Przynajmniej w jego przypadku wszystko jest jasne: aby Michael Olise odszedł tego lata z Bayernu Monachium, z którym ma kontrakt do czerwca 2029 roku, musiałaby nadejść oferta nie z tej ziemi, podkreśla L'Équipe. I choć 24-letni reprezentant Francji czasami sprawia z piłką wrażenie przybysza z innej planety, to mocno stąpa po ziemi. Po zakończeniu mistrzostw świata zamierza kontynuować rozpoczętą dwa lata temu przygodę w Bawarii, gdzie jak sam podkreśla, czuje się jak w domu. Mimo wszystko jego przełożeni będą musieli mocno stać na nogach, aby w dalszej przyszłości odeprzeć zainteresowanie największych europejskich klubów, stwierdza dziennik.
Olise, który wyruszył już z Trójkolorowymi na podbój Ameryki Północnej, cieszy się bowiem dużym uznaniem na Starym Kontynencie. Real Madryt obserwował go już wcześniej, ale po starciu z nim w ćwierćfinale Ligi Mistrzów był wręcz olśniony występami francuskiego napastnika na prawym skrzydle Bayernu. W Hiszpanii wszystkie media wyczekują na choćby najmniejszy gest Florentino Péreza w temacie młodego Francuza. Na razie jednak nic takiego się nie pojawiło, a Królewscy ostatecznie złożyli opiewającą na 150 milionów euro ofertę za Juliana Álvareza, argentyńskiego napastnika Atlético Madryt, która została odrzucona.
Zresztą nie ma pewności, czy za 150 milionów euro Real dostałby choćby jedną nogę Olise. – Nie odejdzie nawet za 200 milionów euro – powiedział gazecie na początku tygodnia jeden z niesprecyzowanych działaczy bawarskiego klubu. – Olise nie ma ceny. Nie odejdzie nawet za 500 milionów euro – wtórował mu inny członek zarządu Bayernu. Taka kwota w rzeczywistości zostawia w grze jedynie dwa kluby: Manchesterze City lub Paris Saint-Germain.
Powrót do City, w którego akademii Olise występował w sezonie 2016/17, nie wydaje się znajdować w planach zawodnika. A PSG? Dziennik podkreśla, że to oczywistość, iż Olise ma wielu zwolenników wśród dwukrotnych mistrzów Europy. To również oczywistość, że dyrekcja sportowa paryskiego klubu wybadała rynek. Wydaje się jednak, że czasy, gdy Paryż wykładał ponad 200 milionów euro na jednego zawodnika, już minęły. Chociaż jego możliwości finansowe wciąż na to pozwalają.
PSG ponad wszystkim wie, że prowadzenie interesów z Bayernem jest bardzo trudne. Od czasu przejęcia paryskiego klubu przez Qatar Sports Investments w 2011 roku tylko Juan Bernat i Lucas Hernández przenieśli się z Monachium do Paryża, a negocjacje w obu przypadkach były bardzo skomplikowane.
Świadomi pozycji, jaką osiągnął ich napastnik, działacze Bayernu też nie zamierzają zbyt długo pozostawać bierni. Już jesienią chcą przedłużyć jego kontrakt o dwa sezony do 2031 roku i podwoić jego wynagrodzenie. Czy to wystarczy, aby za rok odstraszyć zainteresowane kluby? Niekoniecznie, stwierdza L'Équipe.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się