REKLAMA
REKLAMA

Mbappé: Wygranie mundialu bez mojego gola? Podpisałbym się pod tym niezmywalnym markerem

Kylian Mbappé udzielił wywiadu francuskiej telewizji M6. Przedstawiamy najważniejsze wypowiedzi napastnika Realu Madryt z tej rozmowy.

REKLAMA
REKLAMA
Mbappé: Wygranie mundialu bez mojego gola? Podpisałbym się pod tym niezmywalnym markerem
Kylian Mbappé w środę po przylocie do Bostonu. (fot. Getty Images)

– Moja forma fizyczna? Czuję się bardzo dobrze, bardzo dobrze, wszystko jest w porządku. Bardzo się cieszę, że jestem z całą drużyną, z grupą. To dla nas ważny moment, przygotowujemy się tak, jak możemy. Myślę, że jako grupa i jako zespół zaczynamy już przyswajać sporo rzeczy. Zaczynamy już razem cierpieć, bo przeszliśmy trochę fizycznego przygotowania. Jesteśmy świadomi, że droga będzie bardzo skomplikowana, ale jesteśmy gotowi, jesteśmy przygotowani. Jesteśmy bardzo podekscytowani myślą o wyjeździe do Stanów Zjednoczonych, o grze na mundialu, który jest czymś wyjątkowym i dlaczego nie, także oczywiście o tym, żeby 19 lipca dotrzeć do Nowego Jorku.

REKLAMA
REKLAMA

– Zmęczenie mentalne po sezonie klubowym? To ma miejsce. Myślę, że podczas dwóch mundiali, które rozegrałem, miałem momenty, w których pod względem społecznym byłem kompletnie niekompatybilny, bo na końcu pozostajesz zamknięty przez 60 dni. Ale gdyby to było łatwe, każdy grałby na mundialu. Wiemy, że jesteśmy częścią mniejszości i że wiele osób, które będą nas wspierać, uważa nas za najlepszych piłkarzy naszego kraju. To jest status, który trzeba przyjąć i o którym nigdy nie można zapominać, ani w dobrych, ani w złych momentach. Myślę, że aby stworzyć historię, trzeba cierpieć. Trzeba cierpieć i trzeba być gotowym na cierpienie. Mieliśmy okazję raz stworzyć historię, a za drugim razem zabrakło nam niewiele, więc wiemy, jak tam dojść. Wszystkie drużyny pojadą tam z myślą o tworzeniu historii, ale uważam, że żadna drużyna nie powinna być bardziej głodna od nas.

– Jestem doświadczonym liderem czy ciągle głodnym młodym zawodnikiem? Myślę, że jestem trochę wszystkim, ale też nie. Jestem po prostu, jak mówiło w 2018 roku wielu naszych zawodników o starszych piłkarzach - zawodnikiem z doświadczeniem. Myślę, że zaczynam być takim zawodnikiem z doświadczeniem. Czuję się przy tym bardzo szczęśliwy, bardzo szczęśliwy. To wyjątkowa okazja móc reprezentować swój kraj. Dla mnie to trzeci raz. Oczywiście wciąż jestem młody, ale z reprezentacją Francji przeżyłem już wiele rzeczy, przeżyłem wszystko. To naprawdę przyjemność. Myślę bardziej o tym, żeby prowadzić młodych zawodników, bardziej pod względem emocjonalnym, bo skoro tu są, to znaczy, że są dobrymi piłkarzami. Widzicie jakość, jaką mamy w tej drużynie. Nie będę ich uczył grać w piłkę, to byłby błąd. Ale emocjonalna strona mundialu, świadomość, że świat zatrzymuje się, żeby cię oglądać, to coś, z czym trzeba umieć sobie poradzić i co trzeba oswoić, żeby nie stracić swoich możliwości. To jest największy rywal na mundialu. Niekoniecznie druga drużyna, ale cała ta presja, cała ta atmosfera, która sprawia, że to ty jesteś osobą, na którą wszyscy będą patrzeć. Tym trzeba umieć zarządzać. My musimy być przy nich, żeby dać im jak najwięcej narzędzi. A potem myślę, że to inteligentni chłopcy. Chłopcy, którzy chcą czerpać z życia, którzy chcą czerpać z boiska, więc wszystko dobrze się potoczy.

REKLAMA
REKLAMA

– Należy przyjąć rolę faworyta bez żadnego ale? Myślę, że przy tej kadrze jest dużo entuzjazmu, dużo projekcji, dużo nadziei. Ale jak ci powiedziałem, moje małe doświadczenie podpowiada mi, że mundialu nigdy nie wygrywa się na papierze. Myślę też, że może to wykracza poza moje kompetencje, ale w 2002 roku też przyjechaliśmy mocni, prawda? Czy skończyło się dobrze? Nie. Więc... Myślę, że rywalizacji nie rozstrzyga się przed jej rozpoczęciem. Myślę, że wy też wiecie, że w 2021 roku jechaliśmy na EURO z niesamowitą ekipą. A odpadliśmy ze Szwajcarią. Rozmowy o byciu faworytem to normalne rzeczy dla ludzi w waszej pozycji. Sam byłem w tej pozycji. I dlaczego hamować entuzjazm, ambicję, wybieganie myślami do przodu? Nie macie żadnego złego interesu, żeby to robić i macie całkowitą rację, że to robicie. My musimy to jednak robić. Teraz wyjdę na starego zrzędę, ale musimy to robić. Musimy to robić, bo tym bardziej gdy masz tak młodą drużynę... To są zawodnicy, którzy szybko dojrzeli, żeby być tam, gdzie są obecnie, ale euforia przychodzi szybko. A mundial to nie są mecze u siebie i na wyjeździe. Zawalisz mecz i wracasz do domu. Będziemy więc musieli to wszystko kontrolować. Myślę jednak, że już przekazaliśmy ten komunikat w drużynie. To komunikat, który powtarzamy codziennie: nic nie zostało zrobione i musimy dopiero stworzyć historię. Jeszcze jej nie stworzyliśmy.

REKLAMA
REKLAMA

Mam nazwiska i liczby: Miroslav Klose, Ronaldo, Brazylijczyk, Gerd Müller, Just Fontaine, Messi, Kylian Mbappé, Pelé w klasyfikacji najlepszych strzelców w historii mistrzostw świata. Masz 12 goli, 4 bramki straty do Miroslava Klose, 3 do Ronaldo. Ta lista jest po prostu wyjątkowa.
To dobrze i niedobrze. Dobrze, bo to wyjątkowi zawodnicy. Niedobrze, bo wszyscy są starzy [śmiech]. Miałem szczęście zagrać w dwóch turniejach, zajść daleko, być skutecznym, zostawić swój ślad w największych rozgrywkach. Teraz mogę dalej tworzyć tę historię, ale ponad wszystkim chcę wrócić do Francji z pucharem.

– Czy wziąłbym w ciemno mistrzostwo świata bez mojego gola? Podpisałbym się pod tym niezmywalnym markerem. Pierwszy świętowałbym na Polach Elizejskich [śmiech].

– Jakim jestem kapitanem i czy wygłaszam wielkie przemowy? A czym jest wielka przemowa... Nie, staram się zawsze przekazywać najpierw komunikaty, które chce podać trener, bo jestem łącznikiem między trenerem a grupą. Staram się też wnosić swoje doświadczenie, bo grupa bardzo się odmłodziła. Ważne, żeby wiedzieli, czym jest reprezentacja Francji, co jest konieczne i wymagane, żeby być zawodnikiem reprezentacji Francji podczas wielkiego turnieju. A potem trzeba sprawić, żeby wszyscy czuli się swobodnie, bo są też zawodnicy, którzy są bardzo nieśmiali, mają pewną nieśmiałość czy powściągliwość. Trzeba zrobić tak, żeby każdy zdołał być najlepszą wersją samego siebie. Wszyscy jesteśmy różnymi osobami. Budowanie grupy to składanie ze sobą ludzi, dlatego ważne jest, żeby każdy czuł się na swoim miejscu, żeby nikt nie czuł się odsunięty, niezależnie od tego, czy gra, czy nie gra. Ostatecznie na boisku za każdym razem będzie tylko 11 zawodników plus zmiany, ale będą piłkarze, którzy będą grali mniej. W mundialu to jednak nie jest tak jak w klubie ani tak jak w reprezentacji w trakcie sezonu. Każdy ma swoją rolę do odegrania, czy to na boisku, czy poza nim. I to nie jest PR ani komentarz. Widziałem mundiale, na których byli zawodnicy, którzy rozegrali 0 minut, a mieli fundamentalne miejsce w grupie. W 2018 roku i w 2022 roku też, gdy doszliśmy do końca. To coś, czego nie można lekceważyć. Ważne jest więc, żeby określić rolę każdego, bo ważne, żeby w zespole była hierarchia, żeby każdy znał swoją rolę, ale jednocześnie żeby nikt nie przygniatał innych ani nie czuł się przygnieciony.

REKLAMA
REKLAMA

– Podniesienie pucharu jako kapitan? To moment, o którym nie myślę zbyt dużo, bo wiem, jak długa jest droga. To nie tak, że nie chcę marzyć czy że powstrzymuję się od marzeń, wręcz przeciwnie. Ale wiem, jak bardzo to trudne i jak ważne jest skupienie na każdym etapie mundialu. Zawsze mówię, że w jednym mundialu są dwa turnieje. Jest faza grupowa, to pierwsza część i potem faza pucharowa, ta druga część. Druga część to nagła śmierć. To dwa różne stany ducha pod względem zarządzania emocjami i także ekscytacją, bo dni mijają, a trzeba cały czas utrzymywać tę samą ekscytację. Kiedy mówimy o zarządzaniu emocjami, to właśnie o to chodzi: żeby nie rozmięknąć po 50 dniach. To są wszystkie te rzeczy, które są ważne w zarządzaniu mundialem i które są równie ważne jak boisko. Boisko pozostaje priorytetem, ale jest wiele dodatków, które sprawiają, że później można mieć nadzieję na dojście do końca.

– Od razu po przyjeździe pogratulowałem kolegom z PSG drugiego Pucharu Europy z rzędu? Tak, od razu. To ważne, oczywiście, że ważne, bo było ich pięciu. Pocieszyłem też Williama [Salibę], ale on był sam. Łatwiej pocieszyć jednego niż pięciu. Dla mundialu łatwiej było podnosić jednego niż pięciu, więc z naszego punktu widzenia lepiej było, żeby PSG wygrało, żebyśmy nie musieli odgrywać psychologów przy zbyt wielu zawodnikach. To coś świetnego. Oni są w świetnym rozpędzie, więc łatwiej włączyć ich do grupy, kiedy są szczęśliwi. Zajęliśmy się też Williamem, bo zawsze trudno jest przegrać finał. Sam wiem, co to znaczy przegrać finał Ligi Mistrzów, więc staramy się też postawić go na nogi. Ale jest w dobrym stanie ducha. Grupa dobrze żyje, jest bardzo, bardzo szczęśliwa i już skoncentrowana na tym, co nas czeka, bo to wydarzenie o skali planetarnej.

REKLAMA
REKLAMA

– Tak, nigdy nie obejrzałem finału z Argentyną. A chcecie mi go teraz pokazywać? [dziennikarka mówi, że nie, ale chce zapytać, czy ten mecz pozostaje motywacją?] Nie, nie, nie. Bo nigdy nie zmienisz biegu historii. Bo nawet jeśli wygramy, na co mam nadzieję, w 2026 roku, to nie będziemy trzykrotnymi mistrzami świata. Ciągle będziemy dwukrotnymi mistrzami świata. To są rzeczy, które należą do nich. Wygrali, tym lepiej dla nich. Zasłużyli, bo zwycięzca zawsze zasługuje na zwycięstwo. Ale w grupie nie mamy tej idei, że trzeba koniecznie zagrać z Argentyną. Jeśli zagramy z nimi ponownie, oczywiście będziemy mieli dużo determinacji i chęć zwycięstwa, jak zawsze. Nie powstrzymuję przy tym Francuzów przed myśleniem o rewanżu. Nie. Jak powiedziałem, publiczności trzeba zawsze zostawiać swobodę interpretacji. My jesteśmy aktorami na boisku, musimy być uwarunkowani w taki czy inny sposób, ale publiczność nie musi być uwarunkowana. Dlatego nigdy nie mam pretensji do publiczności, że się nakręca.

– Mundial w Stanach Zjednoczonych i ich podejście do futbolu oraz gwiazd? Mi to pasuje, jestem tam lubiany, czuję się to dobrze. Na pewno dla gwiazd Stany Zjednoczone to zawsze „the place to be”. To coś, co pasuje. Gwiazda i Stany Zjednoczone dobrze ze sobą współgrają. Ale jadę tam grać. Jadę tam grać, żeby być uznawanym za piłkarza, żebyśmy my byli uznawani za drużynę i żebyśmy mogli zapisać się w historii. Bo jasne jest, że mundial w Stanach Zjednoczonych zapisuje się w historii.

REKLAMA
REKLAMA

– Muszę powiedzieć prawdę: nie byłem zwolennikiem zmiany mundialu na 48 drużyn, ale teraz się cieszę, kiedy widzę te zespoły. Jest więcej drużyn afrykańskich, więcej drużyn z innych kontynentów. To przynosi jeszcze więcej entuzjazmu, możliwość zobaczenia drużyn, które po raz pierwszy grają na mundialu, krajów takich jak Curaçao czy innych zespołów. Przy 32 drużynach myślę, że byłoby im dużo trudniej. Ale to dobrze, bo oni zasłużyli, żeby tu być i to wnosi entuzjazm. To jeszcze bardziej wymiesza wiele narodów. Poznamy wiele kultur, zobaczymy kibiców drużyn w Stanach Zjednoczonych z całego świata. Myślę, że fajnie jest dać taką możliwość. Ale dobrze, zatrzymajmy się na 48, mam nadzieję, że jednak nie przejdziemy do 64 [śmiech], bo mundial nie może też trwać trzy miesiące. Ale 48 jest w porządku, to dobre rozwiązanie. Na końcu dodaje tylko jeden mecz. Myślę, że ludzie lubią oglądać mecze podczas mundialu i to jest fajne.

– O tydzień dłuższy turniej? To ciąży w pewien sposób, trochę ciąży. Ale nigdy nie wolno tracić z oczu celu, nigdy nie wolno tracić z oczu tego, dlaczego tu jesteśmy. Oczywiście na poziomie emocjonalnym czy osobistym to są rzeczy, które trochę ciążą, bo jesteśmy daleko od bliskich, daleko od rodziny, nie mamy okazji pomyśleć o czymś innym, trochę się oderwać, co jest dla sportowca kluczowe. Ale trzeba się skonfigurować. Trzeba skonfigurować umysł tak, że przez półtora miesiąca poświęcimy temu nasze ciało, naszą głowę i naszego ducha. A nagroda jest najwyższa, więc warto.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (5)

REKLAMA