– Przede wszystkim chciałem pogratulować Tenerife, Txusowi, zawodnikom. Wielki podziw. Marcelinho czy Patty rozegrali wyjątkowe spotkanie. Błyszczeli, byli cierpliwi i skuteczni. Oczywiście oni mają wielkie doświadczenie, co było widać na parkiecie. Myślę, że walczyliśmy do momentu, kiedy mieliśmy możliwość wejścia pod kosz. Nasza niska skuteczność rzutów z dystansu pozwalała naszym rywalom pogrążać nas coraz bardziej. Nie znaleźliśmy odpowiedzi na rzuty z obwodu. Oczywiście straciliśmy wiele punktów, niektóre były bardzo trudne, inne mniej, niektóre traciliśmy po dobrej defensywie, inne po minimalnym rozkojarzeniu, ale wiele punktów było wielką zasługą zawodników Tenerife. Byli w stanie trafiać nawet bardzo trudne rzuty. Były też oczywiście punkty po naszych błędach. Jeśli chodzi o mecz, to tyle. Brak równowagi między grą podkoszową i obwodową nam zaszkodził.
– To oczywiste, że widzieliśmy dwie zupełnie inne drużyny. Jedna, która rozegrała znakomity sezon zasadniczy i do ostatnich sekund walczyła o mistrzostwo Europy. Wytrzymaliśmy również wtedy, kiedy straciliśmy kilku zawodników. I druga drużyna od tamtego momentu. Nie potrafiliśmy odbudować naszych możliwości, przede wszystkim na poziomie defensywnym. To było ewidentne i wyraźne pod każdym względem. Gratulację rywalowi, a my musimy wyciągnąć wnioski. Oczywiście wyciągnąć wnioski tam, gdzie się da, bo nie da się wyciągnąć wniosków z kontuzji trzech zawodników na jednej pozycji. To się wydarzyło, a jest to bardzo nietypowe. Trudno z tego wyciągać naukę, ale oczywiście mamy rzeczy do poprawy, szczególnie w defensywie. Boli mnie to, bo znacie moją karierę, wiele razy moje drużyny były w stanie być najlepsze pod względem defensywnym. Udawało nam się to osiągać momentami w tym sezonie. To oczywiste, że nasza defensywna skuteczność w ostatnim miesiącu nie była odpowiednia. Powtarzam, że trzeba to zrozumieć. Chcielibyśmy podarować kibicom dłuższy sezon. Prosimy o wybaczenie kibiców, którzy wspierali nas przez cały sezon, również dzisiaj. Zawsze byli obok nas, zawsze dopingowali i z ich uwagi boli nas to jeszcze bardziej. To jest moment, żeby wyciągać wnioski, pogratulować rywalom i na chłodno rozpocząć przygotowania do kolejnego sezonu.
– Podziękowałem zawodnikom za wysiłek, który wykonali. Ten wysiłek był naprawdę długi i trudny. Zawodnicy byli zjednoczeni. Podziękowałem również sztabowi trenerskiemu, ponieważ nasza praca była przemyślana i wytrenowana do momentu, kiedy nam się posypała drużyna. Wcześniej była bardzo dobra przez cały sezon i gratuluję wszystkim za to. To jest chwila, kiedy jeszcze nikt nie ma odpowiednio chłodnej głowy, żeby podejmować definitywne decyzje. Na ten moment przyjdzie czas. Musimy zachować cierpliwość i podejmować wyniki, ale nie na podstawie samych wyników, lecz ze zrozumieniem koszykówki i dynamiki drużyn. To będzie nasze zadanie na kolejne tygodnie.
– Bilans sezonu był bardzo dobry aż do momentu kontuzji, aż do Final Four. Zdominowaliśmy sezon zasadniczy w lidze i dotarliśmy do finału Euroligi, a to są dwie najważniejsze rozgrywki. Cieniem na to kładzie się porażka w finale Pucharu Króla, ale do finału też trzeba najpierw dotrzeć, a nie jest to takie łatwe. Później bilans jest oczywiście negatywny. Od Final Four aż do dzisiaj bilans jest negatywny. Czasami tak jest, że przytrafia ci się coś takiego i trudno to przewidzieć, a czasami nie da się tego naprawić. Zawodnicy, których sprowadziliśmy, wykonali wielki wysiłek. Wszyscy pomagali i chcieli pomagać, żeby spróbować zastąpić nieobecnych. Chcę im za to bardzo podziękować. Nie da się z tego wyciągnąć wniosków. Poprzez wykonaną pracę, jedność i wysiłek możesz zostać zwycięzcą sezonu zasadniczego i drugą drużyną w Europie, ale takie jest rzucie. Przyszły trzy kolejne ciosy i perspektywa zupełnie się zmieniła. Czasami udaje się magicznie naprawić to, jednak nam się nie udało. Jako trener pierwszy muszę przyznać, że tego nie osiągnąłem. Inne rzeczy, z których można wyciągnąć wnioski, zostają do analizy, ale już z pewnej perspektywy.
– Twoja przyszłość po sezonie bez trofeów? To nie jest pytanie do mnie. Ja mam trzyletni kontrakt, więc jest to pytanie do klubu.
– Dlaczego Yurtseven nie grał w ostatniej kwarcie? Kiedy patrzysz na wynik i patrzysz na zawodników, przeciwko którym musisz bronić. Byli tam zawodnicy z pozycji trzy i cztery grający jako piątka. Uważaliśmy, że po trzech kolejnych błędach w defensywie, trzeba spróbować z innymi zawodnikami. Oczywiście próbujesz czegoś i czasami wychodzi, a czasami nie. Yurtseven jest w stanie wykańczać akcje stworzone przez kolegów. Nie ma co myśleć, że z nim na parkiecie mogłoby być inaczej. Głównymi umiejętnościami Ömera jest wykańczanie akcji wykreowanych przez kolegów, kiedy jesteśmy w stanie je stworzyć. On sam nie jest w stanie poprawić naszej skuteczności rzutów za trzy punkty czy naszej defensywy. To jest moja opinia i kryterium podejmowania decyzji. Nie uważam, że to jest kluczowa kwestia przy ocenie naszej postawy.
Komentarze (3)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.