Dopełniła się katastrofa w koszykarskim sezonie Realu Madryt. Druga porażka z Tenerife wyeliminowała Królewskich z gry i pozbawiła szans na obronę tytułu mistrzowskiego. Rok temu Chus Mateo został zwolniony, bo zdobył „tylko” mistrzostwo, mając do dyspozycji słabszą kadrę niż w tym sezonie. Klub postanowił przeprowadzić rewolucję, zmienił władze szkółki, zatrudnił Scariolo, wzmocnił skład i… kończy sezon z pustymi rękami. Trudno to wszystko nawet tłumaczyć kontuzjami, bo przecież Tenerife również borykało się z takimi problemami.
Można było mieć nadzieję, że dzisiaj Real Madryt, podobnie jak w czwartek, będzie chciał wygrać wysoko, wyładowując złość za porażkę na początku. Jednak Tenerife znów pokazało, że na parkiecie Movistar Areny czuje się bardzo dobrze. Królewscy pozwalali na zbyt wiele Doornekampowi i Huertasowi. Goście znów cieszyli się bardzo wysoką skutecznością rzutów za trzy punkty. Madrytczycy stawiali na akcje podkoszowe, gdzie znakomicie prezentował się Hezonja, autor połowy punktów z pierwszej kwarty (24:23).
W drugiej części kroku w przód zrobili Yebo z Millsem. Jeszcze w tym momencie nie było wiadomo, że ten duet okaże się decydujący. Obaj czuli się zbyt swobodnie pod koszem gospodarzy. Ani Yurtseven, ani Sissoko, nie byli w stanie ich zatrzymać. W tym momencie najbardziej brakowało Tavaresa. Real Madryt prawie całkiem zrezygnował z rzutów z dystansu, ale pod koszem sporo też pudłował i w efekcie przegrywał do przerwy (45:49).
Po zmianie stron Real Madryt trochę zabrał się do pracy i gra wyglądała lepiej. Udawało się wygrywać walkę o zbiórki, co pozwalało na punkty drugiej szansy. Dalej brakowało rzutu z dystansu, co było już alarmujące. Królewscy zdołali odrobić stratę i wyszli na pięciopunktowe prowadzenie. Ostatnie słowo należało do Marcelinho Huertasa i przed decydującą kwartą było 73:70.
Trudno wytłumaczyć to, co stało się w czwartej części. Trzy minuty wyrównanej gry, a później całkowite załamanie Realu Madryt. Nie wychodziło nic, nawet najprostsze rzuty. Tenerife natomiast ocierało się o perfekcję. Goście celnie rzucali z dystansu i z zimną krwią odpierali coraz bardziej desperackie próby Madrytczyków. Od remontady było daleko i całkowicie zasłużenie Tenerife zagra w półfinale, a Real Madryt kończy sezon, który można jednoznacznie określić słowem „porażka”.
95 – Real Madryt (24+21+28+22): Sissoko (5), Abalde (2), Campazzo (11), Hezonja (22), Deck (10), Lyles (7), Krämer (7), Maledon (8), Almansa (-), Llull (0), Feliz (16), Yurtseven (7).
107 – Tenerife (23+26+21+37): Huertas (23), Scrubb (3), Sastre (7), Abromaitis (3), Doornekamp (12), Fernández (8), Van Beck (0), Friðriksson (-), Bordón (-), Yebo (22), Alderete (0), Mills (29).
Poza kadrą znaleźli się:
Edy Tavares – uraz więzadła w kolanie (nie wróci już do gry w tym sezonie)
Ołeksij Łeń – uraz stopy (nie wróci już do gry w tym sezonie)
Usman Garuba – zerwanie ścięgna Achillesa (nie wróci już do gry w tym sezonie)
Chuma Okeke – decyzja trenera (jeden z trzech zawodników z paszportami spoza Wspólnoty, a do każdej kolejki Ligi Endesa można zgłosić dwóch takich graczy, tym razem byli to Lyles oraz Deck)
Gabriele Procida – decyzja trenera
Play-offy Ligi Endesa
Ćwierćfinały (rywalizacja do 2 wygranych):
Real Madryt – Tenerife 1:2
Valencia – Bilbao 2:0
Baskonia – Joventut 1:1
UCAM Murcia – Barcelona 1:1
Półfinały (rywalizacja do 3 wygranych):
Tenerife – UCAM Murcia/Barcelona
Valencia – Baskonia/Joventut
Komentarze (16)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się