REKLAMA
REKLAMA

Dias: Czy pójdę śladami Bernardo do Realu? Portugalia

Rúben Dias jest łączony z Realem Madryt jako kandydat do kolejnego transferu do obrony, jaki planują Królewscy. Przedstawiamy najważniejsze wypowiedzi stopera Manchesteru City z konferencji prasowej na zgrupowaniu reprezentacji Portugalii.

REKLAMA
REKLAMA
Dias: Czy pójdę śladami Bernardo do Realu? Portugalia
Rúben Dias ściska Cristiano po meczu z Kongiem. (fot. Getty Images)

Po meczu krytyka była niemal w całości wymierzona w Cristiano, a nie w drużynę. Jak odebraliście to wewnątrz grupy?
Cóż, przede wszystkim krytyka nie jest wymierzona tylko w jednego zawodnika. To oczywiste, że Cris skupia na sobie ogromną uwagę, ale w takim momencie wszyscy jesteśmy pod lupą. Przede wszystkim, nie dzieje się nic nadzwyczajnego. Tak było zawsze, odkąd tu jestem i wierzę, że tak będzie też w przyszłości. Dlatego to nic nowego.

REKLAMA
REKLAMA

W tym momencie bardzo obecne są dwie narracje, często płynące nawet od byłych zawodników. Jedna narracja to krytyka Cristiano, druga to krytyka drużyny, która go otacza. Czy jest jakaś trzecia droga?
Szczerze mówiąc, nie widziałem zbyt wiele. Ale w tym, co widziałem, nie dostrzegłem niczego z tego, o czym pan mówi. Oczywiście jest wiele spekulacji i kiedy wyniki nie są najbardziej pozytywne, to normalne, że te spekulacje się potrajają. Ale to w żaden sposób nie narusza naszej pewności siebie ani świadomości tego, co wiemy, że potrafimy zrobić. W tego typu rozgrywkach nigdy nie chce się, żeby wszystko było idealne, a im więcej trudności, tym lepiej. To turniej, który można wygrać tylko wtedy, gdy drużyna ma zdolność do rozwijania się z meczu na mecz. Dlatego nie oczekuję idealnych scenariuszy, które sprawiają, że ludzie będą odpalać nam fajerwerki. Najważniejsze to twardo stąpać po ziemi.

Wygląda to tak, jakby istniały dwie frakcje: ci, którzy są z Cristiano, oraz ci, którzy są z resztą drużyny, sugerując, że obie strony nie są zjednoczone. Jak przyjęliście tę krytykę i ten ekstremizm po meczu z Kongiem?
Szczerze mówiąc, wszystkie spekulacje wokół tego tematu są mi całkowicie obojętne, bo dla mnie i dla nas wszystkich to nawet nie jest temat. Wszyscy jesteśmy razem w pogoni za marzeniem i mamy świadomość, że trudności istnieją, a to właśnie w nich zobaczymy, z czego naprawdę jesteśmy zbudowani. Dlatego przyjmujemy to jako okazję do stworzenia czegoś pozytywnego. Moje myśli w ogóle tam nie uciekają i nie zwracam na to uwagi, kiedy się pojawia, a oczywiście pojawia się przed nami przez media społecznościowe czy wiadomości. Szczerze wierzę, że nikt z nas nie przywiązuje do tego wagi, więc to nawet nie powinien być temat, o którym muszę mówić.

REKLAMA
REKLAMA

Jak szatnia chroni się przed tak wielką krytyką ze strony opinii publicznej? Krytyką Cristiano Ronaldo, krytyką tych, którzy nie podają mu piłki, oraz krytyką całościowego występu przeciwko Kongu...
Tak jak mówiłem wcześniej, to nie jest dla nas temat. To coś bez znaczenia, to szum. Jest częścią tych rozgrywek, częścią gry w takiej sytuacji i bycia otoczonym zawodnikami, z którymi jesteśmy, ale wciąż pozostaje tylko szumem. To nie jest dla nas ważne.

[RTVE z Hiszpanii] Jakie są szanse, że pójdzie pan śladami swojego kolegi Bernardo Silvy do Realu Madryt?
Portugalia [uśmiech].

[inny dziennikarz z Hiszpanii zaraz po RTVE] Nie pytam o Real, a ogólnie. Wielu piłkarzy w trakcie mundialu domyka nowe kontrakty, za czym oczywiście ciągną się negocjacje, telefony i cała reszta. Nie pytam o twój przypadek, a ogólnie: jak tym się zarządza, gdy z jednej strony skupiasz się na czymś tak ważnym jak mundial, a z drugiej na czymś tak ważnym jak twoja przyszłość? Jak znosi się to mentalnie?
Cóż, myślę, że przychodzisz na konferencję, pytają cię o to i odpowiadasz „Portugalia” i tyle. Nie ma żadnego problemu [uśmiech].

Pierwsze pytania były bardzo mocno skupione na Cristiano Ronaldo, co jest naturalne, bo to zawodnik ogromnego formatu. Uważa pan, że to pozytywne, gdy uwaga tak bardzo przesuwa się na jednego zawodnika, zdejmując ciężar z innych. Czy może uważa pan, że to coś złego, bo niesie za sobą negatywny rozgłos i atmosferę większej presji w turnieju, który sam w sobie jest już pełen emocji?
Nie uważam tego ani za coś pozytywnego, ani negatywnego. Każdy z nas, oczywiście w tym Cristiano, jest przyzwyczajony do radzenia sobie z presją medialną w klubie, w reprezentacji, w kontekście mundialu czy mistrzostw Europy. To oznacza, że nie dzieje się nic nowego. Nawet w trochę bardziej frustrującym momencie wszyscy czujemy się komfortowo, jeśli chodzi o umiejętność radzenia sobie z tą sytuacją. Widzę w tym tylko dobrą okazję. Nigdy nie postrzegałem trudnego momentu jako muru, którego nie możemy przeskoczyć, lecz jako kamień, na który możemy wejść, żeby znaleźć się wyżej. Dlatego to po prostu okazja, by stać się lepszymi i silniejszymi.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (4)

REKLAMA