REKLAMA
REKLAMA

Rico: Rüdiger stracił mój szacunek po tym, co powiedział

Diego Rico wziął udział w podcaście La Otra Grada. Przedstawiamy wypowiedzi zawodnika Getafe na temat sytuacji z Antonio Rüdigerem, w której Niemiec zaatakował kolanem leżącego rywala.

REKLAMA
REKLAMA
Rico: Rüdiger stracił mój szacunek po tym, co powiedział
Stopklatka z omawianej sytuacji. (fot. Eleven Sports)

Przypomnijmy, że w marcowym meczu Realu Madryt z Getafe doszło do następującej sytuacji:

REKLAMA
REKLAMA

Atakowany Diego Rico wystąpił potem w mediach i zaskarżył celową agresję gracza Realu Madryt. Ten wypowiedział się dwa tygodnie później na konferencji prasowej przed meczem Ligi Mistrzów.

Kilka tygodni temu, w meczu Real Madryt – Getafe, była taka sytuacja w pierwszej połowie, na pewno ją pamiętasz, faul na Diego Rico, gdy twoje kolano trafiło go w twarz. Następnego dnia zapytano go o tę akcję i powiedział, że wszedłeś szybko, celowo, żeby uderzyć go kolanem w twarz. Chciałem zapytać, czy to prawda i jak ty widzisz tę sytuację.
Tak, koniec końców, kiedy ogląda się te ujęcia w zwolnionym tempie, oczywiście wygląda to fatalnie. Niczego temu nie odbieram, ale w samej akcji, i biorąc pod uwagę także to, co powiedział ten zawodnik, nie odbierając mu racji, zabrzmiało to tak, jakbym niemal go zabił czy coś w tym stylu. Uważam, że nie musi aż tak wyolbrzymiać, bo gdybym naprawdę miał taki zamiar, to by po tym nie wstał. Nie usprawiedliwiam tego, naprawdę tego nie usprawiedliwiam, ale sposób, w jaki mówił po meczu, był taki, jakbym go zabił. A przecież chwilę później normalnie biegał. Czasami obrazki na wideo wyglądają trochę… No, po prostu bardzo strasznie i brutalnie. Tak. I dlatego też nie dostałem czerwonej kartki. Koniec końców nigdy nie miałem zamiaru zrobić mu tego celowo. Wszyscy wiedzą, jakim jestem piłkarzem. Lubię twardą grę, lubię być ostry na boisku, ale mam swoje granice. Mam granice, jestem człowiekiem. Dlatego uważam, że ten chłopak trochę przesadził, bo oni wygrali i tak dalej, ale może po prostu chciał w czymś zostać gwiazdą, rozumiesz... Trzeba jednak uważać na słowa, kiedy mówi się o tym, że ktoś kogoś „prawie zabił” i w ogóle, bo widzimy, co dzieje się na świecie. Warto trochę tonować takie wypowiedzi.

REKLAMA
REKLAMA

Teraz Diego Rico był gościem podcastu La Otra Grada, gdzie tak wypowiedział się o tamtej sytuacji:

Słuchaj, Diego, jak tam twoja głowa? Doszedłeś już do siebie po uderzeniu od Rüdigera?
Dobrze, dzięki Bogu. Dobrze.

Jak to przeżyłeś? Pytam, bo już o tym mówiłeś tak, że nie jest żadną tajemnicą, że gdyby było odwrotnie, dostałbyś 10 meczów zawieszenia?
Tak, oczywiście. I nadal tak uważam. I taka jest prawda.

Nadal tak uważasz, ale powiedziałeś, że on chciał rozwalić ci twarz. To naprawdę poważne oskarżenie wobec kolegi z boiska. Dlaczego jesteś tego tak pewien?
Wystarczy obejrzeć obrazki.

Ale wcześniej mieliście już jakieś spięcie, prawda?
Wcześniej było spięcie, zrobił na mnie faul, sędzia go odgwizdał i gdy wracał, coś tam mówił. A w następnej akcji akurat dotykam piłki, widać, że zderzam się z Gülerem i… Normalny zawodnik tak nie wchodzi. Do tego piłka jest w zupełnie innym miejscu.

A co mówił po tym spięciu? Co mówił po drodze, gdy wracał na swoją pozycję?
Nawet nie słyszałem. Może mówić, co chce.

Uważasz, że Rüdiger jest brutalnym zawodnikiem czy że był brutalny tylko w tej konkretnej sytuacji? Bo na przykład był na ciebie nakręcony z jakiegoś powodu?
Jest bardzo agresywnym zawodnikiem, ale w tamtym momencie uważam, że przekroczył granice. Widać to było na obrazie, widać to na wideo. To, czego nie rozumiem, to po co jest VAR? Po co jest?

REKLAMA
REKLAMA

Bardziej bolało cię to, że VAR nie interweniował przy tej akcji niż samo uderzenie?
Oczywiście, bo gdyby było odwrotnie, pokazaliby bezpośrednią czerwoną kartkę nawet bez podchodzenia do VAR-u. Przecież obok jest czwarty sędzia. To jest bok, przy którym stoi czwarty sędzia. Po co jest czwarty sędzia?

Przeprosił cię?
Powiedział mi w tamtym momencie, że uderzył mnie przypadkowo. Jasne, ja w tamtej chwili tego nie wiem. Potem oglądam wideo i w tym nie było ani odrobiny przypadku.

A potem widziałeś jego wypowiedzi, że niby dużo udajesz, że specjalnie się nie podnosiłeś, że chciałeś być gwiazdą albo miałeś ochotę wystąpić w mediach?
Jasne, muszę go jeszcze przeprosić za to, że zostawił mnie przy życiu. Cóż…

Rozczarował cię szczególnie tymi wypowiedziami? Bo naprawdę mógł powiedzieć: „Słuchajcie, przepraszam, byłem zbyt agresywny, przekroczyłem granicę”. A on nawet podbił swoją wersję.
Ostatecznie on sam sobie zaprzecza. Niech mówi, co chce, ale mamy obrazki. Nieważne, co powiem ja i nieważne, co powie on. Mamy obrazki i wideo. Intencje są widoczne. I to jest recydywa, bo to nie jest pierwsza taka sytuacja. Było wiele innych akcji, w których przekraczał granicę.

Uważasz, że Rüdigerowi pozwalano na zbyt wiele i uznano go za zabawnego? Pamiętam, jak biegał z krzesłem, świętując gole i tak dalej, a teraz to już nie jest taki zabawny? Teraz przekroczył granicę?
Cóż, mnie nigdy nie wydawał się zabawny, ale każdy jest, jaki jest. W momencie euforii celebrujesz, jak chcesz, ale to nie był moment euforii.

REKLAMA
REKLAMA

Uważasz, że to zostanie na boisku? Czy na przykład gdy znów spotkacie się w meczu, coś tam zostanie między wami? Nie wiem, przypominają mi się na przykład pojedynki Maffeo z Viníciusem czy Valverde z Baeną.
Nie, dla mnie cokolwiek się dzieje, zostaje na boisku. Ale potem, jeśli widać zamiar, to nie wypowiadaj się, jakbyś mógł mnie zabić, gdybyś chciał, bo sam się pogrążasz. Jest wideo, są obrazki, możesz to obejrzeć, jak chcesz: w zwolnionym tempie, przyspieszone, normalnie. Obrazki są, zamiar jest, bo piłka nie jest nawet po mojej stronie, jest po drugiej stronie mojego ciała. To znaczy: jeśli on trafia mnie tutaj, a piłka jest po drugiej stronie, to nie ma nawet walki o piłkę na styku.

Dla ciebie jako kolegi z boiska on stracił profesjonalny szacunek w tym momencie, gdy widzisz, że chciał zrobić ci krzywdę?
Szacunek stracił, gdy wypowiedział te słowa.

Tak?
Tak, wtedy stracił szacunek.

Gdybyście teraz się zobaczyli, na przykład obaj mieszkacie w Madrycie, spotykasz go w restauracji, obaj w cywilu, przywitałbyś się z nim?
Tak, nie mam z tym problemu. Jedna rzecz to szacunek i wychowanie, przywitałbym się z nim, ale nie podzielam jego zdania na temat tej akcji.

REKLAMA
REKLAMA

Wcześniej mówiłeś, że gdyby było odwrotnie, tobie pokazaliby czerwoną kartkę i zawiesiliby cię na 10 meczów. Uważasz, że sędziowie czasami pomagają Realowi Madryt? Pomagają ogólnie wielkim klubom? Czy sędziowie są sprawiedliwi?
Nie chodzi o to, czy pomagają, czy nie. VAR stworzono po to, żeby pomagał przy oczywistych czy też wątpliwych sytuacjach. Ale są sytuacje, które nie są wątpliwe. Widzieliśmy to już w ostatnich kolejkach. Komitet Arbitrów zaczął tłumaczyć swoje decyzje, ale po co jest VAR? Nie trzeba, żeby włączał się Komitet. Na końcu patrzysz na akcję na VAR-ze i wystarczy zdrowy rozsądek.

Problem polega na tym, że czasami nie wiadomo, co sędzia odgwiżdże. Przynajmniej z perspektywy ekranu mamy takie odczucie. Czasem widzisz akcję i mówisz: „Dobra, odgwiżdże to”. A nie, gwiżdże odwrotnie. Na boisku macie poczucie niepewności, że nie wiecie, co się wydarzy?
Oczywiście, oczywiście.

Ale przy takim samym kryterium wszystko powinno być jednakowe, prawda?
Właśnie. Czasem ci to pomoże, czasem nie. Ale ostatecznie kryterium musi być takie samo dla wszystkich.

Ja zwykłem mówić, że VAR to świetne narzędzie, ale źle używane. To tak, jakby dać Ferrari komuś, kto nie umie prowadzić. Przy obecnym VAR-ze i przy tym, jak ewoluowaliśmy oraz po wszystkim, co wydarzyło się w ostatnich sezonach, jesteś bardziej za dawnym futbolem bez VAR-u niż za tym obecnym?
Nie. VAR pomógł w wielu aspektach, ale trzeba go też używać we właściwych warunkach. Są akcje, które są bardzo jasne.

REKLAMA
REKLAMA

A uważasz, że odbiera osobowość sędziemu boiskowemu? Jak ostatnio przy czerwonej kartce dla Gerarda Martína w meczu Atlético Madryt z Barceloną: sędzia pokazał czerwoną kartkę kartkę, ale VAR go zawołał, on zmienił decyzję i okazało się, że obaj się pomylili.
W tej sytuacji… Obrazek mówi wszystko.

W każdy weekend mamy kilka takich akcji do analizowania i to jest skomplikowane.
Tak. Są kryteria… Jeśli ktoś wchodzi podeszwą tutaj, w piszczel, to jest czerwona kartka, prawda? Jeśli idę wybić piłkę i zostawiam nogę, to jest czerwona. Nawet jeśli jest to niechcący, bo nikt nie idzie celowo kogoś kontuzjować, bo są też akcje, w których robisz coś niechcący. Jeśli się poślizgnę i go trafię, narażam integralność drugiego piłkarza. To jest czerwona kartka.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (16)

REKLAMA