„Real Madryt? Nigdy nie wiadomo, co przyniesie przyszłość” – to był ostatni gest Erlinga Haalanda w kierunku klubu, którego nigdy tak naprawdę nie stracił ze swojego pola widzenia i którego zawsze chciałby być częścią. Teraz temat norweskiego napastnika powrócił za sprawą Enrique Riquelme, który hucznie ogłosił, że jeśli wygra niedzielne wybory na prezesa Realu Madryt, to Haaland zostanie zawodnikiem Królewskich.
Prawda jest taka, że sam Norweg od zawsze chciał mieć gwarancję tego, że drzwi na Santiago Bernabéu pozostaną dla niego otwarte, wskazuje AS. Dlatego też za sprawą swojej agentki, Rafaeli Pimenty, zachował sobie tego asa w rękawie, aby tematy związane ze swoją przyszłością mieć całkowicie w swoich rękach. I, jak zapewnia AS, który powołuje się na pewne i wiarygodne źródła, Haaland w dalszym ciągu ma w swoim kontrakcie z Manchesterem City klauzulę, która za określoną kwotę pozwoliłaby mu jednostronnie podjąć decyzję o opuszczenia klubu.
Na ten moment sama kwota nie wypłynęła do wiadomości publicznej, ale wraz z upływem kontraktu ma ona maleć. Były to warunki wynegocjowane bezpośrednio przez samą Pimentę, której słowa przypomina teraz AS: „Zawsze mówię, że jednym z moich priorytetów jest to, aby mój zawodnik miał tak zwane klucze do drzwi. Gdy przechodzisz do jakiegoś klubu, to ja robię wszystko, aby doprowadzić do tego, aby klucze do drzwi były w twoich rękach. Co jeśli jutro już nie dajesz rady być w jakimś miejscu lub za mało ci płacą lub twoja żona chce mieszkać w Paryżu? Po prostu odchodzisz, nie? Nie lubię, gdy mój zawodnik nie może decydować. Pracownik powinien mieć prawo przejść do innego klubu, decydować o swoim życiu. Zachęcam kibiców do tego, aby zrozumieli, że piłkarze to też ludzie. A sam Haaland? Odpowiem ci na to ogólnie. Na przestrzeni ostatnich 25 lat przygotowywałam wszystkie kontrakty dla tej agencji. I ani razu nie było sytuacji, w której zawodnik chciał odejść i nie mógł tego zrobić“.
Rzeczywistość przypadku Haalanda
Swego czasu Haaland opuścił Borussię Dortmund na rzecz Manchesteru City zamiast Realu Madryt za sprawą Mino Raioli, który nigdy nie miał zbyt dobrych relacji z Florentino Pérezem. A przynajmniej nie miał ich od czasu zerwania negocjacji w sprawie transferu Paula Pogby. Miało to miejsce w lecie 2022 roku. W tamtym czasie Real Madryt był już całkowicie pochłonięty tematem Kyliana Mbappé. A Raiola nie chciał stopować rozwoju Haalanda, który w City miał praktycznie gwarancję miejsca w pierwszym składzie.
Teraz Riquelme przywrócił temat Erlinga, ogłaszając wczoraj, że ma z nim porozumienie w sprawie transferu do Realu Madryt. AS przypomina jednak, że Norweg w swoim obecnym kontrakcie ma zagwarantowane 100% do swojego wizerunku, co w Madrycie byłoby trudne do pogodzenia. Ponadto trzeba by się również zastanowić nad tym, jak ugryźć temat wygórowanych zarobków napastnika w klubie, w którym już teraz są trzy galaktyczne pensje Mbappé, Viníciusa i Jude'a Bellinghama.
Komentarze (17)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się