ma to w twojej karierze i dla ciebie ogólnie?
Jeśli chodzi o 100 występów, to tak jak mówiłem przy poprzednim pytaniu, które było po hiszpańsku: zawsze jest przyjemnością móc mieć okazję grać w reprezentacji. Nie ma nic większego niż drużyna narodowa. Setny występ to historyczna liczba. Tym bardziej gdy przypada na mundial i gdy jest możliwość zagrania takiego meczu. Na pewno będzie to dla mnie wyjątkowe. Teraz jednak najważniejsze będą waga i stawka spotkania. Przede wszystkim musimy wygrać, żeby awansować. To jest dla mnie jasne. A jeśli chodzi o rekord, wiedziałem, że Leo będzie strzelał gole. To Leo Messi, on zawsze strzela gole. To bardziej pytanie do Leo. To on ma ten rekord, ja jestem za nim. Będę oczywiście dalej próbował strzelać, żeby pomagać drużynie zajść jak najdalej. Strzelając gole, zbliżasz się do tego typu rekordów, ale najważniejsze dla mnie, jak już mówiłem, jest doprowadzić moją drużynę jak najdalej i wygrać mundial.
Mówimy o twoim setnym występie, trzecim mundialu, masz 27 lat. Ile mundiali chcesz jeszcze zagrać? Czy podobnie jak Ronaldo i Messiego będziemy oglądać cię z reprezentacją Francji na boisku do czterdziestki, jeśli pozwoli ci ciało?
Nie będę grał do 40. Wypędzicie mnie wcześniej. Nie wybiegam tak daleko. Myślę tylko o tym mundialu. Bardzo ważne jest dla mnie, żeby dobrze zagrać na tym turnieju, spróbować poprowadzić drużynę i wygrać, jak już mówiłem. Nie snuję żadnych planów z reprezentacją Francji. Myślę tylko o teraźniejszości, o tym, żeby cieszyć się mundialem i naprawdę dobrze grać. Nie myślę o tym.
W meczu otwarcia strzeliłeś dwa gole, tak samo jak Harry Kane i Erling Haaland. Messi strzelił trzy. Kto z was jest teraz najlepszy i jak patrzysz na ten pojedynek z Haalandem w piątek?
Najlepszy z tej czwórki? Lionel Messi, to jasne. Jest najlepszy na świecie razem z Cristiano, to jasne. Myślę, że przez 15 lat pokazywał niesamowitą jakość. Ja staram się robić to, co mogę. Pokazuję swoją jakość na największej scenie, pomagając mojej drużynie wygrać kolejny mundial. Reszta to debata dla ludzi, dla dziennikarzy, dla kibiców. Myślę, że dobrze jest dyskutować o zawodnikach, zastanawiać się, kto jest najlepszy, kto gra lepiej. Dla mnie to jednak nie jest pytanie, które mam w głowie. Liczy się tylko to, jak mogę pomóc mojej drużynie jutro w meczu z Irakiem i jak mogę przywieźć trofeum do domu w lipcu.
A jak patrzysz na ten pojedynek z Haalandem w piątek?
Nie myślę o Haalandzie w piątek. Myślę tylko o Iraku. Może oni myślą o nas, ale my na razie myślimy tylko o Iraku.
To twój trzeci mundial. Pierwszy wygrałeś, drugi prawie. Trzeci wygrasz znowu?
Mam nadzieję. A ty co myślisz? Jest wiele drużyn. Nie możemy wyciągać wniosków po jednym meczu, który wygraliśmy i w którym dobrze zagraliśmy. Jak mówiłem, są tu inne zespoły, które też chcą dojść do końca mundialu. To rozgrywki, które bardzo trudno wygrać i w których bardzo trudno dojść do finału. Jesteśmy jednak gotowi, jesteśmy przygotowani, mamy dobry zespół. Musimy mieć dużo pewności siebie, ale też pokorę, żeby wiedzieć, że droga jest bardzo długa. Myślę jednak i wierzę w moją drużynę, że możemy dojść do końca.
Na tym mundialu wprowadzono przerwy na schłodzenie. Jak na to patrzysz? Czy twoim zdaniem wybija to z rytmu? Czy to potrzebne? Jak to odbierasz?
Nie wiem. Czasami, jeśli moja drużyna dominuje, mówię, że to wybija z rytmu, a czasami, jeśli jest gorąco, jestem zadowolony. Myślę, że przy takich sprawach, które są techniczne, ale dotyczą też naszego obszaru, nie trzeba pytać zawodników o opinię. Jesteśmy chorągiewkami. Za każdym razem zmienimy zdanie. Jedni zawodnicy powiedzą, że to nie jest dobre, inni powiedzą, że jest dobre. Nie mówię, że nie mam na ten temat zdania, tylko że to skomplikowane. Jeśli jutro w 25. minucie będziemy zdominowani, bardzo się ucieszę, że jest przerwa. Jeśli jutro w 25. minucie będziemy dominować, będę sfrustrowany, że jest przerwa. To trudne. Kiedy pojawiają się nowe przepisy, wszyscy za każdym razem narzekają. Potrzeba czasu, żeby ludzie się do tego przyzwyczaili. Trzeba zobaczyć w dłuższej perspektywie, czy naprawdę zaburza to poziom gry, czy to tylko kwestia adaptacji i ludzie zaczną się do tego przyzwyczajać. Nie wiem.
Mówiłeś wcześniej, że oglądałeś mecz dwa razy. Widzieliśmy też, jak wszedłeś wyżej, żeby z góry oglądać trening. Czy po karierze zaczyna cię kusić praca trenera? I jeszcze słowo o energii, jaka jest tutaj oprócz samej energii mundialu. Widać, że kultura sportu i widowiska w Stanach Zjednoczonych do was przemawia. Czy zakończenie kariery tutaj, w Stanach, oczywiście jak najpóźniej i po grze na najwyższym poziomie w Europie, jest czymś, co masz gdzieś z tyłu głowy?
Nie, niekoniecznie myślę o byciu trenerem. Jestem po prostu miłośnikiem gry. Lubię oglądać mecze, lubię rozumieć to, co oglądam, lubię się uczyć. Po prostu taki jestem. Całe moje życie zawsze kręciło się wokół piłki, a kiedy twoje życie kręci się wokół czegoś, najważniejsze jest zrozumieć, wokół czego ono się kręci. Zawsze staram się rozumieć najmniejsze szczegóły: dlaczego dzieje się to, co się dzieje, dlaczego stało się to, co się stało i co może stać się później. Jeśli chodzi o Stany Zjednoczone, oczywiście to kraj, który ma inną kulturę niż nasza w Europie. Zawsze lubiłem tę kulturę, w której ambicja nie ma granic, w której ludzie nie boją się mówić, co chcą zrobić i co mogą zrobić. Nie wszędzie to przechodzi, ale tutaj przechodzi. Czy przyjadę tu pod koniec kariery? Nie wiem. David często pyta mnie, czy chciałbym kiedyś przyjechać do Stanów Zjednoczonych. David Beckham. Nie wiem. Może pewnego dnia, kto wie? Zobaczymy. W każdym razie to na pewno kraj, który mi się podoba i cieszę się, że tu jestem.
Mówiłeś wcześniej o pierwszej połowie Ousmane’a Dembélé. Powiedziałeś, że w pierwszej połowie z Senegalem był najlepszym z czwórki ofensywnej. Wasza relacja na boisku nadal wymaga jednak dopracowania. Czy to może być jeden z elementów do poprawy w reprezentacji Francji? Jak przenieść na boisko tę więź, którą macie poza nim?
Myślę, że nie tylko wy, dziennikarze, ale nawet kibice, kiedy mówią o połączeniu między zawodnikami, myślą tylko o połączeniu bezpośrednim. Jeden daje mi piłkę, drugi daje piłkę. A w organizacji gry możesz mieć bardzo dobre połączenie z zawodnikiem, który nie podaje ci często, ale uwalnia ci przestrzeń, daje ci więcej czasu na grę i swoim ustawieniem pozwala ci znaleźć się w lepszej sytuacji. Oczywiście może tę bezpośrednią relację z Ousmane’em na boisku, z piłką, jeszcze dopracujemy. Kiedy jednak patrzę na ruchy, które widziałem, trzeba też podkreślić, że Senegal zagrał świetną pierwszą połowę i jeśli prowadził, to nie było to niezasłużone. Kiedy patrzę na nasze ruchy, nie widzę zawodników odłączonych od siebie. Patrząc na czwórkę ofensywną, nie widziałem zawodników, którzy nie mieli ze sobą kontaktu. Nie mówię, że byliśmy perfekcyjni, trzeba się poprawić. W pierwszej połowie było dużo strat technicznych. Mieliśmy sporo problemów przy przedostatnich i ostatnich podaniach, bo myślę, że nie potrafiliśmy znaleźć się w dobrych pozycjach do strzału. Nie udało nam się przesuwać bloku rywala tak, jak chcieliśmy. To był bardzo zwarty blok. Mieli dobrze przeanalizowany swój plan gry i byli przygotowani. Myślę jednak, że druga połowa była już przedsmakiem tego, co możemy robić, gdy jesteśmy w dobrej dyspozycji technicznej. Pod względem intensywności byliśmy na miejscu. Doszedł do tego aspekt emocjonalny, bo wielu zawodników grało swój pierwszy mundial i było trochę spięcia. To mieszanka wielu rzeczy. Myślę, że połączenie z Ousmane’em nie jest perfekcyjne. Oczywiście bezpośrednie połączenie przy piłkach, które wymieniamy między sobą, zawsze może być lepsze. Gdy ma się zawodników o takiej jakości, zawsze będzie się od nich wymagać więcej.
Komentarze (4)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się