Dopiero Jude Bellingham powiedział wprost o czymś, o czym wcześniej mówiło się jedynie szeptem: gdy reprezentacja Anglii pojechała do Niemiec, by rywalizować na Mistrzostwach Europy w 2024 roku, atmosfera w zespole była bardzo daleka od właściwej. – Podczas EURO kilka rzeczy poza boiskiem zrobiliśmy trochę źle – powiedział Bellingham w ubiegłym tygodniu w programie federacji „Lions’ Den”. – Mam wrażenie, że z wielu powodów grupa nie była ze sobą tak zżyta, jak mogła być.
Ten fakt, powszechnie uznawany w prywatnych rozmowach, ale rzadko poruszany publicznie, stanowił podstawę wszystkiego, co Thomas Tuchel robił, odkąd na początku ubiegłego roku objął stanowisko selekcjonera reprezentacji Anglii. Rozmawiał z wystarczająco wieloma osobami, by wiedzieć, jak zła była sytuacja w Niemczech. Cała jego praca skupiała się na odbudowaniu wśród angielskich zawodników poczucia „braterstwa”, jak uwielbia je nazywać. Efekty tej pracy zostaną sprawdzone w najbliższych tygodniach, począwszy od środowego meczu otwierającego ich udział w mundialu przeciwko Chorwacji.
W centrum całej sprawy znajduje się przywództwo. Możliwości Tuchela, jego asystenta Anthony’ego Barry’ego i pozostałych członków sztabu szkoleniowego są ograniczone. Aby „braterstwo” mogło się zakorzenić, musi być budowane przez najbardziej doświadczonych zawodników. Szatnia reprezentacji Anglii musi być pozytywną i silną siłą jednoczącą ludzi. Podczas EURO przed dwoma laty tak nie było.
Jedynym innym reprezentantem Anglii, który przed ubiegłotygodniową wypowiedzią Bellinghama mówił o kryzysie atmosfery tamtego lata, był Harry Kane. Podczas pierwszego zgrupowania reprezentacji prowadzonej przez Tuchela, w marcu 2025 roku, Kane przyznał, że w trakcie ostatniego turnieju Garetha Southgate’a w roli selekcjonera Anglii zespołowi „trochę brakowało przywództwa”. Southgate nie powołał na turniej w Niemczech Jordana Hendersona ani Harry’ego Maguire’a – wcześniej dwóch filarów w trakcie swojej kadencji – i było to widoczne. Kane wystarczająco jasno dał do zrozumienia, że uważał te decyzje za błędy.
Tuchel przeanalizował to wszystko. Swoją kadencję rozpoczął od długiej serii rozmów z angielskimi zawodnikami i członkami sztabu, których celem było poznanie faktów. Wie, że podczas EURO 2024 Anglia nigdy nie wyglądała właściwie, mimo że dotarła do finału. Jest też zdecydowany, by nie powtórzyć tych samych błędów. Wie, że powodzenie tej kampanii w Ameryce Północnej będzie zależało od siły przywództwa oraz relacji budowanych poza boiskiem.
W dużej mierze właśnie dlatego jednym z pierwszych działań Tuchela w marcu ubiegłego roku było ponowne powołanie Hendersona. Wie, jak ważną rolę obecny pomocnik Brentfordu odgrywał za kulisami. Kane powiedział w ubiegłym roku, że on i Henderson „bardzo dobrze się uzupełniają pod względem sposobu, w jaki przewodzą zespołowi”. Nieco uogólniając, Kane zawsze był osobą, która dawała przykład swoim zachowaniem, częściowo dlatego, że z ogromną determinacją koncentrował się na własnej grze. Henderson jest natomiast z natury bardziej ekspresyjny i głośny, nie tylko na boisku, ale również poza nim.
Korzyść dla Tuchela jest oczywista. Nikt nie egzekwuje przestrzegania standardów tak jak Henderson. Jeżeli były kapitan Liverpoolu mówi komuś, by coś zrobił, nawet jeśli jest to coś, na co ta osoba nie ma ochoty – na przykład późna wieczorna kąpiel w lodowatej wodzie – to ta osoba to robi. Bez zadawania pytań. Autorytet ten jest szczególnie istotny i wyjątkowo cenny w przypadku Bellinghama. Nie ma rzeczy, której Bellingham nie zrobiłby, gdyby poprosił go o to Henderson. Henderson potrafi więc dotrzeć do Bellinghama jak nikt inny i dlatego odgrywa kluczową rolę w wydobywaniu wszystkiego, co najlepsze, z pomocnika Realu Madryt. Tuchel desperacko próbuje to osiągnąć od chwili objęcia reprezentacji Anglii.
Nie jest już żadną tajemnicą, że Bellinghama i Hendersona łączy wyjątkowa więź. Odkąd Bellingham po raz pierwszy trafił do reprezentacji Anglii, pozostawał szczególnie blisko wieloletniego kapitana Liverpoolu. To właśnie Henderson wręczył Bellinghamowi pamiątkową czapkę za pierwszy występ w reprezentacji podczas ceremonii poprzedzającej jego pierwszy mecz w podstawowym składzie (towarzyskie spotkanie z Austrią przed EURO 2021).
Potem była ta słynna cieszynka, podczas której zetknęli się głowami, po tym jak Bellingham asystował przy golu Hendersona przeciwko Senegalowi na poprzednim mundialu przed czterema laty. Nieobecność Hendersona na EURO 2024 zaszkodziła wszystkim, ale prawdopodobnie Bellinghamowi bardziej niż większości, ponieważ zabrakło człowieka, który w praktyce stał się jego mentorem podczas zgrupowań reprezentacji Anglii.
– Kiedy wokół reprezentacji robi się dużo szumu, właśnie wtedy potrzebni są tacy zawodnicy jak ja i ktoś taki jak Jordan – komentował potem Kane. W Niemczech zdarzały się momenty, w których Bellinghamowi, znajdującemu się pod większą presją i obserwacją niż kiedykolwiek wcześniej, przydałyby się opiekuńcze ramię i wskazówki Hendersona. Odkąd Henderson został ponownie powołany przez Tuchela, publicznie stawał w obronie Bellinghama. Podczas zgrupowania w październiku 2025 roku, gdy Bellingham nie został powołany, Henderson rozmawiał z dziennikarzami w i udzielił mu pełnego wsparcia, nazywając go „zawodnikiem światowej klasy i człowiekiem światowej klasy”. W tym tygodniu, w mundialowej bazie treningowej Anglików w Kansas City, Henderson powtórzył ten sam przekaz. Powiedział, że Bellingham zapewnia reprezentacji Anglii „czynnik X”, a krytykę 22-latka w mediach „trudno było czytać”.
Ten szacunek jest zdecydowanie obustronny. Kiedy w ubiegłym tygodniu w programie „Lions’ Den” zapytano Bellinghama o Hendersona, wypowiadał się z prawdziwym podziwem o człowieku, który w dniu meczu z Chorwacją kończy 36 lat. Po kolei wymieniał jego zalety: sposób, w jaki rozśmiesza kolegów, utrzymuje jedność zespołu, przekazuje problemy Tuchelowi, rozwiązuje konflikty pomiędzy zawodnikami i dba o zachowanie wysokich standardów podczas treningów. Bellingham zakończył, nazywając Hendersona „najlepszym człowiekiem”, jakiego spotkał w futbolu, oraz „prawdopodobnie największym liderem”. Nikt, kto go słuchał, nie mógł mieć żadnych wątpliwości co do wpływu, jaki Henderson na niego wywiera.
Przy tym The Athletic analizuje, że ostatecznie kwestia przywództwa w szatni jest jednak czymś większym niż tylko rolą odgrywaną przez Hendersona. Jego możliwości są ograniczone, zwłaszcza że nie jest zawodnikiem podstawowego składu. Jest tu również druga historia i inna zmiana, jaka zaszła podczas kadencji Tuchela. Chodzi o coraz silniejsze przywództwo kapitana Kane’a oraz jego nowego zastępcy, Declana Rice’a.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się